<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134</id><updated>2012-02-16T11:29:06.287-08:00</updated><title type='text'>Św. Augustyn z Hippony</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>54</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-1115775317992807455</id><published>2011-12-10T01:50:00.000-08:00</published><updated>2011-12-10T01:51:43.785-08:00</updated><title type='text'>MISTRZOWIE TEOLOGII</title><content type='html'>Prezentacja - antologia tekstów - dyskusja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;div align="center" class="tytul"&gt;ŚW. AUGUSTYN&lt;/div&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;Był „jednocześnie filozofem, teologiem, mistykiem i poetą; a to wszystko w  stopniu wybitnym. Te najwyższe właściwości wzajemnie się uzupełniają i  wytwarzają czar, jakiemu trudno jest się oprzeć. Jest filozofem, ale nie zimnym  myślicielem; jest teologiem, ale zarazem mistrzem życia duchowego; jest  mistykiem, ale również i pasterzem; jest poetą, ale i polemistą”. Te słowa  wybitnego znawcy św. Augustyna - A. Trapč - uwypuklają trafnie bogactwo  osobowości i talentów największego ojca Kościoła Zachodniego. Jego wpływ na  teologię chrześcijańską trudno przecenić. Guitton posunął się nawet do  stwierdzenia, że bez Augustyna bieg historii zachodniej byłby całkowicie  odmienny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="ab"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="zycie"&gt;A. Życie&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Urodził się w 354 roku w Tagaście (dzisiejsza Algieria), w prowincji  rzymskiej. Jego matka Monika była gorliwą chrześcijanką, ojciec natomiast  poganinem. Wychowany przez swą matkę po chrześcijańsku, nie został jednak  ochrzczony. Początkowo uczył się w rodzinnym mieście, następnie kontynuował  studia w niedalekiej Madaurze i w Kartaginie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie w Kartaginie związał się na 15 lat z kobietą, która urodziła mu syna.  Augustyn został ojcem, mając 18 lat. Prowadził życie dość beztroskie, gardził  też chrześcijaństwem jako religią. Z czasem jednak coraz bardziej odczuwał  niepokój, któremu towarzyszyło poszukiwanie prawdy i miłości. Rychło też zetknął  się z manichejczykami i uległ ich wpływom. W manicheizmie znalazł odbicie swej  podwójnej natury. Dualizm manichejski odpowiadał prawie dokładnie jego  dualizmowi wewnętrznemu. Augustyn czuł, że toczy się w nim walka zła i dobra,  światła i ciemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykle uzdolniony wcześnie zaczął wykładać gramatykę i retorykę: najpierw  w Tagaście, a potem w Kartaginie i w Mediolanie. W Mediolanie, wspierany przez  żarliwą modlitwę swej matki, Augustyn znalazł w Chrystusie odpowiedź na swój  niepokój. W jego nawróceniu dopomógł mu biskup Ambroży. Pod jego to wpływem  powziął dwa postanowienia: porzucić manichejczyków i zostać katechumenem. W  przybliżeniu się do chrześcijaństwa dużą rolę odegrała również lektura dzieł  neoplatońskiego filozofa - Plotyna, dzięki którym Augustyn przekonał się, że  filozofia i chrześcijaństwo wzajemnie się dopełniają. W efekcie, w 387 roku,  mając 33 lata, wraz ze swym synem przyjął chrzest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie wrócił do Afryki. W Tagaście wraz z przyjaciółmi stworzył rodzaj  wspólnoty monastycznej, w której chciał spędzić resztę swego życia. Jednakże ten  szczęśliwy okres nie trwał nawet trzech lat. Został wyświęcony na kapłana (391),  a w 395 stał się pomocnikiem podeszłego w wieku biskupa Hippony, którego po  śmierci, w 396 r. zastąpił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako biskup Hippony - po Kartaginie drugiego co do ważności miasta północnej  Afryki - przeciwstawiał się różnym herezjom, zwalczał między innymi manicheizm  (herezję stanowiącą zlepek nauk głoszonych przez Zaratustrę, buddyzm, gnostyków  i chrześcijan, głoszącą dualizm dobrego i złego boga, a także dualizm materii i  ducha), donatyzm (schizmę, której wyznawcy nie uznawali ważności sakramentów  sprawowanych przez niegodnych szafarzy, a także domagali się ponownego chrztu  dla chrześcijan popadających na nowo w grzechy) i pelagianizm (herezję  sprowadzającą grzech pierworodny do złego przykładu danego przez Adama i  utrzymującą, że człowiek, dzięki własnej woli, bez pomocy łaski, jest w stanie  osiągnąć zbawienie). Augustyn zmarł 28 sierpnia 430 roku, w siedemdziesiątym  piątym roku życia, po trzydziestu pięciu latach niezmordowanego posłgiwania na  urzędzie biskupa Hippony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="ab"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="mysli"&gt;B. Myśli&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ogromny dorobek św. Augustyna odznacza się bogactwem form literackich Jako  wykształcony retor opanował nie tylko wszystkie środki wyrazu, ale również umiał  je dostosować do przedmiotu i celu, jaki chciał w swych pismach osiągnąć.  Zdolności literackie Augustyna najlepiej ilustrują jego &lt;i&gt;Wyznania&lt;/i&gt; pisane w  latach 397 - 401. Ta autobiografia, zawierająca psychologiczną analizę i  subtelny opis duchowych przeżyć, należy do klasyki literatury światowej.  Różnorodności form i środków literackich towarzyszyła wielość tematów, jakie  podejmował, odpowiadając tym samym na najbardziej newralgiczne problemy z jakimi  borykał się Kościół jego czasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="punkty"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="1"&gt;1. Poznanie teologiczne: fides, ratio,  auctoritas&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Augustyn opierał swą teologię na autorytecie Chrystusa, wyrażającym się w  &lt;i&gt;Piśmie Świętym&lt;/i&gt; i w Kościele. &lt;i&gt;Biblia&lt;/i&gt; była dla niego rzeczywiście  duszą teologii. Jak zuważa H. Pietras, rostrząsanie problemu teologicznego było  u niego z reguły poprzedzone analizą biblijną. W interpretacji biblijnej a także  w spekulacji teologicznej Augustyn w duchu Justyna, Klemensa i Orygnesa  posługiwał się naukami wyzwolonymi i filozofią, ponieważ - jak uzasadniał -  „prawda, niezależnie gdzie się znajduje, jest własnością Pana”. Tego rodzaju  spojrzenie na prawdę i filozofię Augustyn zapożyczył z platonizmu, w myśl  którego rzeczy istnieją tylko wówczas, gdy odpowiadają zamierzeniom Boga i  zmierzają do Niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po swoim nawróceniu, Augustyn był przeniknięty pragnieniem pełnego spotkania  z Bogiem, którego obecność, choć w sposób niepełny, jest nam już dana przez  wiarę. Wiara i rozumienie są drogami wiodącymi do tego spotkania, dlatego są  nierozdzielne, wzajemnie się wspomagają: „Rozumiej, ażebyś wierzył i wierz,  ażebyś rozumiał”. „Intellige ut credas” oznacza, że ludzkie poznanie jest  niezbędne, aby przyjąć i wyrazić wiarę. Z kolei „Crede ut intelligas” podkreśla,  że rozumienie wiary zbliża do Boga, ponieważ umożliwia poznanie Go w horyzoncie  już przyjętej wiary. Uwypuklenie roli intelektu nie redukuje poznania  teologicznego do chłodnej dialektyki, zachowania obojętnego dystansu wobec  przedmiotu poznania. Przeciwnie jest to teologia, która wyrasta i jest  inspirowana przez miłość tego, który poszukuje pełnego szczęścia. W racjonalnym  zgłębianiu prawdy Augustyn widział konieczność podporządkowania się autorytetowi  Kościoła. To właśnie Kościoł jest gwarancją prawdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROLA PISMA ŚWIĘTEGO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstęp. 1. W interpretacji Pisma Świętego dają sie sformułować zasady, które  jak myślę, można z pożytkiem podsunąć badającym. Dzięki temu będą oni mogli  czynić postępy w swojej pracy nie tylko przez posługiwanie się opracowaniami  innych interpretatorów, objaśniających trudne miejsca Pisma, lecz także i sami  zaczną je z pożytkiem wykładać innym [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Natomiast tych, którzy cieszą się boskim darem, oraz chlubią, że nawet bez  reguł, jakie tu postanowiłem przedstawić, rozumieją i wykładają księgi święte, i  dlatego oburzają się, sądząc, że chcę pisać rzeczy niepotrzebne - muszę uspokoić  w taki sposób: Chociaż słusznie radują się wielkim darem Bożym, jednak niech nie  zapominają, że przynajmniej czytania nauczyli się przy pomocy ludzkiej  [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. W końcu, kto chlubi się, że wiedzy nie nabył za pomocą żadnych reguł, lecz  wszystko, co napisane jest w Piśmie Świętym, zrozumiał dzięki łasce Bożej,  wierzy słusznie, gdyż prawdą jest, ze taki talent nie pochodzi od niego samego,  ale został mu udzielony przez Boga. [...]. Jednak skoro czyta i sam rozumie bez  pomocy wyjaśniającego mu człowieka, dlaczego śpieszy się wyjaśniać innym?  Dlaczego nie odsyła ich raczej do Boga, ażeby i oni dzięki wewnętrznemu  pouczeniu zrozumieli, a nie dzięki posłudze ludzkiej? [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Kto czyta pismo słuchaczom, rzecz jasna głosi im to, co sam zna. Kto zaś  przekazuje samą umiejętność czytania, robi to w tym celu, aby i inni czytać  umieli. I jeden i drugi wszakże udziela innym, co sam otrzymał. Również kto  wyjaśnia słuchaczom, co zrozumiał z Pisma, czyni to z obowiązku lektora niejako,  bo głosi to, co poznał. Kto uczy, w jaki sposób należy je rozumieć, podobny jest  do przekazującego umiejętność czytania, to znaczy nauczającego, jak trzeba  czytać. Robi to w tym celu, żeby ten, kto nauczył sie czytać, kiedy znajdzie  książkę, nie potrzebował lektora, za pośrednictwem którego poznałby jej treść.  Podobnie kto pozna reguły, które zamierzamy tu wyłożyć, kiedy w księgach napotka  coś trudnego, pomny na zasady, niby litery, nie będzie potrzebował innego  interpretatora, dzieki któremu zostałoby mu odsłonięte to, co zakryte. Wtedy,  idąc niejako po śladach, dojdzie do ukrytego znaczenia bez błądzenia i z całą  pewnością nie popadnie w ciemności niewłaściwego rozumienia [...].&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O nauce chrześcijańskiej&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, &lt;br /&gt;tłum. J. Sulowski, Warszawa  1989, s. 3-9.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIARA I POZNANIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;VIII, 4. Ale pośród uczniów Sokratesowych najświetniejszą sławę, która  zupełnie przyćmiła wszystkich innych, słusznie całkiem zajaśniał Platon. Był to  Ateńczyk, pochodzący z szanowanego przez swych współrodaków rodu i niezwykłymi  zdolnościami znacznie wyprzedzający swoich kolegów. Przekonany wszelako, iż do  udoskonalenia filozofii nie wystarczy mu ani jego własna wiedza, ani uzyskana od  Sokratesa, długo i daleko, jak tylko mógł, podróżował, udając się wszędzie tam,  dokąd pociągał go rozgłos jakiejś znanej a godnej przyjęcia nauki [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Jeśli więc Platon nazwał mędrcem tego, kto naśladuje, poznaje i miłuje  Boga, kto przez uczestnictwo w Jego bycie znajduje swe szczęście, to czyż  zachodzi jakaś potrzeba omawiania innych filozofów? Żaden z nich nie zbliżył się  do nas bardziej niż platończycy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[...] Niech przed tymi wybitnymi myślicielami, którzy doszli do poznania tak  wielkiego Boga, ustąpią też inni filozofowie o umysłach podporządkowanych ciału  i uznających jedynie cielesne początki wszechnatury: wodę, jak Tales, powietrze  jak Anaksymenes, ogień, jak stoicy, i atomy, czyli bardzo małe, niepodzielne i  niedostrzegalne ciałka, jak Epikur. Niechaj ustąpi tylu pozostałych, przy  których wyliczaniu nie trzeba się zatrzymywać, a którzy przyczynę i zasadniczy  pierwiastek wszech rzeczy upatrywali w ciałach prostych albo złożonych,  nieożywionych, albo żyjących, ale zawsze w ciałach.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O państwie Bożym&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Kornatowski, &lt;br /&gt;Warszawa 1977, s.  376-378.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech daleka będzie od nas ta myśl, jakoby Bóg nienawidził w nas to, przez co  stworzył nas wyższymi ponad pozostałe inne stworzenia. Niechaj także i to będzie  od nas dalekie, byśmy w tym celu mieli wierzyć, by rozumu nie przyjmować lub  rozumienia nie szukać; bo przecież nawet i wierzyć byśmy nie mogli, gdybyśmy nie  mieli dusz rozumnych. Żeby więc w pewnych rzeczach, należących do nauki  zbawienia, a których rozumem jeszcze pojąć nie możemy (kiedyś jednak będziemy  mogli), wiara wyprzedzała rozum i oczyszczała serce, aby zdolne było przyjąć i  znieść światłość Wielkiego Rozumu, to przecież jest zgodne z rozumem. Przeto  rozumnie powiedział Prorok: „Jeśli nie uwierzycie, nie zrozumiecie” [Iz 7, 9 wg  LXX]. Rozróżnił on tu dwie rzeczy (wiarę i rozum) i dał zalecenie, abyśmy  najpierw uwierzyli, a to w tym celu, byśmy to, w co już wierzymy, mogli  zrozumieć. I dlatego właśnie wydaje się rzeczą rozumną, by wiara wyprzedzała  rozum. Bo jeśli to zalecenie Proroka nie jest zgodne z rozumem, jest więc  nierozumne, a od takiej myśli niech nas sam Bóg zachowa! Jeśli więc wiec jest  rzeczą rozumną, by wiara wyprzedzała rozum w pewnych rzeczach wielkich, których  jeszcze pojąć nie możemy, to bez wątpienia ta choćby najmniejsza racja rozumowa,  która nam to zaleca, właśnie ona wyprzedza wiarę.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;List&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;120, 3, tłum. A. Bober, [w:] &lt;br /&gt;tenże, &lt;i&gt;Antologia  patrystyczna&lt;/i&gt;, Kraków 1965, s. 267.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;X, 27. Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię  umiłowałem! W głębi duszy byłaś, a ja się błąkałem po bezdrożach i tam Cię  szukałem, biegnąc bezładnie ku rzeczom pięknym, które stworzyłaś. Ze mną byłaś,  a ja nie byłem z Tobą. One mnie więziły z dala od Ciebie - rzeczy, które by nie  istniały, gdyby w Tobie nie były. Zawołałaś, rzuciałaś wezwanie, rozdarłaś  głupotę moją. Zabłysnęłaś, zajaśniałaś jak błyskawica, rozświetliłaś ślepotę  moją. Rozlałaś woń, odetchnąłem nią - i oto dyszę pragnieniem Ciebie.  Skosztowałem - i oto głodny jestem i łaknę. Dotknęłaś mnie - i zapłonąłem  tęsknotą za pokojem Twoim.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;Wyznania&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. Z. Kubiak, Warszawa 1987, s. 246.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorytet Kościoła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kościele katolickim jest wiele innych racji, które jak najsłuszniej  trzymają mnie na jego łonie. Pominę tu najczystszą mądrość, do której poznania  niewielu uduchowionych ludzi w tym życiu dochodzi tak, by poznać ją w  najmniejszym bodaj stopniu (są przecież ludźmi), wszelako bez żadnej  niepewności. Dla ogółu bowiem bezpieczniejszą jest rzeczą prosta wiara, a nie  niespokojne jej dociekanie. Otóż pomijając tę mądrość, w której istnienie w  Kościele katolickim nie wierzycie, trzyma mię na łonie Kościoła katolickiego  wspólna zgoda ludów i narodów, trzyma mię autorytet, który od cudów wziął  początek, karmił się nadzieją, wzrastał przez miłość, wzmacniał sie z latami.  Trzyma mię sukcesja biskupów, począwszy od samej stolicy Piotra Apostoła,  któremu Pan po zmartwychwstaniu zlecił pasienie owiec swoich, a na obecnym  episkopacie skończywszy; trzyma mię na koniec sama nazwa „katolicki”, która nie  bez przyczyny tak przylgnęła wśród tylu herezji do samego Kościoła, że wszyscy  heretycy, choć chcą, żeby ich nazywano katolikami, to przecież, gdy jaki obcy  człowiek zapyta ich o drogę do kościoła katolickiego, nie mają odwagi wskazać mu  swojej bazyliki, lub swojego domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te więc tak wielkie, tak liczne i tak drogie więzy imienia chrześcijańskiego  słusznie trzymają wierzącego człowieka przy Kościele katolickim, chociażby  prawda nie ukazywała się całkiem jasno z powodu ociężałości naszego umysłu i  znikomości naszych zasług. U was natomiast wciąż słychać tylko o samych  obietnicach dojścia do prawdy, natomiast niczego takiego nie ma, co by mię  pociągało i zatrzymało. Gdyby te wasze obiecanki można było tak nieodparcie  udowodnić, żeby żadna wątpliwość o nich powstać nie mogła, to by trzeba je  postawić wyżej ponad te wszystkie racje, które trzymają mię w Kościele  katolickim. Jeżeli jednakowoż są to tylko obiecanki, które się nie spełniają, to  nikt mię nie zdoła oderwać od tej wiary, która umysł mój związała tylu i takimi  więzami z religią chrześcijańską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[...] Jeżeli zatem spotkasz kogo, co jeszcze nie wierzy Ewangelii, to co byś  uczynił, gdyby ci powiedział: „Nie wierzę”. Ja też nie wierzyłbym Ewangelii,  gdyby mię do tego nie skłonił autorytet Kościoła katolickiego.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;Przeciw tzw. „Listowi&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;i&gt;zasadniczemu” Manesa&lt;/i&gt;, 4, 5,  &lt;br /&gt;tłum. A. Bober, &lt;br /&gt;[w:] tenże, &lt;i&gt;Antologia patrystyczna&lt;/i&gt;, Kraków 1965,  s. 264.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="dyskusja"&gt;Dyskusja&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. W jaki sposób Augustyn uzasadnia konieczność stosowania reguł  hermeneutycznych podczas lektury Pisma Świętego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Na czym polega autorytet Kościoła? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Jaka jest relacja filozofii do teologii, rozumu do wiary?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. W jaki sposób Augustyn uzasadnia konieczność stosowania reguł  hermeneutycznych podczas lektury Pisma Świętego?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;M. Kita - To pytanie dotyka od razu rzeczy szerszej. Wiąże się z problemem  uprawiania jakiejkolwiek rozumowej teologii. Augustyn bowiem spiera się w tym  tekście, tak mi się przynajmniej wydaje, z następującym argumentem: przecież  przy pomocy łaski Bożej będę rozumiał &lt;i&gt;Pismo&lt;/i&gt; &lt;i&gt;Święte&lt;/i&gt;, więc po co  jeszcze ludzkie reguły? Augustyn buduje teologię używania rozumu. Próbuje  uzasadnić, dlaczego nie możemy liczyć wyłącznie na to Boże natchnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Augustyn mówi, że normalnie Bóg działa poprzez władze i  umiejętności ludzkie. Być może czasami jest i tak, że działa z pominięciem  ludzkiech reguł, ludzkiego rozumu, ale jest to wyjątek. Normalnie wykorzystuje  ludzkie zdolności i reguły, one nie są sprzeczne z Jego działaniem. Co ciekawe,  Augustyn porównuje człowieka uczącego stosowania reguł hermeneutycznych, do  kogoś, kto uczy czytać - uczy samodzielnści. Według niego dobry duszpasterz nie  jest kimś, kto jedynie przekazuje swoją wiedzę i uzależnia swych uczniów od  siebie. Dobry duszpasterz uczy swoich wychowanków samodzielności w poszukiwaniu  prawdy. Celem jest takie wychowanie ludzi, by nie potrzebowali oni stałej  obecności nauczyciela i interpretatora &lt;i&gt;Pisma&lt;/i&gt;. Jest to śmiała wizja  samodzielności każdego chrześcijanina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Bardzo podoba mi się ta przezorność Augustyna wobec  niebezpieczeństwa uzależnienia się od autorytetu innych. Jeżeli ja mam  interpretatora i muszę się do niego cały czas odwoływać, to może powstać problem  - co jest ważniejsze: interpretator, czy &lt;i&gt;Pismo Święte&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Można prześledzić, jak daleko w niektórych okresach Kościół  odszedł od ideału, który głosi Augustyn - odszedł w tym sensie, że ponieważ  ludzie byli nie przygotowani do czytania &lt;i&gt;Pisma Świętego&lt;/i&gt;, to Kościół  zamknął przed ludźmi &lt;i&gt;Pismo&lt;/i&gt;, zamiast nauczyć ich je czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - To jest z jednej strony prawda, bywało tak w historii Kościoła, z  drugiej strony nie trzeba tragizować. Kaznodziejstwo w tych okresach kiedy  prosty lud nie miał bezpośredniego dostępu do Ewangelii, było bardzo biblijne.  Nie jest tak, że wierni byli całkiem od &lt;i&gt;Ewangelii&lt;/i&gt; odcięci. Ale to jest  kapitalne pytanie, czy lepiej zamknąć &lt;i&gt;Pismo&lt;/i&gt; i skazać ludzi tylko na  interpretatorów, czy lepiej podjąć trud uczenia ich czytania. Czy w dzisiejszej  praktyce duszpasterskiej nie poprzestajemy za często na uczeniu ludzi  bezpiecznych formułek katechizmowych, a mało jest wysiłku - ryzykownego pewnie -  wtajemniczania ludzi w kontakt ze Słowem Bożym? Oczywiście teraz jest lepiej niż  kiedyś, np. dziesięć lat temu. Pamiętam, jak jako uczestnik Ruchu Oazowego  odkryłem Liturgię Godzin i pytałem siebie i innych, dlaczego drukuje się tony  różnych obrazków, galanterii dewocyjnej, a nie przeznaczy się tych środków, żeby  drukować brewiarze dla świeckich. Rozumiem, że może pytanie było zadawane zbyt  naiwnie, że może były wtedy inne kłopoty, poważniejsze. Ale nadal myślę, że było  to rozsądne pytanie. Dlaczego mnoży się czasem bardzo dziwne nabożeństwa, a nie  uczy się ludzi odprawiania Liturgii Godzin w Kościele? To jest przecież kontakt  że słowem Bożym, to jest wychowywanie do dojrzałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Istnieje jeszcze inne rozwiązanie niż to, które proponuje  Augustyn, ono dziś popularne. Tzn. otwiera się przed ludźmi &lt;i&gt;Pismo Święte&lt;/i&gt;  i mówi: „czytajcie &lt;i&gt;Pismo Święte&lt;/i&gt;”, „dobrze jest czytać &lt;i&gt;Pismo  Święte&lt;/i&gt;”, nawet „dzielmy się &lt;i&gt;Pismem Świętym&lt;/i&gt;”, a nie uczy się go  czytać. Następuje przegięcie w drugą stronę. Każdy czyta i mówi: „ja myślę, że  Pan Bóg tu mówi...”, „tak mi się skojarzyło...”. Jeśli do tego dołączona jest  sugestia, czasami nakaz: tylko dzielimy się, nie odnosimy się do tego, co ktoś  powiedział, nie można krytykować (to czasem jest potrzebne, ale nie zawsze),  otrzymujemy całkowitę dowolność skojarzeń...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Jeszcze pół biedy, gdy ktoś mówi: „tak mi się wydaje”, gorzej,  jeśli mówi ostrzej: „Pan mi powiedział”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Chciałem jeszcze dodać, że opcja Augustyna nie jest przypadkowa,  to nie jest arbitralny wybór pomiędzy równorzędnymi alternatywami. On uzasadnia  słuszność swojej drogi: Bóg stworzył nas wyższymi ponad inne stworzenia przez  nasz rozum i właśnie dlatego nie wszystkim wlewa wiedzę z pominięciem rozumu, bo  chce naszego zrozumienia, Jego chwałą jest nasza rozumność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;T. Dzidek - Ale ja mam pytanie, i to prowokacyjne. Piotr bardzo ostro  odgraniczył lekturę &lt;i&gt;Pisma&lt;/i&gt; na zasadzie skojarzeń od lektury alegorycznej:  czy nie wydaje się wam, że granica pomiędzy skojarzeniami a interpretacją  alegoryczną nie jest tak do końca wyraźna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Powołam się tu na mistrza lektury alegorycznej, Orygenesa, który  również był mistrzem lektury dosłownej: zestawiał np. swoją heksaplę różnych  tłumaczeń. On zawsze zaczynał od lektury dosłownej, dochodził do dosłownego  sensu metodami czasem czysto językoznawczymi i na podstawie tego sensu budował  alegorie. To jest pierwszy wyróżnik - nie jest tak, że można zacząć od gry  skojarzeń. Po drugie - dla poprawnej lektury alegorycznej potrzeba, aby  skojarzenia były wewnątrzbiblijne. I trzecia rzecz: wyraźny nacisk położony na  to, że duchowa interpretacja, alegoryczna, możliwa jest wtedy, gdy człowiek jest  odpowiednio duchowo rozwinięty - trzeba wejść do pewnej szkoły całego życia,  trzeba mieć mistrza, który kieruje i stopniowo uczyć się interpretacji  alegorycznej. To nie jest tak, że ktoś przychodzi, dostaje do ręki &lt;i&gt;Pismo  Święte&lt;/i&gt; i mówi się mu: to teraz interpretuj. Interpretacja alegoryczna wymaga  nie tylko nauki, ale - mówiąc dzisiejszym językiem - całej formacji  duchowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Wypowiedziane zostały tutaj trzy różnice pomiędzy lekturą  Biblii opartą na skojarzeniach a lekturą alegoryczną. Ja bym dopowiedział  czwartą zasadę: jest nią Kościół i wiara, którą w Kościele wyznajemy. To właśnie  Kościół jest kryterium hermeneutycznym lektury Pisma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Na czym polega autorytet Kościoła? &lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;M. Kita - Ciekawe jest to, że Augustyn, który tak bardzo stawia na dojrzałość  i który jest człowiekiem głębokiej duchowości (mówi się o nim „teolog serca”)  stwierdza w tekście o autorytecie Kościoła, że dla wielu ludzi bezpieczniejsza  jest prosta wiara, niż głębokie poszukiwania, bo mogą zbłądzić - że on nawet nie  wysuwa na pierwszy plan w swojej argumentacji, tej głębokiej mądrości, którą  można znaleźć w Kościele, bo zdaje sobie sprawę, że na tę głęboką mądrość nie  każdy od razu trafi. Wskazuje na sukcesję apostolską, co komuś aspirującemu do  głębokiego poznania, jakiemuś gnostykowi, mogłyby się wydawać nieprzyzwoite,  wręcz gorszące. Zresztą jak wiemy, Augustyn miał za sobą długie dochodzenie do  poznania autorytetu Kościoła; i jak przyznaje w &lt;i&gt;Confessiones&lt;/i&gt;, pierwotnie  kpił sobie z niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Jaka jest relacja filozofii do teologii, rozumu do wiary?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;M.Kita - Piotr już odnosił się do tekstu, w którym Augustyn stwierdza, że Bóg  stworzył nas rozumnymi i że to jest ta wyższość natury ludzkiej nad zwierzęcą.  Augustyn powiada, że Bóg nie mógłby nienawidzieć w nas tego, co sam stworzył,  czyli rozumu. Mam ochotę podkreślić ten fakt, że Augustyn, teolog serca, teolog  mistyk, jak najbardziej szanuje rozum i nie robi tu rozdziału. To jest bardzo  istotne, bo np. we współczesnym Kościele jest wiele wspólnot, które tęsknią za  odryciem głębokiej duchowości, za głębokim przeżyciem wiary. I występuje w nich  niebezpieczeństwo, że ludzie, którzy coś głęboko przeżyli, mówią: „po co nam  jeszcze teologia, ci co studiują teologię, to tracą wiarę, bo zaczynają  rozumować, zaczynają mieć jakieś teorie, zamiast ufać słowu Bożemu”. Okazuje  się, że ten wielki święty, człowiek nie tylko po ludzku inteligentny, ale będący  głęboko w komunii z Bogiem, szanuje rozum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Augustyn mówi jeszcze dużo mocniej: „i wierzyć byśmy nie mogli,  gdybyśmy nie byli rozumni”. Choć są sprawy, gdzie wiara wyprzedza rozum, gdzie  panuje zasada „uwierz, abyś zrozumiał”, aby było to możliwe, najpierw musimy  zobaczyć, że wiara jest rozumna. To, byśmy wierzyli, aby zrozumieć, jest samo w  sobie rozumne - to rozumem można pojąć, że do pewnych rzeczy można dojść  najpierw przez wiarę, a dopiero wewnątrz niej przez rozum. Pierwszy krok należy  do rozumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Jest ważne to, że wiara będzie dopiero wtedy wartościowa, gdy  rozum wykorzysta wszystkie swoje możliwości i powie: „tu już nie dam rady, w  takim razie wierzę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Ja bym polemizował. Są teksty u Augustyna, gdzie on mówi:  „zrozum, abyś uwierzył, uwierz, abyś zrozumiał”. Dla mnie byłoby ryzykownym  mówić, który z tych dwóch elementów jest pierwszym. Wiara i rozum działają na  zasadzie spirali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ale w tym tekście Augustyn opowiada się za pierwszeństwem  czasowym rozumu: „jeśli jest rzeczą rozumną, aby wiara wyprzedzała rozum, to bez  wątpienia, owa najmniejsza racja rozumowa, który nam to uobecnia, właśnie ona  wyprzedza wiarę”. Ten warunek, że nie moglibyśmy uwierzyć, gdybyśmy nie byli  rozumni, świadczy o tym, że początkiem tej spirali jest rozum (być może bardzo  małym i na niskim poziomie). To rozum przyjmuje wiarę, zgadza się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Jeżeli człowiek sam do wiary dochodzi. Pewnie inaczej  sytuacja by się miała z dzieckiem, które przyjmuje wiarę od swoich rodziców, bo  tak jest wychowane, a dopiero później zaczyna rozwijać refleksję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Z tym, że jeżeli wiara ma być przyjęta osobiście, to musi być  przemyślana. Wydaje mi się, że tu jest ważne, żeby zaistniała refleksja  rozumowa, gdyż musi nastąpić weryfikacja...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - W pewnym momencie każdego człowieka wierzącego „dopada” ten  moment weryfikacji, mniej lub bardziej intensywny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Być może trzeba widzieć to, co pisze św. Augustyn w kontekście  integralnego myślenia o człowieku: cały « ja» jestem zaangażowany w moje  zawierzenie Panu Bogu, w związku z czym nie mogę wyłączyć rozumu, bo ten rozum  jest tu ważny, jestem istotą rozumną, tak się wyodrębnia człowieka ze  zwierząt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Augustyn sam dochodził do Boga taką drogą, że wiarę najpierw  odrzucił, a dopiero potem rozumem do niej dochodził i tak się działo z wieloma w  ówczesnym chrześcijaństwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Trzeba jednak pamiętać, że jak znamy historię nawrócenia Augustyna,  opisaną przez niego samego, to też nie był to wyłącznie suchy intelekt. Przecież  jego doświadczenie nocy łez jest doświadczeniem na poły mistycznym. W jego  budzeniu się z ospałości grzechu, o którym pisze tak kapitalnie, biorą udział  również uczucia, tam wielką rolę odgrywa wola, jego sumienie, to sanktuarium  serca...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - No i łaska, także przez modlitwę matki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Dlatego można się tu uspokoić, przez zastrzeżenie, że kiedy mówimy  o rozumności (że nie jest nierozumnie wierzyć - to jest zresztą temat teologii  fundamentalnej), to przecież nie chodzi o to, że wiara jest wynikiem  skomplikowanego procesu intelektualnego. Rozumową decyzję, że warto wierzyć,  może podjąć człowiek najprostszy - mający minimalne wykształcenie, albo nie  mający go w ogóle - może ją podjąć na poziomie zwykłej ludzkiej roztropności,  przemyślności. Ale on też powinien jako człowiek, jako istota myśląca zobaczyć,  że nie jest rzeczą nierozumną uwierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Zgoda, Augustyn mówi wszak o „niewysokim poziomie”. Myślę, że w  kontekście nauki Augustyna o łasce i naturze trudno powiedzieć, że najpierw sam  człowiek dochodzi naturalnym rozumem do łaski wiary. Natomiast być może  najlepiej zinterpretować ten fragment Augustyna: wiara nie jest ślepa, u  początków również; bez precyzyjnego rozstrzygania, co pierwsze: ona czy  rozum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Zresztą Agustyn, mówiąc o stosowaniu kryteriów hermeneutycznych  przy czytaniu &lt;i&gt;Pisma Świętego&lt;/i&gt;, powiada z pewną ironią: „skoroś nawet nabył  bez pomocy reguł znajomość &lt;i&gt;Pisma&lt;/i&gt;, to czemu spieszysz wykładać je innym”.  Można by tu zwrócić uwagę, że ludzie którzy optują za fundamentalistycznym  czytaniem &lt;i&gt;Pisma&lt;/i&gt;, bez odwoływania sią do rozumu, że oni też używają pewnej  argumentacji, a więc ostatecznie nie mogą z ruzumu zrezygnować. To pokazuje, że  nie uciekniemy, jako ludzie, od naszej rozumności. Na to chyba przede wszystkim  wskazuje Augustyn, nie ma co ekskomunikować rozumu z aktu wiary. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="punkty"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="2"&gt;2. Nauka o Trójcy Świętej&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W greckiej tradycji teologicznej przeważała koncepcja, że Ojciec jest Bogiem,  jest On jedyną zasadą (&lt;i&gt;arché&lt;/i&gt;) boskości, którą ofiaruje Synowi („Bóg z  Boga, Światło ze Światłości”), a także Duchowi. Posługując się obrazem, prawdę  tę przedstawiano następująco: Trzy gwiazdy ustawione jedna za drugą, z których  jedna daje światło drugiej, my jednak widzimy tylko jedną. Być może tego rodzaju  koncepcja przysparzałaby mniej kłopotów w przyjęciu intelektualnej i bardzo  trudnej spekulacji trynitarnej 3=1, gdyby nie wystąpienie Ariusza wyznającego  „jednego Boga, niezrodzonego, wiecznego, który jest bez początku i jest jedynym  prawdziwym Bogiem”. Jeśli Bóg byłby niezrodzony, to by nie mogło być mowy o  jakimś przedwiecznym rodzeniu. W konsekwencji Syn zrodzony z Ojca nie byłby  prawdziwym Bogiem. Kościół występując przeciw Ariuszowi na Soborze Nicejskim  (363 r.), sprecyzował w obowiązującym odtąd &lt;i&gt;Credo&lt;/i&gt;: „Wierzę w Syna Bożego,  jedynego, zrodzonego z Ojca [...] we wspólnej istocie z Ojcem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem Augustyn stał już na ugruntowanych danych dogmatycznych, kiedy podjął  się opracowania pełnej teologii na temat Trójcy Świętej. Zawarł ją w swoim  największym dziele &lt;i&gt;O Trójcy Świętej&lt;/i&gt; (&lt;i&gt;De Trinitate&lt;/i&gt;) pisanym w  latach 399-419. W swej koncepcji wychodzi od istoty (&lt;i&gt;essentia&lt;/i&gt;) Bożej,  czyli od zasadniczego sformułowania dogmatu nicejskiego. Jak zauważa Kelly,  Augustyn woli pojęcie „istoty” niż „substancji”, bo ta ostatnia sugeruje  przedmiot z atrybutami, podczas gdy Bóg jest dla Augustyna identyczny z Jego  atrybutami. Pojęcie istoty pozwala podkreślić jedność Osób, ich równość, a także  ich niepodzielne działanie i jedną wolę. Tym, co różni trzy Osoby istniejące  wewnątrz jednej istoty są relacje, które stanowią wewnętrzne życie Boga: Ojciec  jest Ojcem ponieważ rodzi Syna; Syn jest Synem, ponieważ jest zrodzony z Ojca, a  Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna. Duch jest miłością obydwu, Ojca i Syna,  miłością, która stała się osobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oryginalnym aspektem teologii Augustyna jest psychologiczne wyjaśnienie  prawdy o Trójcy. Ślady Trójcy Świętej dostrzega w człowieku: „aby znaleźć Boga,  trzeba wejść w siebie. Trzeba wędrować od tego, co zewnętrzne, do tego, co  wewnętrzne, i od tego, co wewnętrzne, do tego, co wyższe. Będąc we wnętrzu  siebie, odkrywamy troistść”. Augustyn pisze o dwóch obrazach Trójcy w człowieku.  Pierwszym z nich jest troistość duszy, poznania i miłości: dusza dąży do  poznania siebie, z kolei poznanie prowadzi do miłości samego siebie. Drugim  obrazem jest troistość: pamięci, intelektu (rozumienia) i woli: pamięć jest  niewypowiedzianym poznaniem duszy. Coś wiem, chociaż o tym w danej chwili nie  myślę, owo coś mam bowiem w pamięci. Aby wiedza stała się wyraźna, muszę ją  nazwać. Poznanie prowadzi wolę do pragnienia czegoś. Te troistości istniejące w  człowieku nie naruszają jednak podmiotowej jedności w człowieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="tekst1"&gt;Tekst&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;CZŁOWIEK OBRAZEM BOGA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;VIII, VII, 11. [...] Jezus Chrystus, dokonując tak wielkich rzeczy, -  podziwuających je uczył czegoś więcej jeszcze; a umysły pozostające w  zawieszeniu i skupione na doczesnych cudach, zwracał ku rzeczywistościom  wiecznym i wewnętrznym. „Przyjdźcie” - powiada - „do mnie wszyscy, którzy  pracujecie i uginacie się pod ciężarem, a ja was pokrzepię. Weźmijcie jarzmo  moje na siebie”. Nie mówi: „Uczcie się ode mnie, że wskrzeszam umarłych po  czterech dniach”. Ale mówi: „Uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego  serca”. Potężniejsza bowiem i bezpieczniejsza jest niewzruszona pokora niż  wielkość aż pod niebiosa wiatrem nadęta. Toteż w dalszym ciągu dopowiada Pan: „A  znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych” [Mt 11, 28-29]. Miłość bowiem „nie  nadyma się” [1 Kor 13, 4] i „Bóg jest miłością” [1 J 4, 8], „a wierni w miłości  pozostaną przy nim” [Mdr 3, 9], odwołani z zamętu zewnętrznego do milczącej  radości. Oto „Bóg jest miłością”, czemu więc na wysokości niebios i w  głębokościach ziemi szukamy Tego, który w nas jest, jeśli chcemy z Nim być?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troistość w miłości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;VIII, X, 14. Lecz cóż to jest miłość, którą Pismo Święte tak bardzo chwali i  wysławia? Czym ona jest, jeśli nie miłością dobrą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość zaś pochodzi od kogoś kochającego, i miłością otaczam jakiś przedmiot.  Mamy więc trzy rzeczy w miłości: kochającego, rzecz kochaną i samą miłość. Czym  więc jest miłość, jeśli nie pewnym życiem łączącym dwie istoty, albo dążącym do  ich zjednoczenia: kochającego i tego, co on kocha? Tak samo jest również w  miłościach zewnętrznych i cielesnych. Lecz żeby czerpać z czystych i bardziej  przejrzystych źródeł, wzgardziwszy ciałem, wznieśmy się wyżej, do ducha. Co duch  miłuje w przyjacielu, jeśli nie ducha? I tutaj również masz troje: kochającego,  to co kocha i miłość. Lecz i od tego mamy wznieść się wyżej jeszcze i szukać tak  wysoko, jak tylko człowiekowi dano sięgać[...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DUSZA, MIŁOŚĆ, POZNANIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IX, IV, 4. Tak jak są dwie rzeczy: dusza i jej miłość, kiedy dusza siebie  kocha, tak samo są dwie: dusza i jej poznanie, gdy siebie poznaje. A więc: sama  dusza, jej miłość i poznanie to są trzy rzeczy, a wszystkie trzy stanowią jedno,  i kiedy są doskonałe, to są równe. Jeżeli dusza miłuje siebie mniej niż to  odpowiada jej naturze, np. kiedy miłuje siebie tak, jak powinna miłować swe  ciało, wtedy grzeszy i miłość jej nie jest doskonała. Również jeśli dusza więcej  miłuje siebie niż powinna, mianowicie taką miłością, jaką winna kochać Boga,  wtedy tak samo miłość jej jest nieporządna, czyli grzeszna. A najbardziej  niegodziwie i bezbożnie grzeszy, miłując swe ciało tak, jak powinna Boga  miłować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jeśli poznanie nie dorasta do tego, co poznaje, i co może w pełni  poznać, wówczas jest niedoskonałym poznaniem. Jeśli zaś przerasta je, to znaczy,  że natura poznająca jest wyższa od poznanej, np. pojęcie, jakie dusza wytwarza  sobie o ciałach, jest wyższe od samego ciała, które jest przedmiotem poznania.  Bo poznanie jest pewnym rodzajem życia w umyśle poznającego, ciało zaś nie jest  życiem. A każde życie zawsze jest wyższe od ciała, jakiekolwiek by ono było,  przeyższa je nie masą, lecz wartością. Za to, gdy dusza siebie poznaje, poznanie  jej nie przewyższa jej bytu: ona to bowiem poznaje i ona jest poznawana. Wtedy  więc pojęcie duszy o sobie będzie równe duszy poznającej, kiedy tylko ona będzie  całkowitym i jedynym przedmiotem swego poznania; kiedy nie będzie do poznania  swojej istoty dołączać poznania innych przedmiotów, - wówczas jej pojęcie nie  jest ani wyższe, ani niższe od niej samej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słusznie zatem powiedzieliśmy, że jeśli te trzy rzeczy są doskonałe, wówczas  są równe[...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAMIĘĆ, INTELEKT, WOLA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;X, XI, 17. Pominąwszy więc na razie wszystko inne, czego dusza sama przez się  jest pewna, zajmiemy się przede wszystkim tymi trzema rzeczami: pamięcią,  intelektem i wolą. Również w tych trzech dziedzinach bada się uzdolnienia dzieci  dla wyrabiania sobie pojęcia o ich naturalnym udarowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im bowiem trwalej i łatwiej dziecko zapamiętuje, im wnikliwiej rozumie i  gorliwiej oddaje się nauce, tym bardziej można chwalić jego uzdolnienia. Za to  kiedy bada się czyjąś wiedzę, wówczas stwierdza się nie to, czy wiernie i łatwo  zapamiętuje, oraz czy jest bystry w pojmowaniu, ale sprawdza się, co zapamiętał  i co rozumie. A ponieważ o wartości duchowej sądzi się nie tylko na pdstawie  posiadanej nauki, ale również stwierdzenia, czy to jest dobra dusza, przeto  bierze się pod uwagę nie tylko to, co ona wie i rozumie, ale również i to, czego  chce. Nie chodzi o zapał woli, ale przede wszystkim o przedmiot jej pragnień, a  następnie o jej siłę. Wtedy bowiem zasługuje na pochwały dusza gorąco miłująca,  gdy przedmiot jej uczuć jest godzien gorącej miłości. Kiedy więc mówi się o tych  trzech rzeczach: uzdolnieniach, nauce i użytku, jaki się z nich czyni, to w  pierwszej z nich bada się, do czego jest zdolna pamięć, inteligencja i wola; w  drugim wypadku rozpatruje się wiadomości zdobyte przez pamięć i rozum oraz  osiągnięcia woli w zdobywaniu nauki. Trzecia sprawa: zastosowanie, jakie z nich  czyni wola, okaże się, gdy przy przeglądzie zdobytych przez pamięć i rozum  wiadomości stwierdzimy, czy wola kieruje się do innego celu, czy też spoczywa w  nich z upodobaniem jako w osiągniętym celu. Zresztą każdy, kto cieszy się jakąś  rzeczą, używa jej: rozporządza nią dowolnie dla rozkoszowania się nią. Ale nie  każdy cieszy się, kto używa, jeśli jej pragnął nie dla niej samej, ale w innym  celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18. Te trzy rzeczy - pamięć, intelekt, wola - stanowią jedno życie, a nie  trzy; nie tworzą trzch dusz, ale są jedną duszą; a więc nie są trzema  substancjami, lecz jedną substancją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamięć rozumiana jako życie, duch, substancja, jest bytem absolutnym, pamięć  zaś pojęta jako czynność duszy pozostaje w pewnym stosunku do całości jej  istoty, czyli wyraża pewien stosunek. To samo mógłbym powiedzieć o rozumie i  woli, gdyż i rozum, i wola wyrażają pewien stosunek. Lecz życie wyraża się  zawsze w odniesieniu do niego samego. Tak samo dusza i istota. Toteż tych troje  tworzą jedno życie, jedną duszę i jedną istotę. I wszystko, cokolwiek przypisuje  się jednemu z nich absolutnie, to mówi się również i o wszystkich razem, nie w  liczbie mnogiej, lecz pojedynczej. Ale odwrotnie, są one trzema  rzeczywistościami, jeśli utrzymują wzajemny stosunek. A gdyby nie były one  równe, nie tylko poszczególnie między sobą, ale także każda z osobna równa  wszystkim razem, a wszystkie razem - każdej pojedynczo, to nie mogłyby one  wzajemnie siebie zawierać. Bo nie tylko są one zawarte każda w każdej, ale  również wszystkie razem w każdej się zawierają. Pamiętam bowiem, że mam pamięć,  rozum i wolę; pojmuję, że rozumiem, że chcę i pamiętam; chcę chcieć, pamiętać i  rozumieć siebie; i jednocześnie znam, pamiętam całą moją pamięć, inteligencję i  wolę. Czego nie zapamiętuję moją pamięcią, to nie jest w mojej pamięci. Nic zaś  nie jest tak mocno w pamięci jak sama pamięć. Całą więc pamiętam. Tak samo  cokolwiek rozumiem, to wiem, że rozumiem, i wiem, że chcę, kiedy czegoś chcę; i  pamiętam wszystko cokolwiek wiem. Więc pamiętam, znam całą moją inteligencję i  wolę. Podobnie, gdy te trzy rzeczy pojmuję, całość pojmuję. Nie ma bowiem  żadnych rzeczy zrozumiałych, których bym nie rozumiał, chyba że o nich nie wiem.  O czym zaś nie wiem, tego nie pamiętam i nie chcę. Tak samo czego spośród rzeczy  poznawalnych nie rozumiem, tego też nie pamiętam i nie chcę. A co z nich  pamiętam i chcę, to w następstwie tego rozumiem. Moja wola również obejmuje całą  inteligencję i pamięć, gdyż używam wszystkiego, co rozumiem i pamiętam. Dlatego  obejmując się zwajemnie, łącząc i przenikając, każda z tych władz przez każdą z  osobna i wszystkie razem, są między sobą równe i są równe w całości. Te trzy  rzeczy stanowią jeden byt, jedno życie, jedną duszę i jedną istotę.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O Trójcy Świętej&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. M. Stokowska, Kraków 1996, &lt;br /&gt;s.  280-281, 284-285, 291-292, 355-327.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="dyskusja1"&gt;Dyskusja&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. W jaki sposób Augustyn uzasadnia szukanie analogii do Trójcy Świetej w  człowieku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Na czym polega jedność duszy, miłości i poznania, a na czym ich  równość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Na czym polega jedność pamięci, poznania (intelektu) i woli?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. W jaki sposób Augustyn uzasadnia szukanie analogii do Trójcy Świetej w  człowieku?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;S. E. Hop - Augustyn zauważa, mówiąc o platonikach, że „o wiele bliżsi byli  nam ci, którzy szukali Boga w sferach duchowych niż cielesnych”. Na podstawie  &lt;i&gt;Pisma Świętego&lt;/i&gt; Augustyn uważa, że nie ma sensu rozpatrywać cudów, czy  rzeczywistości zewnętrznych, ponieważ Bóg jest Duchem i trzeba go szukać w  sferach duchowych, w swoim wnętrzu i w swoich odczuciach, zwracając się w stronę  miłości, pokornego serca Jezusa, które jest doświadczane we wnętrzu  człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ja bym osłabił twoją interpretację - że nie ma sensu szukać Boga  w cudach i rzeczywistości zewnętrznej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - ...może drugorzędnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Natomiast Augustyn wyraźnie mówi, że Chrystus zwraca nas od  rzeczy zewnętrznych ku wnętrzu. Rzeczywiście mówi dość mocno: „czemu szukamy na  wysokości niebios a nie w sobie”. Pierwszym miejscem, gdzie Bóg jest obecny - a  więc które jest najbardziej podobne do Niego, w którym najbardziej się objawia -  jest ludzkie wnętrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Brzmi to prawie jak echo pięknego tekstu z &lt;i&gt;Księgi Powtórzonego  Prawa&lt;/i&gt;, że słowo nie jest daleko od ciebie, nie musisz iść za morze... jest  blisko, „na twoich ustach i w sercu twoim”. Prawda o Bogu jest przy mnie, jest  we mnie wpisana. Być może Augustyn też o tym myślał, on był człowiekiem myślącym  bardzo biblijnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Myślę, że myślał o tym, że my jesteśmy na obraz Boży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Ważny jest też fakt wcielenia: Bóg się wcielił, a więc stał się  nam podobny, nie musimy szukać innych podobieństw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Na czym polega jedność duszy, miłości i poznania, a na czym ich  równość?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;P. Sikora - Jedność polega na tym, że miłość ze swej istoty jest czymś  jednoczącym. Mamy trzy elementy: kochającego, kochanego i miłość. Jednakże  istotą relacji, z którą mamy do czynienia, jest tworzenie jedności z tej trójki.  Na tym polega właśnie miłość. Mamy tu więc trzy, które są jednością, ale które  są również równe. Trzy, jedność i równość potrzebne są Augustynowi do odkrycia  obrazu Trójcy. Równość w człowieku nie musi zaistnieć. Ale miłość jest  najlepsza, gdy równość istnieje. Można według Augustyna grzeszyć tak niedomiarem  miłości, jak i jej nadmiarem. Idealnie jest wtedy, gdy miłość doskonale  odpowiada swojemu przedmiotowi, wtedy miłość jest najbliższa obrazowi Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Piotr mówił o miłości pomiędzy dwoma, natomiast Augustyn mówi tu o  miłowaniu przez duszę samej siebie. Tam mówi o tej możliwości zakłóceń. Jeśli  dusza miłuje siebie zbyt mało, tylko jak własne ciało, to grzeszy niedomiarem.  Jeśli miłowałaby własne ciało jak Boga - to by było najgorzej, to grzeszy  nadmiarem. Czy dla Augustyna obraz Trójcy nie rysuje się najwyraźniej w  przypadku samopoznania i miłości samej siebie przez duszę? Wtedy splatają się w  jedno miłość, poznający i poznawany. Dusza sama siebie poznaje i sama siebie  miłuje i wtedy wszytko zamyka się w jednym podmiocie. Natomiast oczywiście, jako  program życia moralnego to na pewno nie wystarczy. Ale chyba nie o to chodzi  Augustynowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Na czym polega jedność pamięci, poznania (intelektu) i woli?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;S. E. Hop - Pamięć, intelekt i wola tkwią w jednym podmiocie, są to trzy  aspekty działania jednej istoty. To jest właśnie nawiązanie do Trójcy Świętej.  Ciekawe jest jak Augustyn rozwia stosunki między nimi: mówi, że każda jest równa  wszystkim naraz i każdej z osobna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Rozróżnia je, pokazuje że każda jest czymś innym, ale  jednocześnie, że każda zawiera dwie pozostałe: jeśli pamiętam, to pamiętam, że  poznaję i pamiętam, że chcę; jeśli poznaję, poznaję, że pomiętam i że chcę;  jeśli chcę, chcę poznawać i ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;T. Dzidek - Pamiętam, że poznałem i dlatego chcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Nie da się ich rozdzelić i są to władze jednej duszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Warto się zastanowić jak ma się to, co mówi Augustyn, do  koncepcji wschodnich ojców Kościoła, że jesteśmy obrazem Syna. Ta koncepcja -  podobieństwa do Syna - wiąże się ścieśle z całą koncepcją zbawienia,  przebóstwienia w Synu, popatrzenie na człowieka w ten sposób stawia go  natychmiast w relacji z Bogiem. Koncepcja Augustyna, podobieństwo wyjaśniane  poprzez analogie psychologiczne, ma raczej charakter dydyktyczny - nie tyle  pomaga nam zrozumieć nas, co niewyraźnie - kim jest Bóg. Ojcowie wschodni też  wyjaśniali tajemnicę Trójcy za pomocą podobnych analogii: jak człowiek wyraża  się w słowie, i jak słowo to brzmi dzięki tchnieniu, tak i Bóg: wyraża się w  Słowie, a Słowo brzmi dzięki Tchnieniu, &lt;i&gt;Pneuma&lt;/i&gt;, Duchowi. Możemy mówić o  Bogu na podstawie tego czym jesteśmy, Bóg wpisał w nas jakieś podobieństwo do  siebie, byśmy mogli Go jakoś poznawać. Natomiast On jest Trójcą Osób.  Augustyński ludzki „człon” analogii: samopoznanie i samomiłowanie nie zawiera  żadnej międzyosobowej wspólnoty. Pozostając w obrazie augustyńskim możemy  rozważać podobieństwo człowieka do Boga, nie mówięc nic o międzyosobowej relacji  człowieka z Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Jest jednak jakieś piękno w Augustynowym szukaniu obrazu Trójcy w  konstytucji osoby, próbuje on odnaleźć pewien ślad, taki „znak firmowy” Pana  Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="punkty"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="3"&gt;3. Łaska&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Św. Augustyn zyskał miano doktora łaski. Jego doktryna wyrosła na gruncie  zasadniczego pytania: Czy zbawienie zależy od woli człowieka, czy od łaski?  Pytanie to sprowokował Pelagiusz. To właśnie on - twórca herezji, a jeszcze  bardziej jego uczniowie negowali istnienie grzechu pierworodnego, pomnieszali  rolę łaski, która nie miała być konieczna do zbawienia, natomiast powiększali  znaczenie wolnej woli. Ich zdaniem, człowiek o własnych siłach, odkrywając wolę  Bożą poprzez studiowanie Prawa, kierując się surową moralnością, unikając zła, a  czyniąc dobro, jest w stanie osiągnąć usprawiedliwienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wdając się w szczegółowy wykład poglądów Augustyna na temat łaski, które  przeszły znaczną ewolucję, podajemy tutaj jedynie ich zasadnicze zręby. Człowiek  jest zraniony grzechem pierworodnym. Dlatego też jego wolna wola jest  wystarczająca do tego, aby czynić zło, natomiast jest niezdolna, aby sama przez  się czyniła dobro. Konieczna jest pomoc Boga w formie łaski, która pociąga,  potrzymuje i umacnia człowieka w jego dążeniu do dobra. W ten oto sposób łaska  dodaje do natury nową nadnaturę - nadprzyrodzoność, która sprawia, że człowiek  działa jako syn Boga tam, gdzie byłby jedynie poddany słabości (pożądliwości). W  takim razie gdzie jest miejsce na wolność, o którą upominali się pelagianie? Dla  nich wolność polegała na możliwości wyboru pomiędzy dobrem a złem. Dla Augustyna  z kolei wolność oznacza możliwość wyboru zła, bądź też proszenia o pomoc Boga.  Jego zdaniem istnieją stopnie wolności. Człowiek jest tym bardziej wolny, im  bardziej posłuszny jest łasce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="tekst2"&gt;Tekst&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;8. [...] Litera Prawa, która naucza o obowiązku unikania grzechu, zabija,  jeśli brak ożywiającego Ducha. Prawo obdarza nas wiedzą o grzechu, a nie  czujnością przed nim, dlatego zwiększa go raczej, niż zmniejsza, ponieważ do  złej pożądliwości dochodzi przekroczenie prawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Apostoł zatem pragnie zalecić łaskę, jaka dzięki Jezusowi Chrystusowi  zstąpiła na wszystkie narody, św. Paweł nie chce, by Żydzi wynosili się ponad  inne narody z powodu otrzymania Prawa. Nauczyciel narodów powiedział, że grzech  i śmierć przez jednego człowieka weszły do rodzaju ludzkiego, jak przez jednego  człowieka zstąpiły sprawiedliwość i życie wieczne. Wyraźnie wskazuje, że  pierwszym jest Adam, a drugim Chrystus. Następnie św. Paweł tak mówi: „Zakon  bowiem nadszedł potem, aby spotęgował się grzech. Ale gdzie spotęgował się  grzech, tam tym obficiej spłynęła łaska, aby jako grzech królował na śmierć, tak  i łaska przez sprawiedliwość królowała na życie wieczne przez Jezusa Chrystusa,  Pana naszego” [Rz 5, 20-21].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie sam bowiem stawiając sobie pytanie rzekł: „Cóż tedy powiemy?  Będziemy trwali w grzechu, aby łaska obfitowała? Żadną miarą” [Rz 6, 1-2]. Widzi  bowiem, że przewrotni mogą pojąć przewrotnie, tj. jako zachętę do grzechu ze  względu na obfitość łaski, jego słowa: „Zakon bowiem nadszedł potem, aby  spotęgował się grzech. Ale gdzie spotęgował się grzech, tam tym obficiej  spłynęła łaska”. Uchylając te wykładnie powiedział: „Żadna miarą” i dodał:  „Wszak myśmy umarli dla grzechu, jako więc w nim żyć mamy?” [Rz 6, 2]. Znaczy  to: skoro łaska spowodowała naszą śmierć grzechowi, to trwanie w grzechu jest  dowodem niewdzięczności wobec łaski. Chwalca dobrodziejstw medycyny nie mówi, że  ona wspomaga choroby i rany, od których właśnie ona uzdrawia człowieka, lecz im  większymi pochwałami obsypuje medycynę, tym bardziej gani rany i choroby, oraz  brzydzi się wspomnianymi słabościami ciała, od których uwalnia chwalona sztuka.  Podobnie sława i pochwała łaski jest naganą i potępieniem grzechów. Człowiekowi  należało wskazać brzydotę jego cierpienia. Nie znalazł on pomocy na nieprawość  swoją w przykazaniu dobrym i świętym, które raczej powiększyło nieprawość niż ją  zmniejszyło. „Zakon nadszedł, aby spotęgował się występek” [Rz 6, 20], a  człowiek w ten sposób pokonany i zawstydzony miał sie przekonać, że potrzebuje  nie tylko Boskiego Nauczyciela, ale i Boskiego Pomocnika i Przewodnika swych  kroków. Tak nad człowiekiem niech nie panuje wszelka nieprawość, a uciekając sie  do pomocy miłosierdzia Bożego dostępuje uzdrowienia. Przeto gdzie obfitował  występek, jeszcze więcej obfitowała łaska, nie z powodu zasług grzesznika, lecz  dzięki pomocy ratującego Boga [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21. Warto zastanowić się w miarę naszych sił nad różnicą zachodzącą miedzy «  Prawem uczynków», czyli działaniem nie wykluczającym chełpliwości, a « Prawem  wiary» wykluczającym chełpliwość. Na poczekaniu ktoś mógłby powiedzieć, że  napotykamy Prawo działania w judaizmie, a « Prawo wiary» w chrześcijaństwie,  dlatego, że karność chrześcijańska nie zachowuje obrzezania ani pozostałych  nakazów Prawa. Już od dawna usiłujemy wykazać fałsz tego rozróżnienia [...].  Według Apostoła nikt nie dostępuje usprawiedliwienia na mocy Prawa, które  nadeszło, aby spotęgował sie grzech. Mimo to Paweł broni Prawa przed atakami  człowieka nieświadomego i oskarżeniami bluźniercy, opierającego się na dopiero  podanych twierdzeniach Apostoła. „Cóż tedy powiemy? Czy Zakon jest grzechem?  Bynajmniej. Adam nie poznał grzechu jeno przez Zakon. Nie wiedziałbym o  pożądliwości, gdyby Zakon nie mówił: « Nie pożądaj» . Z zakazu przeto czyniąc  podnietę, grzech wzbudził we mnie wielką pożądliwość” [Rz 7, 7-8]. Mówi w  dalszym ciągu: „Zakon jest wprawdzie święty, a przykazanie święte, sprawiedliwe  i dobre. Więc to, co dobre, stało się dla mnie śmiercią?” [Rz 7, 12-13]. Sama  zatem litera, która mówi: „Nie pożądaj” zabija. O niej wypowiada Apostoł również  zdanie niedawno przeze mnie przytoczone: „Przez Zakon bowiem poznanie grzechu, a  teraz sprawiedliwość Boża została objawiona bez Zakonu, poświadczona za  pośrednictwem Zakonu i Proroków. Sprawiedliwość zaś boża przez wiarę w Jezusa  Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą, bo nie masz różnicy. Wszyscy bowiem  zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej. Dostępują zaś usprawiedliwienia darmo,  przez łaskę Jego, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie. Jego  ustanowił Bóg przebłaganiem przez wiarę we Krwi Jego - dla okazania  sprawiedliwości Jego, przez przedstawienie uprzednio popełnionych win - w  cierpliwości Bożej, aby okazać Jego sprawiedliwość w tym czasie, aby i sam był  sprawiedliwy i usprawiedliwiający tego, który jest z wiary Jezusa” [Rz 3,  20-26]. [...] Jeśli zaś Prawo wiary mówi: „Nie będziesz pożądał” - zgodnie z  wielu świadectwami Ewangelii i listów apostolskich - dlaczego ono samo nie  nazywa się Prawem uczynków? Nie trzeba wnioskować z braku sakramentów Starego  Przymierza - jak obrzezanie i pozostałe - w Prawie wiary, że ono nie ma  sakramentów dostosowanych do tego czasu [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22. Jaka jest zatem różnica? Dam krótką odpowiedź. Co Prawo uczynków nakazuje  groźbami, to Prawo wiary osiąga wiarą. Pierwsze mówi: „Nie będziesz pożądał”, a  drugie mówi: „Ponieważ zrozumiałem, że nikt nie może być powściągliwy, ażby Bóg  dał - i już to samo było mądrością, wiedzieć czy to jest dar - poszedłem do Pana  i prosiłem” [Mdr 8, 21]. Owa mądrość utożsamia się z tą, którą Pismo Święte  nazywa pobożnością. Czci ona Ojca światłości, od którego „wszelki dar dobry i  każda wzniosła łaska pochodzi” [Jk 1, 17]. Cześć polega na ofierze chwały i  dziękczynienia, aby czciciel Boży nie chlubił się w sobie, ale w Bogu. Przez  Prawo uczynków mówi Bóg człowiekowi: „Rób, co ci każę”, a przez Prawo wiary mówi  człowiek Bogu: „Daj, co każesz”. Dlatego Prawo uczynków każe, by pouczyć, co ma  czynić wiara, tj. by człowiek, który otrzymał rozkaz, a nie może go wykonać,  wiedział, o co ma prosić. Jeśli zaraz może posłusznie wypełnić, powinien także  wiedzieć, od kogo otrzymał dar posłuszeństwa. „Myśmy bowiem nie otrzymali ducha  tego świata, ale Ducha, który z Boga jest, abyśmy poznali, co nam Bóg darował”  [1 Kor 2, 12] - tak mówi ten sam nieustępliwy nauczyciel łaski. [...] Wydaje  się, że synem wiary bardziej jest ten, który wie, od kogo ma się spodziewać nie  posiadanego jeszcze dobra, niż ten, który sobie przypisuje posiadane dobro.  [...] Po rozważeniu i zbadaniu tych zagadnień - w miarę sił udzielonych nam  przez Pana - wyciągamy następujący wniosek: Człowiek dostępuje usprawiedliwienia  nie przez przykazanie nakazujące wieść życie dobre, ale dzięki wierze w Jezusa  Chrystusa, czyli nie przez Prawo uczynków, lecz przez Prawo wiary; nie przez  literę, ale przez Ducha; opierając sie nie na zasługach uczynków, lecz na  darmowej łasce [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;48. Istnieją tacy poganie, którzy z natury wykonują nakazy Prawa, a mimo to  nie wolno ich zaliczyć do liczby usprawiedliwionych dzięki łasce Chrystusa.  Raczej należą oni do bezbożnych i tych, co ani prawdziwie, ani w prawy sposób  nie czczą sprawiedliwego Boga. Wprawdzie czytaliśmy, albo dowiedzieliśmy się,  albo słyszeliśmy o ich prawych czynach, których nie możemy zgodnie z normą  sprawiedliwości zganić, lecz nawet słusznie je chwalimy. Jednak po zbadaniu  motywu tych chwalebnych czynów okazałoby się, że ledwo można by znaleźć jakiś  postępek godny pochwały czy obrony należnej sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;Duch a litera&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Eborowicz, &lt;br /&gt;Warszawa 1977, s.  73-74; 87-91.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="dyskusja2"&gt;Dyskusja&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Dlaczego Prawo eksponuje grzech?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Jakie jest znaczenie łaski dla człowieka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Czy ekponowanie łaski ma jakieś znaczenie w spojrzeniu Augustyna na  człowieka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Dlaczego Prawo eksponuje grzech?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;P. Sikora - Bo zwiększa naszą wiedzę o grzechu, jest czymś co wskazuje, gdzie  jest grzech, a gdzie go nie ma, odgranicza wyraźnie dobro od zła - nic  więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Stawia nas przed problemem, jak go przezwyciężyć, ukazuje  potrzebę Boga. Wraz z Prawem pojawia się druga strona grzechu - potrzeba łaski,  czy brak łaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Augustyn idzie tu za św. Pawłem - prawo pokazuje grzech, ale nie  daje siły do przezwyciężenia go. Taka jest myśl Pawłowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Zobaczyć prawo, to zobaczyć w sobie grzech i w konsewencji,  zobaczyć swoją beznadziejną sytuację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Prawo pozwala nam postawić diagnozę, ale jeszcze nie jest  lekarstwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Prawo jest pewnym zobiektywizowaniem sytuacji człowieka  grzesznego. Nie tylko czuję swój grzech, mam wskazane, że to jest mój grzech.  Ponieważ prawo zakłada pewną społeczność, która je tworzy i respektuje - pojawia  się tu także społeczny aspekt zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Niekoniecznie jednak musimy założyć społeczność szerszą niż Adam,  nawet bez Ewy, i samotnemu Adamowi Bóg mógł nadać prawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Jakie jest znaczenie łaski dla człowieka?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;S. E. Hop - Grzech łączy się z niedoskonałością. Człowiek jest sam z siebie  niedoskonały. Łaska pełni rolę ochrony przed złem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Łaska przynosi siłę do spełniania wymagań prawa - łaska umożliwia  człowiekowi wypełnianie prawa, wyjście z grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Człowiek miał się przekonać, że nie wyjdzie z grzechu bez  pomocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Można powiedzieć, że dopiero dzięki łasce, dzięki jej  współobecności, prawo może stać się dla nas „słodsze od miodu płynącego z  plastra”, jak mówi psalmista, „pokrzepieniem dla duszy”. Inaczej nie możemy go  wypełnić, może więc stać się co najwyżej oskarżeniem. Dopiero łaska pozwala  wprowadzić je w życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Czy ekponowanie łaski ma jakieś znaczenie w spojrzeniu Augustyna na  człowieka?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;S. E. Hop - Ma ogromne. Augustyn mówi, że czyny ludzkie, same w sobie, są  bezużyteczne bez odniesienia do łaski. Pisze o poganach, że nawet u  najwartościowszych z nich „z trudem można by znaleźć postępek godny  pochwały”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Czy zgadzasz się z Augustynem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Absolutnie nie. Myślę, że - mówili to inni Ojcowie - jakieś  cząstki prawdy i dobra zawsze można znaleźć w człowieku. Każdy czyn człowieka,  jeśli niesie w sobie dobro, zasługuje na pochwałę, bo w dobru uczestniczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ja powiem tak: na pewnym poziomie refleksji zgadzam się z  Augustynem; ale z poważnym zastrzeżeniem, które wskazuje, dlaczego na innym  poziomie wyjaśniania całkowicie się nie zgadzam. Rzeczywiście, można powiedzieć,  że bez łaski nic w człowieku dobrego nie ma. Problem powstaje nie tyle przy  eksponowaniu łaski, co przy rozumieniu czym łaska jest (dotykamy tu problemu  Kościoła i sakramentów). Augustyn wyraźnie związuje łaskę z widzialnym życiem  sakramentalnym, ogranicza jej działanie do tego życia. Jeśli pytanie brzmi, czy  ludzie nie przystępujący do sakramentów mogą coś dobrego zrobić - nie zgadzam  się z Augustynem. Jeśli natomiast brzmi, czy bez łaski, bez pomocy Bożej -  zgadzam się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Nie ograniczajmy działania łaski do widzialnego wymiaru  Kościoła. Ewa cytowała fragment, gdzie Augustyn mówi: „u pogan ... z  trudem...”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Jest tam jeszcze jedno sformułowanie z którym się nie zgodzę.  Augustyn pisze: „są poganie którzy z natury wypełniają nakazy prawa...”.  Przeciwstawia ostro naturę łasce. Uznaje, że mamy naturę, w obrębie której  możemy coś dobrego robić, choć działamy bez łaski. Jeśli uznamy, że nie ma tak  naprawdę natury bez łaski oraz że łaska działa w wielu miejscach, gdzie jej nie  widzimy, to w „głębokim” sensie - o którym Augustyn z pewnością myślał -  zgodzimy się z nim; natomiast w sensie „powierzchownym” - nie. Ale myślę, że  Augustyn pewnie gotów byłby się wycofać ze swoich tez na tym poziomie, gdyby żył  np. w czasach Soboru Watykańskiego II.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Czyli zakładając, że Pan Bóg udziela swojej łaski każdemu  człowiekowi, nie tylko żyjącemu w widzialnym Kościele, to możemy powiedzieć tak:  każdy dobry czyn nie jest możliwy bez łaski, jest z nią powiązany. Natomiast  jeżeli ograniczylibyśmy łaskę do przestrzeni widzialnego Kościoła, to - w  świetle współczesnej teologii i nauki Kościoła - teza Augustyna nie może być  przyjęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Nawet chyba i w świetle &lt;i&gt;Pisma Świętego&lt;/i&gt;. Oczywiście, za  pomocą wyjętych z kontekstu cytatów z Pisma można uzasadnić wszystko; ale czy to  naprawdę jest tak, że w &lt;i&gt;Starym Testamencie&lt;/i&gt; nie było łaski, że było tylko  Prawo? Możemy przeczytać w prologu &lt;i&gt;Ewangelii&lt;/i&gt; Jana, że „łaska i prawda  przszyły przez Chrystusa, a prawo zostało dane przez Mojżesza”. Ale w tymże  samym prologu jest powiedziane, że „otrzymaliśmy łaskę po łasce” - już w  &lt;i&gt;Starym Testamencie&lt;/i&gt; była obecna łaska, inaczej musielibyśmy zanegować  sprawiedliwość sprawiedliwych &lt;i&gt;Starego Testamentu&lt;/i&gt;. Oczywiście Izajasz  pisał: „wszystkie nasze czyny jak skrwawiona szmata”, co z lubością przytaczali  kaznodzieje reformowani, by pokazać, że &lt;i&gt;sola gratia&lt;/i&gt;. Wszystko zależy od  poziomu tłumaczenia. „Wszystko jest łaską” jak mówi stary proboszcz u Bernanosa,  nie możemy traktować tej łaski jakby była dodatkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Już w &lt;i&gt;Starym Testamencie&lt;/i&gt; „Bóg rozmawiał z Mojżeszem jak z  przyjacielem”. Przepraszam bardzo, ale jak to nie jest łaska, to co łaską  jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Można by co najwyżej dokonywać pewnej specyfikacji: że w  osobie Jezusa Chrystusa mamy do czynienia z pełnią łaski, czy też z łaską  odkupienia, ale wszystko co Bóg uczynił w dziejach Narodu Wybranego było  przygotowaniem do tej pełni. Jednocześnie była w tym narodzie łaska, którą  nazywamy dzisiaj uczynkową, pozwalającą działać dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - To że łaska przyszła przez Chrystusa, jest prawdą, ale że nie  była ona ograniczona nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie, pokazuje dogmat,  iż już kilkanaście lat przed Chrystusem niepokalanie poczęła się Matka  Najświętsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Dzięki odkupieńczej krwi Jezusa Chrystusa. Zresztą, św. Paweł  pisze, że „Izraelici pili z duchowej Skały, a Skałą tą był Chrystus”, co  pokazuje, że widzi on obecność Chrystusa już w wyjściu Izraela z Egiptu.  Chrystus działa w całej historii zbawienia, w sposób mniej lub bardziej ukryty.  Chciałbym jednak jeszcze odwrócić pytanie. Rozważaliśmy, czy eksponowanie łaski,  ma wpływ na spojrzenie na człowieka. Ja się zastanwiam, czy spojrzenie Augustyna  na człowieka nie wyjaśnia wiele w jego spojrzeniu na łaskę. Myślę o życiowym  doświadczeniu Augustyna. To był ktoś, kto doświadczył bardzo mocno swojej  słabości. Jego proces nawrócenia był bardzo długi. Przemawia do mnie silnie ten  obraz z &lt;i&gt;Confessiones&lt;/i&gt; - budzenia się ze snu. Pisze on tam, że był jak  człowiek, którego budzą rozespanego, a jemu ciężko się obudzić, mówi „jeszcze  trochę”. Ciężko mu było z tego grzechu powstać. On bardzo mocno na sobie  doświadczył jak słaby jest człowiek i w związku z tym, co go może uratować.  Dramatyczne pytanie św. Pawła: „co mnie wyzwoli z tego ciała, które mnie wiedzie  ku śmierci?” - tylko łaska Boża. To dramatyczne rzucenie się w ramiona łaski,  zwrot ku łasce - czy on nie wynika z doświadczenia życia? Do tego flirt  intelektualny z manicheizmem - Augustyn przezwyciężył manicheizm, w tym sensie,  że przeszedł na chrześcijaństwo - ale czy to się na nim jakoś nie odcisnęło na  jego myśleniu teologicznym. Zatem, czy zależność nie jest odwrotna: czy to nie  doświadczenie człowieka wpłynęło na myślenie o łasce? To nie jest mój oryginalny  pomysł, zetknąłem się z tym w ramach razważania sporu Augustyna z Pelagiuszem -  może Pelaguisz był człowiekiem o bardziej uporządkowanych skłonnościach,  silniejszej woli i dlatego akcentował konieczność etyki; Augustyn miał  doświadczenie własnej słabości i dlatego akcentował konieczność łaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Pytanie, na ile na Augustynowe spojrzenie na łaskę miał wpływ  fakt, że żył on już po edykcie mediolańskim, kiedy do Kościoła zaczęli napływać  ludzie, dla których chrześcijaństwo zaczyna wiązać się z poziomem kultury,  interesu - taki &lt;i&gt;bon ton&lt;/i&gt;: jestem chrześcijaninem. Pogaństwo zaczyna tracić  na wartości. Augustyn mówi w tym momencie: nie wystarczy sam chrzest, musicie  się jeszcze zaangażować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Według mnie sytuacja społeczna postawiła Augustyna przed innym  problemem: w Kościele jest wielu marnych chrześcijan, a poza Kościołem żyje  wielu duchowo bardzo wyrobionych pogan; dlaczego w takim razie nie iść do pogan,  do np. jakiejś sekty pogańskiej, tylko do Kościoła? Właśnie dlatego, bo tu jest  łaska, a tam nie ma. Jest to też argument na rzecz pozostania w grzesznym  Kościele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Dzisiaj często się spotyka z uwagami typu: „a ja znam bardzo  porządnego niewierzącego, a znam też beznadziejnego księdza”. Co prawda czasem  legendy o obłudnych dewotkach, powtarzane przez dzieci na katechezie zdradzają,  że raczej nie są ich osobistymi spostrzeżeniami, ale mimo wszytko jest to  poważny zarzut. Natomiast odpowiedź może być właśnie taka: my nie dlatego  jesteśmy w Kościele, że jesteśmy lepsi od innych, ale idziemy właśnie do źródła  łaski, bo się czujemy słabi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Ale czy nie zaprzeczamy sobie. Przed chwilą powiedzieliśmy,  że Pan Bóg działa swoją łaską również poza Kościołem, a teraz mówimy, że warto  zostać w Kościele, gdyż tu jest łaska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ja tę argumentację włożyłem w usta Augustyna. Być może przypisuję  mu coś co nie jest do końca jego. Jest to jednak sposób myślenia  charakterystyczny dla wielu neofitów - odgraniczenie się od kogoś innego. Jest  to trochę mentalność sekciarska: my jesteśmy zbawieni, oni nie. Myślę, że jeśli  nasze bycie w Kościele wiąże się z trudem, z jakimiś ograniczeniami, jeśli nie  mamy do końca pozytywnie zbudowanej tożsamości i motywacji, najłatwiej zbudować  taką tożsamość i motywację, na zasadzie, że tu jest coś, czego nie ma gdzie  indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Ja bym bronił tego spojrzenia. Bo w gruncie rzeczy, gdybym nie  uważał, że tu w chrześcijaństwie, w Kościele katolickim jest coś więcej niż w  pogaństwie, to bym przecież tu nie był. To że ja wierzę, iż poganin ma jakąś  Bogu wiadomą drogę do zyskania łaski i zbawienia, to przecież nie znaczy, że ja  jednocześnie nie wierzę, że pełnia łaski i prawdy jest w Jezusie Chrystusie i że  ona się nam otwiera w Kościele. Myślę, że jedno drugiemu nie zaprzecza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ja bym powiedział tak: jestem tu, bo tu Ktoś jest, bo Go kocham,  bo On mnie kocha. Koniec. Bez dodawania: a tam gdzie indziej Go nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Ale nie tylko, że tu jest „Ktoś kogo kocham”, również  dlatego, że On mówi: tu jest dla ciebie najlepsza droga i sposób, abyś Mnie  spotkał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Ten Ktoś, być może gdzieś tam jest anonimowo, natomiast tutaj mi  zastawił stół i tu mnie zaprasza i dlatego tu jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="punkty"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="4"&gt;4. Nauka o Kościele i sakramentach&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Swą eklezjologię Augustyn rozwinął w polemice z donatystami, którzy głosili,  że Kościół składa się tylko ze świętych, a grzesznicy, ci którzy uciekli przed  prześladowaniami, oraz ci którzy nie są gotowi do śmierci męczeńskiej, nie  należą już do chrześcijańskiej wspólnoty. Biskup Hippony wskazuje, że głównym  źródłem świętości jest Jezus Chrystus, a Kościół, którego zadaniem jest  prowadzić ludzi do świętości, będzie obejmował do końca świata także wielu  grzeszników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół jest wspólnotą sakramentów, która daje zbawienie. Augustynową  koncepcję sakramentów można ująć w następującym schemacie: nawrócenie prowadzi  do prawdziwej rzeczywistości, jest ono przejściem z tego, co zewnętrzne do tego,  co wewnętrzne; z tego co zmysłowe do tego, co duchowe; przejściem od znaku do  prawdy. Augustyn uwypuklił ponadto, że sakramenty są własnością Chrystusa i  Kościoła, a nie szafarza, dlatego jego osobista świętość, bądź grzeszność nie ma  żadnego znaczenia dla ważności udzielanego przezeń skaramentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="tekst3"&gt;Tekst&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;ŚWIĘTOŚĆ KOŚCIOŁA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;III, 32, 45. [...]Przedmiotem reguły drugiej jest dwojakie Ciało Pana. Po  prawdzie Tykoniusz nie powinien w taki sposób formułować tej zasady. Nie jest  bowiem prawdziwie ciałem Pana to, co nie pozostanie na wieki razem z Nim.  Powinien był wyrazić się: „O prawdziwym i pomieszanym ciele Pańskim” albo „O  prawdziwym i pozornym”, lub coś w tym rodzaju. Nie należy bowiem twierdzić,  jakoby obłudnicy byli z Nim nie tylko w wieczności, lecz także i obecnie,  chociaż wydawać się może, że należą do jego Kościoła. A więc tę regułę można by  i tak sformułować: „O Kościele mieszanym”. Zasada ta wymaga czujności ze strony  czytelnika, ponieważ kiedy Pismo Święte zwróciło się do jednej części Kościoła,  kierując do niej słowa wypowiedziane do drugiej, podczas gdy jeszcze zwraca się  do pierwszej, to tak jakby obie stanowiły jedno ciało z powodu ich doczesnego  pomieszania, a także współuczestnictwa w Sakramentach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu można by przytoczyć zdanie z Pieśni nad pieśniami: „Śniada jestem, lecz  piękna jak namioty Kedar, jak zasłony Salomona [Pnp 1, 4]”. Nie powiedziano:  „Byłam piękna jak namioty Kedar, a jestem piękna jak namioty Salomona”, lecz ze  względu na czasową obecność w jednej sieci ryb dobrych i złych - mówi o obu  jednocześnie [Mt 13, 47]. Namioty Kedar należą do Izmaela, który nie dziedziczył  razem z synem wolnej [Rdz 21, 10; Ga 4, 30]. Skoro zatem Bóg powiada o części  dobrej: „Sprawię, że ślepi pójdą po nieznanej drodze, powiodę ich ścieżkami,  których nie znają, ciemności zmienię przed nimi w światło, a wyboiste miejsce w  równinę. Spełnię te słowa i nie opuszczę ich [Iz 42, 16]”, zaraz dodaje o części  drugiej, pomieszanej ze złą: „Wstecz się odwrócili”, chociaż wydaje się że słowa  te odnoszą się do części pierwszej. A ponieważ obecnie są razem, chociaż nie  zawsze stanowiły jedność, mówi niejako o tych, których przed chwilą wspominał.  On sam jest tym sługą wymienionym w Ewangelii, którego Pan po powrocie: „każe  ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce [Mt 24, 51]”.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O nauce chrześcijańskiej, &lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;tłum. J. Sulowski, &lt;br /&gt;Warszawa  1989, s. 161-163.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;SŁOWO I SAKRAMENT&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wy już jesteście oczyszczeni, dzięki nauce, która wam oznajmiłem” [J 15, 3].  Dlaczego nie mówi: jesteście czyści z powodu chrztu, jakim jesteście obmyci,  lecz „dzięki nauce, którą wam oznajmiłem”? Czyż nie dlatego, iż w wodzie słowo  oczyszcza? Usuń słowo, a czymże jest woda, czyż nie wodą tylko? Przystąpiło  słowo do żywiołu [wody], a stał się sakrament i on sam jest jakby widzialnym  słowem. Bo i to oczywiście powiedział, gdy nogi uczniów umył: „Kto umyty jest,  potrzebuje tylko nogi umyć, a cały jest czysty” [J 13, 10]. Skąd wzięłaby się  tak wielka moc wody, że ciała dotyka i serce oczyszcza, jeśliby słowo tego nie  dokonało; nie dlatego, że się mówi, lecz iż się wierzy? Albowiem i w samym  słowie czym innym jest przemijające brzmienie, a czym innym trwająca moc. „To  jest słowo wiary, które głosimy”, mówi Apostoł, albowiem jeśli ustami swymi  wyznajesz Pana Jezusa, a w sercu swoim wierzysz, że Bóg go z martwych wskrzesił,  zbawion będziesz. „Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje  się ku zbawieniu” [Rz 10, 8]. Toteż czytamy w &lt;i&gt;Dziejach Apostołów&lt;/i&gt;:  „Oczyściwszy przez wiare ich serca” [Dz 15, 9], a błogosławiony Piotr w swym  liście mówi: „Tak i was chrzest zbawia, nie przez pozbycie sie cielesnego brudu,  lecz przez prośbę dobrego sumienia” [1 P 3, 21]. To jest słwo wiary, jakie  głosimy, którym niewątpliwie i chrzest został uświęcony, aby mógł oczyszczać.  Chrystus przeto został z nami winnym krzewem, z Ojcem zaś jest rolnikiem,  umiłował Kościół i wydał siebie za niego. Czytaj Apostoła i zobacz, co  powiedział dalej: „Aby go uświęcić obmyciem wodą w Słowie żywota” [Ef 5, 6].  Obmycie więc wcale nie zostałoby przypisane płynącemu i przepływającemu  żywiołowi, gdyby nie dodano: „w Słowie”. To słowo wiary tak wielkie ma znaczenie  w Kościele Boga, że ono wierzące, zaofiarowane, zmoczone [w wodzie chrzcielnej],  najmniejsze oczyszcza dziecię, choć ono jeszcze nie jest zdolne wierzyć ku  sprawiedliwości i ustami wyznawać ku zbawieniu. To wszystko dzieje się przez  słowo, o którym Pan mówi: „Wy już jesteście czyści dzieki słowu, które wam  oznajmiłem”.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;Homilie na Ewangelię św. Jana&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, 80, 3, &lt;br /&gt;tłum. W. Szołdrski,  W. Kania [w:] &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Homilie na Ewangelie i Perwszy List św. Jana&lt;/i&gt;, &lt;br /&gt;t. 2,  Warszawa 1977, s. 174-175.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NAWRÓCENIE I SAKRAMENT&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;X, 5. Któż by następnie był na tyle niemądry, by mniemać, że składane w  ofiarach rzeczy mogłyby się Bogu przydać do zaspokojenia jakichś Jego potrzeb?  Pismo Święte daje o tym świadectwo w wielu miejscach; aby jednak nie przedłużać  wywodu, niech nam wystarcy przytoczenie krótkich słów Psalmu: „Rzekłem do Pana:  „Tyś jest Bogiem moim, albowiem nie potrzebujesz moich dóbr” [Ps 15, 2]. Należy  tedy wierzyć, że Bóg nie potrzebuje nie tylko trzody lub jakiejkolwiek innej  znikomej ziemskiej rzeczy, ale nawet samej prawości ludzkiej: cały należyty kult  Boga przynosi korzyść człowiekowi, a nie Bogu. Nikt przecież nie powie, że  dobrze się przysłużył źródłu, z którego pił, luub światłu, przy którym mógł  widzieć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym, że dawni patriarchowie składali ofiary inaczej, to jest przez  zabijanie bydląt, o czym lud Boży teraz tylko czyta, czego jednakże nie czyni,  widzieć trzeba nie co innego, jak jedynie oznakę rzeczy, które dzieją się w nas  po to, byśmy się jednoczyli z Bogiem i do osiągnięcia tego samego celu pomagali  również bliźniemu. Widzialna tedy ofiara jest sakramentem, to jest świętym  znakiem ofiary niewidzialnej. Stąd ów pokutnik u proroka czy sam prorok, prosząc  Boga, by okazał łaskawość wobec jego grzechów, powiada tak: „Gdybyś był chciał  ofiary, na pewno bym dał; ale w całopaleniach nie będziesz miał upodobania.  Ofiarą dla Boga jest duch skruszony; sercem skruszonym i uniżonym Bóg nie  pogardzi!” [Ps 50, 18-19].&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O państwie Bożym&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Kornatowski, &lt;br /&gt;Warszawa 1977, s.  446-447.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="dyskusja3"&gt;Dyskusja&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Co Augustyn rozumie przez pojęcie „Kościół mieszany”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Czym jest sakrament w relacji: człowiek - Bóg?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Co Augustyn rozumie przez pojęcie „Kościół mieszany”?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;M. Kita - Można by zacząć tak, że tym Kościołem mieszanym jest obecna postać  Kościoła, gdzie współistnieją ze sobą grzech i świętość. Podczas gdy miałoby się  ochotę oczekiwać, że Ciałem Pana jest to, co pozostanie na wieki razem z Nim, a  więc Kościół powinien być wyłącznie święty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Tak, ale tutaj Augustyn mówi mocniej: w Kościele mieszanym są  obecne nie świętość i grzech, ale święci i grzesznicy. Istnieją obłudnicy -  chrześcijanie, którzy są jednak grzesznikami i którzy tak naprawdę nie należą do  Ciała Chrystusa, choć należą do ciała Kościoła mieszanego, a nie są członkami  Chrystusa - ani teraz, ani na wieki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Precyzując jeszcze bardziej, można powiedzieć tak: Augustyn  najpierw patrzy na Kościół z zewnątrz i widzi instytucję, wspólnotę ludzi - i  ona jest dostępna naszemu doświadczeniu. Później stwierdza, że tak naprawdę  wśród tworzących tę wpólnotę są tacy, którzy duchowo do Kościoła nie należą.  Jest to pewne rozróżnienie na dwa wymiary Kościoła: instytucjonalny i duchowy.  Przy czym Augustyn odnosi wymiar duchowy tylko do tych ludzi, którzy tworzą  Kościół instytucjonalny. Natomiast nie pokazuje związków duchowych z Kościołem  ludzi, którzy widzialnie żyją poza Kościołem-instytucją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Ciekawe, że Augustyn mimo wszystko wzbrania się przed dokładnym  rozróżnieniem chrześcijan. Nie da się wytyczyć granicy, nie tylko między jednym  człowiekiem a drugim, ale nawet we mnie samej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Nie, Augustyn mówi chyba o podziale pomiędzy ludźmi: jedni są  świętymi a drudzy grzesznikami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Myślę jednak, że to pojęcie „Kościół mieszany” wyraża pewną  cierpliwość Augustyna jako duszpasterza wobec tych, którzy zostali mu  powierzeni. Dopóki ludzie są w tym Kościele mieszanym, mają szansę przemiany  życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Czym jest sakrament w relacji: człowiek - Bóg?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;P. Sikora - Sakrament ma kilka wymiarów. Jest pewnym słowem oświecającym  człowieka i jest też słowem wiary. Pierwszy aspekt Augustyn podkreśla pisząc, że  sama woda by nie wystarczyła, że potrzebne jest słowo. Rozumiem to tak, że  sakrament nie jest czynnością magiczną, że działa na człowieka poprzez  świadomość - słowo jest czymś co oświeca. Łaska sakramentalna nie jest siłą  fizyczną, czy quasi-fizyczną, lecz że przemienia człowieka, przez to że  sakrament - znak, jest czymś oświecającym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Czyli uzdalnia go do osobowej relacji z Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Z drugiej strony, interpretację tę burzy wyrażenie Augustyna, że  słowo wiary ma taką moc, że oczyszcza nawet najmniejsze dziecię. Powstaje  pytanie, czy myślał, że Bóg działa w świadomości dziecka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Myślę, że nie, dziecko według Augustyna nie jest zdolne jeszcze  wierzyć, a do wiary jest potrzebna jakaś rozumność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ale Augustyn mówi o słowie wiary. Gdzie jest ta wiara? Słowo jest  wierzące?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Myślę, że należy tu rozumieć „słowo” w całym bogactwie znaczenia  tego terminu, również jako słowo stwórcze. Słowo Boże ma moc niekoniecznie przez  to, że apeluje do świadomości tego, do którego mówi. Ja widzę wielkie  niebezpieczeństwo w takim ujęciu, że słowo działa na moją świadomość i wtedy  mnie przemienia. Wtedy bym musiał zakładać, że ja rozumiem, co to znaczy: „To  jest Ciało moje”. Ja tego nie rozumiem, absolutnie nie rozumiem, jak to może  być, że to jest Ciało Chrystusa. Ja w to wierzę, ale nie rozumiem, tak jak nie  rozumiem, co się ze mną i we mnie dzieje, gdy przyjmę Ciało Chrystusa. Przyjmuję  je, wierzę, że Chrystus wchodzi do mojego serca, ale nigdy w życiu nie  ośmieliłbym się powiedzieć, że to rozumiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - To po co ksiądz mówi: „To jest Ciało moje”, a nie: „Ładna dziś  pogoda, słonko świeci, sia la la”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Mnie nie chodziło o to, że świadomość zostaje całkiem wyłączona.  Być może powiedziałem coś za mocno, żeby uchronić się przed jednostronnością,  której zacząłem się obawiać po tym, co ty powiedziałeś. Bo to tak zabrzmiało, że  przez to, że ksiądz mówi: „To jest Ciało moje”, to moja świadomość się  przekształca; a co zrobić z człowiekiem, który jest upośledzony umysłowo: czy on  nie może przyjąć sakramentu, bo nie zrozumie, co znaczy słowo? To trochę nie  tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Myślę, że słowo jest tu traktowane jako coś, co jedynie  manifestuje prawdziwą rzeczywistość...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Ja myślę, że ono ją stwarza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - ... kiedy jest wypowiadane. Odniosłam wrażenie, że Augustyn  porównuje tu sakrament do cudu. Cud jest pewną manifestacją, tylko że odbywa się  poprzez jakiś czyn, działanie, natomiast sakrament odbywa się przez słowo. I np.  nie samo polanie głowy wodą jest tą manifestacją, lecz właśnie słowo, które mu  towarzyszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ale dlaczego słowo? Rozumiem twój problem, Marku, z ludźmi  upośledzonymi. Ale - wykraczamy tu poza samego Augustyna - postawmy sobie  pytanie: czym jest sakrament w Kościele? Istnieje w Kościele koncepcja trochę  magiczna. Są pewne sformuowania, które rozumiemy lub nie, coś znaczą lub nie -  nieważne: sakrament jest rozumiany jako czynność magiczna. Łaska jest wtedy  traktowana jako jakaś siła quasi-fizyczna, który gdzieś tam działa, zupełnie nie  wiadomo jak - wtedy pojawia się ten wielki problem wolności i łaski - ja sobie  myślę, że coś chcę i wymyślam, a na prawdę Bóg kieruje mną jak kukiełką. Czasami  takie ujęcie wynika z pokory, z uznania, że Boża rzeczywistość mnie przekracza,  że nie rozumiem, co się dzieje. Ale po co Bóg ustanowił skramenty? Gdyby były  czymś magicznym, nie byłyby potrzebne. On działałby dla nas nieświadomie, bez  sakramentów, nie byłoby problemu. Ale Bóg zostawił się w sakramentach, w  znakach. A znaki są czymś znaczącym, coś oznaczają, wymagają zrozumienia. I  łaska sakramentalna - najlepszy sposób przyjmowania Boga - jest taki, że łaska  działa jawnie. Nie z tyłu za moimi plecami. Pan Bóg staje przede mną jawnie,  działa przez moją świadomość i wolność. Na czym polega manipulacja? Że ja nie  wiem, co ktoś ze mną robi, jak na mnie wpływa. A na czym polega wychowywanie bez  manipulacji, szanujące wolność? Że ja wiem, co się ze mną dzieje, że i czym na  mnie ktoś wpływa, do czego mnie przekonuje, jak mnie zmienia, jak mnie  wychowuje. Bóg nie jest manipulatorem. Ustanowił sakramenty, znaki, żebyśmy byli  świadomi Jego działania, aby zmieniać nas przez nasz umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Może nieporozumienie wzięło się z niedookreślenia, co mamy na myśli  mówiąc, że Bóg działa przez świadomość. Dla mnie też ma znaczenie, co ksiądz  mówi. Równie dobrze można by powiedzieć, że to właśnie przy działaniu magicznym  ktoś mnie czaruje, mówi: „abrakadabra” i to wpływa na moją świadomość. Ja nie  zaprzeczam, że sakrament odwołuje się do świadomości, ale zaprzeczam, że  sakrament oddziałuje tylko na świadomość. Chodzi o wolne moje przyjęcie, ale nie  sprowadza się to do działania na rozum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Piotrowi chodziło tylko o to, że słowo działa na człowieka w  taki sposób, że uzdalnia go do osobowej odpowiedzi Bogu, który jest Osobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ale, aby to zrobić, musi uwzględnić moje poznanie, mój umysł, to  mnie konstytuuje jako osobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Jest to proste, gdy mamy do czynienia z człowiekiem dorosłym.  Natomiast co z niemowlęciem? Czy nie da się tego wyjaśnić w ten sposób, że to  słowo - które zostaje wypowiedziane w trakcie sprawowanego sakramentu - działa  jak ziarno. Zostało zasiane w tym dziecku i w przyszłości będzie się  rozwijać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Ale czy ono zostało zasiane w świadomości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - A czy musi być zasiane w świadomości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Właśnie o to się upominam, że nie musi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Istnieją, według Augustyna, trzy władze człowieka, które czynią  go podobnym do Trójcy: pamięć, intelekt, wolę. Rozumiem, że coś może być zasiane  w pamięci, choć pamięć nie musi być świadoma - nie muszę aktualnie być świadomym  tego, co jest obecne w mojej pamięci. Pamięć może być potencjalnym rezerwuarem,  może obejmować nieświadomość, ale rozumianą jako obszar umysłu. Mogę czytać  &lt;i&gt;Pismo&lt;/i&gt;, nie do końca je rozumieć, ale ono we mnie zapada, w jakiś sposób  mnie kształtuje. Tylko że tu słowo przechodzi w jakiś sposób przez świadomość.  Jeśli w dziecku coś takiego zachodzi, to słowo zostaje w dziecku zasiane. Nie  wiem jaka jest świadomość dziecka. Dla mnie chrzest dzieci jest poważnym  problemem. Godzę się na praktykę Kościoła, ale uważam że - odwołam się tu do  autorytetu Grzegorza z Nazjanzu: „sakrament działa na nas o tyle, o ile go  rozumiemy”. Na ile rozumiemy misterium, na tyle jesteśmy w stanie odpowiedzieć.  Łaska sakramentalna może być mniej lub bardziej owocna. Sakrament jest znakiem,  znakiem dla kogo? Dla przyjmującego. Więc po co dziecku sakrament, znak, którego  nie jest w stanie zrozumieć i przyjąć. To jest zmarnowanie znaku. Być może  chrzest niemowląt jest znakiem dla Kościoła. Jeśli przyjęcie łaski następuje  poprzez przyjęcie znaku, ale jako znaku, to jeśli, powtarzam - jeśli, dziecko  nie jest w stanie przyjąć znaku, to co to znaczy, że ono przyjmuje sakrament?  Czy to nie jest magia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Właśnie dlatego wydaje mi się, że rozumienie koncentrujące się  wyłącznie na świadomości kuleje. Ja bym się miał ochotę modlić z psalmistą:  „Panie niech mnie ogarnie twa łaska, według nadziei jaką pokładamy w Tobie”.  Nadziei, a nie zrozumienia. Oczywiście, można się spierać o element świadomości  w nadziei. Ale gdybym chciał powiedzieć z całym radykalizmem, że tak na mnie  działa sakrament, jak go rozumiem, to nigdy nie był bym pewny, jak działa na  mnie sakrament pojednania, czy Eucharystii. Bo oczywiście, ja go jakoś rozumiem,  ale czy ja go rozumiem dobrze, skąd mnie to wiedzieć? Miałbym raczej ochotę  integrować to, o czym ja mówiłem, z tym, o czym ty mówiłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Mówiłeś o łasce. Ja bym wolał raczej o Bogu - osobowo. Nie wiążę  działania Boga tylko z sakramentami. Bóg działa w rozmaity sposób. W niemowlęciu  również, od samego poczęcia, kocha je na pewno bardzo. Lecz działanie to jest  powszechne. Natomiast sakramenty, jako sakramenty, ze swej istoty i definicji są  znakami tego działania Bożego. A znak działa przez to, że oznacza, symbolizuje.  Nie chodzi mi o racjonalizm, działanie poprzez świadomość może być działaniem  symbolicznym. Ważny dla mnie jest umysł (&lt;i&gt;mens&lt;/i&gt;), który oznacza coś więcej  niż rozum (&lt;i&gt;ratio&lt;/i&gt;). Bóg dlatego wybrał sakramenty, bo człowiek ma umysł,  jest rozumny i wolny. Sakrament najdoskonalej odpowiada strukturze człowieka,  przez to, że się spotyka z tym, co w człowieku najbardziej boskie - z umysłem.  Nie chodzi tu o iloraz inteligencji. Nawet „muminki” mają intuicję (też element  umysłowy) wiary, która łączy się z sakramentami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Nie odrzucam w całości tego, co ty mówisz, mam tylko pewne  zastrzeżenia. Zastanawiam się czy naszych wypowiedzi nie da się jakoś  zintegrować: że słowo jest nie tylko oświecające, ale i stwórcze. Jeżeli jakąś  prefiguracją sakramentów są cuda Pana Jazusa - a zwłaszcza w Ewangelii św. Jana,  która jest bardzo mistagogicznie pomyślana - to mamy cud uzdrowienia w sadzawce  Siloe, kiedy Jezus najpierw uzdrawia, a dopiero potem pyta o wiarę. Czy to nie  jest sytuacja dziecka ochrzczonego w dzieciństwie, a dopiero potem pytanego o  wiarę? Oczywiście, moje tłumaczenie odwołuje się teraz raczej do egzegezy  alegorycznej i z „lancetem rozumu” ci nie udowodnię, że to się musi odnosić do  sakramentu. Niemniej jednak tak samo można by pytać o paralityka z  &lt;i&gt;Ewangelii&lt;/i&gt; Marka, gdy „Jezus widząc ich wiarę, rzekł do paralityka « Synu  odpuszczająci się twoje grzechy» ”. Oczywiście „ich” może obejmować również  wiarę paralityka, ale liczy się też wiara tych, ktorzy go przynieśli. Jakieś  argumenty za udzielaniem chrztu dzieciom istnieją. Myślę, że w tradycji  udzielania chrztu dzieciom jest mocno zaakcentowane, że łaska nas tak naprawdę  uprzedza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ja tego nie neguję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Ja bym cały problem sprowadziła na łono Kościoła. Sakrament nie  istnieje tylko w relacji ja - Bóg. Sakrament wymaga Kościoła - tu pojawia się  społeczność wiary. Jest poszerzeniem relacji Bóg - człowiek, ponieważ nie jest  to tylko odniesienie dwóch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Byłbym wobec tego sceptyczny: chrztu może udzielić niewierzący,  wobec niebezpieczeństwa śmierci, jeśli będzie chciał robić to, co robi Kościół.  Wyobraźmy sobie sytuację: wojna, umierające dziecko w pustym szpitalu i  pielęgniarka, który mówi: „ja ciebie chrzczę, w imię Ojca i Syna, i Ducha  Świętego”. Dziecko i pielęgniarka giną, o chrzcie nikt się nie dowiaduje. Gdzie  tu jest ta społeczność wiary?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - W &lt;i&gt;communio sanctorum&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Sakramentem dysponuje Kościół. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ale gdyby ta pielęgniarka nie wypowiedziała formuły chrzcielnej i  nie polała dziecka wodą, co by się zmieniło - i w dziecku i w Kościele (nawet  tym w niebie)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Problem w tym, że naprawdę dojrzałą koncepcję Kościoła  wypracowano w XX wieku. Jeśli się uzna wymiar duchowy Kościoła za przekraczający  wymiar instytucjonalny, to wszystko w porządku. Jeśli natomiast zwiąże się  wymiar duchowy z wymiarem instytucjonalnym, to co zrobić z tymi, kórzy umierają  poza widzialnym organizmem Kościoła. W takiej perspektywie trzeba chrzcić kogo  się da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Augustyn tak tłumaczył fragment Ewangelii: „zmuszajcie do  wejścia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Natomiast jeśli się ma wizję dojrzałą, współczesną, to  rzeczywiście wypowiedź Piotra na temat chrztu człowieka, który posiada  świadomość, nabiera głębszego sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Ja nie jestem do końca pewny, czy takie widzenie sprawy nie jest  zbyt racjonalistyczne. Czy nie jest to próba zracjonalizowania czegoś, co jest  tajemnicą. Ja to mówie nie dlatego, żebym był za irracjonalizmem. Być może to,  co powiedziała Ewa, jest rodzajem furtki pozwalającej wyjść z tego dylematu.  Może da się zintegrować te dwa aspekty słowa: stwórczy i oświecający, do tego  jeszcze w kontekście komunii Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - W praktyce Kościoła katolickiego jest tak, że duszpasterz  pyta rodziców przynoszących dziecko do chrztu, czy są wierzący i czy zobowiązują  się wychować dziecko w wierze. Jeśli nie, nie ma sensu chrzcić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Sakrament nie ma tylko dwóch warstw - materii i słowa. Jest  jeszcze rzeczywistość, którą materia i słowo mają obrazować. Sakramentu nie  możemy sprowadzić więc do tego, co widzimy i rozumiemy. To Bóg wychodzi z  inicjatywą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Próbuję tu bronić nauki Kościoła o działaniu sakramentu &lt;i&gt;ex opere  operato&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Moment, moment. &lt;i&gt;Ex opere operato&lt;/i&gt; jest przeciwstawieniem do  &lt;i&gt;ex opere operantis&lt;/i&gt;. Chodzi o to, że w sakramencie Bóg przychodzi, nawet  jeśli szafarz jest nieudolny. Największa szuja może mi udzielić rozgrzeszenia. I  jak ja je rozumiem i przyjmuję, to jest ono owocne. Jeśli nie, to choćby św. Jan  Bosko mnie rozgrzeszył, łaska pozostanie bezowocna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Ważne jest jednak Augustynowe połączenie sakramentów z Kościołem.  Nie chodzi tylko o to, czy ja jestem w stanie odpowiedzieć Bogu, ale czy my  jesteśmy w stanie odpowiedzieć Bogu. Moja relacja do Boga staje się relacją  członka Mistycznego Ciała Chrystusa. Dla mnie jest to wielkie uspołecznienie  relacji. Owocność sakramentu łączy się nie tylko z moim działaniem, ale też z  działaniem wspólnoty wiary...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - ... która bierze odpowiedzialność za mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Dziecko jest ochrzczone w wierze Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Warto przywołać rozumienie człowieka przez Grzegorza z Nyssy.  Dostrzegając poszczególnych ludzi, Grzegorz mówi, że to jest właściwie jeden  człowiek. Podobnie jak Bóg jest jeden, mimo Trójcy Osób. A zatem, być może słowo  oświeca przede wszystkim świadomość osób, które wzięły odpowiedzialność za  ochrzczone dziecko, i oni oświeceni, będą mu to słowo w przyszłości  powtarzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Zgoda. Jeśli uznamy, że to słowo trwa, brzmi we wspólnocie, to  dziecko może je usłyszeć. To może być wyjście z tej sytuacji. Zaproponowałbym  natomiast ze swojej strony pewien kompromis duszpasterski. Chrzest dorosłych  jest poprzedzony przygotowaniem - katechumenatem. Człowieka zapisuje się do  katechumenatu wcześniej i nie traktuje się go już jako poganina. Czy nie można  by zapisywać do katechumenatu małych dzieci, a chrzcić je w wieku, powiedzmy,  lat kilkunastu? Nie mielibyśmy wtedy małych pogan, a mielibyśmy piękny okres  wychowania chrześcijańskiego, połączony z wtajemniczaniem sakramentalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Ale czy w takim razie wszyscy, którzy przyjęli chrzest, albo  bierzmowanie bez zrozumienia mają go sobie powtórzyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Chrzest to nie jest coś, co się wydarzyło i skończyło. To jest  coś, co dostajesz na drogę, co trwa - powtarzam to za Grzegorzem z Nazjanzu.  Żyjesz w tym sakramencie, dostajesz go jak talent i masz z nim coś zrobić. Nie  rozumiem nigdy sakramentu do końca. Ale mogę go rozumieć coraz głębiej, obracam  talentami, mam ich corazu więcej, mam coraz większe możliwości, coraz lepiej  umiem nimi obracać - nie powtarzam sakramentu, coraz głębiej nim żyję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="punkty"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="5"&gt;5. Teologia historii&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W roku 410 Rzym miasto uważane za „wieczne” zostało zdobyte przez wizygotów.  Do północnej Afryki trafili rzymscy uciekinierzy. Upadek stolicy był postrzegany  jako katastrofa. Pojawiło się pytanie: Jeżeli upadł Rzym, to w takim razie czy  jest jeszcze coś pewnego. Jako mogło dojść do tego? Niektórzy winę zrzucali na  chrześcijan. To oni niszczyli kult bogów, wywołując ich zemstę, oni też  podważali autorytet cesarza, osłabiając strukurę imperium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Augustyn podjął te pytania w dziele &lt;i&gt;O państwie Bożym&lt;/i&gt; (&lt;i&gt;De civitate  dei&lt;/i&gt;), pisanym od 413 do 426 r. Odpowiadając wprost na zarzuty wobec  chreścijan, starał się wykazać, że Rzym stał się ofiarą zwyczaju wojny, który  sam poprzez wieki narzucał innym narodom. Stąd wniosek: nie Bóg, ani bogowie są  odpowiedzialni za historyczną katastrofę, ale ludzie. Jednakże poza wywodami  apologetycznymi, o wiele ważniejsza jest teologiczna koncepcja historii świata,  jaką Augustyn zawarł w swoim traktacie. Głównym motywem tej historii jest walka  pomiędzy państwem Bożym a państwem ziemskim. Te dwa państwa istnieją w świecie  obok siebie, wzajemnie się przenikając. To przenikanie sprawia, że nie można  utożsamić państwa Bożego z Kościołem, ani też państwa ziemskiego z żadnym  konkretnym państwem. Ich ostateczne oddzielenie nastąpi u kresu dziejów.  Stosunek Kościoła do państwa Augustyn rozważał w płaszczyźnie współrzędności i  komplementarności. Nie chciał on podporządkowania Kościołowi państwa, jak to  będzie miało miejsce w wiekach późniejszych. „Obydwie isntytucje potrzebują  siebie wzajemnie. Kościołowi potrzebne jest państwo, gdyż członkowie Kościoła,  tak jak inni ludzie, korzystają z dóbr ziemskich, a dobra te zależą od państwa  [...]. Z drugiej strony, państwo nałatwiej osiągnie swe cele współdziałając z  Kościołem, który może nader skutecznie wesprzeć od strony moralnej wszelkie  poczyniania aparatu państwowego, podbudowując je nakazami sprawieliwości  chrześcijańskiej”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="tekst4"&gt;Tekst&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PRZECIWIEŃSTWO DWÓCH PAŃSTW W HISTORII LUDZKOŚCI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14, 28. Dwie miłości więc powołały dwa państwa: miłość własna, posunięta aż  do pogardy Boga, powołała państwo ziemskie; miłość Boga zaś posunięta aż do  pogardzania sobą, powołała państwo niebieskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze szuka chwały w sobie, drugie w Panu. Bo pierwsze pragnie ją zdobyć u  ludzi, dla drugiego zaś najwyższą chwałą jest świadek jego sumienia, Bóg. Tamto  w chwale własnej podnosi głowę; to mówi do swojego Boga: „Ty jesteś chwałą moją  i Ty podnosisz głowę moją” [Ps 3,4]. Tamto w osobach władców swych lub w  ujarzmionych przez siebie narodach opanowane jest przez żądzę panowania; w tym  wszyscy służą sobie w miłości wzajemnej: przełożeni sprawując pieczę, a poddanie  okazując posłuch. Tamto miłuje moc swoją w swych możnych, to powiada do Boga  swego: „Będę Cię miłowało, Panie, mocy moja!” [Ps 17, 2].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też w ziemskim państwie mędrcy jego żyjący według zasad ludzkich,  zabiegają o dobra swego ciała albo swego ducha, albo tych dwojga; ci zaś, co  mogli poznać Boga, „nie złożyli Mu jako Bogu czci ani dziękczynienia, ale  znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało ich bezrozumne serce. Podając  się za mądrych” (to znaczy wynosząc się ze swej mądrości, gdyż owładnęła nimi  pycha), „głupimi się stali. I zamienili chwałę niezniszczalnego boga na  podobieństwo i obraz śmiertelnego człowieka, ptaków, zwierząt czworonogich i  płazów” (bo do wielbienia tego rodzaju podobizn doszli albo przewodząc ludziom,  albo podążając za nimi); „oddawali cześć i służyli stworzeniu, a nie  Stworzycielowi, który jest błogosławiony na wieki” [Rz 1, 21-25].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W państwie niebieskim natomiast nie ma innej mądrości jak tylko pobożność,  która oddaje prawdziwemu Bogu należną Mu cześć i oczekuje, by pośród  społeczności świętych - nie tylko świętych ludzi, lecz także aniołów - nagrodą  stało się to, „aby Bóg był wszystkim we wszystkich [1 Kor 15, 28]”.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O państwie Bożym&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Kornatowski, &lt;br /&gt;t. 2, Warszawa  1977, s. 162-163. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POCHODZENIE ZIEMSKIEGO PAŃSTWA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15, 1. [...] jestem przekonany, że dałem już dostateczną odpowiedź [na  pytanie] o początek samego rodzaju ludzkiego, podzielonego przez nas na dwie  grupy: tych, którzy żyją podług zasad ludzkich, i tych, którzy prowadzą życie  wedle zasad boskich. Obrazowo grupy te zwiemy również dwoma państwami, to jest  dwiema ludzkimi społecznościami, z których jedna jest przeznaczona do wiecznego  panowania wraz z Bogiem, druga do ponoszenia wiecznej męki razem z diabłem. Lecz  jest to ich ostateczny kres, o którym będzie mowa później. Teraz zaś - ponieważ  dosyć już powiedzieliśmy o powstaniu tych państw zarówno pośród aniołów, których  liczba nie jest nam znana, jak w dwojgu pierwszych ludziach - wypada, jak mi się  wydaje, przystąpić do omawiania dalszego rozwoju dwu państwowości od chwili, gdy  owa para zaczęła wydawać potomstwo, do czasu, gdy ludzie rodzić przestaną. Cały  bowiem ten czas, cały długotrwały okres, w ciągu którego odchodzą umierający, a  przychodzą rodzący się, jest okresem rozwoju dwóch państw, o których tu  rozprawiamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Z tamtych więc dwojga początkodawców rodzaju ludzkiego najprzód się  urodził należący do państwa ziemskiego Kain, a potem przynależny do państwa  Bożego Abel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak bowiem w jednym człowieku stwierdzamy to, o czym mówi Apostoł: „Nie  duchowe jest pierwsze, lecz wpierw mające duszę, a potem dopiero duchowe”[1 Kor  15,46] (stąd każdy człowiek, ponieważ rodzi się z potępionego szczepu,  nieuniknienie musi z początku rodzić się z Adama jako zły i cielesny; a jeśli,  odradzając się w Chrystusie, postąpi naprzód, staje się później dobry i duchowy)  - tak samo też w całym rodzaju ludzkim: skoro tylko przez narodziny i śmierć  ludzi dwa państwa owe zaczęły swój pochód, najpierw się zrodził obywatel tego  świata, a potem dopiero człowiek obcy w tym świecie, należący zaś do państwa  Bożego; człowiek przez łaskę tam przeznaczony, przez łaskę wybrany, przez łaskę  obcy w państwowości niższej i przez łaskę obywatel państwowości wyższej. Wzięty  bowiem sam w sobie, pochodzi on z tej samej masy, od początku potępionej w  całości. Lecz Bóg podobnie jak garncarz (porównanie to, wcale nie uchybiające,  lecz roztropności dowodzące, wprowadza Apostoł [Św. Paweł zapożycza je raczej od  Iz 45, 9 i Jer 18, 3-4]) z tej samej bryły uczynił jedno naczynie ku chwale, a  drugie ku sromocie [Por. Rz 9, 21. Zob. też Jer 18, 5-6]. Wcześniej jednak  powstało naczynie ku sromocie, a później dopiero drugie - ku chwale. Albowiem i  w każdym człowieku, jakem już rzekł, jawi się najpierw to, co jest naganne i od  czego koniecznie powinniśmy zaczynać, chociaż nie musimy w tym pozostawać; a  później to, co jest chwalebne i do czego, czyniąc postępy, dochodzimy, a  doszedłszy, tam już zostajemy. Dlatego też nie każdy człowiek zły stanie się  dobry, nikt wszakże nie będzie dobry, kto przedtem nie był zły. A im szybciej  zmienia się ktoś na lepsze, tym szybciej również zyskuje miano od tego, do czego  się zabiera, i tym szybciej poprzednie swe miano przysłania mianem  późniejszym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisano więc o Kainie, że założył państwo [Por. Rdz 4, 17]; Abel zaś, jako  obcy, państwa nie założył. Otóż państwo świętych jest w niebie, jakkolwiek i  tutaj na ziemi rodzi ono swoich obywateli, w których przebywa na obczyźnie, aż  nadejdzie czas jego panowania: wtedy zgromadzi wszystkich zmartwychwstałych w  ich ciałach i wtedy otrzymają oni obiecane królestwo, w którym wraz ze swoim  Zwierzchnikiem, Królem wieków [Por. 1 Tm 1, 17], będą bez końca panować.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O państwie Bożym&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Kornatowski, &lt;br /&gt;t. 2, Warszawa  1977, s. 164-165.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;RELATYWNE PRAWO ZIEMSKIEGO PAŃSTWA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4, 4. Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi  bandami rozbójników? [...].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15, 4. Państwo ziemskie, które nie będzie wieczne (bo przestanie być  państwem, gdy zostanie skazane na odcierpienie dostatecznej kary), ma tu na  ziemi swoje dobro i raduje się z uczestniczenia w nim, o ile takie rzeczy mogą  dawać radość. A ponieważ nie jest to dobro tego rodzaju, iż mil ośnikom swym nie  przysparza żadnych kłopotów, więc i państwo owo rozpada się bardzo często na  części, które przeciwstawiają się sobie w sporach i wojnach, w walkach i w  dążeniu do zwycięstw, co niosą śmierć i same są śmiertelne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[...] Jeśli jednak ze wzgardą dla dóbr doskonalszych - należących do państwa  niebieskiego, gdzie zwycięstwo w warunkach wiecznego i najpełniejszego pokoju  nie będzie już zagrożone - pożąda się dóbr ziemskich, tak, iż albo się je  poczytuje za jedyne, albo mil uje więcej od dóbr wyższych, to nieuniknienie  następuje za tym dalsza nieszczęśliwość, która dotychczasową biedę jeszcze  potęguje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19, 17. Lecz dom ludzi, którzy nie żyją z wiary, zabiega o pokój ziemski  wśród dóbr i wygód życia doczesnego; natomiast dom ludzi żyjących z wiary  oczekuje dóbr wiecznych, przyobiecanych dla przyszłego życia; dóbr ziemskich zaś  i doczesnych używa jako obcy przechodzień: tak, by nie dać im się usidlić i  odwrócić od Boga, do którego podąża, by jednak wspierać się na nich i nie  powiększać ciężaru ciała, podlegającego skażeniu i przez to obciążającego duszę,  natomiast czynić go znośniejszym. Dlatego też korzystanie z dóbr niezbędnych dla  tego śmiertelnego żywota jest wspólne obu grupom ludzi i obu odmianom domów,  lecz cel takiego korzystania u każdej z nich pozostaje osobny, jej tylko  właściwy i wysoce odmienny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak tedy państwo ziemskie, nie żyjące z wiary, dąży do pokoju ziemskiego, a  zgodę obywateli co do rozkazywania i posłuchu zasadza na tym, iżby panowała  między nimi pewna zgodność ludzkiej woli w zakresie spraw wiążących się z  doczesnym życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Państwo niebieskie lub raczej ta jego część, która jako obca wędruje w tym  znikomym świecie i żyje z wiary, nieuniknienie musi również korzystać z tego  pokoju do czasu, gdy przeminie sama śmiertelność, dla której pokój taki jest  konieczny. Zgodnie z tym, gdy na łonie państwa ziemskiego przepędza czas swego  wygnania niczym jeniec, mający już wszelako obietnicę uwolnienia i duchowy dar  jako jej porękę, nie waha się okazywać posłuchu prawom państwowości ziemskiej,  rządzącym wszystkim tym, co przyczynia się do podtrzymania śmiertelnego życia. A  że ta śmiertelność ziemska jest im wspólna, więc w sprawach z nią związanych  musi pomiędzy dwoma państwami panować zgoda [...] pod warunkiem, iż nie  przeszkadza to religii, która naucza, że należy oddawać cześć jednemu tylko,  najwyższemu i prawdziwemu Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19, 21. Teraz jest chwila odpowiednia do tego, bym [...] wykazał, iż podług  określeń, którymi u Cycerona w dziele &lt;i&gt;O państwie&lt;/i&gt; posługuje się Scypio,  państwo rzymskie nigdy nie istniało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko bowiem określa on państwo jako rzecz ludu. Jeśli określenie to jest  prawdziwe, to państwa rzymskiego nigdy nie było, ponieważ nigdy nie było ono  rzeczą ludu, jak chciał Scypio w swej definicji państwa. Lud bowiem określił  jako wielką gromadę, zespoloną przez uznanie tego samego prawa i przez pożytek  wynikający ze wspólnego bytowania. Co zaś uważał za uznawanie tego samego prawa,  wyjaśnia w dyskusji, dowodząc, że państwem nie można rządzić bez  sprawiedliwości. Gdzie zatem nie ma prawdziwej sprawiedliwości, tam nie ma  również prawa. Co się wszak dzieje z mocy prawa, oczywiście dzieje się  sprawiedliwie; co zaś dzieje się niesprawiedliwie, nie może dziać się z mocy  prawa. Bo nie można ani nazwać prawem, ani za prawo poczytywać niesprawiedliwych  postanowień ludzi, skoro nawet sami oni twierdzą, że prawo ma swe źródło w  sprawiedliwości, i jako błędny odrzucają głoszony zwykle przez niektóre opacznie  myślące jednostki pogląd, iż prawem jest to, co przynosi pożytek możniejszemu.  Dlatego też tam, gdzie nie ma rzetelnej sprawiedliwości, nie może być również  gromady ludzi zespolonej przez uznanie tego samego prawa, a więc nie może być i  ludu pojmowanego tak, jak się go pojmuje w owym określeniu danym przez Scypiona  czy Cycerona. A skoro nie ma ludu, to nie ma i rzeczy ludu. Jeżeli więc państwo  jest rzeczą ludu i jeżeli tam, gdzie nie ma zespolenia przez uznanie tego samego  prawa, nie ma też ludu, a prawa nie ma tam, gdzie nie ma sprawiedliwości - to  wynika stąd całkiem niewątpliwy wniosek, że tam, gdzie nie ma sprawiedliwości,  nie ma również i państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei sprawiedliwością jest cnota, która każdemu przyznaje to, co mu się  należy. Na czymże polega taka sprawiedliwość ludzka, która samego człowieka  odbiera prawdziwemu Bogu, poddaje zaś nieczystym demonom? Czyż jest to  rzeczywiście przyznawanie każdemu tego, co mu się należy? Czyż odbierający  posiadłość ziemską jej nabywcy, oddający zaś innemu, który nie ma do niej  żadnego prawa, będzie niesprawiedliwy, a odbierający siebie samego Panu Bogu,  przez którego został stworzony, oddający się natomiast w służbę złym duchom,  będzie sprawiedliwy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24. Jeśli się jednak określi lud nie tamtym, lecz innym sposobem, na przykład  jeśli sie powie: „Lud jest wielką rozumną gromadą zespoloną przez zgodną jedność  w umiłowanych przez się sprawach”, to wtedy, aby się dowiedzieć, jaki jest każdy  lud, trzeba zważać na to, co on miłuje. [...] Co zaś lud ten umiłował w  pierwszym okresie swego istnienia, a co w czasach późniejszych, przez jakie to  obyczaje doszedł do bardzo krwawych buntów, a stąd do wojen ze sprzymierzeńcami  i wojen domowych, by w następstwie podważyć i zniszczyć samą ową zgodność,  będącą niejako zdrowiem ludu, świadczy o tym historia, z której wiele wydarzeń  omówiliśmy już w księgach poprzednich. Wszelako będę tak długo wzbraniał się  twierdzić, iż lud rzymski nie jest ludem albo iż rzecz jego nie jest państwem,  jak długo trwa on w postaci jakiejś wielkiej rozumnej gromady zespolonej przez  zgodną jedność w umiłowanych przez się sprawach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A powinno się wiedzieć, że com powiedział o tym ludzie i o tym państwie, to  samo myślę też o ludzie i o państwie Ateńczyków lub jakichś innych Greków, o  państwie i ludzie Egipcjan, dawnego Babilonu i Asyryjczyków, gdy państwa ich  były mniejszymi lub większymi mocarstwami, jak również o państwach innych  narodów. Bo państwo ludzi bezbożnych nie słucha rozkazu Boga, zabraniającego  składania ofiar komukolwiek oprócz Niego. Toteż w państwie takim ani dusza nie  rozkazuje ciału sprawiedliwie, i uczciwie, ani rozum wadom. I dlatego brakuje mu  na ogół prawdziwej sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26. [...] Nieszczęsny więc jest lud zostający z dala od tego Boga. Także i  ten lud miłuje wszelako jakiś prawowicie należny sobie pokój, którym jednak przy  końcu cieszyć sie nie będzie, gdyż przed końcem, nie czyni z niego dobrego  użytku. Lecz żeby tymczasem cieszył sie nim w tym życiu, zależy na tym również i  nam; póki bowiem obydwa państwa są przemieszane ze sobą, także i my korzystamy z  pokoju Babilonu [...].&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O państwie Bożym&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Kornatowski, &lt;br /&gt;t. 1, Warszawa  1977, s. 223 &lt;br /&gt;t. 2, Warszawa 1977, s. 168-169, 422-424, 427-436.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAŃSTWO BOŻE A KOŚCIÓŁ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20, 9, 1. Kto by przestąpił choćby jedno z tych najmniejszych przykazań,  których nauczał ludzi, będzie zwany najmniejszym w Królestwie Niebieskim. Kto by  zaś je wypełniał i tak nauczał, będzie zwany wielkim w Królestwie Niebieskim [Mt  5, 19]”. Powiada, że obydwaj znajdą sie w Królestwie Niebieskim: i ten, kto nie  dopełnia przykazań, których naucza [...], i ten, kto dopełnia i naucza czynić to  samo; lecz tamtego zowie najmniejszym, tego największym. I ciągnąc rzecz dalej,  zaraz dodaje: „Albowiem powiadam wam: jeżeli sprawiedliwość wasza nie będzie  obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów”, to znaczy tych,  którzy przestępują to, czego uczą [...], to „nie wnijdziecie do Królestwa  Niebieskiego” [Mt 5, 20]. Inaczej więc rozumieć trzeba Królestwo Niebieskie, w  którym znajdują się obydwaj [...] tam przeto, gdzie znajdują sie oba rodzaje  ludzi, mamy Kościół taki, jaki jest obecnie; tam natomiast, gdzie znajduje się  tylko drugi rodzaj, mamy Kościół taki, jaki będzie wtedy, gdy nie znajdzie sie w  nim żadnego złego człowieka. I teraz zatem jest Kościół królestwem Chrystusa i  Królestwem Niebieskim. I teraz królują z Nim święci Jego, choć inaczej, niż będą  królowali później. Kąkol wszakże nie króluje z Nim, lubo wzrasta w Kościele wraz  z pszenicą. Bo królują z Nim ci, którzy postępują wedle słów Apostoła: „Skoro  powstaliście razem z Chrystusem, podążajcie do tego, co jest w górze, gdzie i  Chrystus zasiadł po prawicy Bożej. Szukajcie tego, co znajduje się na szczytach,  a nie tego, co jest na ziemi [Kol 3, 1-2]”. O takich mówi też, że ich sposób  życia jest sposobem niebieskim. Wreszcie królują z Chrystusem ci, którzy w  Królestwie Jego znajdują sie w tym znaczeniu, że również sami są Jego  królestwem. Lecz jakże królestwem Chrystusa są ci, którzy - by przemilczeć już  inne rzeczy - choć znajdują się tam przed czasem, gdy przy końcu świata będą z  królestwa Jego zebrane wszystkie zgorszenia, szukają tam wszelako swego, a nie  tego, co jest Jezusa Chrystusa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20, 9, 2. O tym więc walczącym królestwie, w którym jeszcze się zmaga z  wrogiem i niekiedy odpiera sie wady nacierające, a niekiedy wydaje sie rozkazy  już ustępującym, aż dojdzie się do owego królestwa najbardziej pokojowego, gdzie  będzie się królowało nie mając żadnego nieprzyjaciela; jak również o tym  pierwszym zmartwychwstaniu, które dokonywa się teraz mówi owa księga  [&lt;i&gt;Apokalipsa&lt;/i&gt;]. Po oznajmieniu bowiem o związaniu diabła na tysiąc lat i o  późniejszym uwolnieniu go na krótko, streszczając następnie, co w ciągu tego  tysiąca lat czyni Kościół lub co się czyni w Kościele, powiada tak: „I ujrzałem  trony i siedzących na nich ludzi, którym dano sprawowanie sądu [Ap 20, 4]. Nie  trzeba sadzić, że mowa tu o sądzie ostatecznym, lecz należy w tym upatrywać  siedliska zwierzchników, jak również samych zwierzchników, którzy rządzą obecnie  Kościołem. Co się zaś tyczy danego sprawowania sądu, to - jak sie wydaje -  niczego nie można tu lepiej przyjąć jak to, o czym powiedziano: „Cokolwiek  zwiążecie na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na  ziemi, będzie rozwiązane i w niebie [Mt 18,18]”.&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;div align="right"&gt;O państwie Bożym&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;, tłum. W. Kornatowski, &lt;br /&gt;[w:] t. 2,  Warszawa 1977, s. 456-458.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="tekst"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/" name="dyskusja4"&gt;Dyskusja&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Na czym polega różnica pomiędzy państwem Bożym i państwem ziemskim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Na czym polega wspólnota państwa Bożego i państwa ziemskiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Jaka jest relacja pomiędzy Kościołem a państwem Bożym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Na czym polega różnica pomiędzy państwem Bożym i państwem  ziemskim?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;S. E. Hop - Państwa te odwołują się do różnych zasad. Są to według Augustyna  te same społeczności, ale inne są ich zasady, inna jest ich celowość. Państwo  ziemskie funkcjonuje w ramach doczesności, aby tylko z niej korzystać. Natomiast  państwo Boże korzysta z dóbr po to, by powiększyć chwałą Bożą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Wśród tych różnicujących zasad trzeba wymienić jeszcze  pochodzenie. Państwo Boże tworzy Bóg, a państwo ziemskie tworzą ludzi sami z  siebie, grzesznicy, którzy mają większą siłę przebicia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Ja bym się zastanawiała, czy Państwo Boże tworzy Bóg. Augustyn  mówi o dwóch miłościach - miłości Boga i miłości siebie. Państwo Boże tworzy  więc człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Człowiek sam z siebie, wedle Augustyna, nie może wykrzesać  miłości Boga. Impuls do tworzenia Państwa Bożego pochodzi od Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Patrzmy na te dwa państwa jako na Augustynową wizję  historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Państwo ziemskie powstało wraz z upadkiem aniołów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Państwo, będące wyrazem pogardy Bogiem, doprowadza dzieje  ludzkości do ziemi, ciąży w dół i nie ma przyszłości. Drugie Państwo, wraz z  miłością do Boga wznosi się w górę. Jest to historia paradoksalnie dłuższa,  aniżeli historia ludzkości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Na czym polega wspólnota państwa Bożego i państwa ziemskiego?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;P. Sikora - Na tym, że są pewnymi wspólnotami. Państwo Boże będzie wieczne,  państwo ziemskie, jako państwo, nie będzie wieczne - rozpadnie się w chaos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Kita - Może wrażenie wspólnoty wynika z naśladownictwa jednego przez  drugie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Jest jedna społeczność, jeden podmiot tych dwóch państw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S. E. Hop - Jest to zobrazowane przez historię. Człowiek najpierw rodzi się  jako obywatel państwa Ziemskiego, a dopiero potem może od tego wyjść w górę, ku  państwo Bożemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Jeśli popatrzymy na historię z dalekiej perspektywy, to zgoda,  nie da się ich rozdzielić. Ale gdy popatrzymy uważniej, to Augustyn mówi o  ludziach, którzy żyją z wiary i tych, którzy z wiary nie żyją - w tłumie, który  z daleka wydaje się jednorodny, możemy rozpoznać obywateli dwóch Państw. Po raz  kolejny Augustyn przeprowadza granicę nie w sercu człowieka, lecz pomiędzy  ludźmi. Choć przyznaje, że można się nawrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Mamy historię świat ujmowaną jako łożysko, w którym płyną  dwie rzeki państwo Boże i państwo Ziemskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - To nie jest związek chemiczny, tylko mieszanina. Z daleka wygląda  tak samo, ale można je rozdzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Jaka jest relacja pomiędzy Kościołem a państwem Bożym?&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;P. Sikora - Kościół, taki jaki jest obecnie zawiera w sobie oba państwa, jest  to Kościół mieszany. Natomiast Państwo Boże jest tożsame z Kościołem  przyszłym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Kościołem świętych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Sikora - Ciekawy jest manichejski podział Augustyna: istnieje państwo Boże  i państwo Ziemskie - nie-Boże. Współcześnie Kościół mówi, że są trzy państwa:  państwo szatana, państwo ziemskie - autonomiczne i neutralne - oraz państwo  Boże. Augustyn nie odróżnia dwóch pierwszych. Mówi czasem o państwie ziemskim,  nie-Bożym, w kategoriach, o których dziś powiedzielibyśmy, że wcale nie są złe.  Być może jest to wynik jego doświadczenia złego państwa ziemskiego - cesarstwa  rzymskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ks. T. Dzidek - Stawianie granic jest jakimś echem manicheizmu. Każdy  konwertyta bywa bardzo ostry w odrganiczaniu tego, co było przed nawróceniem.  Świadomość Augustyna jest świadomością konwertyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="redactor"&gt;opr. mg/mg&lt;/div&gt;&lt;div class="redactor"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="redactor"&gt;Tadeusz Dzidek&lt;br /&gt;współpraca: Ewa Hop OSC, Aleksander Horowski OFMCap, Marek  Kita, Piotr Sikora&lt;/div&gt;&lt;div class="redactor"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="redactor"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/mistrzowie/sw_augus.html"&gt;http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/mistrzowie/sw_augus.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-1115775317992807455?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/1115775317992807455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mistrzowie-teologii-sw-augustyn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1115775317992807455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1115775317992807455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mistrzowie-teologii-sw-augustyn.html' title='MISTRZOWIE TEOLOGII'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-4634551340888518709</id><published>2011-12-10T01:28:00.000-08:00</published><updated>2011-12-10T14:25:58.335-08:00</updated><title type='text'>MODLITWY ZA WSTAWIENNICTWEM ŚW. MONIKI</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Nowenna do św. Moniki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;(odmawia się przez 9 kolejnych dni)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Moniko, stroskana żono i matko, jakże wiele smutków przeszywało Twoje serce przez całe Twe życie. A jednak nigdy nie popadłaś w rozpacz ani nie straciłaś wiary. Z zaufaniem, wytrwałością i głęboką wiarą modliłaś się codziennie o nawrócenie swego męża oraz ukochanego syna, Augustyna. Twoje modlitwy zostały wysłuchane. Wyproś dla mnie taki sam hart ducha, taką cierpliwość i takie zaufanie do Boga, jakie Ty miałaś. Wstawiaj się za mną, droga św. Moniko, aby Bóg życzliwie wysłuchał mojej prośby za...... (tu wymień swoją intencję) i wyproś mi łaskę przyjęcia Jego woli we wszystkim. Przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana, który żyje i króluje z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;Modlitwa o nawrócenie dziecka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;img height="341" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/s.monica%20i%20augustin.jpg" style="float: left; margin: 4px;" width="192" /&gt;Zwracam się do Ciebie, św. Moniko, wspaniały wzorze wysłuchanej modlitwy za dziecko, o pomoc i radę. W Twoje kochające ramiona oddaję moje dziecko (dzieci)......, aby dzięki Twemu potężnemu wstawiennictwu mogło(-y) ono(-e) otrzymać łaskę szczerego i prawdziwego nawrócenia do Chrystusa, naszego Pana. Proszę Cię również pokornie, abyś wyprosiła mi u Pana ducha takiej samej wytrwałej i nieustannej modlitwy, jakiego udzielił On Tobie. Proszę o to przez Chrystusa, naszego Pana. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Modlitwa żony i matki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;Boże, Ty, który dostrzegłeś szczere łzy i błagania św. Moniki i odpowiedziałeś na jej modlitwy nawróceniem jej męża i syna, udziel mi łaski, abym i ja potrafiła modlić się do Ciebie z takim samym szczerym zapałem i abym wyprosiła, tak jak ona, zbawienie własnej duszy oraz tych bliskich mi osób, za które jestem odpowiedzialna. Przez Chrystusa, naszego Pana, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;strong&gt;Modlitwa o przemianę i nawrócenie męża&lt;/strong&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święta Moniko, dzięki swojej cierpliwości i modlitwom wyprosiłaś u Boga nawrócenie swego męża i łaskę życia z nim w pokoju. Proszę Cię, wyproś dla mnie i mojego męża błogosławieństwo Boże, aby również w naszym domu zapanowały prawdziwa harmonia i pokój i aby wszyscy członkowie naszej rodziny mogli osiągnąć kiedyś życie wieczne. Amen.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;Modlitwa matki o pobożne życie i zbawienie wieczne  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;dla męża i dzieci&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święta Moniko, przez Twoje palące łzy i nieustające modlitwy ocaliłaś swego syna oraz męża od wiecznego potępienia. Wyproś mi łaskę właściwego rozumienia tego, co najbardziej jest potrzebne moim dzieciom i memu mężowi do zbawienia, abym mogła skutecznie powstrzymywać ich od życia w grzechu i poprzez własną cnotę i pobożność pokazywać im drogę do nieba. Amen.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Modlitwa o wytrwałość i pomoc  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;strong&gt;dla chrześcijańskich matek&lt;/strong&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Święta Moniko, wzorze matek, Ty wytrwale walczyłaś o swego zbłąkanego syna Augustyna, bez gróźb, zanosząc tylko swoje modlitewne wołania do nieba. Wstawiaj się za mną i wszystkimi współczesnymi matkami, abyśmy potrafiły uczyć nasze dzieci zbliżać się do Boga. Naucz nas być blisko naszych dzieci, nawet tych marnotrawnych synów i córek, którzy pobłądzili. Amen&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.kajkowo.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=326&amp;amp;Itemid=84"&gt;http://www.kajkowo.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=326&amp;amp;Itemid=84&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-4634551340888518709?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/4634551340888518709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/modlitwy-za-wstawiennictwem-sw-moniki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4634551340888518709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4634551340888518709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/modlitwy-za-wstawiennictwem-sw-moniki.html' title='MODLITWY ZA WSTAWIENNICTWEM ŚW. MONIKI'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-1676368955311639393</id><published>2011-12-10T01:24:00.000-08:00</published><updated>2011-12-10T14:42:00.321-08:00</updated><title type='text'>Święta Monika</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;                 &lt;span style="color: red;"&gt;LATA MŁODOŚCI&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;    &lt;/span&gt;                           &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;img height="283" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/herb_abpa%20ziemby.jpg" style="float: right; margin: 6px;" width="139" /&gt;&lt;img border="0" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/literki/p.gif" /&gt;rzenieśmy się myślą w odległe czasy na kontynent afrykański. W prowincji Numidia w północnej Afryce leży malowniczo położone miasteczko Tagasta (dziś Souk Ahras w Algierii). Ono właśnie jest kolebką Moniki.&lt;br /&gt;Przyszła na świat prawdopodobnie w 322 r. w rzymskiej rodzinie wyznającej wiarę chrześcijańskiej. Dostała imię, którego nie nosiła dotąd żadna święta, a które miało stać się symbolem pociechy i nadziei.&lt;br /&gt;Nie znamy imienia jej ojca, a matkę zwano Fakonda. Ówczesne stosunki napełniały świat smutkiem. Toteż rodzice starali się wcześnie zahartować jej duszę.&lt;br /&gt;Wychowano ją w atmosferze przejętej duchem religijnym, ale nie zapomniano o karności. W wychowaniu Moniki ważną rolę odegrała sędziwa służąca. Rodzicom zawdzięczała Monika pogardę dla znikomego świata i zwrócenie się ku rzeczom wiecznym. Już wtedy sporo czasu poświęcała na modlitwę i spotkania z Bogiem. Pobyt w kościele powodował, że traciła poczucie upływającego czasu i nieraz wracając późno do domu spotykała się z ostrą naganą. Czuła także, że prócz modlitwy winna okazywać Bogu swoją miłość przez służbę ubogim. Szczególnie opiekowała się chorymi i podróżnymi. Chowała dla nich chleb. Zapraszała podróżnych do domu, aby odpoczęli.&lt;br /&gt;Przyjęła chrzest i Komunię św. mając 16 lat. Monika miała sporo energii, ale potrafiła przy tym zachować niewzruszony spokój. Jej charakter był stanowczy i odważny, serce zaś czułe: ceniące prostotę i skromność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;                 &lt;span style="color: red;"&gt;ŻYCIE MAŁŻEŃSKIE&lt;/span&gt;                          &lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;img border="0" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/literki/g.gif" /&gt;dy osiągnęła wiek młodzieńczy, postanowiono wydać ją za mąż. Na męża wybrano poganina Patrycjusza. Był radcą miejskim. Różnica wieku była spora. Mąż był starszy o prawie 20 lat. W małżeństwie spotyka się Monika z niezrozumieniem. Modlitwy jej niecierpliwiły męża, który nie interesował się sprawami religii. Jałmużny nazywał przesadnymi, a miłość do biednych dziwactwem.&lt;br /&gt;Pociechą w małżeństwie były dzieci. Miała ich trójkę. Pierworodnym był Augustyn, którego urodziła w wieku 22 lat, potem Nawigiusz i Perpetua. Starała się wychować je jak najlepiej. Podawała im zasady wiary, żywe i czyste światło Ewangelii.&lt;br /&gt;Jej życie w małżeństwie utrudnia teściowa. Ale udaje się Monice dzięki swej cierpliwości i uprzejmości zmienić postępowanie tej, która przez długie lata darzyła ją nienawiścią. Jej dobroć i uczynność spowodowały, że krewni oraz sąsiedzi uczynili z Moniki swoją powiernicę. Siła Moniki leżała w milczeniu.&lt;br /&gt;Zasługą Moniki było nawrócenie męża. Przyjmuję on chrzest po 18 latach małżeństwa. Odchodząc z tego świata miał świadomość, że zawdzięcza wiele swojej żonie, która potrafiła uczynić ich małżeństwo zgodnym okazując mu szacunek i cierpliwość, z jaką znosiła jego wykroczenia. Po śmierci męża w roku 371 oddaje się na służbę dzieciom. Jest wdową wstrzemięźliwą, czystą. Czci swoich świętych, nie opuszczając codziennej Mszy św. Czyni umartwienia i posty.&lt;br /&gt;Monika poświęca się teraz całkowicie swojemu synowi Augustynowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;           &lt;span style="color: red;"&gt;MATKA I "SYN TYLU ŁEZ"   &lt;/span&gt;               &lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/literki/m.gif" /&gt;onika spodziewając się dziecka miała wizje, które mówiły, że będzie ono narzędzi&lt;img border="0" hspace="8" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/sancta_monica3.jpg" style="float: left; text-align: right;" vspace="8" /&gt;em w ręku Boga. Toteż od razu wzięła się dojego wychowania. Wzmocniła swoją pobożność i czystość serca. Skoro się narodził, zapisała go do liczby katechumenów. Uczyła syna przedkładać Boga ponad wszystko. Jej to Augustyn zawdzięcza miłowanie Boga i prawdy nawet w chwilach zwątpienia. A jednak w latach młodzieńczych zagubił na długi czas drogę do Boga. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Był to w życiu Moniki okres smutny, pełen łez i bólu. Dorastający syn zaczął sprawiać jej kłopoty - jak byśmy to powiedzieli dzisiaj. Charakterem wrodził się w ojca, był popędliwy, samowolny, poszukiwał przyjemnego, wygodnego życia. Za nic miał ideały chrześcijańskie, którymi żyła jego matka. Miał z pewną dziewczyną nieślubne dziecko. Związał się z sektą manichejską i zaczął wierzyć w ich naukę. Monika bardzo cierpiała z jego powodu. Ale nie poddała się. Płakała nad nim i modliła się za niego, błagając Boga o nawrócenie Augustyna. Jeździła też wszędzie za nim bojąc się, że kiedy straci go z oczu, nie będzie już dla niego ratunku. Kiedy Augustyn wyjechał do Kartaginy, pojechała za nim. Potem podążyła też do Rzymu i Mediolanu, ciągle modląc się za niego. Kiedy pewnego razu biskup poznał przyczynę jej smutku, powiedział jej: "Matko, jestem pewien, że syn tylu łez musi powrócić do Boga". Jego słowa okazały się prorocze.&lt;br /&gt;Jednak przez cały ten czas Augustyn nie był szczęśliwy odczuwając tylko i wyłącznie wstręt do samego siebie. Po 17 latach Augustyn na nowo odkrywa Boga. W Mediolanie Augustyn poznał św. Ambrożego i pod wpływem jego nauk przyjął chrzest. Monika jest teraz jego drogowskazem. Otacza opieką również jego przyjaciół. Ostrzega, napomina, podnosi ich dusze ku Bogu.&lt;br /&gt;Od dnia chrztu swego syna wpada w ekstazy. Nieraz cały dzień pozostaje w Bogu nie widząc nic dokoła. Przeczuwa, że już niedługo opuści ziemię. Bóg daje jej przeżyć wspaniałą chwilę wraz z synem. Przez cały dzień pozostają w zachwycie, ogarnięci myślą o wspaniałości Boga. Po tym wydarzeniu Monika trawiona jest wysoką gorączką. Prosi synów by pamiętali o niej w każdej Mszy św. Chce przyjąć Komunię św., ale mocne bóle żołądka nie pozwalają jej na tę pociechę. Trzyma jedynie w ręku krzyż. Jest jednak mimo cierpień szczęśliwa, bo wypełniła swoje zadanie. Przed śmiercią powiedziała, że miała tylko jedno życzenie, dla którego chciała trochę dłużej pozostać na świecie: aby przed śmiercią ujrzeć syna chrześcijaninem, katolikiem.&lt;br /&gt;Umiera w 9 dniu choroby w 56 roku życia. Prawdopodobnie było to 13 lipca 387 r. Jej ciało złożył Augustyn w kamiennym sarkofagu w Ostii w kościele św. Aurei. W 1162r. augustianie mieli je zabrać do Francji i umieścić w Arrouaise pod Arras. W 1430r. zostało przeniesione do Rzymu i umieszczono w kościele św. Tryfona, który później przemianowano na kościół św. Augustyna. Tam spoczywają do dzisiaj w osobnej kaplicy w sarkofagu z brązu oprawionym w zielony marmur, który jest dziełem Izajasza z Pizy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;PATRONKA TRUDNEJ MIŁOŚCI RODZINNEJ &lt;/span&gt;     &lt;/strong&gt;  &lt;/div&gt;&lt;img border="0" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/literki/s-.gif" /&gt;w. Monika jest patronką kobiet chrześcijańskich, matek, wdów, kobiet zamężnych, tych które przeżywają kłopoty małżeńskie i nieudane małżeństwa, kobiet, które zawiodły się na dzieciach lub mają z dziećmi kłopoty, kobiet będących ofiarami cudzołóstwa, alkoholizmu, złorzeczeń i oszczerstw. Do niej modlimy się też o ratowanie duszy dziecka, męża.&lt;br /&gt;W ikonografii Monika przedstawiana jest jako matrona lub w welonie wdowy; trzyma księgę, krucyfiks albo różaniec. Czasami - nawiązując do syna Moniki, Augustyna - przedstawia się ją jako augustiankę.&lt;br /&gt;Imię Monika tłumaczone jest różnie. Jedni wywodzą je od łacińskiego słowa monica - "jedynaczka, jedyna", inni od również łacińskiego monachus - "mnich, zakonnik". Pierwotnie wspomnienie św. Moniki obchodzono 4 maja, potem jednak zostało przeniesione na dzień poprzedzający wspomnienie jej syna - 27 sierpnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;"WYZNANIA" ŚW. AUGUSTYNA  O MATCE I SYNU   &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt; &lt;img height="219" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/monica.jpg" style="float: left; margin: 5px;" width="139" /&gt; &lt;/strong&gt;   * św. Augustyn o swoim zagubieniu:&lt;br /&gt;"A ja błądziłem po drogach mrocznych i śliskich. Wypatrywałem Ciebie w dali, a nie w sobie samym i nie mogłem dostrzec Boga serca mego. Pogrążyłem się w głębinie morza. Straciłem wszelką wiarę i wszelką nadzieję znalezienia prawdy"&lt;br /&gt;* św. Augustyn o Matce&lt;br /&gt;"Teraz przybyła do Mnie matka moja. Pobożność dała jej siłę do wędrowania za mną przez ziemię i morze, a ufność pokładana w Tobie obdarzyła ją spokojem niewzruszonym wśród wszelkich niebezpieczeństw.(...)&lt;br /&gt;Przybywszy do mnie znalazła mnie w stanie groźnego zwątpienia. Gdy jej powiedziałem, że wprawdzie nie jestem chrześcijaninem katolikiem, ale już przestałem być manichejczykiem, nie zapaliła się w niej taka radość, jaką by sprawiła niespodzianka. Jej niepokój o mnie już wcześniej się ukoił. Modląc się do Ciebie płakała nade mną jako nad umarłym, ale była też świadoma, że Ty mnie wskrzesisz. W myślach mnie ofiarowała Tobie jakby leżącego na marach, abyś rzekł do syna wdowy: "Młodzieńcze , tobie mówię, wstań!" - aby ożył, aby przemówił, abyś go mógł oddać jego matce. Nie zadrżało więc jej serce żadną gwałtowną radością, gdy się dowiedziała, że w tak znacznej części już się wypełniło to, o co prosiła Ciebie każdego dnia wśród łez: wprawdzie jeszcze nie przyjąłem prawdy, ale już się oderwałem od kłamstwa.&lt;br /&gt;Zamiast głośno się cieszyć, matka moja, ponieważ wiedziała, że obiecałeś spełnić całość jej prośby, i była pewna, że udzielisz również tego, czego jeszcze brakowało, powiedziała mi - z największym spokojem, z taką pogodą, jaką daje zupełna ufność - iż wierzy w Chrystusie, że zanim odejdzie z tego świata, ujrzy mnie wierzącym katolikiem".&lt;br /&gt;* św. Monika do Syna w dniu śmierci:&lt;br /&gt;"Nie troszcz się o moje ciało. Pochowaj je, gdzie ci będzie najwygodniej, ale proszę cię, pamiętaj o mojej duszy".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;                 &lt;span style="color: red;"&gt;&lt;strong&gt;JEDYNA PARAFIA ŚW. MONIKI w POLSCE&lt;/strong&gt;   &lt;/span&gt; &lt;img border="0" height="146" hspace="5" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/relikwie%20s.moniki.jpg" style="float: right; text-align: right;" vspace="5" width="144" /&gt;    &lt;/div&gt;&lt;img height="208" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/s.%20monica%203.jpg" style="float: left;" width="185" /&gt; &lt;img border="0" src="http://www.kajkowo.pl/images/obrazy/literki/o.gif" /&gt;d 1 lipca 2000 roku stała się patronką naszej Parafii, obecna jest wśród nas duchowo, ale także doznaje szczególnej czci w znaku jej relikwii sprowadzonych z Rzymu w sierpniu 2003 r. dzięki staraniom J.E. Abpa Edmunda Piszcza Metropolity Warmińskiego.  &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  Na jesieni 2009 roku poświęcono nową figurę św. Moniki, której fundatorką jest Monika Ciućkowska - matka ks.Andrzeja - proboszcza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;   26 września 2010 r. Abp Wojciech Ziemba, Metropolita Warmiński dokonał konsekracji ołtarza i kościoła oraz złożył relikwie św. Moniki w mensie ołtarza naszej świątyni.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: Parafia św. Moniki w Kajkowie&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.kajkowo.pl/"&gt;http://www.kajkowo.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________________________________&lt;br /&gt;Z Wikipedii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monika z Hippony (Tagasty), łac. i wł. Monica (ur. ok. 332 w Tagaście w Numidii, obecnie Souk Ahras w Algierii, zm. 387 w Ostii) – święta Kościoła katolickiego, matka św. Augustyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biografia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pochodziła z rzymskiej rodziny chrześcijańskiej, najprawdopodobniej pochodzenia berberskiego, wyszła za mąż za poganina, Patrycjusza, który był urzędnikiem. &lt;br /&gt;W wieku 23 lat Monika urodziła pierwszego syna – znanego dzisiaj jako św. Augustyn. Potem miała jeszcze jednego syna Nawigiusza i córkę Perpetuę. Popędliwy mąż pod wpływem św. Moniki przyjął przed śmiercią chrzest (371). Dorastający Augustyn zaczął sprawiać jej kłopoty, wybierając hedonistyczny styl życia. Związał się z sektą manicheistyczną i zaczął wierzyć w ich naukę. Monika nie zrażając się trudnościami modliła się za niego, błagając Boga o nawrócenie Augustyna. Obawiając się o swego syna Monika wyjeżdżała za nim do Kartaginy, Rzymu i Mediolanu. Kiedy biskup poznał przyczynę jej smutku, prorokował: "Matko, jestem pewien, że syn tylu łez musi powrócić do Boga". &lt;br /&gt;W Mediolanie Augustyn poznał św. Ambrożego i pod wpływem jego nauk przyjął wraz z Alipiuszem i Adeodatem, 24 lub 25 kwietnia chrzest. W drodze powrotnej do rodzinnej Tagasty, w Ostii zachorowała na febrę i zmarła. &lt;br /&gt;Ciało św. Moniki zostało złożone w Ostii w kościele św. Aurei. W 1162 r. augustianie zabrali je do Francji i umieścili w Arrouaise pod Arras. W 1430 r. zostało przeniesione do Rzymu i umieszczono w kościele świętego Tryfona, który później przemianowano na kościół św. Augustyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kult&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świadectwo o życiu swojej matki Augustyn złożył w "Wyznaniach". One też są jej najwcześniejszym życiorysem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień obchodów &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwotnie wspomnienie św. Moniki w Kościele katolickim obchodzono 4 maja w wigilię domniemanego nawrócenia św. Augustyna. W czasie reformy kalendarza w 1969 roku zostało przeniesione na dzień 27 sierpnia (wspomnienie św. Augustyna przeniesiono na 28 sierpnia). &lt;br /&gt;Święta wspominana jest również w Kościołach: ewangelickich i anglikańskich, głównie 4 maja oraz lokalnie w prawosławnych: 4/17 maja[2], 27 sierpnia/17 września i 15/28 czerwca (w dniu wspomnienie św. Augustyna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patronat &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Monika jest patronką kobiet chrześcijańskich, matek, wdów, kobiet zamężnych, tych, które przeżywają kłopoty małżeńskie i nieudane małżeństwa, kobiet, które zawiodły się na dzieciach lub mają z dziećmi kłopoty, kobiet będących ofiarami cudzołóstwa, alkoholizmu, złorzeczeń i oszczerstw. Do niej odprawia się modlitwy w intencji ratowania duszy dziecka, męża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ikonografia &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ikonografii Monika przedstawiana jest jako matrona lub w welonie wdowy; trzyma księgę, krucyfiks albo różaniec. Czasami – nawiązując do syna Moniki, Augustyna – przedstawia się ją jako augustiankę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-1676368955311639393?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/1676368955311639393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/swieta-monika.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1676368955311639393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1676368955311639393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/swieta-monika.html' title='Święta Monika'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-492241979613631323</id><published>2011-12-10T01:18:00.001-08:00</published><updated>2011-12-10T14:27:14.715-08:00</updated><title type='text'>LITANIA DO ŚW. MONIKI</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="goog_qs-tidbit-0"&gt;Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="goog_qs-tidbit-0"&gt;Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Synu, Odkupicielu świata, Boże,&lt;br /&gt;Duchu Święty, Boże,&lt;br /&gt;Święta Trójco, jedyny Boże,&lt;br /&gt;Święta Maryjo, módl się za nami.&lt;br /&gt;Święta Moniko, chlubo wszystkich niewiast&lt;br /&gt;Święta Moniko, cicha i pokorna&lt;br /&gt;Święta Moniko, pełna dobroci&lt;br /&gt;Święta Moniko, miłująca każdego człowieka&lt;br /&gt;Święta Moniko, chrześcijanko pełna żywej wiary&lt;br /&gt;Święta Moniko, służebnico ubogich&lt;br /&gt;Święta Moniko, małżonko cierpliwa&lt;br /&gt;Święta Moniko, małżonko miłująca mimo wszelkich trudności&lt;br /&gt;Święta Moniko, małżonko zdobywająca swego męża dla Chrystusa&lt;br /&gt;Święta Moniko, przykładzie wiernej żony&lt;br /&gt;Święta Moniko, niezachwianie ufająca Bożemu miłosierdziu&lt;br /&gt;Święta Moniko, matko ucząca wiary i miłości do Boga&lt;br /&gt;Święta Moniko, matko zawsze pamiętająca o swoich dzieciach&lt;br /&gt;Święta Moniko, matko zatroskana o wiarę Augustyna&lt;br /&gt;Święta Moniko, matko trwająca nieustannie na modlitwie&lt;br /&gt;Święta Moniko, matko Syna tylu łez&lt;br /&gt;Święta Moniko, pełna radości z nawrócenia Syna&lt;br /&gt;Święta Moniko, wzorze świętych matek&lt;br /&gt;Święta Moniko, patronko trudnego życia rodzinnego&lt;br /&gt;Święta Moniko, Patronko nasza&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. Módl się za nami, Święta Moniko.&lt;br /&gt;W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się:&lt;br /&gt;Boże, pocieszycielu zasmuconych, + Ty miłosiernie przyjąłeś matczyne łzy świętej Moniki i udzieliłeś łaski nawrócenia jej synowi Augustynowi, * daj nam za wstawiennictwem ich obojga opłakiwać nasze grzechy i znaleźć Twoje przebaczenie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.&lt;br /&gt;W. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-492241979613631323?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/492241979613631323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/litania-do-sw-moniki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/492241979613631323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/492241979613631323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/litania-do-sw-moniki.html' title='LITANIA DO ŚW. MONIKI'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-3489760001828071081</id><published>2011-12-09T12:19:00.001-08:00</published><updated>2011-12-09T12:24:47.282-08:00</updated><title type='text'>Reguła św. Augustyna</title><content type='html'>Święty Augustyn spisał jedną z pierwszych reguł zakonnych w chrześcijaństwie. Jej tekst w następnych wiekach kształtował życie dziesiątek wspólnot zakonnych, nierzadko tak różnych jak bożogrobcy i norbertanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twórca reguły żył na przełomie IV i V wieku w Cesarstwie Rzymskim. Był świadkiem upadku starożytnego imperium, którego ziemie pustoszyły plemiona Gotów i Wandali. Urodził się w 354 r. w północnej Afryce w rodzinie urzędnika rzymskiego i matki - głęboko wierzącej chrześcijanki (św. Moniki). Zanim zasłużył na miano jednego z największych teologów i myślicieli Kościoła powszechnego, należał do sekty manichejczyków i spłodził nieślubnego syna. Wykładał retorykę. Nawrócił się na chrześcijaństwo pod wpływem kazań biskupa Mediolanu Ambrożego i lektury pism św. Pawła. Po chrzcie w 387 r. wybrał życie zakonne w czystości i ubóstwie. Wzorem pierwszych chrześcijan założył wspólnotę klasztorną. Zmarł w 430 r. jako biskup Hippony obleganej przez Wandali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reguła św. Augustyna jest krótka i zwięzła. Określa podstawowe zasady życia w klasztorze. Zakonnikom nakazuje pełne oddanie Bogu poprzez częste i regularne modlitwy (indywidualne i wspólne), braterską miłość, wyrzeczenie się osobistego majątku na rzecz zgromadzenia, umiarkowanie w jedzeniu i piciu, skromność i czystość seksualną oraz posłuszeństwo przełożonemu klasztoru. Na tej regule najwcześniej oparli się kanonicy regularni. Najstarszy zakon klerycki w Kościele katolickim powstał oficjalnie w 1059 r. po Soborze Laterańskim, który zreformował życie duchowieństwa. Jego początki sięgają jednak znacznie głębiej - do biskupich wspólnot kanonickich z połowy pierwszego tysiąclecia, w których zakonne śluby składała część księży skupionych przy katedrach i kolegiatach (stąd zwano ich kanonikami). Za główny cel stawiali sobie duszpasterstwo i rozwój duchowości wewnątrz zgromadzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasy świetności kanoników regularnych przypadły na XIII/XIV w. Pierwsi już sto lat wcześniej przybyli do Polski. Do dziś posiadają tutaj kilka klasztorów, w tym krakowski z kościołem Bożego Ciała na Kazimierzu. Z kanoników regularnych wywodzą się m.in. bożogrobcy. Pełna nazwa zgromadzenia brzmi: Zakon Kanoników Regularnych Stróżów Grobu Chrystusowego. Ta wspólnota rycerzy i duchownych staraniem Gotfryda de Bouillon, jednego z przywódców I krucjaty, rozpoczęła w 1099 r. opiekę nad Świętym Grobem w Jerozolimie. W 1114 r. otrzymała regułę zakonną św. Augustyna od patriarchy jerozolimskiego Arnolda. W tym samym wieku bożogrobcy trafili do Polski. Wśród wiernych szerzyli kult Grobu Pańskiego, nabożeństwa pasyjne i prowadzili działalność charytatywną. W Europie zostali inkorporowani w 1489 r. do zakonu joannitów (Kawalerów Maltańskich). W Polsce przetrwali do XIX w., kiedy to nastąpiła ostateczna kasata zakonu. Ich działalność kontynuuje katolickie stowarzyszenie bożogrobców - świeckich i duchownych, którego przeorem jest prymas Józef Glemp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Reguły św. Augustyna odwołują się także norbertanie i norbertanki. Zakon wywodzi się od św. Norberta z Xanten, potomka arystokratycznej niemieckiej rodziny z przełomu XI/XII w. Rażony piorunem oddał się pokutnym praktykom, a następnie gorliwie głosił potrzebę odnowy Kościoła. W 1121 r. z grupą towarzyszy złożył śluby zakonne w miejscowości Prémontré, dając początek wspólnocie Kanoników Regularnych Ścisłej Obserwy (zwanych też premonstratensami). Jako metropolita Magdeburga zwalczał niezależność gnieźnieńskiej metropolii. Pierwsi norbertanie jeszcze za życia założyciela zakonu przybyli do Polski. W Małopolsce najbardziej rozwinęła się żeńska, kontemplacyjna gałąź zgromadzenia, która po dziś dzień posiada klasztory na krakowskim Salwatorze i w Imbramowicach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ireneusz Dańko, w: Gazeta.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-3489760001828071081?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/3489760001828071081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/regua-sw-augustyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3489760001828071081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3489760001828071081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/regua-sw-augustyna.html' title='Reguła św. Augustyna'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-3844024847034482082</id><published>2011-12-09T12:03:00.001-08:00</published><updated>2011-12-09T12:03:59.986-08:00</updated><title type='text'>Św. Augustyn - 101 pytań i odpowiedzi</title><content type='html'>&lt;a href="http://tadeuszczernik.files.wordpress.com/2011/04/c59bw-augustyn-c59bw-tomasz-z-akwinu-303-pytac584-i-odpowiedzi.pdf"&gt;http://tadeuszczernik.files.wordpress.com/2011/04/c59bw-augustyn-c59bw-tomasz-z-akwinu-303-pytac584-i-odpowiedzi.pdf&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-3844024847034482082?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/3844024847034482082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/sw-augustyn-101-pytan-i-odpowiedzi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3844024847034482082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3844024847034482082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/sw-augustyn-101-pytan-i-odpowiedzi.html' title='Św. Augustyn - 101 pytań i odpowiedzi'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-5169978998676117050</id><published>2011-12-06T03:01:00.001-08:00</published><updated>2011-12-06T03:01:42.979-08:00</updated><title type='text'>Prof. P. Jaroszyński - Św. Augustyn - U źródeł cywilizacji łacińskiej</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/WBoDr42hYjk/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WBoDr42hYjk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/WBoDr42hYjk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-5169978998676117050?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/5169978998676117050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/prof-p-jaroszynski-sw-augustyn-u-zrode.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5169978998676117050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5169978998676117050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/prof-p-jaroszynski-sw-augustyn-u-zrode.html' title='Prof. P. Jaroszyński - Św. Augustyn - U źródeł cywilizacji łacińskiej'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-8607525471213101553</id><published>2011-12-04T06:29:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T06:41:53.045-08:00</updated><title type='text'>TRIDUUM PRZED ŚWIĘTEM ŚWIĘTEGO AUTUSTYNA</title><content type='html'>&lt;i&gt;Codziennie odmawia się Litanię do św. Augustyna, po czym dodaje się następującą modlitwę:&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ PIERWSZY&lt;br /&gt;25 sierpnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z „Wyznań” św. Augustyna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwy mej wysłuchaj, Panie! Niech nie omdleje moja dusza pod brzemieniem Twej surowości. Niechaj się nigdy nie znużę dziękowaniem Ci za miłosierną opiekę; za to, żeś wyrwał mnie z gęstwiny zła, za to, żeś stał się dla mnie słodszy od wszystkich pokus, jakim dawniej ulegałem – więc pokochałem Ciebie nade wszystko, całą mocą miłości uchwyciłem się twej ręki… O, aż po kres życia chroń mnie od wszelkiego zła! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Augustynie,&lt;br /&gt;który porzuciłeś grzech&lt;br /&gt;i zwróciłeś się ku Stwórcy,&lt;br /&gt;za Twoim wstawiennictwem&lt;br /&gt;zanosimy do Boga nasze modlitwy i ofiary&lt;br /&gt;prosząc o wzrost naszej miłości. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ DRUGI&lt;br /&gt;26 sierpnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z „Wyznań” św. Augustyna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Prawdo, Prawdo, jakże boleśnie już wtedy z głębi duszy wzdychałem do Ciebie (…). A ja nawet nie dzieł największych, lecz Ciebie samej, Prawdo, Ciebie, w której nie ma odmiany ani cienia zmienności, pragnąłem i łaknąłem (…).&lt;br /&gt;Ty jesteś życiem dusz, co ożywia życie. Żyjesz, o Życie duszy mojej, własną mocą. Bo samym życiem jesteś, niezmiennym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Augustynie,&lt;br /&gt;który żyłeś w niestrudzonym wysiłku szukania Prawdy,&lt;br /&gt;dopomóż nam w naszym poszukiwaniach,&lt;br /&gt;abyśmy odnalazłszy Chrystusa&lt;br /&gt;pomagali innym odnaleźć Go i miłować. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DZIEŃ TRZECI&lt;br /&gt;27 sierpnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z „Wyznań” św. Augustyna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otrząśnij się z marności, duszo moja, nie ogłuszaj się wrzawą jej zamętu. Usłysz i ty! Oto Słowo samo woła, abyś wróciła, a w Nim jest miejsce spoczynku, którego nic nie zakłóci. Tam miłość nie zostaje opuszczona, jeżeli sama nie odchodzi. Oto jedne rzeczy mijają, aby po nich nastąpiły inne i aby ze wszystkich tych części kojarzyła się całość najniższego stworzenia. Czyż ja dokądkolwiek odchodzę? – mówi Słowo Boże. Tu rozepnij swój namiot, duszo! Powierz Słowu wszystko co masz – bo przecież masz to od Niego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Augustynie,&lt;br /&gt;który dałeś nam regułę życia,&lt;br /&gt;prosimy,&lt;br /&gt;wstawiaj się za nami,&lt;br /&gt;byśmy wierni przykazaniom i przepisom zakonnym &lt;br /&gt;osiągnęli pełnię doskonałości. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-8607525471213101553?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/8607525471213101553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/triduum-przed-swietem-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/8607525471213101553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/8607525471213101553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/triduum-przed-swietem-swietego.html' title='TRIDUUM PRZED ŚWIĘTEM ŚWIĘTEGO AUTUSTYNA'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-5064971659814909986</id><published>2011-12-04T06:26:00.001-08:00</published><updated>2011-12-11T00:41:06.732-08:00</updated><title type='text'>Litania do św. Augustyna</title><content type='html'>Kyrie elejson. Chryste elejson. Kyrie elejson.&lt;br /&gt;Chryste usłysz nas. Chryste wysłuchaj nas.&lt;br /&gt;Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Synu, Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Święta Trójco, jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Maryjo – módl się za nami.&lt;br /&gt;Święty Augustynie,&lt;br /&gt;Augustynie, zadziwiający cudzie łaski,&lt;br /&gt;Augustynie, synu mężnej matki,&lt;br /&gt;Augustynie, pokorny i skruszony pokutniku,&lt;br /&gt;Augustynie, spragniony prawdziwej nauki i mądrości,&lt;br /&gt;Augustynie, przyciągnięty miłością ku niestworzonej Piękności,&lt;br /&gt;Augustynie, płonący miłością Chrystusową,&lt;br /&gt;Augustynie, promieniu mądrości i dobrej rady,&lt;br /&gt;Augustynie, światłości Doktorów Kościoła,&lt;br /&gt;Augustynie, chwało biskupów,&lt;br /&gt;Augustynie, perło Wyznawców,&lt;br /&gt;Augustynie, prawodawco zasad doskonałości,&lt;br /&gt;Augustynie, gorliwy świadku Słowa Bożego,&lt;br /&gt;Augustynie, przynoszący obfity owoc,&lt;br /&gt;Augustynie, Ojcze grona wyznawców Chrystusa,&lt;br /&gt;Augustynie, wzorze cnót,&lt;br /&gt;Augustynie, nagrodzony oglądaniem Trójcy Przenajświętszej,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie,&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie,&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże, przyjmij nasze prośby i spraw, by błądzący dzięki modlitwie i światłu łaski znaleźli szczęście w Chrystusie, a nas obdarz pragnieniem szukania Ciebie, niespokojne jest bowiem człowiecze serce, dopóki nie spocznie w Tobie. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla siebie nas stworzyłeś, o Boże,&lt;br /&gt;I niespokojne jest serce nasze,&lt;br /&gt;póki nie spocznie w Tobie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-5064971659814909986?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/5064971659814909986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/litania-do-sw-augustyna_04.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5064971659814909986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5064971659814909986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/litania-do-sw-augustyna_04.html' title='Litania do św. Augustyna'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-3597918493940110434</id><published>2011-12-04T06:25:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T06:41:28.164-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - styczeń</title><content type='html'>1/ Boże mój, Ojcze mój najlepszy, pełnio wszelakiego piękna!... Ty jesteś życiem dusz, dawcą wszelkiego życia, żyjąc sam Sobą bez zmiany, Ty, który jesteś życiem duszy mojej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Niechaj Cię poznam, Panie, który mnie znasz, niechaj Cię poznam, mocy duszy mojej; ukaż mi się, pocieszycielu mój, niech ujrzę Ciebie, światło oczu moich!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Chcecie poznać Boga? Zastanawiajcie się nad jedną myślą: „Bóg jest miłosierdziem”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Całe życie dobrego chrześcijanina jest świętą tęsknotą, tęsknotą za Bogiem… W tym jednym, małym i krótkim słowie „Bóg” wszystko jest zawarte, czego się spodziewany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Któż uczyni człowieka szczęśliwym, jeśli nie Ten, który go stworzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Panie nasz i Boże, spraw, byśmy w Tobie tylko szukali szczęścia, boś Ty jest dobrem, które nigdy nie ginie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Bóg jest jaśniejszy niż wszelkie światło, dźwięczniejszy od wszelkiego głosu, głębszy niż myśl wszelka. Do Niego tęskni dusza nasza, Jego w gorącej miłości pożądać musi. Dopiero wówczas rozradowane jest serce nasze, gdy szuka Pana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Wielki jesteś, Panie, i wielkiej godny chwały, wielką jest moc Twoja, a mądrość Twa nie ma granic (Ps. 144, 3; 146, 5). I chwalić Cię pragnie człowiek, mała cząstka stworzenia twego; człowiek noszący z sobą śmiertelność, dźwigający świadectwo grzechu i ten dowód, że Ty, Panie, opór stawiasz dumnym (1 P 5, 5; Jk 4, 6); a jednak chwalić Cię pragnie człowiek, mała cząstka stworzenia Twego. Ty sprawiasz, iż radością jest chwalić Cię; bo stworzyłeś nas, kierując nas ku Sobie, i nie zazna serce nasze spokoju, aż odpocznie w Tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Pozwól mi, Panie, abym wiedział i rozumiał, czy należy wpierw wzywać Cię, czy chwalić, czy najpierw znać Cię, czy też wzywać. Lecz któż wzywa Cię, nie znając Ciebie? Bo kogóż innego zamiast Ciebie wzywać Ci mógłby ten, kto by Ciebie nie znał. A może raczej wzywamy Ciebie, aby Cię poznać? Ale jakże wzywać będą tego, w kogo nie uwierzyli? Albo jakże mają wierzyć, gdy nikt im nie zapowie? I będą Pana chwalili ci, którzy go szukają (Rz 10, 14; Ps. 21, 27); szukający bowiem znajdą Go, a znalazłszy będą Go chwalić. Niechże Cię szukam, o Panie, wzywając, i wzywam, wierząc w Ciebie; boś Ty nam jest zapowiedziany. Wzywa Cię, Panie, wiara moja, którą dałeś mi, którą natchnąłeś mnie przez człowieczeństwo Syna Twojego, przez służbę Twego proroka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Bóg nie tylko jest dobrem, ale jest dobrem najwyższym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Bóg wszędzie działa z doskonałą sprawiedliwością, dobrocią i umiarkowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Radością naszą, pokojem naszym, odpoczynkiem naszym, końcem wszystkich naszych dolegliwości jest tylko Bóg. Szczęśliwi ci, którzy do Niego serce odnoszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Istnieje radość, niedostępna dla niewierzących, lecz tylko dla tych, którzy Cię czczą, o Boże, bezinteresownie, a tych radością – Tyś sam. A to jest istotnie życie szczęśliwe: cieszyć się Tobą, wobec Ciebie i dla Ciebie. Takie jest właśnie ono, a nie inne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Wszechwładna sprawiedliwość Boża używa nawet dla dobra rzeczy złych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Można polegać na Bogu, ponieważ On się nigdy nie zmienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Bóg nie nakazuje nic dla Swojej korzyści, lecz dla dobra człowieka, który otrzymuje rozkaz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Gdybyście nie chcieli zwrócić się ku Bogu, Jemu nie brakowałoby nic, ale wam zabrakłoby was samych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Bóg nas samych pragnie, a nie naszych dóbr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Bogu można służyć tylko z miłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Panie, ten co Ci wylicza swoje zasługi, cóż Ci składa w ofierze jak nie Twoje własne dary?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Bóg żąda, byście Mu ofiarowali to, co sam wam darował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Bóg uwieńczy nie tyle wasze zasługi, co własne dary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Wszystko otrzymamy od Boga, ale musimy sami tego pragnąć. Bez naszej woli nie będzie w nas sprawiedliwości Bożej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Bóg nie jest nic winien nikomu, gdyż wszystko daje darmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Z pokorą zbliżajcie się do Boga i nie zważajcie na to, co inni mówią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Bóg jest dobrym, gdyż nie mógłby nim nie być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Strzeżcie się patrzeć na dobra nadziemskie sposobem ludzkim i służyć Bogu z wyrachowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Bóg wymaga czci bezinteresownej, nie chce być kochanym dla rzeczy, które daje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Boże wieczny! Któż nie będzie podziwiał Twojej niezmierzonej potęgi i Twojej dobroci równej tej potędze, widząc, że tyle okazujesz troskliwości dla najmniejszego z nas, jak byś tylko nim jednym miał się zajmować, a wszystkimi ludźmi opiekujesz się tak, jak każdym z osobna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Czymże więc jesteś, Boże mój? Czymże – pytam Cię – jeśli nie Panem i Bogiem? Któż bowiem Panem jest prócz Pana, albo któż Bogiem prócz Boga naszego? (Ps. 17, 32). Najwyższy, najlepszy, najpotężniejszy, wszechmogący, najmiłosierniejszy i najsprawiedliwszy, najtajniejszy i wszędzie obecny, najpiękniejszy i najmocniejszy, rzeczywisty i nieuchwytny, nieodmienny a zmieniający wszystko, nigdy nowy, nigdy stary, wszystko odnawiający a ku starości nachylający dumnych, a oni o tym nie wiedzą (Hb 9, 5); zawsze czynny i zawsze w spoczynku. Ty zapas gromadzisz, a nie znasz potrzeb, nosisz, napełniasz i osłaniasz, stwarzasz i żywisz, dokonujesz dzieł Swych, szukasz, choć Ci na niczym nie zbywa. Kochasz, a nie pałasz; żarliwy jesteś, a spokojny; żałujesz nas, ale sam nie cierpisz; gniewasz się, lecz bez uniesienia. Zmieniasz dzieła, a nie zmieniasz postanowienia. Znalezione odbierasz jako Swoje, a nigdy nic nie zgubiłeś. Niczego nie brak Ci nigdy, a zysk Cię raduje; nigdy chciwy nie jesteś, a jednak ściągasz procenty. Ofiary otrzymujesz nad miarę, abyś był dłużen, a przecież któż posiada cokolwiek, co by nie było Twoją własnością? Spłacasz długi, nie będąc winien nikomu, darujesz należytość, nic nie tracąc. I cóż powiedzieliśmy, Boże mój, życie i święta moja słodyczy? Albo i cóż mówi każdy, ktokolwiek mówi o Tobie? A jednak biada tym, którzy o Tobie milczą, bo ci są niemi, choć wiele mówią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Boże, cokolwiek mi dajesz, wszystko jest za małe. Ty sam bądź mi dziedzictwem moim! Ciebie kocham; kocham ciebie całym swoim jestestwem: z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił swoich miłuję Ciebie, o Boże! Cóż znaczyłoby dla mnie wszystko, co byś mi dał, gdybym nie posiadał Ciebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Bóg jedyny i prawdziwy wszystkim kieruje wedle swej myśli. Choć zamysły Jego są czasem ukryte, - doświadczenie, które zsyła, nie są przez to niesprawiedliwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-3597918493940110434?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/3597918493940110434/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-na-sw-augustyna-styczen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3597918493940110434'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3597918493940110434'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-na-sw-augustyna-styczen.html' title='Myśli św. Augustyna - styczeń'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-1056426063017272849</id><published>2011-12-04T06:24:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:24:23.620-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - luty</title><content type='html'>1/ Opatrzność Boża opiekuje się każdym z nas z osobna, jak i całą ludzkością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Gdy przeciwności na nas spadną, Bóg nie zostawia nas bez pomocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Bóg nas nigdy nie opuszcza, choć czasem nam się to wydaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Uważajmy za dobro i za prawdziwą łaskę, że otrzymujemy nie to, czego pragniemy, ale to, co jest dla nas pożyteczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Nie pokładajmy nadziei w sobie samych, lecz w Bogu.&lt;br /&gt;6/  Wśród licznych przeciwności powinniśmy szukać schronienia u Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Bóg zsyła na człowieka pobożnego nieszczęścia nie dlatego, że go opuszcza, ale by go doświadczyć.&lt;br /&gt;8/  Nie przerażajmy się cierpieniami ludzi dobrych, gdyż nie są one dla nich karą, ale próbą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Prawdziwym chrześcijanom przystoi znosić cierpienia doczesne, a wyczekiwać dóbr wiecznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Jeżeli sprawiedliwi muszą cierpieć w tym życiu, to znaczy, że te cierpienia są dla nich pożyteczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Znośmy wszystko, co Bóg chce, abyśmy znosili, gdyż On jest naszym lekarzem i wie, że cierpienia jest potrzebne, by nas uzdrowić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Nie złego nie stanie się prawdziwemu chrześcijaninowi, co by nie miało mu wyjść na dobre (MA, 27).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Przeciwności są dobrodziejstwem, za pomocą którego Bóg nas doświadcza. Pomyślność jest darem, za pomocą którego nas pociesza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/  O miłosierdzie Boże! Wszystko jest dobrem, co od Ciebie pochodzi, ponieważ nawet doświadczenia są dobrodziejstwem z Twej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Człowiek bywa doświadczany, aby nie popadł w pychę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Dlaczego Bóg kładzie tyle goryczy w przyjemności ziemskie, jeśli nie dlatego, aby nas zmusić do szukania innego szczęścia, mniej złudnego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Doświadczenia są jakby ogniem: jeśli człowiek jest ze złota, to wyjdzie z nich oczyszczony; jeśli jest ze słomy, to w nich spłonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Niechaj cierpienie was podnosi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/  Przez cierpienie ukazuje nam się nie gniew Boży, ale raczej Jego miłosierdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/  Jeśli Bóg wam udziela swych dóbr, nie pysznijcie się z tego, a jeśli wam je odbiera, to niech was to nie łamie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Dajcie mi modlące się matki, a uratuję świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Stworzyłeś nas, o Panie, kierując nas ku Sobie, i nie zazna serce nasze spokoju, aż odpocznie w Tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Niech każdy rozważy, rozmyślając nad grzechami, które wzbudziły gniew Boży i sprowadziły na ludzi wielkie nieszczęście, że choć jego postępowanie jest dalekie od postępowania tych wielkich grzeszników i bezbożników, to jednak nie jest bez błędu, tak, aby nie zasługiwał na jakieś cierpienie doczesne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Człowiek dobry jest wolny nawet w kajdanach, podczas gdy zły jest niewolnikiem, choćby siedział na tronie, gdyż ma tyle panów, ile ma namiętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Sposób, w jaki Opatrzność Boża stara się z niewysłowioną dobrocią uleczyć dusze, jest sam w sobie przedziwny. Autorytet żąda wiary i przygotowuje człowieka do rozumowania. Rozumowanie doprowadza do wiedzy. Rozumowanie poucza nas też, w co mamy wierzyć, a prawda dobrze zrozumiana staje się przez to samo władzą dla nas. Ponieważ dajemy się łatwo unieść miłością do rzeczy doczesnych, które nas odrywają od rzeczy wiecznych, wiara przeto lepszym jest dla nas lekarstwem niż wiedza, bo przypomina nam zbawienie. Trzeba szukać pomocy do powstania w tym samym miejscu, gdzie się upada. Trzeba więc przez rzeczy ziemskie, które nas otaczają, dojść do poznania tych, których zmysłami nie możemy dostrzec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/  Lata i wieki przychodzą i mijają, a z nimi nadchodzą i odchodzą ludzie; lecz Pismo Święte pozostaje; jest ono niejako drogowskazem Bożym, manuskryptem Boskim, który wszyscy w pielgrzymce życia swego doczesnego czytać powinni, by z drogi objawienia nie zboczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Człowiek rozsądny nie myśli sprzecznie z rozumem, żaden chrześcijanin – w sprzeczności z Pismem Świętym, a pokój miłujący myśli zawsze zgodnie z Kościołem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/  Nie znam, Panie, innych ksiąg, tak poniżających „pychę”, tak „psujących nieprzyjaciela i mściciela”, który przez obronę grzechów swoich opiera się pojednaniu z Tobą. Nie znam, Panie, nie znam innych tak czystych mów, które by mnie tak nakłaniały do wyznań, zginały kark mój pod jarzmo Twoje i zachęcały do oddawania Ci czci bezinteresownie. Niech je pojmuję, Ojcze dobry, spraw to dla korzącego się przed ich powagą, ponieważ dla korzących się ugruntowałeś ich powagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/  Pismo Święte zawstydza pysznych swą wyższością, odstrasza głębią swoją mądrych tego świata, wzmacnia prawdą swoją prawdziwie wielkie i głębokie dusze, a nakarmia czułością swoją maluczkich.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-1056426063017272849?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/1056426063017272849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-luty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1056426063017272849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1056426063017272849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-luty.html' title='Myśli św. Augustyna - luty'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-4229371895685836832</id><published>2011-12-04T06:23:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:23:46.726-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - marzec</title><content type='html'>1/ Słowo Boże tylko wówczas stoi tobie na przeszkodzie, jeżeli jesteś przyjacielem zła; natomiast gdy jesteś przeciwnikiem zła, to Słowo Boże jest twoim przyjacielem. Nienawidząc zła, łączysz się ze Słowem Bożym; ty i Słowo Boże sojusznikami jesteście w walce ze złem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Jak dwa serafiny w przedziwnej harmonii głoszą chwałę Najwyższego: Święty, święty, święty jest Pan, Bóg Zastępów (Iz 6, 3), tak stary i Nowy Testament dźwięczą w zgodnej miłości na większą chwałę prawdy świętej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Głębokie tajemnice zawiera Pismo Święte. Ukryte są, aby nie zatraciły wysokiej wartości; szukać się każą, by nas zapalić; występują na światło dzienne, by nas pokrzepić. Cokolwiek ze świętych ksiąg rozważać będziemy, cokolwiek z nich ustami głosić będziemy, cokolwiek z każdego ich rozdziału wyciosamy, wszystko ma tylko na celu – miłość. Miłości i tylko miłości szukajcie w Piśmie Świętym; ona leży ukryta w ukryciu, a odsłonięta w odsłonięciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Słowo Twoje, o Boże, jest źródłem żywota wiecznego i nie przemija.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Niech czystą będzie rozkosz moja, czerpana z Pisma Twego, niech się sam w nim nie mylę, i niech drugich nim w błąd nie wprowadzam. Panie, usłysz i zlituj się, Panie, Boże mój, światło ślepych i siło słabych, a według porządku światło widzących i siło mocnych, spojrzyj na duszę moją i usłysz wołającego z głębokości… Użycz nam przeto czasu na zapuszczenie się myślą w tajniki prawa Twego i nie zamykaj go przed pukającymi do niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Wielkim jest człowiek, gdyż stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Wielką głębią jest człowiek; łatwiej można policzyć włosy jego, niż uczucia i skłonności jego serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Istnieją dwa rodzaje życia: życie ciała i życie duszy. Jak dusza jest życiem ciała, tak Bóg jest życiem duszy. Ciało umiera, gdy dusza je opuści; dusza zaś, gdy ją Bóg opuści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Ciało nasze jest naszym sługą, tak samo jak my jesteśmy sługami Bożymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Patrz na samego siebie! Stworzeniem jesteś; uznawaj Stwórcę swego! Sługą jesteś! – uszanuj swego Pana! Bóg przyjął ciebie za dziecko Swoje nie dla twych zasług własnych; szukaj chwały Tego, od którego tę łaskę odebrałeś!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Człowiek szczęśliwy w pojęciu świata narażony jest na zgubę, jeśli nie ciała, to duszy, bo złudą jest szczęście jego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Mało tylko jest ludzi, którzy naprawdę siebie znają. Wielu daleko jest od tego, by znać tak siebie, jak właściwie znać powinni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Człowiek tak jak nie może sam siebie stworzyć, tak nie może sam siebie uszczęśliwić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Cierpienie nie ustanie aż do chwili, kiedy człowiek będzie kochał tylko to, co mu nigdy odebrane nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Co dobre jest w człowieku, zawdzięcza on Bogu; co złe, sobie samemu przypisać musi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Bóg jako warunek życia wiecznego przykazuje nam rzeczy tak łatwe do wykonania, a my i tak nie chcemy Go słuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Pomyśl, duszo moja, o wszystkim, co ci Bóg dał, wspominając swoje złe uczynki! Jak liczne są twoje złe uczynki, a jak liczne dobrodziejstwa, którymi Cię obdarzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Dusza im mniej o Bogu myśli, tym mniej Mu jest poddana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Ciało człowieka nie jest samo w sobie złym; stworzył je bowiem także Bóg; dobrym jest, choć mniejszym od duszy. Między nim a bogiem, tym najwyższym dobrem, jest dusza, mniejsza od Boga, szlachetniejsza od ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Największym szczęściem ciała nie są rzeczy zwykle za szczęście uważane, jak rozkosze, brak cierpienia, piękność, siła i tym podobne dobra cielesne, lecz dusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Nikt, nie kochając Boga, nie może kochać samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Umiejmy ocenić, jaką to jest dla nas radością, gdy prawda przemawia do nas cicho w głębi naszej duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Nie pokładajcie nadziei w sobie samych, jakiekolwiek postępy zrobiliście na drodze prawdy, ani w tych, co was poprzedzili lub postępują z wami razem na Bożej drodze: ale miejcie nadzieję w Tym, co ich i was uczynił tym, czym jesteście, i udzielił wam łaski i sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Prawda może być słodką i gorzką. Jest słodką, gdy jest dla nas wyrozumiała, a gorzką, gdy chce nas uzdrowić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Największą mądrością, jaką człowiek może osiągnąć, to świadomość, że sam ze siebie jest niczym, i że wszystkim, czym jest, jest tylko dla Boga i przez Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Rozum jest wzrokiem duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Rozum nasz rozwija się, by wiedzieć, w co ma wierzyć, a wiara, by wierzyć w to, co ma rozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Lepiej mieć zdrową duszę niż mądrą głowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Wiara szuka, a rozum znajduje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Wszystko jest zrozumiałe dla rozumu posiadającego miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Dobre użycie wolnej woli jest cnotą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-4229371895685836832?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/4229371895685836832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-marzec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4229371895685836832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4229371895685836832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-marzec.html' title='Myśli św. Augustyna - marzec'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-9176413486856605825</id><published>2011-12-04T06:22:00.003-08:00</published><updated>2011-12-04T06:22:55.841-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - kwiecień</title><content type='html'>1/ Prawdziwa wolność polega na czynieniu dobrze z radością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/  Słaba wola ludzka nie jest w stanie iść po wąskiej i stromej drodze przykazań Bożych, o ile nie jest wspomagana i podtrzymywana przez miłosierdzie Boże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Prawdziwa wolność polega na unikaniu grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Aby prowadzić życie święte, wiele musimy pokonać trudności; życie błogosławione jest później tegoż nagrodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Bóg nas nie opuszcza, jeśli my Go nie opuszczamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Prawdziwa cnota polega na dobrym użyciu dobrych i złych stron tego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Dlaczego z próżności pragniemy najwyższego miejsca, gdy możemy je również otrzymać, stawszy się pokornymi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Pokora jest właściwością dusz wielkich, pycha zaś jest urojoną wielkością dusz słabych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Bóg kruszy naszą pychę, abyśmy się stali rozsądni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Nie pozostawajcie zawsze sami sobą, lecz starajcie wznieść się ponad siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Ciało jest uświęcone przez świętość woli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Miłość i pokora stoją na straży czystości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Pokora sama jest podstawą całej karności chrześcijańskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Wstrzemięźliwość jest cnotą umysłu, a nie ciała; ale cnoty umysłu objawiają się czasem przez uczynki zewnętrzne, a czasem pozostają w ukryciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Wszyscy pragną i poszukują szczęścia, ale mało kto pragnie tej czystości serca, bez której nie można otrzymać zupełnego szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Nic nie jest tak dobre dla duszy jak posłuszeństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Żal i pokuta zbawiennie działają na człowieka, ale nawet ta pokuta będzie bezcelową, jeśli się nie stanie źródłem uczynków miłosiernych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Ten, który stworzył człowieka z błota, czyż nie potrafi przemienić go w anioła? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Wszystkie przykazania Boże mają bardziej na celu wewnętrzne wyrobienie człowieka, niż jego zewnętrzne działanie; dążą one do wzbudzenia w naszym sercu uczuć dobroci i cierpliwości i wskazują nam, jak postępować wobec bliźniego dla jego dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Na to, by wytrwać, potrzeba nam tych samych uczuć, które skłoniły nas do czynienia dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ By osiągnąć doskonałość, trzeba walczyć z grzechem aż do ostatniej kropli krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Człowiek jest wtedy doskonałym, gdy za cel bierze osiągnięcie życia wiecznego i do niego kieruje wszystkie swoje uczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Działać przeciwko miłości, to działać przeciwko samemu Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Wiara jest źródłem modlitwy. Jeżeli źródło wiary wyschnie, nie może płynąć potok modlitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Modlitwa twoja – to rozmowa z Bogiem. Jeżeli czytasz w Piśmie Świętym, to Bóg mówi do ciebie: jeżeli ty się modlisz, to ty mówisz z Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Jeżeli modlitwa stała jest waszym głównym zajęciem i w zupełności zawładnęła waszym sercem, to znak, że zrozumieliście, iż w tym życiu i na tym świecie żadna dusza nie jest bezpieczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Bóg więcej patrzy na wasze życie, niż na wasze słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Sercem się prosi, sercem się szuka, sercem się kołacze i sercu drzwi będą otworzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Mój Boże, ludzie wciąż Cię proszą, o co im się podoba; ale nie zawsze otrzymują od Ciebie tę odpowiedź, której pragną. Najlepszym sługą Twoim jest ten, kto pragnie nie tyle otrzymać od Ciebie to, czego sam chce, lecz raczej pragnie chcieć tego, co Ty mu dasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Bóg gotów jest wysłuchać każdego, który bez pychy ku Niemu wznosi głowę. Przybliża się On do tego, który się upokarza, a oddala się od tego, który bez pomocy Jego łaski chce wznieść się w górę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-9176413486856605825?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/9176413486856605825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-kwiecien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/9176413486856605825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/9176413486856605825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-kwiecien.html' title='Myśli św. Augustyna - kwiecień'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-6687470781598138862</id><published>2011-12-04T06:22:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:22:09.080-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - maj</title><content type='html'>1/ Gdy modlimy się, jesteśmy wszyscy żebrakami Bożymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Dusze mogą się oczyścić tylko w gorejącym płomieniu miłości, a nie w błędnym świetle ludzkich rozumowań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Jedynie miłość trwa wiecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Gdzie miłość, tam pokój; gdzie pokora, tam miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Pycha zagasza miłość, pokora znów ją zapala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Nikt nie może istnieć bez miłości, lecz wszystko zależy od tego, co kochamy. Nikt nam nie radzi, byśmy nic nie kochali, ale byśmy dobrze wybrali cel naszego przywiązania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Miłość – to moc: kto prawdziwie miłuje, znosić może wszystko dla tego, co miłuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Każda miłość podnosi lub poniża. Dobre pragnienia wznoszą nas ku Bogu, złe zaś odrzucają nas w przepaść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Gdzie nie ma miłości Bożej, tam panuje namiętność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Są dwa przykazania miłości: miłość Boga i miłość bliźniego. Są dwie drogi, których używać winniśmy, by dojść do Boga. Używajmy ich, a dojdziemy do celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Ten, co nas oszczędza, nie zawsze jest naszym przyjacielem, tak jak ten, co nas karci, nie dlatego jest naszym wrogiem. Rany, zadane przez przyjaciela, lepsze są niż pocałunki wroga. A więcej jest warta surowa miłość od oszukańczej wyrozumiałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Jeśli niewidzenie Boga jest dla ciebie największą karą, to twoja miłość jest czysta i bezinteresowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Człowieka ocenić nie można według tego, co on wie, lecz według tego, co kocha. Tylko miłość go przemienia w to, czym on jest; dobra czyni go dobrym, a zła złym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Czymże jest zemsta, jak nie napawaniem się cudzym nieszczęściem… Nienawidząc bliźniego, człowiek szkodzi przede wszystkim samemu sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Kochając nieprzyjaciół, kochacie własnych braci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Jeśli ludzie są źli, to trzeba ich znosić w nadziei, że się poprawią; a jeśli są dobrzy, to trzeba ich kochać z obawą, że staną się złymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Kochajmy człowieka, a nienawidźmy grzechu, wystrzegajmy się, by przez człowieka nie pokochać grzechu. A niech grzech nie budzi w nas nienawiści do człowieka. Człowiek jest naszym bliźnim, a grzech jest jego nieprzyjacielem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Kochajcie ludzi, a walczcie z błędem. Staczajcie walki dla prawdy bez pychy i gwałtowności. Módlcie się za tych, których chcecie zdobyć i przekonać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Naśladujcie dobrych, znoście złych, kochajcie wszystkich, ponieważ nie możecie wiedzieć, jakim jutro będzie ten, kto dziś jest złym. Nie trzeba kochać w ludziach przewrotnych ich nieprawości, ale trzeba kochać ich samych, by sprowadzić ich na drogę sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Jeśli milczycie, to czyńcie to przez miłość; jeśli zabieracie głos, to i to czyńcie z miłością. Niech miłość kieruje waszą surowością, jak i wyrozumiałością. Niech na dnie waszego serca panuje miłość, a wtedy nic innego jak tylko dobro z niego wyjść będzie mogło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Nikt nie może kochać Ojca, jeśli nie kocha Syna, a kto kocha Syna, kocha też wszystkie dzieci Boże, które są członkami tego Syna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Nikt nie kocha bliźniego, nie kochając Boga. A jeśli kto nie kocha Boga, to nie kocha ani Boga ani bliźniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Trzeba kochać sprawiedliwość i dla niej pracować, choćby narażając się na cierpienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Nienawidzi się grzechu, tylko o ile się kocha sprawiedliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Niechaj nieprawość będzie wam wstrętna w głębi najtajniejszej waszego serca, tam gdzie sami stoicie wobec Tego, który widzi najbardziej ukryte rzeczy, a przez to będziecie się podobali Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Jakże jest niesprawiedliwe wymagać od naszych poddanych posłuszeństwa, którego sami odmawiamy naszym przełożonym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Inaczej ma się z miłosierdziem niż z pieniędzmi. W miarę wydawania pieniądze maleją, miłosierdzie przeciwnie wzrasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Miłosierdzie jest podobne do matki, która kocha dzieci, nie wyróżniając jednego nad drugie, ale każde w miarę jego potrzeb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Miłosierdzie jest jakby korzeniem wszelkiego dobra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Miłosierdzie nie zawsze polega na dawaniu tego, o co nas proszą, ale na robieniu tego, co mogłoby być pożyteczne dla tych, którzy nas proszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Największą ze wszystkich jałmużn jest ta, która każe nam darować z głębi serca winy ludziom, którzy nas obrazili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-6687470781598138862?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/6687470781598138862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-maj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/6687470781598138862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/6687470781598138862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-maj.html' title='Myśli św. Augustyna - maj'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-1447329516795830878</id><published>2011-12-04T06:21:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:21:18.750-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - czerwiec</title><content type='html'>1/ Niechaj nikt nie pyszni się z tego, że wspomaga biednych: Jezus Chrystus sam chciał być biednym. Niech nikt nie będzie dumny z gościnności, której udziela: Jezus Chrystus raczył ją przyjąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Bóg, który sam nie ma żadnych potrzeb, chce, byśmy Go zaspokajali w osobach biednych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Każdy z was spodziewa się ujrzeć Chrystusa, siedzącego w niebiosach. Ale spójrzcie, On stoi tu u drzwi waszych, jest głodny, biedny, jest Mu zimno, czuje się jak wśród obcych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Ten, co ma miłosierdzie w swym sercu, zawsze ma coś do dania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Nie dajcie się ani wzbijać w pychę przez pomyślność, ani przez nieszczęścia. Bóg nam daje powodzenie, by nam dopomóc, a nie by nas zepsuć, a gdy nas karze, to nie na to, by nas zgubić, lecz dla naszej poprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Każdy musi szukać miary swej pokory wedle wielkości swego stanowiska, które im jest wyższe i wspanialsze, tym bardziej jest wystawione na niebezpieczeństwa pychy i jej skutki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Opanowanie namiętności jest trudniejsze niż panowanie nad ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Łudzi się, kto mniema, że zwyciężył grzech, jeżeli unika go tylko z obawy przed karą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Nienawiść łatwy ma do nas dostęp, gdyż każdy uważa swój gniew za słuszny, a gdy gniew w nas się obudzi, to łatwo zamienia się w nienawiść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Życie miękkie i zmysłowe nigdy nie może być czyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Grzech nie może pozostać nie ukarany, byłoby to niesprawiedliwe, gdyby nie podlegał żadnej karze. Grzeszniku, oto co Bóg do ciebie mówi: Grzech twój musi być ukarany albo przez ciebie samego, albo przeze mnie. Czyń więc sam pokutę, bo inaczej zostaniesz postawiony przed sprawiedliwością Boża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Jesteśmy równie ułomni, jak gdybyśmy byli zbudowani ze szkła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Choćbyście nie wiem jakim szczęściem byli otoczeni na ziemi, nie możecie spędzić jednego dnia bez stoczenia walki ze sobą samym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Żyjcie na świecie, ale nie bądźcie niewolnikami świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Nie kochać, ale znosić musimy to życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Przyjaźń, mająca dla nas najwięcej uroku, jest ta, co odwzajemnia się nam uczuciem świętym i czystym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Nieszczerość jest wrogiem wszelkiej przyjaźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Śmierć jest zadośćuczynieniem za grzech i doskonałym wypełnieniem sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Nie od razu po wyjściu z wody chrztu wchodzą chrześcijanie do ziemi obiecanej, lecz przebywają w nadziei. Po chrzcie świat ten staje się dla chrześcijanina pustynią; jeżeli rozumie on to, co przyjął. Toteż życie swoje traktuje jako pielgrzymkę i oczekiwanie ojczyzny. Jak długo zaś oczekuje, trwa w nadziei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Jeśli ktoś sądzi, że już jest w ojczyźnie, nie dojdzie do ojczyzny, osiedli się podczas podróży. Otóż aby nie osiedlił się podczas podróży, niech oczekuje ojczyzny, niech tęskni za nią, niech nie zbacza. Bo przyjdą pokusy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Nadzieja niezbędna jest podczas pielgrzymki, ona osładza drogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Nadzieja na życie wieczne stanowi słuszne wyposażenie naszej pielgrzymki. Ona dodawała cierpliwości męczennikom, tak że uzyskiwali korony. Oczekiwali tego, czego nie widzieli, i gardzili tym, co przyszło im znosić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Obietnice świata są zwodnicze, Boże obietnice nigdy nie kłamią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Świat jednak zdaje się swoje obietnice spełniać już tutaj, tzn. w tej ziemi śmiertelników, w której przebywamy obecnie, Bóg zaś swoje obietnice wobec nas wypełni w ziemi żyjących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ „Przeklęty każdy, kto nadzieję pokłada w człowieku”. A więc również sam w sobie nie pokładaj nadziei, bo jesteś człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Jeśli położyłeś nadzieję w innym człowieku, zabałaganiłeś coś z pokorą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Jeśli pokładasz nadzieję w sobie, jesteś niebezpiecznie pyszny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Fałszywa pokora nie podnosi, człowiek niebezpiecznie pyszny spadnie w otchłań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Człowiek tak długo jest czymś, dopóki jest złączony z Tym, który go stworzył. Jeśli od Niego odejdzie, staje się niczym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Należy się lękać zarówno nadziei, jak rozpaczy, jeśli prowadzi do następnych grzechów. Posłuchaj, co mówi ktoś w rozpaczy: Już i tak pójdę na potępienie, mogę czynić, co mi się chce. Posłuchaj również tego, kto żyje nadzieją: Wielkie jest Boże miłosierdzie; kiedy się nawrócę, odpuści mi wszystko; dlaczego teraz nie uczynić tego, na co mam ochotę? Jednego do grzechu prowadzi rozpacz, drugiego nadzieja. Jedno i drugie jest niebezpieczne, jednego i drugiego trzeba się lękać. Biada temu, kto rozpacza. Biada temu, kto żyje z przewrotną nadzieją.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-1447329516795830878?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/1447329516795830878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-czerwiec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1447329516795830878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1447329516795830878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-czerwiec.html' title='Myśli św. Augustyna - czerwiec'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-3927316488605353464</id><published>2011-12-04T06:20:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:20:34.829-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - lipiec</title><content type='html'>1/ Przypatrz się, jak Bóg ratuje chorych na dwie choroby. Ty, którzy chorują na przewrotną nadzieją, powiada: „Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na dzień. Nagle bowiem gniew Jego przyjdzie i zginiesz w dniu pomsty” (Syr 5, 7). Chorującym zaś na rozpacz powiada: „W dniu, w którym niegodziwiec się nawróci, zapomnę wszystkie jego nieprawości” (Ez 18, 21n).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Jest nadzieja na nagrodę wieczną. I jest inna nadzieja, która szczególnie pociesza w upokorzeniu i ucisku. Jest to nadzieja na pomoc łaski, abyśmy nie osłabli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Tylko cichy i łagodny wytrwa cierpliwie w trudach obecnego życia, bez tego zaś nie da się zachować nadziei na życie przyszłe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Tylko cichy i łagodny nie sprzeciwia się woli Bożej, której brzemię jest lekkie, a jarzmo słodkie, lecz tylko dla tych, co wierzą Bogu, pokładają w Nim nadziej i kochają Go.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Nie brak było męczennikom nadziei w Bogu, a jednak wycierpieli to samo, co bandyci i przestępcy. Ale czy oni mieli nadzieję na to, że unikną prześladowań na tej ziemi i będą mogli używać tego życia doczesnego? Oczywiście, że nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Prześladowcy, znęcając się nad ciałami męczenników, spodziewali się, że usłyszą narzekanie i rozpacz. Nie rozumieli bowiem wewnętrznej radości, jaką daje świętym nadzieja na życie przyszłe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Wprawdzie nadzieja nasza dotyczy tego, czego nie widzimy. Ale jesteśmy ciałem tej Głowy, w której dopełniło się już to, czego oczekujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Wszyscy jęczymy w obliczu śmierci, ale pocieszył nas Ten, który umarł, abyśmy się nie bali śmierci. On pierwszy zmartwychwstał, abyśmy mogli mieć nadzieję. W naszej nędzy nadzieja nas pocieszyła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Dawno temu otrzymał obietnicę pewien człowiek, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei, że będzie ojcem wielu narodów” (Rz 4, 18). To, co obiecano jednemu wierzącemu Abrahamowi, już się spełniło. A my wątpimy w spełnienie obietnicy danej wszystkim wierzącym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Już zostaliśmy zbawieni, a jednak zbawienie jest dopiero przedmiotem naszej nadziei i go oczekujemy – jeszcze go nie posiedliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Kto prawdziwie kocha, na pewno prawdziwa jest jego wiara i nadzieja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Kto zaś nie kocha, na próżno wierzy, choćby prawdziwie wierzył; na próżno żywi nadzieję, choćby dotyczyła ona prawdziwej szczęśliwości. Chyba że tak wierzy i ma nadzieję, że potrafi wyprosić sobie miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Nadzieja zazwyczaj zapala miłość. Jak to czytamy w Psalmie: „Umiłowałem, ponieważ wysłuchał Pan mojego błagania” (114, 1).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Gdyby lęk przed potępieniem nie towarzyszył radości naszej nadziei, opanowałaby nas leniwe poczucie bezpieczeństwa i pyszne zuchwalstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Przeciwko niebezpieczeństwom obecnego naszego pielgrzymowania ubezpiecza nas nadzieja zarzucona w Jeruzalem niebieskim, abyśmy nie rozbili się o skałę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Nadzieja jest naszą pochodnią. Płonie ta pochodnia w nocy, bo nadzieja dotyczy tego, czego nie widzimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Jeśli ani nie widzimy, ani nie mamy nadziei, to i w nocy jesteśmy bez pochodni. Nieszczęsne to ciemności! Żebyśmy jednak nie osłabli w ciemnościach, całą noc niech świeci nasza pochodnia. Cierpliwie oczekujmy celu naszej nadziei, choć go nie widzimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Otóż czy jest coś droższego niż miłość, bracia moi? Jaka jest jej cena? Ceną pszenicy są pieniądze, ceną pola – srebro, ceną perły – złoto, ceną miłości – ty sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Jeśli chcesz posiąść miłość, szukaj samego siebie, a znajdziesz siebie. Czy boisz się oddać siebie, aby się nie zmarnować? Właśnie jeśli się nie oddasz, zgubisz siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Miłość jest szatą godową. Nie każda miłość. Często przecież kochają się również ludzie złej woli, którzy są zgodni w dokonywaniu łotrostwa i ciemnych interesów, którzy lubią wspólnie oglądać kiepskie widowisko albo podniecają się wzajemnie wyścigami lub polowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Oto czym jest miłość: to, czym kochamy Dobro niewysłowione, Dobro dobroczynne, Dobrego Stwórcę wszystkich dóbr. Niech twoją Radością będzie Ten, od którego pochodzą wszystkie twoje radości. Nie mówię o grzechu: jeden tylko grzech nie pochodzi od Niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Boga mam kochać z całego siebie, bliźniego jak siebie samego. A z czego mam kochać siebie, z czego mam kochać ciebie? Chcesz wiedzieć, z czego? Z tego, że Boga kochasz z całego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Najpierw nakazano ci Boga kochać, następnie bliźniego. Boga jednak nie widzisz, miłością bliźniego oczyszczasz swoje oczy, abyś mógł zobaczyć Boga… Zatem kochaj bliźniego, a rozpoznasz w sobie przyczynę, dzięki której go miłujesz: zobaczysz Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Kochaj grzesznika nie jako grzesznika, ale jako człowieka. Jeśli kochasz chorego, prześladujesz chorobę, bo jeśli oszczędzasz chorobę, nie kochasz bliźniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Nawet róża na kolce. Niektóre dzieła miłości wydają się przykre, surowe. Ale są potrzebne, bo dyktuje je miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Jedno tylko krótkie przykazanie otrzymujesz: KOCHAJ, I CZYŃ, CO CHCESZ! Jeśli przemilczysz błąd, z miłości przemilczysz. Jeśli nakrzyczysz, z miłości nakrzyczysz. Jeśli ukarzesz, z miłości ukarzesz. Jeśli oszczędzisz, z miłości oszczędzisz. Korzeń miłości jest wewnątrz człowieka i tylko dobro może z niego wyrosnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Jeśli kochasz niegodziwość, powiem ci otwarcie: Nienawidzisz siebie! „Kto kocha nieprawość, nienawidzi swojej duszy” (Ps 10, 5).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Im mniej w człowieku niegodziwości, tym więcej powinno być łagodności. Jeśli nie skruszą nas słowa Pana: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” (J 8, 7), to naśladujmy Jego przykład. Choć sam bez grzechu, powiada owej kobiecie: „I Ja cię nie potępiam, idź i więcej nie grzesz”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Kto jest przepełniony miłością, zawsze ma z czego dawać. Nazywa się to dobrą wolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Miłość rozdaje się zupełnie inaczej niż pieniądze. Nie tylko dlatego, że rozdawanych pieniędzy ubywa, a rozdawanej miłości przybywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Kiedy dajemy pieniądze, nasza życzliwość jest większa, jeśli nie żądamy zwrotu. Natomiast nie można prawdziwie dawać miłości, jeśli nie będziemy życzliwie oczekiwać, że ten, komu dajemy, sam będzie miłość czynił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-3927316488605353464?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/3927316488605353464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-lipiec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3927316488605353464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/3927316488605353464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-lipiec.html' title='Myśli św. Augustyna - lipiec'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-1466897607023059731</id><published>2011-12-04T06:19:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T06:19:25.781-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - sierpień</title><content type='html'>1/ Kto nie jest zraniony miłością, nigdy nie osiągnie prawdziwego zdrowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Władca nasz woła: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście” (Mt 11, 28). Nie zdołacie przyjąć, jeśli nie porzucicie przeklętego trudu, jaki nakazują wam wasze pożądliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Jeśli miłujemy Boże przykazania ponad złoto i drogie kamienie, wszelka ziemska nagroda za ich zachowanie traci wartość. I żadnych innych dóbr ludzkich nie da się porównać z tymi dobrami, dzięki którym człowiek staje się dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Różnicę między miłością nakazaną przez Chrystusa a wszelką miłością świecką wskazują te słowa: „tak jak Ja was umiłowałem”. On zaś umiłował nas w ten sposób, że Boga w nas umiłował. Nie jakobyśmy Go mieli, lecz abyśmy Go mieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Miłość w Chrystusie nas odnawia i czyni nas ludźmi nowymi, dziedzicami Nowego Testamentu, śpiewającymi pieśń nową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Miłość zabija to, czym byliśmy, abyśmy się stali tym, czym nie byliśmy. Miłość sprawia w nas swojego rodzaju śmierć. Umarł na nią ten, który mówić: „Świat został dla mnie ukrzyżowany, a ja dla świata” (Ga 6, 14). Umarli w ten sposób ci, o których powiedziano: „Umarliście bowiem i życie wasze ukryte jest wraz z Chrystusem w Bogu” (Kol 3, 3).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Kochając Boga, już Go posiadasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Tego, co się kocha w brudnym pożądaniu, często się nie posiada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Czy tym samym jest kochać złoto i mieć złoto? Wielu kocha, a nie ma. Czy tym samym jest kochać zaszczyty i ich dostępować? Wielu, co ich nie ma, pali się do ich posiadania. Szukają ich i często śmierć wcześniej po nich przyjdzie niż je znajdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Bóg odwołuje się do naszej interesowności, woła: Miłujcie Mnie, a będziecie Mnie mieli, bo nawet nie moglibyście Mnie kochać, gdybyście Mnie już nie mieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Pierwsze narodziny dokonują się z mężczyzny i kobiety, drugie – z Boga i Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Czy ty tego nie rozumiesz, że przez chrzest dokonało się odpuszczenie wszystkich grzechów, ale trwa w ochrzczonych jakby wojna domowa wewnętrznych wad? Nie są to takie wady, żeby trzeba je było nazwać grzechami. Pożądliwość bowiem nie prowadzi ducha do czynów niegodziwych i nie poczyna ani nie rodzi grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Jednakże wady te nie są poza nami i trzeba się starać je zwyciężyć, kiedy w tej walce trudzimy się z korzyścią dla siebie. Te namiętności, te wady, one są nasze. Trzeba je okiełznać, ograniczać, uzdrawiać. Ale nawet kiedy już idzie ku wyzdrowieniu, są one niebezpieczne. Jeśli postępujemy ku temu, co lepsze, one coraz bardziej ulegają unicestwieniu; dopóki jednak żyjemy, zawsze będą. Giną kiedy pobożna dusza odchodzi z tego świata, a w zmartwychwstałym ciele już się nie pojawią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Jedno i drugie jest w człowieku dobre, i duch jest dobry, i ciało jest dobre. Człowiek z obu się składa, jedno ma w nim panować, drugie służyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Chrzest zmywa wszystkie grzechy, zupełnie wszystkie: popełnione myślą, mową i uczynkiem, zarówno pierworodne, jak późniejsze, których dopuściliśmy się zarówno w niewiedzy, jak świadomie. Ale nie usuwa chrzest słabości, które człowiek odrodzony sprzeciwia się, ilekroć toczy dobry bój, na którą zaś się zgadza, ilekroć dopuszcza się występku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Ktoś przyjął chrzest, odpuszczone mu zostały wszystkie grzechy, np. pijaństwa, ale pozostał nałóg. Zatem musi z nim walczyć. Musi uważać, czuwać, walczyć, aby się nigdy nie upić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Przejście ludu Bożego przez Morze Czerwone zapowiadało nasz chrzest. Pod przewodem Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego wówczas symbolizował Mojżesz, zostaliśmy przez chrzest wyzwoleni z niewoli diabła i jego aniołów, którzy niczym faraon i Egipcjanie uciskali nas, abyśmy grzesząc przeciwko glinie naszego ciała, wypalali z niej dla nich cegły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Wszystkie nasze grzechy zostały pogrążone w Morzu Czerwonym, gdyż przez chrzest zostaliśmy współpogrzebani w śmierci Tego, który za nas został ubiczowany, zhańbiony i zabity.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Trzeba się wyzuć ze starego człowieka, kiedy przez chrzest przywdziewa się nowe życie. Komu zaś pomoże pokuta za czyny śmierci, jeżeli nadal trwać będzie w cudzołóstwie i w innych zbrodniach, którymi otacza się miłość tego świata?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Sakrament chrztu niewątpliwie nie jest przywiązany do Wielkanocy. Wolno go przyjąć każdego dnia, Wielkanoc zaś godzi się obchodzić tylko w jeden i określony dzień w roku. Chrzest bowiem jest darem ku odnowie życia, Wielkanoc zaś obchodzi się jako wspomnienie świętego wydarzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Słowo Boże to jest nasz chleb codzienny, ale nie dla żołądka, tylko dla duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Naszym codziennym pokarmem na tej ziemi jest Słowo Boże, które w kościołach jest rozdawane codziennie, nagrodą naszą o trudach jest życie wieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Modląc się: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, prosimy Ojca o rzeczy potrzebne dla naszego ciała, chleb bowiem symbolizuje to wszystko, co jest nam niezbędne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Na ołtarzu widzicie Chleb i Kielich. Otóż oczy wasze temu się sprzeciwiają, ale żąda tego wasza wiara: Chleb jest Ciałem Chrystusa, w kielichu jest Krew Chrystusa. Dlatego zaś, bracia, nazywa się to sakramentem, bo co innego widzimy, a co innego przyjmujemy. To, co widzimy, ma postać cielesną; to, co przyjmujemy, owocuje duchowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Pan nasz Jezusa Chrystus chciał zostawić nam zbawienie w swoim Ciele i Krwi. Dlaczego zaś każe nam spożywać swoje Ciało i Krew? Bo jest pokorny. Gdyby nie był pokorny, nie moglibyśmy Go spożywać ani pić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Napisano w Psalmie: „Dałeś im Chleb z nieba, Chleb aniołów spożywał człowiek” (77, 24n). Któż jest bym Chlebem z nieba, jeśli nie Chrystus? Aby człowiek mógł spożywać Chleb aniołów, Pan aniołów stał się człowiekiem. Gdyby to się nie stało, nie mielibyśmy Jego ciała, nie spożywalibyśmy Chleba z ołtarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Pan własnymi rękami uświęcił Wieczerzę i dał uczniom, ale nas na tamtym posiłku nie było. A jednak tę samą Wieczerzę spożywamy w wierze codziennie. I nie sądźcie, że byłoby czymś wielkim być obecnym bez wiary na tej Wieczerzy, którą On własnymi rękami podawał: lepiej później spożywać w wierze niż wówczas w sposób wiarołomny. Pawła, który uwierzył, wówczas nie było; był natomiast Judasz, który zdradził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Ten Chleb, który widzicie na ołtarzu, uświęcony Słowem Bożym, jest Ciałem Chrystusa. Ten Kielich, a raczej to, co jest w kielichu, uświęcone Słowem Bożym, to Krew Chrystusa. W ten sposób Chrystus Pan chciał nam dać Ciało i Krew swoją, która wylał za nas na odpuszczenie grzechów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Uroczysty kondukt, tłumy żałobne, bogate obrzędy pogrzebowe, wspaniałe pomniki przynoszą jakąś pociechę żywym, ale zmarłym nie pomagają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Niewątpliwie pomagają zmarłym modlitwy świętego Kościoła i zbawcza ofiara i jałmużny, jakie są składane za ich dusze: aby Pan postąpił z nimi bardziej miłosiernie, niż zasługują na to ich grzechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Męczennicy nie są dla nas bogami. Wiemy bowiem, że jeden i ten sam Bóg jest Bogiem naszym i Bogiem męczenników.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-1466897607023059731?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/1466897607023059731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-sierpien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1466897607023059731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1466897607023059731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-sierpien.html' title='Myśli św. Augustyna - sierpień'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-2201200591140153754</id><published>2011-12-04T06:18:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:18:33.641-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - wrzesień</title><content type='html'>1/ Jest coś pomiędzy nami i Bogiem, co oddziela, ale jest również Pośrednik, który dokonuje pojednania, tamto usuwając. Tym czymś pomiędzy nami a Bogiem, co oddziela, jest grzech. Pojednującym Pośrednikiem jest Pan Jezus Chrystus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Żeby usunąć mur oddzielający, jakim jest grzech, przyszedł Pośrednik i – sam będąc Kapłanem – stał się Ofiarą. Stał się Ofiarą za grzech, oddając samego siebie na całopalenie na Krzyżu swojej męki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Myślisz, człowiecze, że mógłbyś się nawrócić, gdybyś nie został wezwany? Ten sam, który cię wezwał, kiedy byłeś odwrócony, udzielił ci tego daru, że się nawróciłeś. Zatem nawet nawrócenia sobie nie przypisuj, bo gdyby cię nie wezwał, kiedy uciekałeś, nie byłbyś nawrócony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Niedobrze byłoby przystąpić do chrztu, jeśli ktoś nie czynił pokuty z powodu poprzedniego życia. Jak bowiem można się opowiedzieć za nowym życiem, jeśli się nie żałuje starego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ O pokucie ochrzczonych wspomina Apostoł Paweł, kiedy mówi: „Oby mnie ponownie nie upokorzył wobec was Bóg mój, tak iżbym musiał opłakiwać wielu spośród tych, którzy popełnili przedtem grzechy i wcale nie czynili pokuty z powodu nieczystości, rozpusty i rozwiązłości, której się dopuścili” (2 Kor 12, 21). Nie pisałby tego, gdyby to nie byli ludzie już ochrzczeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Ludzi oczyszcza słowo prawdy, pochodzącej od Tego, który powiedział: „Wy już jesteście czyści, dzięki słowu, które wam powiedziałem” (J 15, 3).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Dopóki człowiek nosi to ciało, nie może nie mieć co najmniej lekkich grzechów. Chociaż nazywamy je lekkimi, nie lekceważ ich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Wiele lekkich grzechów tworzy wielki ciężar, tak jak wiele kropli tworzy rzekę, wiele ziaren czyni masę. Gdzie szukać ratunku? Przede wszystkim w spowiedzi… Zatem przede wszystkim spowiedź, następnie miłość, gdyż napisano: „Miłość zakrywa mnóstwo grzechów” (1 P 4, 8).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Początkiem dobrego postępowania jest wyspowiadanie się ze złego postępowania. W ten sposób czynisz prawdę i przychodzisz do światła. Nie pieścisz się z sobą, nie zwodzisz się, nie schlebiasz sobie. Nie mówisz: „Jestem uczciwy”, podczas gdy jesteś niegodziwcem. Zaczynasz czynić prawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Kto, choć upominany, kocha swoje grzechy, nienawidzi upominającego światła i ucieka od niego, aby nie potępiono jego złych czynów, które miłuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Kto czyni prawdę, sam oskarża się z powodu swojego zła. Nie przebacza sobie, nie zapomina sobie, aby Bóg mu zapomniał. Właśnie dlatego uznaje swoje grzechy i przychodzi do światła, aby Bóg mu zapomniał. I dziękuje Mu za to, że pokazał jemu, co ma w sobie nienawidzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Wszelka niegodziwość, mała czy wielka, musi być ukarana – bądź przez samego pokutującego człowieka, bądź przez Boga, który przywraca naruszony porządek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Kto bowiem podejmuje pokutę, sam sobie wymierza karę.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;14/ Zatem, bracia, wymierzajmy sobie karę za grzechy, jeśli zależy nam na Bożym miłosierdziu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Bóg nie może w taki sposób zmiłować się nad czyniącymi nieprawość, że przyklaśnie naszym grzechom labo nie będzie ich wykorzeniał. Po prostu albo ty sam siebie ukarzesz, albo On ciebie. Nie chcesz żeby cię karał? Ukarz się sam. Przecież dopuściłeś się czegoś, co nie może pozostać bezkarnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Człowiek pyszny tak się podnosi przeciwko Bogu, jak dym przeciwko niebu. I tak samo niczego nie osiągnie i zginie rozproszony wiatrami własnej próżności: wznosi się pyszny, nadyma nieprawdziwą wielkością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Poddajcie się Bogu i tak się bijcie w piersi, żeby również te grzechy, jakie w was pozostały, przestały istnieć. Starajcie się ich nie popełniać, a jeśli to możliwe, żadnych nie popełniajcie. Jeśli zaś nie da się tego osiągnąć, żeby żadnych nie popełniać, możecie się jednak pobożnie wyspowiadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Pan okaże ci miłosierdzie, jeśli starasz się, żeby wszystkie grzechy zniknęły, i jeśli w miarę Jego pomocy rzeczywiście nikną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Jeśli nawet ostatni dzień nie zastanie cię zwycięzcą, zastanie cię przynajmniej w walce, a nie w niewoli i oddanego grzechowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Pierwszy grzesznik – jest to charakterystyczne dla pychy – nie oskarża siebie, że uległ namowom kobiety, ale zrzuca swoją winę na kobietę. Z przebiegłością, jaką nieszczęśnik w sobie począł, subtelnie próbuje rozciągnąć winę na samego Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Nic nie jest tak bliskie grzesznikom, jak pragnienie, żeby Bogu przypisać to, z czego sami są oskarżani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Liczni wyznają swoją niegodziwość, ale oskarżając samego Pana Boga. Widząc swoje grzechy, powiadają: Bóg tak chciał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Wyznaj swoją niegodziwość i wyznaj łaskę Bożą. Siebie oskarż, Boga uwielbij. Siebie napiętnuj, Boga wychwalaj, aby – kiedy przyjdzie – zobaczył w tobie mściciela twych własnych grzechów i zechciał być twoim Zbawicielem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Boisz się wyspowiadać Bogu, aby wskutek twojej spowiedzi cię nie potępił? Jeżeli pozostaniesz w ukryciu nie wyspowiadany, jako nie wyspowiadany zostaniesz potępiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Boisz się spowiadać, chociaż i bez spowiedzi nie możesz się ukryć. Jeśli będziesz milczał, zostaniesz potępiony, a mógłbyś uzyskać wyzwolenie, gdybyś się wyspowiadał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Modlisz się: „Uwolnij mnie, Panie, od człowieka złego”. Od kogo? Powiesz, że od Gajusa, od Lucjusz, czy jeszcze od kogo tam. A Pan ci powie: A o sobie samym nic nie mówisz? Jeśli mam cię uwolnić od człowieka złego, najpierw trzeba cię uwolnić od samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Nie chciej być złym. Niech nie panuje nad tobą chciwość, niech cię nie depczą złe żądze, niech cię nie niszczy twój gniew. To są twoi wewnętrzni wrogowie. Sam sobie nie czyń nic złego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Cóż ci może zrobić zły sąsiad, zły zwierzchnik, zły możnowładca? Jeśli natrafi na sprawiedliwego, na wiernego, na chrześcijanina, cóż ci może zrobić? Cóż Szczepanowi zrobili prześladowcy? Czynić zło, przyczynili się do dobrego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Kiedy się modlisz, aby cię Bóg uwolnił od człowieka złego, patrz na siebie, siebie nie oszczędzaj: oby Bóg uwolnił ciebie od ciebie! Oby ci odpuścił grzechy, dał zasługi, obdarzył mocą do zwalczenia pożądliwości, udzielił niebieskiego rozkoszy przewyższającej wszelką rozkosz ziemską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ „Każdy związany jest sznurami swoich grzechów” (Prz 5, 22) i tylko w Kościele mogą być one rozwiązane.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-2201200591140153754?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/2201200591140153754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-wrzesien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/2201200591140153754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/2201200591140153754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-wrzesien.html' title='Myśli św. Augustyna - wrzesień'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-7789633152743539511</id><published>2011-12-04T06:17:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T06:17:51.964-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - październik</title><content type='html'>1/ Sprzeciwia się Duchowi Świętemu, kto z rozproszenia nigdy nie przyjdzie do owczarni, która otrzymała Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Choćby ktoś przystąpił do tej wspólnoty za pośrednictwem złego księdza, nicponia i obłudnika, który jest jednak duchownym katolickim, to w samym Duchu Świętym otrzymuje odpuszczenie grzechów, jeśli przystępuje z sercem nieobłudnym. Również w tym czasie, kiedy omłot jest wymieszany z plewą, Duch ten w taki sposób działa w świętym Kościele, iż żadna prawdziwa spowiedź nie zostanie odrzucona i żadnym udawaniem nie da się Go okłamać. I do tego stopnia nie ma nic wspólnego z bezbożnikami, że pobożnych gromadzi nawet za pośrednictwem ich posługi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Nie możemy nikomu zakazać Komunii – chociaż nie jest to jeszcze zakaz na śmierć, lecz leczniczy – chyba że ktoś dobrowolnie się wyspowiadał albo też został oskarżony i skazany w sądzie, czy to świeckim, czy to kościelnym.&lt;br /&gt;3/ Kiedy słyszysz, że Pan Jezus Chrystus przyszedł nie do sprawiedliwych, ale do grzeszników, nie chciej być grzesznikiem…. Lekarz przychodzi do chorego, to oczywiste: ale po to przychodzi, żeby ten przestał być chorym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Nieprzyjaciel wmawiał, że chce mojego dobra. I w ten sposób łańcuch na mnie sporządził i związał mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Przewrotna wola wydała z siebie żądzę. Kiedy zaś służy się żądzy, pojawia się nawyk. Jeśli znów nie zwalczać nawyku, przeradza się on w konieczność. Tymi nałożonymi na siebie jakby ogniwami, które nazwałem łańcuchem, byłe związany w ciężkiej niewoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Nowa wola, która już zaczęła we mnie kiełkować, abym Ciebie, Boże, jedynie pewna Radości, czcił bezinteresownie i chciał Tobą żyć, nie potrafiła jeszcze przezwyciężyć dawnej woli zastarzałej. W tej sposób ścierały się ze sobą dwie moje wole, jedna stara, druga nowa, ta cielesna, tamta duchowa – i walcząc ze sobą, rozbijały mnie wewnętrznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Nie podobajmy się sobie, kiedy zgrzeszyliśmy, bo grzechy nie podobają się Bogu. A ponieważ nie jesteśmy bez grzechu, przynajmniej w tym bądźmy do Boga podobni, że nie podoba nam się to samo, co Jemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/  Nie lekceważ grzechów drobnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ Bóg miłosierny, widząc naszą ułomność, ustanowił środki zaradcze. Co to za środki? Jałmużna, post, modlitwa – te trzy. Żeby twoja modlitwa była prawdziwa, musisz ją dopełnić doskonałą jałmużną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Co to jest jałmużna doskonała?  tego, co ci zbywa, daj temu, który nie ma, a jeśli cię ktoś obrazi, wybacz mu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Nie sądźcie, bracia, że można codziennie uprawiać rozpustę i oczyszczać się z niej codzienną jałmużną. Nawet codzienne jałmużny nie wystarczą do oczyszczenia z tak ciężkich grzechów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Jałmużny udziela również ten, kto wybacza winowajcy. I kto wymierza karę temu, nad kim ma władzę albo w jakiś inny sposób powściąga go od złego, z przecież z serca mu wybacza to, w czym został skrzywdzony lub obrażony, i modli się o to, aby Bóg mu wybaczył. Taki daje jałmużnę i świadczy miłosierdzie, że tylko przez to, że wybacza i modli się, ale i przez to, że karci i wymierza naprawiającą karę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Postem wielkim i obejmującym całe doczesne życie jest powstrzymać się od występków i od niegodziwych rozkoszy świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Wielce błądzą tacy, którzy poszczą od mięsa, ale szukają pokarmów droższych i wymagających więcej przygotowania. To nie jest żadne post, tylko zmiana w używaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Na Sądzie każdy otrzyma to, co czynił, dobro lub zło (2 Kor 5, 10). Wówczas ogarnie ludzi spóźniona i bezowocna pokuta: O, gdybyśmy mogli jeszcze raz żyć, słuchać i czynić to, czym gardziliśmy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Dobrze żyjmy, a żyjąc dobrze, nie mniemajmy, jakobyśmy byli bez grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Tak żyjmy chwalebnie, abyśmy umieli prosić o przebaczenie. Bo ludzie idący na zatracenie, im mniej zważają na swoje grzechy, tym bardziej ciekawi są grzechów cudzych. Nie chodzi im o to, żeby poprawić, ale żeby ugryźć. Ponieważ sami żyją w sposób nie do usprawiedliwienia, gotowi są innych oskarżać. Otóż, bracia, grzech nie może pozostać bez kary, to byłoby niesprawiedliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Bóg twój powiada ci: Ukarz sam swój grzech albo Ja go ukarzę. Zatem karę za grzech wymierza pokutujący człowiek albo Sędzia Bóg. Albo ty ukarzesz swój grzech, ale nie siebie, albo Bóg go ukarze razem z tobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Czymże bowiem jest pokuta, jeśli nie gniewem na siebie samego? Należy skruszyć swoje serce. Aby Bóg mógł stworzyć serce czyste, należy skruszyć serce nieczyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Gdy wiara słabnie, ginie modlitwa. Bo któż się modli, jeśli w to nie wierzy?&lt;br /&gt;21/ Wielu jest takich, którzy wołają ustami, a sercem są niemi. I wielu takich, którzy milczą ustami, a wołają postawą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Uszy Boga wsłuchują się w serce człowieka. Tak jak uszy cielesne otwarte są na głos z ust człowieka, tak uszy Boga – na głos z serca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Bóg wysłuchuje wielu, choć ich usta są zamknięte. Liczni zaś nie zostają wysłuchani, choć głośno wołają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Kochajmy Boga bezinteresownie, nie oczekujmy od Niego żadnej innej nagrody. Kto prosi Go o inną nagrodę i ze względu na nią chce służyć Bogu, wyżej ceni to, co chce otrzymać, niż Tego, który ma to dać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Chwalę Boga i sama Jego chwała mnie cieszy i nie będę się jej wstydził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Jeśli nieustannie pragniesz, nieustannie się modlisz. Kiedy modlitwa ulega uśpieniu? Wówczas, kiedy ziębnie pragnienie.&lt;br /&gt;27/ Powiadasz: Tyle się modliłem, tak często się modliłem i nie zostałem wysłuchany! O co się modliłeś? Może o śmierć twojego nieprzyjaciela? Co jednak, jeśli i on się modlił o twoją śmierć? Bóg stworzył ciebie i jego, człowiekiem jesteś i ty, i on. Otóż Bóg jest Sędzią, słyszy obu, ale żadnego nie wysłuchuje. Smucisz się, że twoje modlitwa przeciwko wrogowi nie została wysłuchana? Ciesz się, że on nie został wysłuchany przeciwko tobie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Bóg jest lekarzem, zaś utrapienie jest lekarstwem ku zbawieniu, a nie karą zapowiadającą potępienie. Kiedy dokonywany jest zabieg lekarski, ciebie to piecze, boli, krzyczysz. Lekarz nie wysłuchuje twoich krzyków, ale wysłuchuje twojej prośby, żebyś wrócił do zdrowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Bóg wysłuchał diabła, nie wysłuchał Apostoła – co na to powiecie? Prosiły złe duchy, aby je wysłał w wieprze, i pozwolił im na to. Prosił diabeł o to, żeby kusić Hioba i uzyskał to. Apostoł zaś nie został wysłuchany: „Abym zaś nie wynosił się z powodu wielkości objawień, dany mi został bodziec ciała, wysłannik szatana, który mnie policzkuje. Toteż trzy razy prosiłem Pana, aby wziął go ode mnie. Ale powiedział mi: „Wystarczy ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 7-9). Wysłuchał Bóg tego, którego wydał na potępienie, a nie wysłuchał tego, którego chciał uzdrowić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Niekiedy Bóg w gniewie przychyla się do prośby, a w miłosierdziu odmawia tego, o co prosisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Kiedy prosicie o to, co On pochwala, co nakazuje, co obiecuje w przyszłym świecie – proście spokojni o to, że otrzymacie, i przykładajcie się do modlitw, ile tylko możecie. Kiedy jednak prosicie o rzeczy doczesne, proście z umiarem i lękiem. Powierzcie to Jemu – aby dał, jeśli to przyniesie pożytek, i nie dał, gdyby to miało szkodzić. Bo lekarz, a nie chory, wie, co szkodzi, a co jest pożyteczne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-7789633152743539511?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/7789633152743539511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-pazdziernik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/7789633152743539511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/7789633152743539511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-pazdziernik.html' title='Myśli św. Augustyna - październik'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-4596904767232796006</id><published>2011-12-04T06:16:00.003-08:00</published><updated>2011-12-04T11:55:48.622-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - listopad</title><content type='html'>1/ Z tego Miasta, do którego dążymy, list przyszedł do nas. Jest nim Pismo Święte, które nas wzywa do dobrego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Co ja zresztą mówię, że list przyszedł? Sam Król zstąpił, aby stać się nam Drogą w tej pielgrzymce: jeśli tej Drogi będziemy się trzymać, nie zbłądzimy ani nie osłabniemy, nie wpadniemy też w ręce zbójców, ani nie damy się złapać w zasadzki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Bóg obdarza pola zielenią, zsyłając deszcz na ziemię, tzn. obdarza dusze bujnym życiem przez swoje słowo, które spuszcza z chmur, czyli z pism proroków i apostołów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Słusznie Pismo jest porównywane do chmur, bo jego słowa grzmią i przebijają się przez powietrze. Dodajmy do tego ciemność alegorii, które zwisają niby chmury, a kiedy je wyłożyć, spadają na tych, co je dobrze zrozumieli, jako deszcz prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Mądrość Chrystusa zawsze obecna była w Piśmie Świętym. Ale było ono zamknięte, nikt go nie rozumiał. Kiedy Pan został ukrzyżowany, stopniało oni niby wosk, tak że mogą je rozumieć wszyscy chorzy i słabi. Również zasłona świątyni rozdarła się i odsłoniło się to, co było zakryte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Kto studiuje Pismo Święte, niech wie, że choćby wychodził z Egiptu jako bogacz, nie może być jednak zbawiony, jeśli nie dopełni Paschy. „Otóż na Paschę naszą został ofiarowany Chrystus” (1 Kor 5, 7).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Pismo Święte nie mogłoby nas podnosić, gdyby się do nas nie zniżyło. Tak jak Słowo, stawszy się ciałem, zniżyło się do nas, ab y nas podnieść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Pismo Święte w ten sposób  przemawia, że wszystkim jest dostępne, chociaż nieliczni mogę je zgłębić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/  Prawda zawiera się zarówno w tym, co w Piśmie Świętym jawne, jak w tym, co ukryte. Żeby nie znudziły się prawdy jawne, tęsknimy za ukrytymi, aby nas odnowiły i słodko przeniknęły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Ten tylko jest nieprzyjacielem Pisma Świętego, kto w swoich błędach nie poznał jego zbawczej mocy albo w chorobie znienawidził lekarstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Nie trzeba się niepokoić tym, czego w Piśmie Świętym jeszcze nie rozumiecie. To zaś, co rozumiecie, niech was nie nadyma pychą. Lecz to, czego nie rozumiecie, ze czcią przechowujcie, to zaś, co rozumiecie, wypełniajcie z miłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Uszanuj Pismo Święte, uszanuj słowo Boże, nawet jeśli go nie rozumiesz. Niech pobożność wyprzedza rozumienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Nie oskarżaj pochopnie Pisma o zawiłość ani o przewrotność. Nie ma w nim nic przewrotnego. Jeśli zaś jest w nim coś ciemnego, to nie tobie na złość, lecz żebyś się ćwiczył w umiejętności jego przyjmowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Zatem jeśli jest w nim (Piśmie) coś ciemnego, Lekarz to sprawił, abyś stukał; chciał, abyś się ćwiczył w stukaniu, chciał, aby stukającemu zostało otworzone (Mt 7, 7). Przez stukanie nabierzesz doświadczenia, rozszerzysz się, staniesz się zdolny do przyjęcia daru. Nie złość się więc, że Pismo jest przed tobą zamknięte, bądź cichy, łagodny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Z miejsc jaśniejszych należy się uczyć, jak rozumieć miejsca niejasne. Kiedy na przykład mówi się o Bogu: „Pochwyć pancerz i tarczę i powstań mi na pomoc” (Ps 34, 2), to słów tych nie da się zrozumieć lepiej niż w świetle tej oto modlitwy: „Otoczysz nas tarcza swego upodobania” (Ps 5, 13).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Jeśli ktoś wyciągnie z tych naszych Ksiąg rzeczy przeciwne wierze katolickiej, to albo wykażemy cały ich fałsz, albo będziemy niewzruszenie wierzyć, że jest to fałsz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Trzymajmy się mocno naszego Pośrednika, w którym ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy, abyśmy nie dali się zwieść wymownością fałszywej filozofii ani zastraszyć przesądowi fałszywej religii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Bóg chciał, abyśmy mieli Jego Pismo. Czasem powiadasz komu, komu coś obiecujesz: daję ci to na piśmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Pokolenia przychodzą i odchodzą, a Pismo Święte powinno trwać. Jest ono pisemnym zobowiązaniem Bożym, aby wszyscy, którzy przechodzą przez to życie, przeczytali je i weszli na drogę Jego obietnicy. A jak wiele już wypełnił Bóg z tego pisemnego zobowiązania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Wahają się ludzie, czy wierzyć w Boga co do zmartwychwstania umarłych oraz przyszłego życia, bo tylko to jedno pozostało do wypełnienia. Mógłby ci Bóg powiedzieć: Masz w ręku moje zobowiązanie, w którym obiecałem Sąd, rozdzielenie dobrych od złych, wieczne królowanie wierzącym, a ty nie chcesz wierzyć?... Na podstawie tego, co wypełniłem, uwierz, że wypełnię to, co jeszcze pozostało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Kiedy przyjdzie Pan nasz Jezus Chrystus, rozświetli – jak powiada Apostoł Paweł – to co ukryte w ciemnościach i ujawni zamiary serc, aby każdy otrzymał pochwałę od Boga (1 Kor 4, 5).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Cała wielkość i szerokość słów Bożych mieści się w miłowaniu Boga i bliźniego. Poucza nas o tym, jedyny niebieski Nauczyciel: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich myśli, a bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach polega całe Prawo i prorocy” (Mt 22, 37-40).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Jeśli brak ci czasu na studiowanie wszystkich świętych stronic, na wyjaśnianie zawiłości w zawartych tam naukach, na zgłębianie wszystkich tajemnic biblijnych – zachowuj miłość, na której wszystko polega. W ten sposób zachowasz to, czego się tam nauczyłeś, a również to, czego się jeszcze nie nauczyłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ To, co w Piśmie rozumiesz, jaśnieje miłością; w tym, czego nie rozumiesz, miłość jest ukryta. Tak więc, kto zachowuje miłość w obyczajach, zachowuje i to, co w Piśmie Świętym jest jasne, i to, co w nim ukryte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ Apostoł Jakub wzywa nas, abyśmy byli wytrwałymi słuchaczami słowa Bożego: „Bądźcie wykonawcami słowa, a nie słuchaczami tylko, oszukującymi samych siebie” (Jk 1, 22). Bo nie oszukujecie Tego, który dał wam słowo, ani tego, przez którego posługę ono do was przychodzi, ale samych siebie oszukujecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Jeśli lękasz się chwalić Stwórcę za dzieła najmniejsze, chwal za to, co wielkie. Trzymajcie się tego, moi bracia; nie dajcie się odwieść od wiary i od zdrowej nauki. Ten sam, który w niebie stworzył anioła, na ziemi stworzył robaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Naucz się patrzeć na całość stworzenia jako na dzieło Boże, i czytać w nim niby w wielkiej księdze natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ W tym sensie świat jest zły, że źli stawiają go ponad Boga. Dobrym zaś jest Ten, który stworzył świat – niebo i ziemię, i morze, i również tych, którzy kochają świat. On tylko tego w nich nie sprawił, że kochają świat i nie kochają Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Chrystus powiedział: „Jeżeli świat was nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wcześniej znienawidził” (J 15, 18). Oto świat, który nienawidzi. Kogo nienawidzi? Również świat: „W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą” (2 Kor 5, 19). Prześladowcą jest świat odrzucony, prześladowanie cierpi świat pojednany. Poza Kościołem jest świat odrzucony, Kościół jest światem pojednanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Cóż ty takiego kochasz, że nie kochasz Boga? Ukochaj, jeśli to możliwe, cokolwiek, czego On nie stworzył! Rozglądnij się po całym stworzeniu. Gdzie tylko niewoli cię jakaś pożądliwość i przeszkadza ci kochać Stwórcę, zawsze chodzi o rzecz stworzoną przez Tego, którego ty zaniedbujesz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-4596904767232796006?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/4596904767232796006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-listopad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4596904767232796006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4596904767232796006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-listopad.html' title='Myśli św. Augustyna - listopad'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-5056198315327101068</id><published>2011-12-04T06:16:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T11:54:50.172-08:00</updated><title type='text'>Myśli św. Augustyna - grudzień</title><content type='html'>1/ Nie zakazuje ci Bóg kochać swoich stworzeń, ale nie kochaj ich tak, jakby mogły cię uszczęśliwić ostatecznie. Doceń je i podziwiaj, abyś umiłował Stwórcę. Wyobraźmy sobie, bracia, że narzeczony obdarzył ukochaną pierścieniem, a ona umiłowała pierścień więcej niż tego, który go jej podarował. Czy nie zarzucimy jej zdrady, chociaż kocha ona coś, co otrzymała od narzeczonego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Przyjrzyj się urządzeniu świata, jakim jest to Słowo. Przyjrzyj się niebu i ziemi: któż wyrazi słowami piękno nieba? Któż wysłowi płodność ziemi? Któż godnie wychwali kolejność czasów? i siłę zawartą w nasionach? Przez to Słowo również aniołowie zostali stworzeni. Przez to Słowo wszystko zostało stworzone. Wnioskujcie stąd, jakim jest to Słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Dlaczego mamy chwalić Pana? Uzasadnienie jest krótkie: „Bo dobry jest Pan” (Ps 134, 3). Jest On dobry, ale inaczej niż dobra, jakie stworzył. Albowiem wszystko, co Bóg stworzył jest bardzo dobre (Rdz 1, 31): nie tylko dobre, ale bardzo dobre. Jeżeli dobrym stworzył wszystko, jakim wobec tego jest On, który to stworzył?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4/ Kiedy stworzenia nazywam dobrymi, dodaję ich nazwy: niebo dobre, anioł dobry, człowiek dobry. Kiedy zaś mówię o Bogu, wydaje mi się, że lepiej niczego nie dodawać, tylko nazwać Go dobrym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/ Zapłatą twojej wiary jest twój Bóg. Jego będziesz miał, On sam siebie przygotowuje jako nagrodę dla swoich czcicieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6/ Pierwszy człowiek mógłby wytrwać w dobru, gdyby zechciał. Ponieważ nie chciał, wolność jego woli uległa degradacji: teraz jest ona w taki sposób wolna, że może chcieć dobrze lub źle. O ileż bardziej byłaby wolna, gdy by nie mogła służyć grzechowi! Taką wolność miał uzyskać również człowiek, tak jak uzyskali ją – jako owoc zasługi – święci aniołowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/ Święci aniołowie nie uczą się Boga za pomocą dźwięcznych słów, ale przez samą obecność niezmiennej Prawdy, czyli Słowa Jego Jednorodzonego. Poznają zaś to Słowo i Ojca, i Ducha Ich Świętego więcej, niż my poznajemy samych siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/ Kiedy mowa o grzechach, ze względu na Pana wyłączam całkowicie z tej problematyki świętą Dziewicę Maryje. Nie nam wiedzieć, o  ile więcej łaski udzielono do zwycięstwa nad jakimkolwiek grzechem Tej, która godna była począć i porodzić Tego, który z pewnością nie miał żadnego grzechu. Zatem wyłączywszy Dziewicę, gdybyśmy mogli zgromadzić wszystkich świętych i święte, kiedy żyli na tej ziemi, i zapytać ich, czy byli bez grzechu – jak sądzicie, co by nam odpowiedzieli? Czy to, co powiada Pelagiusz, czy to, co Apostoł Jan? „Jeśli powiemy, że nie mamy grzechu, sami siebie zwodzimy i nie ma w nas prawdy” (1 J 1, 8).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9/ To, co nazywamy złem, to albo zepsucie rzeczy dobrych, które poza nimi, samo w sobie, w ogóle nigdzie nie może istnieć, albo udręka grzechu, która wynika z piękna sprawiedliwości. Otóż nawet zepsucie świadczy o dobroci natur. To bowiem, co stało się złe wskutek zepsucia, z pewnością jest dobre z natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10/ Dobro może istnieć bez zła – takim jest sam Bóg, a także niektóre wyższe byty niebieskie – zło jednak bez dobra istnieć nie może. Jeżeli bowiem nie zadaje żadnej szkody, nie jest złem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11/ Nawet grzech świadczy o tym, że natura została stworzona jako dobra. Gdyby bowiem ona sama w sobie nie była wielkim dobrem, porzucenie Boga, który jest jej światłem, nie mogłoby stać się dla niej złem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12/ Nie natura ciała jest zła, lecz złem jest jego zepsucie. Kiedy zostanie uzdrowione, powróci ciało do swego pierwotnego stanu, w którym zostało stworzone. Wówczas nie będzie swoimi wadami obciążało duszy i nie będzie w nim żadnych pożądań przeciwnych duchowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13/ Czym innym jest nie grzeszyć, czym innym nie mieć grzechu. Jeśli bowiem w kimś grzech nie króluje, taki nie grzeszy, tzn. nie jest posłuszny jego pragnieniom. Jeśli zaś w kimś w ogóle nie ma takich pragnień, taki nie tylko że nie grzeszy, ale nawet nie ma grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14/ Również dzisiaj liczni ludzie żyją sprawiedliwie i święcie, a przecież nie kłamią, kiedy się modlą: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15/ Grzech, czyli niegodziwość, nie polega na zwróceniu się ku rzeczom złym, lecz na porzuceniu tego, co lepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16/ Grzech ma miejsce wówczas, kiedy albo nie ma miłości, jaka powinna być, albo jest mniejsza niż powinna być – i to niezależnie od tego, czy można wolą ten brak przezwyciężyć, czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17/ Grzech sprawia zadowolenie; gdyby go bowiem nie dawał, człowiek by nie grzeszył. Sprawiedliwość nie daje takiego zadowolenia; albo nie sprawia go wcale, albo sprawia go mniej niż na to zasługuje. Dlaczego tak jest? Bo dusza jest chora. Chleb jest jej przykry, a smakuje trucizna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18/ Dobry jest Ten, który mnie stworzył, i On sam jest moim Dobrem. Grzeszyłem zaś przez to, że rozkoszy, wzniosłości, prawdy szukałem nie w Nim samym, ale w Jego stworzeniach, w sobie i w innych. W ten sposób popadłem w cierpienia, nieporządek, błędy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19/ Ludzie czynią wiele zła, od którego mają wolność się powtrzymać. Nikt jednak nie miał takiej wolności jak pierwszy człowiek, dopóki stał przy swoim Bogu, który go stworzył sprawiedliwym, nie wypaczonym najmniejszą wadą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20/ Bóg wszystko stworzył dobrym i wszystko dobrze uporządkował. Grzechu jednak nie stworzył. I to jedno jest złem: nasz dobrowolny grzech. Stąd jeszcze inny rodzaj zła, mianowicie kara za grzech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21/ Mamy zatem dwa rodzaje zła: grzech i karę za grzech. Z grzechem Bóg nie ma nic wspólnego, karę za grzech nakłada jako obrońca naruszonego porządku. Podobnie jak dobry jest Bóg, który wszystko ustanowił, tak samo jest sprawiedliwy, kiedy dokonuje pomsty za grzech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22/ Mój Bóg jest obecny wszędzie. Wszędzie jest cały. Nic nie jest w stanie zamknąć w sobie Tego, który może przyjść nie zauważony, odejść bez poruszania się. Kiedy On chłoszcze mnie przeciwnościami, to albo sprawdza zasługi, albo karze grzechy i za cierpliwe znoszenie zła doczesnego przygotowuje mi nagrodę wieczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23/ Już obecnie dokonuje się sąd nad grzechem. Albowiem ukrytym sądem Bożym jest kara, jaką każdy człowiek jest obecnie doświadczany, aby się oczyścił, albo jest upominany, aby się nawrócił, albo też – jeśli wzgardził powołaniem i nauką Bożą – jest to kara zaślepiająca go na potępienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24/ Dla nas – aby nas odnowić i uczynić uczestnikami swojego Bóstwa, zdolnymi do życia wiecznego – Syn Boży stał się uczestnikiem naszej śmiertelności. Mówił o tym Apostoł: „On, chociaż istniał w postaci Bożej, nie uważał za przywłaszczenie być równym Bogu, lecz wyniszczył samego siebie, przyjmując postać sługi. Stał się podobny do ludzi i był uważany za człowieka” (Flp 2, 6n).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25/ (Jezus) był tu na ziemi, a zarazem był w niebie. Tutaj był ciałem, w niebie – Bóstwem; co więcej, Bóstwem był wszędzie. Narodził się z matki, nie odchodząc od Ojca. O dwóch narodzeniach Chrystusa trzeba mówić: boskim i ludzkim. Przez pierwsze zostaliśmy stworzeni, przez drugie – odnowieni. Oba były cudowne – pierwsze bez matki, drugie bez ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26/ Nie było innej przyczyny przyjścia Chrystusa Pana, jak tylko ta, aby zbawić grzeszników. Gdzie nie ma chorób, gdzie nie ma ran, tam nie ma potrzeby leczenia. Przyszedł Wielki Lekarz z nieba, bo wielki chory położył się i zalegał ziemię. Tym chorym jest ród ludzki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27/ Skądkolwiek Pan nasz wziąłby ciało, wziąłby je przecież ze swojego stworzenia. On jednak, który przyszedł wyzwolić zagubione stworzenie, upadłe przez kobietę, w pokorze swojej postanowił wziąć ciało z kobiety. W ten sposób jednej i drugiej płci przyniósł nadzieje odnowy i naprawy – mężczyznom, bo w tej płci się narodził; kobietom, bo postanowił narodzić się przez kobietę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28/ Ubóstwo Chrystusa nie wzbogaciło nas o pieniądze, lecz o sprawiedliwość. Skąd zaś pochodzi Jego ubóstwo? Stąd, że stał się śmiertelny. A zatem prawdziwym bogactwem jest nieśmiertelność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29/ Tam jest prawdziwy dostatek, gdzie nie ma żadnego braku. Ponieważ zaś nie moglibyśmy stać się nieśmiertelnymi gdyby Chrystus nie stał się dla nas śmiertelny, więc „stał się ubogim, choć jest bogaty”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30/ Chrystus nie musiał umrzeć. Skąd się wzięła śmierć? Ojcem śmierci jest grzech. Gdyby nie było grzechu, nikt by nie umierał.  Ten, który żył bez winy, nie dlatego umarł, że obciążała Go wina: On wziął udział w naszej karze, nie uczestnicząc w winie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31/ Bracia moi, teraz szczególnie nadstawcie ucha na moje słowa. Nie chcę obliczać wraz z tobą rzeczy przeszłych. Dzisiaj się zmień. Niech jutro zastanie cię innym. My zaś w swojej przewrotności chcemy, żeby Bóg był miłosierny w sposób niesprawiedliwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-5056198315327101068?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/5056198315327101068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-grudzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5056198315327101068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5056198315327101068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/mysli-sw-augustyna-grudzien.html' title='Myśli św. Augustyna - grudzień'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-5355506963497489719</id><published>2011-12-03T15:14:00.001-08:00</published><updated>2011-12-10T00:19:46.913-08:00</updated><title type='text'>Modlitwy do św. Augustyna</title><content type='html'>1/ Wspaniały Doktorze łaski, święty Ojcze Augustynie! Ty, który wyśpiewałeś cuda miłosiernej miłości Boga, zdziałane w Twojej duszy, dopomóż nam ufać zawsze i jedynie w pomoc Bożą. Ty poznałeś ciemności błędu, byłeś skarany więzami pychy i zmysłowości, znosiłeś udrękę oddalenia od Boga. Poznałeś grzech, ale przez modlitwy i błagania Twojej niestrudzonej matki, świętej Moniki, potężna ręka Pana wyrwała Cię z ciemności i zanurzyła w Królestwie światła. O wielki święty Augustynie, pomóż i nam odnaleźć Boga: wieczną Prawdę, prawdziwą Miłość i umiłowaną odwieczność. Naucz nas wierzyć i żyć w łasce, zwalczając nasze namiętności. Bądź z nami w drodze do Życia bez końca, aby widzieć, kochać i nieustannie wielbić Pana, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Boże, któryś przez przedziwne nawrócenie naszego św. Augustyna, a Twego wyznawcy i biskupa, uświetnić raczył, spraw, pokornie prosimy, aby jak Twój Kościół w zwalczaniu błędów w nim miał obronę, tak serca nasze wsparte Twą łaską i jego prośbami mogły dzielnie zwyciężyć napaści złych duchów, przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Wszechmogący Boże, odnów w swoim Kościele ducha, którym obdarzyłeś świętego Augustyna, biskupa, abyśmy napełnieni tym duchem pragnęli i szukali Ciebie samego, bo Ty jesteś źródłem mądrości i dawcą miłości wiecznej. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-5355506963497489719?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/5355506963497489719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/modlitwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5355506963497489719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5355506963497489719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/modlitwa.html' title='Modlitwy do św. Augustyna'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-7829819800217047639</id><published>2011-12-03T14:13:00.000-08:00</published><updated>2011-12-05T09:25:00.383-08:00</updated><title type='text'>Litania do św. Augustyna</title><content type='html'>Kyrie, elejson! Chryste, elejson! Kyrie, elejson!&lt;br /&gt;Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!&lt;br /&gt;Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Synu, Odkupicielu świata, Boże,&lt;br /&gt;Duchu Święty, Boże,&lt;br /&gt;Święta Trójco, Jedyny Boże,&lt;br /&gt;Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami.&lt;br /&gt;Święty Ojcze Augustynie, ubłagaj nam Serce Boże.&lt;br /&gt;Synu pobożnych łez świętej Moniki,&lt;br /&gt;Ojcze i założycielu zakonu pustelników,&lt;br /&gt;Wybrane światło Doktorów,&lt;br /&gt;Gorliwie studiujący Pismo Święte,&lt;br /&gt;Nauczycielu teologów,&lt;br /&gt;Wzorze apostolskiego życia,&lt;br /&gt;Sławny głosicielu Słowa Bożego,&lt;br /&gt;Obrońco wiary,&lt;br /&gt;Zraniony miłością Chrystusową,&lt;br /&gt;Biskupie wielkiej pokory i litości,&lt;br /&gt;Światło rozpraszające ciemności błędów,&lt;br /&gt;Źródło boskiej wymowy,&lt;br /&gt;Ojcze wielu zakonów żyjących pod Twoją regułą,&lt;br /&gt;Łaskawy obrońco uciekających się do Ciebie,&lt;br /&gt;Pociecho ubogich i utrapionych,&lt;br /&gt;Przez przedziwne Twoje nawrócenie,&lt;br /&gt;Przez miłość, którą pałałeś w obronie wiary,&lt;br /&gt;Przez Twoje prace, którymi wspierałeś Kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku, Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.&lt;br /&gt;Baranku, Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się:&lt;br /&gt;Boże, pocieszycielu zasmuconych, Ty miłosiernie przyjąłeś matczyne łzy świętej Moniki i udzieliłeś łaski nawrócenia jej synowi Augustynowi, daj nam za wstawiennictwem ich obojga opłakiwać nasze grzechy i znaleźć Twoje przebaczenie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-7829819800217047639?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/7829819800217047639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/litania-do-sw-augustyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/7829819800217047639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/7829819800217047639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/12/litania-do-sw-augustyna.html' title='Litania do św. Augustyna'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-8066220595175008773</id><published>2011-04-10T09:16:00.000-07:00</published><updated>2011-04-10T09:17:00.411-07:00</updated><title type='text'>Kard. Ravasi zadowolony z amerykańskiej książki o św. Augustynie</title><content type='html'>Zadowolenie z amerykańskiej książki popularyzującej życie i myśl św. Augustyna wyraził na łamach włoskiego dziennika „Il Sole-24 Ore” kardynał Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury. Przyznał, że otwierając książkę amerykańskiego religioznawcy Stephena A. Coopera - „Augustyn z Hippony... dla tych, co mają mało czasu” obawiał się, że będzie to kolejna „americanata”, jak Włosi nazywają ekstrawagancje rodem ze Stanów Zjednoczonych. Tymczasem praca okazała się bardzo ciekawa i dobrze napisana - ocenił kardynał.&lt;br /&gt;Hierarcha przywołał dzień 27 listopada 1997 roku, gdy podczas Krajowego Kongresu Eucharystycznego w Bolonii wystąpił Bob Dylan. „Pamiętam go, jak w swoim nieodłącznym kapeluszu na głowie śpiewał i grał przed nie ukrywającym zaciekawienia Janem Pawłem II” - napisał kardynał. Wspomnienie tamtego wieczoru wiąże się z mottem do recenzowanej książki, którym jest właśnie tekst ballady Dylana poświęconej autorowi „Wyznań” z płyty „John Wesley Harding” z 1968 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przewodniczący Papieskiej Rady podkreślił: „z każdym rozdziałem [pracy] przekonywałem się do Coopera i jego rysownika: portret wielkiego świętego i geniusza ludzkości jest świetnie nakreślony dla czytelnika nieobeznanego z tematyką teologiczną".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kardynał zgadza się też z autorem książki, że najsłynniejsze dzieło św. Augustyna powinno nosić tytuł „Rozmowy”, a nie „Wyznania”, „ponieważ, jak wiadomo, chodzi o tekst, który jest nieprzerwanym dialogiem z Panem Bogiem”.&lt;br /&gt;sal (KAI Rzym) / Rzym&lt;br /&gt;--&lt;br /&gt;Katolicka Agencja Informacyjna&lt;br /&gt;ISSN 1426-1413; Data wydania: 10 kwietnia 2011&lt;br /&gt;Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-8066220595175008773?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/8066220595175008773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/kard-ravasi-zadowolony-z-amerykanskiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/8066220595175008773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/8066220595175008773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/kard-ravasi-zadowolony-z-amerykanskiej.html' title='Kard. Ravasi zadowolony z amerykańskiej książki o św. Augustynie'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-699178499470500201</id><published>2011-04-06T01:18:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T04:38:27.510-07:00</updated><title type='text'>ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (5)</title><content type='html'>Benedykt XVI, papież:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa 27 lutego 2008 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Bracia i Siostry,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzisiejszym spotkaniu chciałbym zakończyć prezentację postaci św. Augustyna. Po omówieniu jego życia, dzieł i niektórych aspektów systemu myślowego, który stworzył, chciałbym powrócić dzisiaj do opisu historii jego przeżyć wewnętrznych, która uczyniła go jednym z największych konwertytów w dziejach chrześcijaństwa. Temu tematowi poświęciłem zresztą ubiegłoroczną refleksję podczas mojej pielgrzymki do Pawii dla uczczenia doczesnych szczątków tego Ojca Kościoła. Pragnąłem w ten sposób wyrazić cześć w imieniu całego Kościoła, jak również podkreślić moje osobiste oddanie i uznanie w odniesieniu do postaci, z którą czuję się bardzo związany przez to, jaką rolę odegrała w moim życiu teologa, kapłana i pasterza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki Wyznaniom, napisanym na Bożą chwałę, które zapoczątkowały jedną z najbardziej typowych form literackich zachodniej kultury - ukazanie wiedzy o sobie samym, czyli autobiografię - także dzisiaj możemy prześledzić wewnętrzne doświadczenia Augustyna. Zapewne każdy, kto sięgnie po tą niezwykłą i fascynującą książkę, bardzo poczytną i dziś, szybko uzmysłowi sobie, że nawrócenie Augustyna nie było nagłe ani od razu w pełni dokonane. Można je określić bardziej jako prawdziwą - we właściwym tego słowa znaczeniu - drogę, która jest wzorem dla podobnych dróg w życiu każdego z nas. Z pewnością decydujący etap tej drogi miał miejsce w chwili nawrócenia, a następnie przyjęcia chrztu. Jednakże nie zakończyła się ona w Wigilię Paschalną 387 roku, gdy afrykański retor przyjmował w Mediolanie chrzest z rąk biskupa Ambrożego. Droga duchowego nawrócenia Augustyna trwała bowiem aż do końca jego życia. Bez wątpienia można zatem powiedzieć, że kolejne jej etapy - a trzy wśród nich można łatwo wyróżnić - są jednym wielkim nawracaniem się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Augustyn był w pełni oddanym poszukiwaczem prawdy: od czasów młodości, aż do ostatnich chwil swego życia. Natomiast pierwszy etap jego nawrócenia dokonał się w miarę stopniowego przybliżania się do chrześcijaństwa. Chrześcijańskie wychowanie otrzymał od swojej matki, Moniki, z którą był zawsze bardzo związany, i mimo to, że w latach młodości bardzo pobłądził w swoim życiu, zawsze odczuwał głębokie pragnienie Chrystusa. Albowiem miłość do Imienia Pańskiego, jak sam podkreślał (por. Wyznania III, 4,8), wyssał z mlekiem matki. Także filozofia, szczególnie ta naznaczona platonizmem, przywiodła go bliżej Chrystusa, odkrywając przed nim istnienie Logosu, czyli inaczej kreatywnego rozumu. Księgi filozoficzne ukazały mu istnienie rozumu, od którego bierze początek cały świat, lecz nie mogły wskazać drogi dotarcia do Logosu wydającego się być tak odległym. Dopiero lektura Listów św. Pawła w duchu wiary Kościoła katolickiego objawiła przed nim całą prawdę. Doświadczenie to Augustyn zawarł w jednym z najbardziej znanych fragmentów Wyznań (VIII, 12, 29): opisuje, że gdy udręczony rozmyślaniami wszedł do ogrodu, usłyszał nagle dziecięcy głos powtarzający nieznany przez niego refren: tolle, lege, tolle, lege (lac. bierz i czytaj, bierz i czytaj). Przypomniał sobie potem historię nawrócenia Antoniego, ojca monastycyzmu, i powrócił do starannej lektury korpusu Pawiowego, który ostatnio miał w rękach. Otworzył go i jego wzrok padł na fragment Listu do Rzymian, w którym Apostoł wzywa do porzucenia uczynków ciała i przyobleczenia się w Chrystusa (por. Rz 13,13-14). Zrozumiał, że te właśnie słowa w tym momencie były adresowane do niego. To Bóg poprzez Apostoła Pawła wskazywał mu, co powinien uczynić. Równocześnie poczuł, że rozwiewają się mroki zwątpienia - wreszcie był wolny i mógł w pełni oddać się Chrystusowi. Sam później skomentował to wydarzenie w słowach skierowanych do Chrystusa: „Nawróciłeś mnie ku sobie" (Wyznania VIII, 12, 30). Było to pierwsze i decydujące nawrócenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasadniczy postęp na długiej drodze przeżyć wewnętrznych Augustyna dokonał się dzięki jego umiłowaniu człowieka i prawdy, które skłoniło go do poszukiwań wielkiego i nieosiągalnego Boga. Natomiast wiara w Chrystusa pozwoliła mu zrozumieć, że pozornie daleki Bóg w rzeczywistości był bardzo blisko. Przybliżył się w ten sposób do nas, stając się jednym z nas. W tym sensie wiara w Chrystusa była dla Augustyna zwieńczeniem długich poszukiwań prawdy. Albowiem tylko Bóg, który stał się Ciałem, jednym z nas, był Tym, do którego mógł się modlić, dla którego i w którym mógł żyć. Było to jednak życie wymagające wielkiej odwagi, a zarazem pokory i nieustannego oczyszczenia, którego przecież potrzebuje każdy z nas. Dlatego, jak powiedzieliśmy wcześniej, droga duchowego nawrócenia Augustyna nie zakończyła się w Wigilię Paschalną 387 roku, w chwili jego chrztu. Po tym wydarzeniu powrócił do Afryki i założył mały klasztor, w którym razem z kilkoma przyjaciółmi poświęcił się życiu kontemplacyjnemu i nauce. Było to marzeniem jego życia - został wezwany, by całkowicie poświęcić się dla prawdy, żyć w prawdzie, w przyjaźni z Chrystusem, który jest prawdą. Ten piękny czas trwał jednak tylko trzy lata, aż do chwili, gdy wbrew swej woli został wyświęcony na kapłana w Hipponie i przeznaczony do posługi wierzącym. W ten sposób kontynuował oczywiście swoje życie z Chrystusem i dla Niego, ale odtąd także w służbie innym ludziom. Było to dla niego bardzo trudne, ale od początku rozumiał, że nie poświęcenie się osobistej kontemplacji, ale wydanie się na służbę dla innych może być prawdziwym życiem z Chrystusem i dla Chrystusa. I tak, porzuciwszy życie poświęcone jedynie medytacji, Augustyn nauczył się, nie bez trudności, korzystać ze swej inteligencji w służbie innym ludziom. Nauczył się, jak przekazywać wiarę ludziom prostym i żyć dla nich. W mieście, które stało się jego domem, niestrudzenie prowadził wielkoduszną, ale zarazem uciążliwą działalność, którą tak opisywał w jednym ze swych najpiękniejszych kazań: „Nieustannie nauczać, dyskutować, przywoływać, budować, być do dyspozycji innych - to ogromna odpowiedzialność, wielki ciężar i niezmierny trud" (Kazania 339,4). Dźwignął jednak ten ciężar na swoje barki, gdyż zrozumiał, że tylko w ten sposób może zbliżyć się jeszcze bardziej do Chrystusa. Zrozumienie, że do serc innych dociera się z prostotą i pokorą, było jego drugim prawdziwym nawróceniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak jeszcze jeden, ostatni etap wewnętrznej drogi Augustyna - trzecie nawrócenie, które skłoniło go do codziennej modlitwy do Boga o przebaczenie. Z początku bowiem myślał, że skoro został ochrzczony i rozpoczął życie w komunii z Chrystusem, korzystając z sakramentów i sprawując Eucharystię, powinien osiągnąć życie ukazane w Jezusowym Kazaniu na Górze: doskonałość otrzymaną na Chrzcie i potwierdzoną w Eucharystii. W ciągu ostatnich lat swego życia zrozumiał jednak, że to, co wywnioskował na początku z Kazania na Górze - że jako chrześcijanie na stałe żyjemy tym ideałem - było błędne. Tylko Chrystus prawdziwie i w pełni realizuje Kazanie na Górze. My natomiast nieustannie potrzebujemy oczyszczenia przez Chrystusa, który obmywa nasze nogi, i odnowienia w Nim. Potrzebujemy nieustannego nawracania się. Potrzebujemy pokory, by uświadomić sobie, że w tym życiu stale jesteśmy grzesznikami, aż do chwili, gdy Pan ostatecznie nam pomoże i wprowadzi nas do życia wiecznego. Właśnie w tej pełnej pokory postawie, przeżywanej dzień po dniu, Augustyn zmarł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postawa głębokiego uniżenia się przed jedynym Panem, Jezusem, wykształciła w nim także cechę pokory intelektualnej. Albowiem Augustyn, choć był jedną z największych postaci w historii myśli ludzkiej, w ostatnich latach swego życia zapragnął poddać jasno określonemu, krytycznemu sprawdzeniu wszystkie swoje dzieła. Tak powstały Sprostowania (Retractationes), które zamknęły jego prawdziwie wielką myśl teologiczną w granicach pokornej i świętej wiary Kościoła, który nazywał po prostu „katolickim". W tej niezwykle oryginalnej księdze napisał m.in.: „Zrozumiałem, że tylko Jeden jest doskonały i że słowa Kazania na Górze realizują się w pełni tylko w Nim - w Jezusie Chrystusie. Natomiast cały Kościół - my wszyscy, włączając Apostołów - musimy się codziennie modlić: Odpuść nam nasze grzechy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" (Sprostowania, O Kazaniu na Górze 1,19,1-3).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Augustyn, nawróciwszy się do Chrystusa, który jest prawdą i miłością, szedł za Nim przez całe swe życie i stał się wzorem dla każdego człowieka, każdego z nas szukających Boga. Dlatego właśnie na zakończenie mojej pielgrzymki do Pawii, przy grobie tego wielkiego, rozmiłowanego w Bogu człowieka, pragnąłem powierzyć Kościołowi i światu moją pierwszą encyklikę zatytułowaną Deus caritas est. Pisząc ją, wiele bowiem skorzystałem, zwłaszcza w części pierwszej, z myśli św. Augustyna. Tak jak za jego czasów, tak i dzisiaj ludzie potrzebują poznać, a przede wszystkim żyć fundamentalną prawdą, że Bóg jest miłością i tylko spotkanie z Nim stanowi odpowiedź na niepokój ludzkiego serca, w którym przecież zamieszkuje nadzieja. Chociaż bywa ona wciąż niezrozumiała i nieuświadomiona dla wielu nam współczesnych, dla nas, chrześcijan, otwiera szczęśliwą przyszłość, zgodnie ze słowami św. Pawła z Listu do Rzymian (8,24): „W nadziei już jesteśmy zbawieni". Swą drugą encyklikę Spe salui chciałbym więc poświęcić właśnie nadziei. Ona także w dużej mierze będzie oparciem się na Augustynie i jego doświadczeniu spotkania z Bogiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym ze swych pięknych tekstów św. Augustyn określił modlitwę, jako wyraz pragnienia i stwierdził, że odpowiedź Boga polega na poruszeniu naszego serca ku Niemu. By jednak doświadczyć słodyczy Boga, musimy oczyścić nasze pragnienia i nadzieje (por. In I loannis 4, 6). W rzeczywistości bowiem tylko to oczyszczenie otwiera nas na innych i w konsekwencji nas zbawia. Módlmy się zatem, abyśmy byli zdolni dzień po dniu podążać za przykładem wielkiego nawrócenia Augustyna i w każdym momencie naszego życia doświadczać spotkania z Chrystusem, naszym jedynym Zbawicielem, który oczyszcza nas, daje nam prawdziwą radość i prawdziwe życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(przekład Micha) Zmuda)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W: Ojciec Swięty Benedykt XVI, Katechezy o Ojca Kosciola, Krakow 2008.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-699178499470500201?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/699178499470500201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/699178499470500201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/699178499470500201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-5.html' title='ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (5)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-2009494086385995991</id><published>2011-04-06T01:13:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T04:38:43.558-07:00</updated><title type='text'>ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (4)</title><content type='html'>Benedykt XVI, papież:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa, 20 lutego 2008 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Bracia i Siostry,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przerwie na rekolekcje w zeszłym tygodniu wracamy dziś do ważnej postaci św. Augustyna, o którym już kilkakrotnie mówiłem podczas środowych katechez. Jest on Ojcem Kościoła, który zostawił po sobie największą liczbę dzieł i właśnie o nich chciałbym krótko dzisiaj powiedzieć. Niektóre z pism Augustyna mają wielkie znaczenie nie tylko dla historii chrześcijaństwa, lecz także dla rozwoju całej kultury Zachodu. Najlepszym przykładem są Wyznania - bez wątpienia jedna z najpoczytniejszych książek starożytnego chrześcijaństwa. Podobnie jak inni Ojcowie Kościoła działający w pierwszych wiekach, także Biskup Hippony, ale na nieporównywalnie większą skalę, wywarł szeroki i trwały wpływ, jak widać chociażby z wielkiej liczby manuskryptów będących transkrypcją jego dzieł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam dokonał zresztą ich przeglądu w dziele Retractationum na kilka lat przed swoją śmiercią, a wkrótce po tym, jak zakończył ziemskie życie, zostały one skrupulatnie spisane w Indiculus (Wykazie), który jego wierny przyjaciel Possydiusz dołączył do spisanej przez siebie biografii Vita Augustini. Spis dzieł Augustyna został sporządzony z wyraźną intencją zachowania żywej pamięci o nim w chwili, gdy inwazja Wandalów rozprzestrzeniała się gwałtownie w całej rzymskiej Afryce. Zawiera on przynajmniej 1030 pism wyliczonych przez ich Autora, jak również inne, „których nie da się zliczyć, gdyż on nie nadał im żadnego numeru" - Possydiusz, biskup sąsiedniego miasta, podyktował te słowa w Hipponie, gdzie schronił się przed najazdem i gdzie był świadkiem śmierci swego przyjaciela. Z prawdopodobieństwem bliskim pewności można powiedzieć, że opierał się on na katalogach osobistej biblioteki Augustyna. Do dzisiaj zachowało się około 300 listów i 600 homilii Biskupa Hippony, lecz pierwotnie było ich na pewno dużo więcej - być może nawet od 3 do 4 tysięcy - wszak były one rezultatem 40-letniej posługi byłego retora, który zdecydował się iść za Jezusem i nie przemawiać dłużej do ważnych osobistości sądu cesarskiego, ale do prostego ludu Hippony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawne odkrycie zbioru listów i kilku homilii jeszcze wzbogaciło naszą wiedzę o tym wielkim Ojcu Kościoła. Jak podkreśla Possydiusz: „Napisał on i opublikował wiele ksiąg, wygłosił wiele kazań - które potem spisywał i niejednokrotnie poprawiał - by odeprzeć twierdzenia rozmaitych herezji, jak również dokonać interpretacji Pisma Świętego w celu formacji świętych dzieci Kościoła. Dzieł tych jest tak wiele, że uczony z trudem może je przeczytać i poznać" (Vita Augustini, 18, 9).&lt;br /&gt;W twórczości literackiej Augustyna - ponad 1000 publikacji podzielonych na pisma filozoficzne, apologetyczne, doktrynalne, moralne, monastyczne, egzegetyczne i antyheretyckie oraz listy i homilie - można wyróżnić dzieła o wielkim rozmachu teologicznym i filozoficznym. Na pierwszym miejscu należy wspomnieć o Wyznaniach spisanych na Bożą chwałę w 13 księgach w latach 397-400. Są one rodzajem autobiografii w formie dialogu z Bogiem. Wybór takiej konwencji literackiej odzwierciedla w pełni życie św. Augustyna, który nie był osobą skupioną na sobie, rozproszoną przez wiele spraw, ale żył w nieustannej łączności i dialogu z Bogiem, a tym samym z innymi ludźmi. Także tytuł Wyznania świadczy o specyficznym charakterze tej autobiografii. Łacińskie słowo confessiones (wyznania) w tradycji chrześcijańskiej wywodzi się z Psalmów i ma dwa znaczenia wzajemnie powiązane. Po pierwsze confessiones (wyznania) dotyczą uznania własnej winy, nędzy grzechu, ale równocześnie odnoszą się do uwielbienia i dziękczynienia Bogu. Albowiem spojrzenie na naszą nędzę w Bożym świetle powoduje chęć wielbienia Boga i dziękczynienia Mu, gdyż On kocha nas i akceptuje, przemienia i podnosi ku sobie. O Wyznaniach, które cieszyły się powodzeniem już za życia Augustyna, napisał on w ten sposób: „Wywarły one na mnie wielki wpływ, gdy je pisałem, i nadal wywierają, gdy je czytam ponownie. Na wielu braci ich lektura działa w ten sam sposób" (Retractationum, II, 6). Muszę przyznać, że i ja jestem jednym z tych „braci". Dzięki Wyznaniom możemy również krok po kroku prześledzić wewnętrzną drogę tego niezwykłego człowieka rozmiłowanego w Bogu. Mniej znanym, lecz bardzo ważnym i równie oryginalnym dzieleni jest wydane w 427 roku Retractationum składające się z dwóch ksiąg, w których Augustyn - wtedy już w podeszłym wieku - dokonuje rewizji (retractatio) wszystkich swoich dzieł, pozostawiając tym samym unikalny i niezwykle cenny dokument literacki, a także pouczający przykład szczerości i intelektualnej pokory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O państwie Bożym (De Cwitate Dei) - imponujące dzieło, fundamentalne w rozwoju zachodniej myśli politycznej i chrześcijańskiej teologii historii - powstało między rokiem 413 a 426 i składa się z 22 ksiąg. Okazją do jego napisania stało się splądrowanie Rzymu przez Gotów w 410 roku. Wielu ówczesnych pogan, ale także chrześcijan wydarzenia te podsumowało krótko: Rzym upadł; od teraz Bóg chrześcijan i Apostołowie nie mogą dłużej ochraniać miasta. Miasto, w którym byli obecni pogańscy bogowie, uważane było bowiem za centrum świata, wielką stolicę i nikt nie wyobrażał sobie, że kiedykolwiek będzie ono zdobyte przez wrogów. Po najeździe Gotów to wielkie miasto nie wydawało się już dłużej bezpieczne, nawet jeśli był w nim także Bóg chrześcijan. Nie uchronił On miasta przed upadkiem, czy mógł więc być Bogiem godnym zaufania? Te wątpliwości dotykały również wielu serc ówczesnych chrześcijan. Św. Augustyn odpowiada na nie w dziele O państwie Bożym, w którym wyjaśnia, czego należy, a czego nie powinno się oczekiwać od Boga i jaka relacja istnieje między sferą polityki i wiary (Kościoła). Jest to książka będąca także dzisiaj podstawą do jasnego odróżniania właściwego pojęcia świeckości od kompetencji Kościoła, a także źródłem wielkiej i prawdziwej nadziei, jaką daje nam wiara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta bardzo ważna książka przedstawia dzieje ludzkości kierowane przez Opatrzność Bożą, lecz podzielone między dwie miłości. Inaczej mówiąc, ukazuje nam odwieczny plan, a zarazem interpretację historii jako walki dwóch miłości: miłości siebie, „aż po obojętność wobec Boga", oraz miłości Boga, „aż po obojętność względem siebie" (O państwie Bożym XIV, 28) - pełnię wolności od siebie dla innych w Bożym świetle. Jest to być może największe z dzieł Augustyna o nieprzemijającej wartości. Równie istotne jest dzieło O Trójcy Świętej (De Trinitate) zawierające 15 ksiąg i traktujące o centralnej prawdzie chrześcijaństwa - wierze w Trójjedynego Boga. Zostało ono spisane w dwóch etapach: pierwsze 12 ksiąg powstało w latach 399-412 bez wiedzy Augustyna, który około 420 roku uzupełnił i przejrzał całość. W O Trójcy Świętej zawarte są rozważania nad obliczem Boga i próba zrozumienia Jego tajemnicy. Bóg jest Stwórcą świata i nas wszystkich, jest jedyny, ale jednocześnie istnieje w trzech Osobach pozostających z sobą w relacji miłości. Augustyn stara się zrozumieć niezgłębioną tajemnicę, że bytowanie w trzech Osobach jest najbardziej prawdziwą i najgłębszą jednością jedynego Boga. Natomiast O nauce chrześcijańskiej to prawdziwe i właściwe kulturowe wprowadzenie do interpretacji Biblii, a w konsekwencji również do chrześcijaństwa w ogóle, które miało zasadnicze znaczenie w formowaniu się kultury Zachodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokorny Augustyn z pewnością musiał być świadomy swojej intelektualnej renomy. Jednak zawsze ważniejsze od pisania wzniosłych dzieł teologicznych było dla niego niesienie chrześcijańskiego orędzia ludziom prostym. Ta intencja kierowała nim przez całe życie, a ukazuje to m.in. list napisany do przyjaciela Ewodiusza, w którym oznajmia swoją decyzję o zawieszeniu dyktowania ksiąg O Trójcy Świętej, „ponieważ jest to zbyt wymagające i myślę, że niewielu mogłoby je zrozumieć; jest natomiast bardziej pilna potrzeba tworzenia tekstów, które byłyby użyteczne dla wielu" (Ep„ 169, l, 1). Jak widać, według Augustyna przepowiadanie wiary w taki sposób, żeby wszyscy mogli je zrozumieć, jest lepsze od pisania wielkich dzieł teologicznych. Wielka, odczuwana przez niego odpowiedzialność za popularyzację chrześcijańskiego orędzia legła również u podstaw na¬pisania kilku pism, np. De Catechizandis Rudibus - o teorii i metodach katechezy - oraz Psałmus contra Fartem Donati. Herezja donarystów była wielkim problemem w ówczesnej Afryce - zamierzoną próbą schizmy w tamtejszym Kościele. Donatyści twierdzili m.in., że prawdziwe chrześcijaństwo to afrykańskie chrześcijaństwo, a tym samym sprzeciwiali się jedności Kościoła. Wielki Biskup walczył przeciwko nim całe swe życie, starając się ich przekonać, że tylko pozostając w jedności z całym Kościołem „afrykańskie chrześcijaństwo" może być w pełni prawdziwe. Ażeby natomiast być zrozumiałym dla ludzi prostych, nieznających trudnej łaciny lub retoryki, powiedział: muszę nawet pisać z błędami gramatycznymi, w bardzo uproszczonej łacinie. I dokonał tego, zwłaszcza w Psalmus..., które jest czymś w rodzaju prostego poematu przeciwko donatystom, stworzonego aby pomóc wszystkim ludziom zrozumieć, że tylko poprzez jedność Kościoła wiedzie droga do prawdziwej pełni relacji z Bogiem i pokoju w świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebagatelne znaczenie w procesie dostosowania jego twórczości dla szerokiego odbiorcy miał fakt, że wiele homilii, które Augustyn mówił „z głowy", skrybowie najczęściej zapisywali już w trakcie ich głoszenia i natychmiast puszczali w obieg. Jednym z piękniejszych dzieł powstałych w ten sposób są Ennarationes in Psalmos, bardzo poczytne w czasach średniowiecza. Praktyka publikowania tysięcy homilii Augustyna - często bez wiedzy ich autora - bardzo dobrze wyjaśnia ich rozpowszechnienie, późniejsze zaginięcie, a także ich witalność. Albowiem z powodu sławy autora kazania Biskupa z Hippony stały się tekstami bardzo poszukiwanymi i często stanowiły, po zaadoptowaniu ich do nowego kontekstu, wzór dla kazań innych biskupów czy księży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pochodzący z VI wieku fresk znajdujący się w Bazylice na Lateranie jest świadectwem, że w zasadzie od początku w tradycji ikonograficznej św. Augustyna przedstawiano z księgą w ręku. Wskazywano tym samym na jego dzieło literackie mające wielki wpływ na mentalność i myśl chrześcijańską, ale także na jego zamiłowanie do ksiąg, do lektury w ogóle i wiedzę na temat wielkich kultur z przeszłości. Przed śmiercią, jak podaje Possydiusz, „polecił, aby bibliotekę kościelną wraz z jej wszystkimi kodeksami starannie przechowywać dla przyszłych pokoleń", zwłaszcza jego własne dzieła. W nich bowiem Augustyn jest „wiecznie żywy" i są pożyteczne dla każdego, kto je czyta, chociaż, co podkreśla Possydiusz, „wierzę, że większą korzyść odnieśli ci, którzy mogli widzieć i słuchać osobiście, jak nauczał w kościołach, a zwłaszcza ci, którzy poznali jego codzienne życie wśród ludzi" (Vita Augustini, 31). Także dla nas byłoby wspaniale móc usłyszeć Augustyna nauczającego. Na razie jednak próbujmy poprzez jego prawdziwą obecność w pismach, w nas dostrzec nieustannie żywą wiarę, której poświęcił całe swe życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(przekład Michai Zmuda)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-2009494086385995991?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/2009494086385995991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/2009494086385995991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/2009494086385995991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-4.html' title='ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (4)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-6817829620229271679</id><published>2011-04-06T01:09:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T04:39:01.390-07:00</updated><title type='text'>ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (3)</title><content type='html'>Benedykt XVI, papież: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa, 30 stycznia 2008 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Przyjaciele,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan wracamy dzisiaj do ważnej postaci św. Augustyna. W 1986 roku, czyli w 1600. rocznicę jego nawrócenia, mój umiłowany poprzednik, papież Jan Paweł II, poświęcił mu długi i pełen treści list apostolski Augustinum Hipponensem. Sam papież określił ten dokument jako „dziękczynienie Świętemu za dar, jaki uczynił Kościołowi, a przez niego całemu rodzajowi ludzkiemu". Do tematu nawrócenia św. Augustyna powrócę podczas kolejnej audienqi generalnej. Jest to temat fundamentalny nie tylko w przypadku jego osobistego życia, ale także w życiu każdego z nas. W Ewangelii z ubiegłej niedzieli słyszeliśmy słowa Pana zawierające wezwanie: „Nawracajcie się". Podążając śladami św. Augustyna, będziemy mogli rozważyć, na czym polega nawrócenie: czy jest to czyn rozstrzygający, decydujący czy raczej ta fundamentalna decyzja musi podlegać rozwojowi i realizować się w całym naszym życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsza katecheza będzie natomiast poświęcona relacji wiary do rozumu, która jest kwestią kluczową, a przynajmniej była taką w życiu św. Augustyna. Jako dziecko przejął on wiarę katolicką od swej matki Moniki. Jednak jako młodzieniec odszedł od tej wiary, gdyż nie mógł dłużej nie dostrzegać jej nieracjonalności - nie akceptował religii, która, jak mu się wydawało, nie była wyrazem rozumu, czyli prawdy. Jego pragnienie poznania prawdy było tak radykalne, że w konsekwencji doprowadziło go do porzucenia wiary katolickiej. Jednak tego pragnienia nie mogły zaspokoić również filozofie, które nie docierały do samej prawdy, czyli do Boga i to do Boga, który nie byłby jedynie ostatnią hipotezą kosmologii, ale do Boga prawdziwego, który daje życie i wkracza w życie człowieka. Dlatego też zarówno intelektualny, jak i duchowy rozwój Augustyna jest także dla nas dzisiaj bardzo ważny ze względu na określanie relacji między wiarą a rozumem. Nie tylko dla wierzących, ale również dla każdej osoby poszukującej prawdy, jest to bowiem główna kwestia do rozstrzygnięcia w poszukiwaniach równowagi życiowej i przeznaczenia człowieka. Te dwa wymiary - wiara i rozum - nie powinny być rozdzielane ani stawiane w opozycji względem siebie. Raczej powinny zawsze iść „ręka w rękę". Jak bowiem napisał Augustyn po swym nawróceniu, wiara i rozum „są dwiema siłami, które prowadzą nas do wiedzy" (Contra Academios, III, 20,43). Spójną syntezę wiary i rozumu wyraził on w dwóch bardzo znanych formułach (por. Kazania 43,9): crede uł intelligas („wierzę, aby zrozumieć") - wiara toruje drogę do przekroczenia progu prawdy - oraz, nierozdzielnie występująca z pierwszą, formuła druga intellege ut credas („Rozumiem, aby doskonalić wiarę") - wierzący analizuje, bada prawdę, aby móc odnaleźć Boga i w Niego wierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obydwa stwierdzenia Augustyna tyleż efektywnie i bezpośrednio, ileż w sposób adekwatny i głęboki wyrażają syntezę problemu, w którym Kościół katolicki dostrzega wyraz własnej drogi. Synteza ta kształtowała się w historii jeszcze przed pierwszym przyjściem Chrystusa w spotkaniu pomiędzy wiarą żydowską a myślą grecką na gruncie judaizmu hellenistycznego. W późniejszym okresie została ona podjęta i rozwinięta przez wielu myślicieli chrześcijańskich. Harmonia pomiędzy wiarą a rozumem oznacza przede wszystkim, że Bóg nie jest daleki od naszego rozumu i od naszego życia, jest blisko każdego człowieka, blisko naszych serc i naszych umysłów, jeśli prawdziwie wyruszymy w drogę ku Niemu.&lt;br /&gt;Augustyn odczuwał bliskość Boga dla człowieka z niezwykłą wprost intensywnością. Obecność Boga w człowieku jest dogłębna, a zarazem tajemnicza, ale człowiek może ją odkryć i poznać w głębi swej duszy. „Nie wychodź na zewnątrz - stwierdza nawrócony Augustyn - lecz zwróć się ku swemu wnętrzu; prawda zamieszkuje we wnętrzu człowieka, a jeśli zrozumiesz, że twoja natura jest zmienna, przekrocz samego siebie. Lecz pamiętaj, kiedy przekraczasz siebie, przekraczasz duszę, która rozumuje. Zmierzaj więc tam, gdzie zapala się światło rozumu" (De vera religiom, 39,72). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakterystykę drogi do rozpoznania w sobie Bożej obecności Augustyn zawarł również w bardzo znanym stwierdzeniu z Wyznań - jego duchowej autobiografii napisanej na chwałę Bożą - „Stworzyłeś nas Panie dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie" (1,1,1).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oddalenie się od Boga oznacza w takim razie oddalenie się od samego siebie. Ale, jak przyznaje Augustyn (Wyznania 111,6,11), zwracając się wprost do Boga: „Byłeś we mnie głębiej niż to, co najbardziej dla mnie osobiste, i wyżej nade mną, niż kiedykolwiek mógłbym być "interior intimo meo et superior summo meo". W innym miejscu dodaje, mając w pamięci okres przed nawróceniem: „Byłeś i tam przede mną, lecz ja odszedłem od samego siebie. Nie mogłem nawet odnaleźć siebie, a tym bardziej Ciebie" (Wyznania V,2,2). Augustyn osobiście przebył intelektualną i duchową drogę nawrócenia i właśnie dlatego mógł ją opisać w swoich dziełach z wielką bezpośredniością, głębią i mądrością. W dwóch innych częściach Wyznań dochodzi do wniosku, że człowiek jest „wielką zagadką" (magna ąuaestio) i „wielką otchłanią" (grandę profundum) - zagadką, którą oświecić może tylko Chrystus, i otchłanią, od której uratować może tylko Chrystus. To jest ważne: człowiek, który jest daleko od Boga, pozostaje równocześnie daleko od siebie, jest wyobcowany od siebie i może odnaleźć się jedynie w spotkaniu z Bogiem. W ten sposób powraca także do siebie samego, do swego prawdziwego ja, do swej prawdziwej tożsamości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek, jak podkreśla Augustyn w późniejszym swym dziele Państwo Boże (XII, 27), jest z natury istotą społeczną, lecz w wyniku nabytych wad staje się antyspołeczny. Z tej sytuacji ratuje go Chrystus, który jest jedynym Pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludzkością i, jak powiedział mój poprzednik Jan Paweł II (Augustinum Hipponensem, nr 3), „uniwersalną drogą wyzwolenia i zbawienia". Poza tą droga, „której nigdy nie brakowało rodzajowi ludzkiemu - jak mówi dalej Augustyn w Państwie Bożym (X, 32, 2) - nikt nie został zbawiony i nikt nie będzie zbawiony". Jako jedyny Pośrednik zbawienia Chrystus jest zarazem głową Kościoła, z którym jest mistycznie zjednoczony w tak ścisły sposób, że Augustyn może powiedzieć: „Staliśmy się Chrystusem. Jeśli bowiem On jest głową, a my członkami, to razem stanowimy całego człowieka" (Komentarz do Ewangelii św. Jana, 21,8).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lud Boży i dom Boży: Kościół według wizji Augustyna jest zatem ściśle powiązany z pojęciem Ciała Chrystusa opartym na chrystologicznej interpretacji Starego Testamentu oraz na życiu sakramentalnym skoncentrowanym wokół Eucharystii, w której Pan daje nam swoje Ciało i przemienia nas w swoje Ciało. Jest zatem fundamentalną rzeczą, żeby Kościół - lud Boży w sensie chrystologicznym, a nie socjologicznym - był wszczepiony w Chrystusa, który, jak pięknie określa to św. Augustyn, „modli się za nas, modli się w nas i jest celem naszych modlitw; modli się za nas jako nasz kapłan, modli się w nas jako nasza głowa oraz jest adresatem naszych modlitw jako nasz Bóg - pozwala nam rozpoznać Jego głos jako nasz własny i nasz głos jako głos Jego samego" (Ennarrationes in Psalmos, 85,1).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec Listu Apostolskiego Augustinum Hipponensem Jan Paweł II skierował pytanie do Świętego, co miałby do powiedzenia ludziom czasów współczesnych i odpowiedział na nie przede wszystkim słowami Augustyna zawartymi w jednym z listów podyktowanych krótko po jego nawróceniu: „Wydaje mi się, że wśród ludzi powinna być przywrócona nadzieja na znalezienie prawdy" (Listy, 1,1). Prawdą jest sam Chrystus, prawdziwy Bóg, do którego jest adresowana jedna z najpiękniejszych modlitw i zarazem jeden najbardziej znanych fragmentów Wyznań (X, 27, 38): „Późno Cię umiłowałem, piękności tak dawna i tak nowa, późno Cię umiłowałem. Widzę teraz, że we wnętrzu moim byłaś, a ja się po świecie błąkałem i tam Ciebie szukałem, i w mym nieszczęśliwym stanie zatapiałem się w cudownie stworzonych rzeczach, któreś Ty uczyniła. Ty byłaś we mnie, lecz ja nie byłem w Tobie. Z dala od Ciebie zatrzymały Mnie cudowne rzeczy, które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie. Zawołałaś, zakrzyknęłaś i skończyła się moja głuchota. Zabłysnęłaś promieniami, olśniłaś i rozjaśniłaś moją ślepotę. Zapachniałaś, a ja poczułem Twą woń i teraz łaknę Ciebie. Skosztowałem i oto odczuwam już tylko głód i pragnienie Ciebie. Dotknęłaś mnie i zapłonąłem tęsknotą za pokojem Twoim".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak oto Augustyn doświadczył spotkania z Bogiem, który poprzez jego życie doświadczał go i prowadził aż do punktu, w którym ta rzeczywistość - będąca przede wszystkim spotkaniem z Osobą Jezusa - zmieniła jego życie. Podobnie jak zmienia życie każdego, mężczyzny czy kobiety, kto kiedykolwiek otrzymał łaskę spotkania Go. Módlmy się, aby Pan obdarzył nas łaską i uzdolnił nas tym samym do odnalezienia Jego pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(przekład Michał Zmuda)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-6817829620229271679?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/6817829620229271679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/6817829620229271679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/6817829620229271679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-3.html' title='ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (3)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-6780777326684199159</id><published>2011-04-06T01:05:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T04:39:17.341-07:00</updated><title type='text'>ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (2)</title><content type='html'>Benedykt XVI, papież:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa, 16 stycznia 2008 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Bracia i Siostry,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj, podobnie jak w zeszłą środę, chciałbym mówić o wielkim Biskupie z Hippony, świętym Augustynie. Cztery lata przed śmiercią zdecydował się wyznaczyć swojego następcę. Dlatego też 26 września 426 roku zebrał wiernych w Bazylice Pokoju w Hipponie i przedstawił im człowieka, którego wybrał na to stanowisko. Powiedział wtedy: „W tym życiu wszyscy jesteśmy śmiertelni, a żaden człowiek nigdy nie może być pewny dnia, który będzie jego ostatnim na tej ziemi. W dzieciństwie ma się zawsze nadzieję osiągnąć okres dojrzewania, w wieku dojrzewania młodość, w młodości wiek dorosły, w wieku dorosłym wiek dojrzały, w wieku dojrzałym starość. Chociaż niepewne jest, czy te oczekiwania zostaną zrealizowane, to ma się nadzieję. Starość natomiast nie ma przed sobą żadnego okresu, na jaki może liczyć, a jedynie niepewne jest, jak długo będzie ona trwała... Przyszedłem do tego miasta - bo taka była wola Boża - będąc w kwiecie wieku. Wtedy byłem młody, lecz teraz jestem już stary" (Ep. 213,1). W tym momencie Augustyn przedstawił wybranego przez siebie następcę prezbitera Herakliusza. Na znak aprobaty zgromadzenie odpowiedziało oklaskami, powtarzając dwadzieścia trzy razy: „Bogu niech będą dzięki! Niech będzie pochwalony Chrystus!". Wierni w podobny sposób zaakceptowali również następną propozycję biskupa, który ostatnie lata swego życia chciał poświęcić bardziej intensywnym studiom nad Pismem Świętym (por. Ep. 213,6).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istotnie, następne cztery lata były czasem niezwykłej aktywności intelektualnej Augustyna. Dokończył tworzenie ważnych dzieł, podjął się napisania innych, równie wymagających, prowadził publiczne debaty z heretykami - zawsze poszukując dialogu - oraz interweniował w celu utrzymania pokoju w rzymskich prowincjach w Afryce, którym coraz bardziej zagrażały plemiona barbarzyńskie. W tej sprawie pisał do księcia Dariusza, przybyłego do Afryki, by położyć kres sporom między księciem Bonifacym a dworem cesarskim, co wykorzystywały plemiona Maurów, dokonując najazdów: „Wciąż najbardziej chwalebne jest - stwierdzał w liście - zatrzymać wojnę słowem, zamiast zabijać ludzi mieczem oraz wprowadzać pokój za pomocą środków pokojowych, a nie wojny. Naturalnie ci, którzy walczą, jeśli są dobrymi ludźmi, szukają niewątpliwie pokoju, jednak za cenę rozlewu krwi. Ty, przeciwnie, zostałeś posłany właśnie po to, aby zapobiec przelaniu krwi kogokolwiek" (Ep. 229, 2). Niestety, nadzieja na utrzymanie pokoju w Afryce okazała się płonna - w maju 429 roku Wandalowie, wysłani do Afryki w odwecie przez Bonifacego, przekroczyli Gibraltar i najechali Mauretanię. Inwazja bardzo szybko rozszerzyła się także na inne bogate prowincje Afryki Północnej. W maju lub w czerwcu 430 roku „niszczyciele Imperium Rzymskiego" - jak Possydiusz opisywał barbarzyńców (Vita 30,1) - podeszli pod mury Hippony i rozpoczęli oblężenie miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książę Bonifacy, szukając schronienia, także znalazł się w Hipponie. Pogodzony zbyt późno z dworem, starał się teraz zatrzymać atak najeźdźców - na próżno. Possydiusz, biograf Augustyna, tak opisywał smutek Świętego: „Łzy bardziej niż zwykle były jego chlebem powszednim we dnie i w nocy. Będąc już u kresu żywota, bardziej od innych wiódł swą starość w goryczy i żałobie" (Vita 28,6). Dalej Possydiusz wyjaśnia przyczyny tego stanu rzeczy: „Widział bowiem ten mąż Boży masakrę ludności i zniszczenie Hippony; widział, jak domy po wsiach równano z ziemią, a ich mieszkańcy byli zabijani lub zmuszani do ucieczki i rozproszenia się. Kościoły należące do księży i duchownych były demolowane, dziewice konsekrowane i zakonnicy przepędzani. Niektórzy z nich zmarli w wyniku tortur, inni od miecza, a wielu, którzy utracili prawość swej duszy i ciała, a nawet wiarę, uprowadzono do długiej i bolesnej niewoli" (ibid. 28,8).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Augustyn mimo, że był już stary i znużony życiem, trwał jednak na swym stanowisku, pociechę dla siebie i innych znajdując w modlitwach i w rozważaniu tajemniczych wyroków Opatrzności. Właśnie one doprowadziły go do wniosku o schyłku - starzeniu się - świata (i w istocie „świat" Imperium Rzymskiego miał się ku końcowi). O starości świata mówił już przed laty, gdy pocieszał uchodźców z Italii przybyłych do Afryki w 410 roku po najeździe Gotów Alaryka na Rzym. W okresie starości, jak mówił, mnożą się różne dolegliwości: kaszel, katar, wrzody, nerwowość i wyczerpanie. Jednak nawet, jeśli świat się starzeje, Chrystus jest wiecznie młody. Stąd prośba Augustyna: „Nie odrzucajcie waszego odrodzenia w zjednoczeniu z Chrystusem nawet w mającym się ku upadkowi świecie. On mówi do was: nie lękajcie się, odnawia się młodość wasza jak orła" (por. Kazania 81,8; Ps 103,5). Dlatego chrześcijanin nie może tracić ducha nawet w obliczu trudnych sytuacji, ale raczej powinien dołożyć wszelkich starań, aby nieść pomoc potrzebującym. W podobny sposób wielki Doktor Kościoła poradził również Honoratowi, biskupowi Tiabe, pytającemu, czy w obliczu nieuchronnego najazdu i prześladowań ze strony barbarzyńców biskup, kapłan czy którykolwiek wierzący może w obronie swego życia ratować się ucieczką: „Kiedy niebezpieczeństwo jest jednakowe dla wszystkich, to jest dla biskupów, duchownych i świeckich, niech ci, którzy potrzebują innych, nie będą porzucani przez tych, których potrzebują. W takim przypadku niech wszyscy przeniosą się w bezpieczne miejsce; jeśli jednak niektórzy muszą zostać, niech nie opuszczają ich ci, których obowiązkiem jest opiekować się nimi przez świętą posługę, tak aby albo ocaleli razem, albo razem znosili cierpienia, którymi zechce obdarować ich ojciec" (Ep. 228,2). Dalej Augustyn dodaje jeszcze: „Taka postawa jest szczególnym dowodem miłości" (ibid. 228, 3). Jak nie rozpoznać w tych słowach heroicznego przesłania, które tylu kapłanów w ciągu wieków usłyszało i wzięło do siebie?&lt;br /&gt;Hippona dała odpór najeźdźcom i broniła się. Dom - klasztor Augustyna otworzył swe bramy, by przyjąć braci w biskupstwie, którzy prosili o gościnę. Wśród nich był także Possydiusz, były uczeń Augustyna, dzięki czemu mógł pozostawić nam bezpośrednie świadectwo tych ostatnich, dramatycznych dni. „W trzecim miesiącu oblężenia - opowiada Possydiusz - Augustyn położył się do łóżka z gorączką; była to jego ostatnia choroba" (Vita, 29,3). Święty Starzec skorzystał z tego „wolnego" czasu, by z większym zapałem oddać się modlitwie. Zwykł twierdzić, że nikt - biskup, zakonnik czy świecki - jakkolwiek nienaganne mogło się wydać jego postępowanie, nie może stawić czoła śmierci bez odpowiedniej pokuty. Dlatego nieustannie we łzach powtarzał psalmy pokutne, które tak często odmawiał wraz z ludem (por. ibid. 31, 2).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umierający Biskup im bardziej był chory, tym większą odczuwał potrzebę samotności i modlitwy: „Aby nikt nie przeszkadzał mu w jego rekolekcjach, na dziesięć dni zanim oddał ducha, poprosił obecnych przy nim, żeby nie wpuszczano do jego pokoju nikogo poza lekarzami i przynoszącymi mu posiłki. Jego pragnienie zostało bardzo skrupulatnie spełnione, a on poświęcił cały ten czas na modlitwę" (ibid. 31,3). Zmarł 28 sierpnia 430 roku -jego wielkie serce wreszcie spoczęło w Bogu.&lt;br /&gt;„Aby pochować jego ciało - jak przekazuje Possydiusz - złożona została Bogu ofiara, przy której byliśmy, po czym został pogrzebany" (Vita, 31,5). Ciało jego przewieziono na Sardynię, co do daty nie ma pewności, a stamtąd około 725 roku do bazyliki św. Piotra w Pawii, gdzie spoczywa do dzisiaj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego pierwszy biograf tak podsumował jego życie: „Zostawił Kościołowi liczne duchowieństwo, jak również klasztory męskie i żeńskie pełne osób, które ślubowały wstrzemięźliwość w posłuszeństwie swoim przełożonym, jak również biblioteki zawierające księgi i mowy jego i innych świętych, z czego poznać można, jaka była, dzięki łasce Boga, jego wielkość i zasługi dla Kościoła, w którym wierni zawsze odnajdą go żywego" (Possydiusz, Vita 31, 8). Podzielamy tę opinię: w jego pismach i my „odnajdujemy go żywego". Gdy czytam pisma ś w. Augustyna, nie odnoszę wrażenia, że mam do czynienia z człowiekiem, który umarł mniej więcej tysiąc sześćset lat temu, ale słucham go jak kogoś współczesnego: przyjaciela, który przemawia do mnie i do nas wszystkich swoją świeżą i aktualną wiarą. W życiu świętego Augustyna, przemawiającego do nas, do mnie w swych pismach, widać ponadczasowość jego wiary; wiary, która płynie od Chrystusa, wcielonego Przedwiecznego Słowa, Syna Bożego i Syna człowieczego. I możemy zobaczyć, że wiara ta nie należy do przeszłości, choć w niej była przepowiadana; jest zawsze aktualna, ponieważ prawdziwie Chrystus jest wczoraj, dziś i na wieki. On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Dlatego też św. Augustyn zachęca nas, byśmy zaufali na wieki żyjącemu Chrystusowi i w ten sposób odnaleźli drogę życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(przekład Michał Zmuda)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-6780777326684199159?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/6780777326684199159/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/6780777326684199159'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/6780777326684199159'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-2.html' title='ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (2)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-4924352885425737722</id><published>2011-04-06T00:58:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T04:39:35.549-07:00</updated><title type='text'>ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (1)</title><content type='html'>Benedykt XVI, papież: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środa, 9 stycznia 2008 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Bracia i Siostry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zakończonym świętowaniu Bożego Narodzenia, chciałbym powrócić do medytacji nad Ojcami Kościoła i mówić dzisiaj o największym z Ojców Kościoła Zachodniego - o św. Augustynie. Był on człowiekiem wiary obdarzonym niezwykłą inteligencją, a zarazem pełnym oddania i pasji w swej posłudze kapłańskiej. Augustyn, wielki święty i Doktor Kościoła, jest postacią znaną, przynajmniej ze słyszenia, nawet przez tych, którzy nie znają chrześcijaństwa lub ignorują je, ponieważ jego dorobek miał wielkie znaczenie dla rozwoju kulturalnego życia Zachodu i całego świata. Wpływ św. Augustyna na kulturę był tak rozległy, że można powiedzieć, iż z jednej strony wszystkie drogi chrześcijańskiej literatury spisanej po łacinie prowadzą do Hippony (dzisiejsza Annaba na wybrzeżu Algierii), a z drugiej strony, że z tego miasta w Północnej Afryce - gdzie Augustyn był biskupem od 395 roku aż do swej śmierci w roku 430 - wiele późniejszych dróg chrześcijaństwa i zachodniej kultury rozpoczęło swój bieg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W toku rozwoju cywilizacji rzadko pojawiali się ludzie tak wielkiego ducha jak Augustyn, który, głęboko przyswoiwszy sobie treść wiary chrześcijańskiej, zarazem wyniósł na piedestał nierozłącznie związane z nią duchowe bogactwo, tworząc idee i formy, które stały się ożywczym pokarmem dla wielu przyszłych pokoleń. Jak stwierdził Paweł VI: „Można powiedzieć, że wszelkie prądy myślowe z przeszłości spotykają się w jego dziełach i tworzą źródło, z którego czerpie cała tradycja doktrynalna następnych wieków" (przemówienie inauguracyjne w Instytucie Patrystyki na Augustianum, 4 maja 1970 r.; „L'Osservatore Romano", edycja angielska, 21 maja 1970 r., s. 8). Augustyn jest również Ojcem Kościoła, który pozostawił po sobie najbogatszy zbiór dzieł. Jego biograf Possydiusz powiedział, że wydaje mu się niemożliwe, aby jeden człowiek napisał tyle w ciągu swojego życia. O różnych dziełach św. Augustyna będziemy mówić podczas jednej z najbliższych czterech katechez. Dzisiaj skoncentrujemy się na życiorysie Świętego, który łatwo zrekonstruować na podstawie jego pism, szczególnie Wyznań - niezwykłej duchowej autobiografii napisanej ku chwale Boga. Jest to najbardziej znane dzieło Augustyna i słusznie uważa się, że to właśnie Wyznania, z ich skoncentrowaniem się na wnętrzu człowieka i jego psychologii, stanowią jedyny w swoim rodzaju przykład w literaturze zachodniej i nie tylko zachodniej - nawet tej niereligijnej - który stosuje się aż do czasów dzisiejszych. Skupienie uwagi na życiu duchowym, na misterium „ja", a zarazem na misterium Boga, które kryje się w „ja", jest czymś tak niezwykłym i bezprecedensowym, że na zawsze pozostanie wzniesieniem się na „wyżyny" duchowe.&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do życiorysu Augustyna; urodził się 13 listopada 354 roku w Tagaście, w rzymskiej prowincji Numidii (Afryka), jako syn Patrycjusza, poganina, który później stał się katechumenem, i Moniki, zdeklarowanej chrześcijanki. Monika, bardzo gorliwa kobieta, wyniesiona później do godności świętej, miała wielki wpływ na syna i wychowała go w duchu wiary chrześcijańskiej. W młodości Augustyn otrzymał nawet sól, znak przyjęcia do katechumenatu. Zawsze też fascynowała go postać Jezusa Chrystusa. Co więcej, jak sam przyznał, zawsze kochał Jezusa, lecz dryfował coraz dalej i dalej od wiary Kościoła i jej praktykowania, jak to często zdarza się również dzisiaj wielu młodym ludziom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Augustyn miał brata, Nawigiusza, i siostrę, której imienia nie znamy, a która po śmierci swego męża została przełożoną klasztoru żeńskiego. Obdarzony wielką inteligencją Augustyn uczęszczał do bardzo dobrych szkół, jednak nie zawsze należał do wzorowych uczniów. Nauczył się jednak dobrze gramatyki, najpierw w swym rodzinnym mieście, a potem w Madaurze. W 370 roku rozpoczął studia z retoryki w Kartaginie, stolicy afrykańskiej części Imperium Rzymskiego. Władał perfekcyjnie łaciną, lecz nie znał tak dobrze greki, a w ogóle nie nauczył się języka punickiego, którym się wówczas posługiwano na co dzień. W czasie studiów w Kartaginie Augustyn po raz pierwszy przeczytał Hortensjusza, dzieło Cycerona (później zaginione), co stało się wydarzeniem, które można umiejscowić na początku jego drogi ku nawróceniu. Lektura tekstu Cycerona wzbudziła w nim umiłowanie mądrości, jak sam, już jako biskup, pisał w Wyznaniach: „Ta książka przemieniła moje uczucia" i dalej: „Przed mymi oczami zmarniały nagle wszystkie ambicje światowe. Niewiarygodnym wprost żarem serca zacząłem tęsknić do nieśmiertelności, jaką daje mądrość" (III, 4, 7).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Augustyn był zawsze przekonany, że bez odniesienia do Jezusa nie da się wypowiedzieć o prawdziwości czegokolwiek. Nie znalazłszy więc w Hortensjuszu nawet wzmianki o imieniu Jezusa, jak tylko skończył czytać dzieło Cycerona, zabrał się do lektury Biblii. Jednak tym razem się rozczarował. Stało się tak nie tylko dlatego, że forma języka, jakim była napisana funkcjonująca ówcześnie w Afryce łacińska Biblia (język potoczny, gwarowy), nie odpowiadała mu, lecz również dlatego, że sama treść Pisma Świętego wydała się mu niesatysfakcjonująca. W biblijnych opowiadaniach o wojnach i ludzkiej niestałości Augustyn nie odkrył bowiem ani wzniosłej filozofii, ani równie wzniosłych poszukiwań prawdy, które miałyby jej towarzyszyć. Nie chciał jednak żyć bez Boga, dlatego wciąż poszukiwał religii, która odpowiedziałaby na jego pragnienie poznania prawdy i zbliżenia się do Jezusa. W ten sposób wpadł w sieć sekty&lt;br /&gt;manichejczyków, którzy przedstawiali się jako chrześcijanie i obiecywali religię całkowicie racjonalną. Twierdzili mianowicie, że u podstaw świata znajdują się dwie zasady: dobra i zła, według których można wytłumaczyć całą złożoność ludzkiej historii. Ich dualistyczna moralność spodobała się Augustynowi, gdyż zakładała wysokie morale wybranych: a ktoś, kto - tak jak on - dopiero przyłączył się do sekty, mógł wieść życie znacznie bardziej dostosowane do sytuacji swego czasu, zwłaszcza gdy był młody. Dlatego Augustyn, przekonany, że znalazł religię będącą syntezą racjonalności, poszukiwań prawdy i miłości Jezusa Chrystusa, został manichejczykiem. Miał też z tego konkretną korzyść: związanie się z manichejczykami ułatwiało mu bowiem perspektywę udanej kariery, gdyż wiele wpływowych osobistości było wtedy manichejczykami. Należąc do tej religii, Augustyn mógł rozwijać swoją karierę polityczną i kontynuować związek z kobietą, z którą potem miał syna Adeodatusa, niezwykle inteligentnego, którego bardzo kochał. Adeodatus uczestniczył w przygotowaniach do chrztu Augustyna niedaleko jeziora Como. Występuje on również w Dialogach, jednym z dzieł Świętego przekazanych następnym pokoleniom. Nieszczęśliwie jednak chłopiec zmarł w młodym wieku. W latach młodości Augustyn był już nauczycielem gramatyki w swoim rodzinnym mieście, a podczas studiów w Kartaginie stał się błyskotliwym i znanym nauczycielem retoryki. Równocześnie jednak coraz bardziej dystansował się od poglądów manicheizmu, którymi rozczarował się z intelektualnego punktu widzenia, z chwilą gdy okazało się, że doktryna ta nie jest w stanie rozwiać jego wątpliwości. Wkrótce Augustyn przeniósł się do Rzymu, a potem do Mediolanu - miasta, w którym wtedy miał swą siedzibę sąd cesarski - gdzie objął prestiżowe stanowisko profesora retoryki dzięki rekomendacjom prefekta rzymskiego Syrnmacusa, poganina wrogo nastawionego do św. Ambrożego, ówczesnego biskupa Mediolanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Mediolanie Augustyn miał zwyczaj słuchania - najpierw czynił to w celu wzbogacenia swojego warsztatu retorycznego - znakomitych kazań biskupa Ambrożego, który był przedstawicielem cesarza na północne Włochy. Jako retora rodem z Afryki fascynowały go słowa wielkiego mówcy z Mediolanu. Nie tyle jednak wartość retoryczna, ile przede wszystkim treść kazań coraz bardziej poruszała Augustyna. Trudność, której doświadczał w zrozumieniu Starego Testamentu, z powodu niewystępowania w jego tekstach porywającej retoryki czy wzniosłej filozofii, została rozwiązana w kazaniach św. Ambrożego, dzięki interpretacji typologicznej. Augustyn zrozumiał, że cały Stary Testament jest swoistą podróżą w kierunku Jezusa Chrystusa. W ten sposób otrzymał klucz, dzięki któremu mógł zrozumieć piękno, a także filozoficzną głębię Starego Testamentu i jedność misterium Chrystusa obecnego w historii, jak również odnaleźć syntezę między filozofią, rozumem i wiarą dokonującą się w Logosie, Chrystusie - Odwiecznym Słowie, które stało się Ciałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W krótkim czasie uzmysłowił sobie, że to właśnie zastosowanie przez biskupa Mediolanu alegorycznej interpretacji Pisma Świętego, przy jednoczesnym korzystaniu z neoplatońskiej filozofii, umożliwiły rozwiązanie intelektualnych problemów, które, przy pierwszej lekturze Biblii, gdy Augustyn jeszcze był młody, wydawały mu się nie do przezwyciężenia.&lt;br /&gt;Po lekturze dzieł filozofów Augustyn przystąpił do ponownej lektury Biblii, zwłaszcza Listów Pawiowych. Jego nawrócenie na chrześcijaństwo 15 sierpnia 386 roku - opowiemy o nim w innej katechezie - można zatem określić jako końcowy etap długiej i męczącej podróży wewnętrznej. Po tym wydarzeniu, wraz ze swą siostrą Moniką, synem Adeodatusem i niewielką grupą przyjaciół, wyprowadził się na wieś, na północ od Mediolanu, w okolice jeziora Como, by przygotować się do przyjęcia chrztu. Augustyn przyjął chrzest w mediolańskiej katedrze w Wigilię Paschalną 24 kwietnia 387 roku z rąk biskupa Ambrożego. Miał wówczas 32 lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chrzcie Augustyn przeniknięty ideą życia monastycznego i poświęcenia się służbie Bogu, zdecydował się razem z przyjaciółmi powrócić do Afryki. Jednak podczas oczekiwania na rejs w Ostii jego matka niespodziewanie ciężko zachorowała i krótko potem zmarła, co Augustyn bardzo przeżył. Powróciwszy wreszcie do swej ziemi ojczystej, osiedlił się w Hipponie z mocnym postanowieniem założenia tam klasztoru. W tym mieście na afrykańskim wybrzeżu Morza Śródziemnego w 391 roku - mimo jego sprzeciwu - został wyświęcony na kapłana i razem z kilkoma towarzyszami zaczął wieść życie monastyczne, o jakim marzył od dawna, dzieląc swój czas pomiędzy modlitwę, naukę i głoszenie Słowa. Wszystko czego pragnął, to służyć prawdzie. Na początku nie uważał, że ma powołanie do życia kapłańskiego, lecz w końcu zrozumiał, że Pan Bóg wzywa go do bycia kapłanem pomiędzy ludźmi, którym w ten sposób chce zaoferować dar prawdy. Cztery lata później został wyświęcony na biskupa Hippony. Augustyn stale rozwijał swe studium Biblii oraz tekstów chrześcijańskiej tradycji i był wzorem biskupa pełnego bezgranicznego poświęcenia się w swej posłudze. Kilka razy w tygodniu głosił kazania, wspomagał biednych i sieroty, kierował formacją duchową kleru i organizacją męskich oraz żeńskich klasztorów. W krótkim czasie były retor stał się jednym z najważniejszych przedstawicieli chrześcijaństwa w ówczesnych czasach. W swej ponad 35-letniej posłudze biskupiej okazał się prężnym zarządcą diecezji, co przyniosło znaczące owoce, również w sprawach społecznych. Miał również znaczący wpływ na kierunki działań Kościoła katolickiego w Afryce Północnej, a nawet więcej - na rozwój całego chrześcijaństwa w tym okresie. Walczył bowiem z rozmaitymi tendencjami religijnymi czy destrukcyjnymi herezjami, takimi jak manicheizm, donatyzm i pelagianizm, które stanowiły zagrożenie dla chrześcijańskiej wiary w Jednego Boga bogatego w miłosierdzie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Augustyn codziennie zawierzał się Bogu, aż do końca swego życia. Nawet gdy był obłożnie chory na febrę, pod koniec prawie trzymiesięcznego oblężenia Hippony przez Wandalów, poprosił o przepisanie mu psalmów pokutnych wielkimi literami i - jak relacjonuje Possydiusz w Vita Augustini - „kazał zawiesić prześcieradła na ścianach, tak aby, będąc przykutym do łóżka w czasie choroby, mógł je widzieć, a czytając, wciąż ronił gorące łzy" (31,2). W ten sposób Augustyn spędził ostatnie dni swojego życia. Zmarł 28 sierpnia 430 roku przed ukończeniem 76. roku życia. Następne spotkania poświęcimy jego dziełom, przesłaniu i do¬świadczeniom wewnętrznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(przekład Michał Zmuda)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-4924352885425737722?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/4924352885425737722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4924352885425737722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4924352885425737722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/04/sw-augustyn-z-hippony-1.html' title='ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY (1)'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-320266769074041074</id><published>2011-01-12T05:14:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T05:16:47.053-08:00</updated><title type='text'>Św. Augustyn: W jaki sposób Apostołowie doszli do poznania, że Chrystus jest Bogiem, Królem Wszechświata ?</title><content type='html'>W jaki sposób Apostołowie doszli do poznania, że Chrystus jest Bogiem, Królem Wszechświata ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto będziemy śpiewać o Chrystusie: „Pan, król wielki nade wszystką ziemią!" (por. Ps 46, 3). Z czego wynika, że głusi są ci, którzy twierdzą, że Pan włada tylko tu, w Afryce. Lecz nie pozwólmy im przypuszczać, że psalmista nie mówi o Chrystusie. Bo któż inny jest naszym Królem, jeśli nie nasz Pan, Jezus Chrystus? On sam jest naszym Królem. A co usłyszeliście w tymże psalmie, w wersie przed chwilą wyśpiewanym? „Śpiewajcież Bogu naszemu, śpiewajcie! Śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie!" (Ps 46, 7). Byście zaś nie sądzili, że ten, którego wychwalacie, ma ograniczoną władzę, Psalmista powiada: „Albowiem królem wszystkiej ziemi Bóg" (por. Ps 46, 8). Lecz jakże może On być Królem wszystkiej ziemi, On, który pojawił się w jednej jej części, w Judei; On, który chodził pośród ludzi, był zrodzony, ssał pierś, wzrastał, jadł, pił, zasypiał i się budził, wstawał, ubierał się; cierpiał męki, został ukoronowany cierniami, zawisł na drzewie, został przebity włócznią, umarł, był pogrzebany? Jakże może On być Królem wszystkiej ziemi? A jednak to, co odnosiło się do pewnego miejsca na ziemi, było cielesne, bo dla cielesnych oczu tylko to jest widoczne; nieśmiertelny majestat został ukryty w śmiertelnym ciele. Jakim wzrokiem możemy zatem dosięgnąć nieśmiertelnego majestatu; jaki wzrok przebiłby się poza cielesność? Jest taki wzrok, wewnętrzny wzrok.&lt;br /&gt;Syn Tobiasza trzymał ojca za rękę, tak że ów, choć pozbawiony cielesnego wzroku, mógł chodzić bezpiecznie. Lecz ociemniały Tobiasz był obdarzony widzeniem duchowym, dzięki któremu nauczył swego syna zasad dobrego życia. Dla tej przyczyny cielesny wzrok syna był czymś niższym, pośledniejszym niż duchowe widzenie ojca.&lt;br /&gt;W podobny sposób Apostołowie, posługując się zewnętrznym wzrokiem, patrzyli na Chrystusa jedzącego w domu Lewiego, pijącego wodę ze studni w Samarii, Chrystusa pojmanego, ubiczowanego, ukoronowanego cierniami, przybitego do krzyża, przebitego włócznią, umarłego i pogrzebanego. Gdy Duch Święty spoczął na Apostołach, swym duchowym okiem rozpoznali Chrystusa jako Boga, Króla Wszechświata.&lt;br /&gt;Stąd też zewnętrzny wzrok Apostołów, którym patrzyli na cielesne życie Chrystusa był niższy, pośledniejszy niż ich duchowe widzenie, oświecone przez łaskę, przez którą poznali że Chrystus jest Bogiem, Królem Wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktaty o Ewangelii sw. Jana 13, 3.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-320266769074041074?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/320266769074041074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/sw-augustyn-w-jaki-sposob-apostoowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/320266769074041074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/320266769074041074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/sw-augustyn-w-jaki-sposob-apostoowie.html' title='Św. Augustyn: W jaki sposób Apostołowie doszli do poznania, że Chrystus jest Bogiem, Królem Wszechświata ?'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-449720544563975101</id><published>2011-01-12T05:09:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T05:12:39.255-08:00</updated><title type='text'>Św. Augustyn:  W jaki sposób Chrystus może wpływać na poprawę twego życia ?</title><content type='html'>W jaki sposób Chrystus może wpływać na poprawę twego życia ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możemy wyobrazić sobie człowieka okradającego sklep, który nie został przyłapany. Możemy nawet uskarżać się na to, że nikt nie ukarze rabusia. Jeśli pragniesz więzienia jako sposobu poprawy dla ręki, która obrabowała sklep, powinieneś wcześniej poprawić swój język. Jeśli chcesz, by sprawca włamania miał serce zdolne kochać innych ludzi, sam musisz obrócić swoje serce ku Chrystusowi. Jeśli tego nie uczynisz, niewykluczone, że On najpierw napomni i wpłynie na ciebie, a dopiero później na rabusia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komentarz do Psalmu 94.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W: Sw. Augustyn, 101 pytań i odpowiedzi, Sandomierz 2007.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-449720544563975101?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/449720544563975101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/sw-augustyn-w-jaki-sposob-chrystus-moze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/449720544563975101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/449720544563975101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/sw-augustyn-w-jaki-sposob-chrystus-moze.html' title='Św. Augustyn:  W jaki sposób Chrystus może wpływać na poprawę twego życia ?'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-4460119692963600905</id><published>2011-01-08T07:53:00.001-08:00</published><updated>2011-01-08T07:54:09.872-08:00</updated><title type='text'>Modlitwa św. Augustyna do Ducha Świętego</title><content type='html'>Bądź mym oddechem, Duchu Święty, abym rozważał to co święte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź moją siłą Duchu Święty, abym czynił to co święte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź mym pragnieniem Duchu Święty, abym ukochał to co święte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź moją mocą Duchu Święty, abym strzegł tego co święte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strzeż mnie od złego, Duchu Święty, bym nie zatracił tego co święte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-4460119692963600905?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/4460119692963600905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/modlitwa-sw-augustyna-do-ducha-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4460119692963600905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/4460119692963600905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/modlitwa-sw-augustyna-do-ducha-swietego.html' title='Modlitwa św. Augustyna do Ducha Świętego'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-1506138941311497652</id><published>2011-01-08T06:46:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T06:51:15.615-08:00</updated><title type='text'>Modlitwy do św. Augustyna</title><content type='html'>Litania do św. Augustyna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kyrie, elejson! Chryste, elejson! Kyrie, elejson!&lt;br /&gt;Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;Synu, Odkupicielu świata, Boże,&lt;br /&gt;Duchu Święty, Boże,&lt;br /&gt;Święta Trójco, Jedyny Boże,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami.&lt;br /&gt;Święty Ojcze Augustynie, ubłagaj nam Serce Boskie.&lt;br /&gt;Synu pobożnych łez świętej Moniki,&lt;br /&gt;Ojcze i założycielu zakonu pustelników,&lt;br /&gt;Wybrane światło Doktorów,&lt;br /&gt;Gorliwie studiujący Pismo święte,&lt;br /&gt;Nauczycielu teologów,&lt;br /&gt;Wzorze apostolskiego życia,&lt;br /&gt;Sławny głosicielu słowa Boskiego,&lt;br /&gt;Obrońco wiary,&lt;br /&gt;Zraniony miłością Chrystusową,&lt;br /&gt;Biskupie wielkiej pokory i litości,&lt;br /&gt;Światło rozpraszające ciemności błędów,&lt;br /&gt;Źródło boskiej wymowy,&lt;br /&gt;Ojcze wielu zakonów żyjących pod Twoją regułą,&lt;br /&gt;Łaskawy obrońco uciekających się do Ciebie,&lt;br /&gt;Pociecho ubogich i utrapionych,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez przedziwne Twoje nawrócenie,&lt;br /&gt;Przez miłość, którą pałałeś w obronie wiary,&lt;br /&gt;Przez Twoje prace, którymi wspierałeś Kościół,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.&lt;br /&gt;Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Módlmy się:&lt;br /&gt;Boże, pocieszycielu zasmuconych, Ty miłosiernie przyjąłeś matczyne łzy świętej Moniki i udzieliłeś łaski nawrócenia jej synowi Augustynowi, daj nam za wstawiennictwem ich obojga opłakiwać nasze grzechy i znaleźć Twoje przebaczenie. Przez Chrys­tusa, Pana naszego.&lt;br /&gt;Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-1506138941311497652?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/1506138941311497652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/modlitwy-do-sw-augustyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1506138941311497652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/1506138941311497652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/modlitwy-do-sw-augustyna.html' title='Modlitwy do św. Augustyna'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-8213121766062041317</id><published>2011-01-07T07:28:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T08:19:00.081-08:00</updated><title type='text'>Wyznania św. Augustyna - Księga trzynasta</title><content type='html'>KSIĘGA TRZYNASTA&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;1. Do Ciebie wołam, o Boże mój, pełen miłosierdzia dla mnie, który mnie stworzyłeś i nie zapomniałeś o mnie wtedy, gdy ja o Tobie nie pamiętałem. Przyzywam Cię do duszy mojej. Poprzez tęsknotę bowiem, jaką jej wszczepiasz, sposobisz ją na przyjęcie Ciebie. Nie opuszczaj mnie teraz, kiedy Ciebie wzywam. Wspomogłeś mnie przecież, zanim jeszcze Cię wzywać zacząłem. Osaczałeś mnie przeróżnymi głosami, abym Cię usłyszał z daleka i nawrócił się, abym zaczął wołać ku Temu, który mnie przywoływał. To Ty, Panie, zmazałeś wszystkie moje przewinienia, aby mi nie odpłacać karą za czyny moich rąk, które mnie od Ciebie odwiodły. Policzyłeś mi też, zanim jeszcze ich dokonałem, wszystkie moje dobre uczynki, aby wynagrodzić swoje własne ręce, którymi mnie stworzyłeś. Zanim zacząłem istnieć, Ty byłeś. Mnie nie było, nie było tego, który miałby przyjąć od Ciebie dar istnienia. A oto jestem, bo Twoja dobroć wyprzedziła to wszystko, czym uczyniłeś mnie i z czego mnie uczyniłeś. Nie potrzebowałeś mnie ani też nie jestem takim dobrem, żebym mógł być Tobie pomocny, Panie i Boże mój. To nie jest tak, jakobyś mógł się zmęczyć działaniem, a ja mógłbym Ci wtedy służyć pomocą, aby ulżyć Tobie; albo jakoby&lt;br /&gt;moc Twoja miała być mniejsza, gdyby Ci brakowało mojej służby. Nie potrzebujesz mojego trudu, jak go potrzebuje ziemia, która by bez niego dziczała. Nie podupadasz, gdy ja Ci nie służę. Ja mogę tylko służyć Ci i czcić Cię po to, aby do mnie spływało dobro od Ciebie, któremu zawdzięczam także i to, że w ogóle istnieję. Gdybym nie istniał, nie mogłoby na mnie spływać dobro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wszystko, co stworzyłeś, istnieje dzięki bezmiarowi Twojej dobroci. Nie odmawiasz bowiem istnienia dobru, które ani nie przynosi Ci korzyści, ani też nie należy do Twojej substancji, a więc nie jest Tobie równe, lecz istnieje tylko dzięki temu, że od Ciebie może istnienie czerpać. Czymże by bowiem zawczasu mogły się zasłużyć u Ciebie niebo i ziemia, które na początku stworzyłeś? Niechże duchowa natura i cielesna natura powiedzą, czym się zawczasu u Ciebie zasłużyły te natury, które uczyniłeś w swej Mądrości, aby od niej zależały. Zarówno duchowa, jak i cielesna natura były w stanie pierwotnym i bezkształtnym i obie mogły się osunąć w zamęt i w obcość wobec Ciebie. Lecz duchowość nawet nie ukształtowana już była czymś cenniejszym od ukształtowanej nawet materialności. Materialność zaś nie ukształtowana była czymś cenniejszym od zupełnej nicości. Pozostałyby w bezkształtności - także w tym stanie zależne od Twego Słowa - gdyby to Słowo nie wezwało ich do Twojej jedności i gdyby nie zostały ukształtowane przez Ciebie, jedyne najwyższe Dobro, jako składniki wszechświata, jako wszystkie rzeczy, które są bardzo dobre. A czymże sobie one zasłużyły u Ciebie choćby na to, żeby istnieć - nawet w stanie bezkształtności? Nawet i takiego istnienia by nie miały, gdyby nie czerpały go od Ciebie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czymże sobie materia cielesna zasłużyła u Ciebie na to, żeby istnieć - choćby jako byt niewidzialny i bezkształtny? Przecież nie istniałaby ona nawet i w takim stanie, gdybyś Ty jej nie stworzył. Nie istniała, póki jej nie stworzyłeś - a więc nie mogła sobie niczym zasłużyć u Ciebie na istnienie. Albo czy materia duchowa w swoim zaczątkowym stanie mogła czymkolwiek zasłużyć nawet na takie płynne i mroczne istnienie, gdy była podobna do morskiej otchłani, a do Ciebie jakże niepodobna, póki to samo Słowo nie skierowało jej ku jej Stwórcy i nie rozświetliło światłością swoją tak, że stała się światłością - wprawdzie nie na równi z Tobą, ale na tyle, że się mogła ukształtować na wzór formy równej Tobie? Jak w przypadku rzeczy materialnej „być" nie oznacza jeszcze „być piękną", gdyż wtedy rzecz brzydka nie mogłaby istnieć, tak dla stworzonej istoty duchowej nie jest tym samym „żyć" i „żyć mądrze", gdyż wtedy byłaby ona niezmiennie mądra. Dobrem dla ducha jest zawsze trwać przy Tobie i nigdy nie utracić - przez odwrócenie się od Ciebie - owego światła, jakie przez nawrócenie uzyskał, nigdy się nie osunąć w życie podobne do mrocznej otchłani. Także my, którzy mając dusze, jesteśmy istotami duchowymi, w tym życiu byliśmy niegdyś ciemnością, gdyśmy się od Ciebie, naszego światła, odwrócili. I zmagamy się jeszcze z resztą naszych ciemności, póki się nie staniemy Twoją sprawiedliwością, jak wysokie góry Boże, w jedynym Synu Twoim. A byliśmy bezdenną otchłanią, gdy wyroki Twe nad nami ciążyły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Na początku stworzenia rzekłeś: „Niech się stanie światłość!" - i stała się światłość. Myślę, że słowa te dotyczą stworzenia duchowego. Bo istniało już wówczas jakieś życie, które mogło przyjąć od Ciebie światło. Ale jak przedtem niczym sobie&lt;br /&gt;nie zasłużyło u Ciebie, żeby być takim rodzajem życia, które by mogło być oświecone, tak i wtedy, gdy już istniało, niczym sobie nie zasłużyło na dostąpienie światła. W swoim stanie bezkształtnym, póki się nie stało światłością, nie mogło być Tobie miłe. A stało się światłością nie przez samo istnienie, lecz przez wpatrzenie się w Źródło światła i przez wytrwanie przy nim - tak że tylko łasce Twej zawdzięcza zarówno samo życie, jak i to, że szczęśliwie żyje, zwróciwszy się - poprzez ulepszającą je zmianę - ku temu, co ani na lepsze, ani na gorsze zmienić się nie może. Tym jesteś jedynie Ty, bo tylko Ty istniejesz bezwzględnie: dla Ciebie „żyć" i „żyć szczęśliwie" to jedno; bo sam Twoim szczęściem jesteś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Czegóż więc brakowałoby Tobie do szczęścia, który sam jesteś dla siebie szczęściem, gdyby w ogóle nie zaistniało albo gdyby pozostało w stanie bezkształtności wszystko, co uczyniłeś? Stworzyłeś to wszystko nie z potrzeby, ale z pełni Twojej dobroci. Skupiłeś to i ukształtowałeś nie dlatego, że Twoja radość mogłaby się przez to wzmóc. Ponieważ jesteś doskonały, nie podoba Ci się niedoskonałość rzeczy i udoskonalasz je, aby się Tobie podobać mogły. Ale nie jest tak, jakobyś był niedoskonały i mógł się udoskonalić tylko przez doskonalenie stworzeń. Duch Twój dobry „nad wodami się unosił", a nie był przez nie niesiony, jakoby na nich spoczywał. Ilekroć się mówi, że Duch Twój dobry spoczywa na jakichś ludziach, oznacza to, że im daje spoczynek w sobie. Kiedy Duch Twój unosił się nad wodami, niezniszczalna i niezmienna wola Twoja, całkowicie wystarczająca sama w sobie i dla siebie, unosiła się nad życiem, które stworzyłeś i dla którego nie jest tym samym „żyć" i „żyć szczęśliwie", bo istnieje ono także w stanie płynności i ciemności. &lt;br /&gt;Aby osiągnąć szczęście, musi się ono zwrócić ku Temu, który je stworzył, i żyć coraz bliżej Źródła życia, w jego świetle widzieć światło, stać się doskonałym, jasnym, błogosławionym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Oto mi się tu ukazuje w tajemniczym obrazie Trójca, którą jest Bóg mój. Ty, Ojcze, niebo i ziemię uczyniłeś na początku, jakim jest Twoja zrodzona z Ciebie Mądrość, równa Tobie i z Tobą współwieczna, czyli Twój Syn. Wiele już mówiłem tak o niebie nad niebiosami, jak i o ziemi niewidzialnej i nie ukształtowanej, a także o mrocznej otchłani, która by się napełniła chaosem zła, gdyby się nie zwróciła ku Temu, od którego zaczerpnęła nawet takie życie, jakie miała, i gdyby się przez oświecenie nie stała życiem pełnym piękna i nie była owym niebem nad niebiosami, czyli niebem dla tego nieba, które potem zostało stworzone między górnymi a dolnymi wodami. Gdy o tym mówiłem, Boga, który to stworzył, pojmowałem jako Ojca, a Początek,&lt;br /&gt;w którym Bóg to uczynił, jako Syna. Wierząc zaś, że mój Bóg jest Trójcą, szukałem tej prawdy w słowach Jego Pisma Świętego.I oto przeczytałem, że Jego Duch „unosił się nad wodami". Oto więc Bóg mój Trójca - Ojciec, Syn i Duch Święty - Stwórca&lt;br /&gt;całego stworzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Ale, o Światło uczące prawdy, ku Tobie podnoszę moje serce, aby mnie serce moje nie zwodziło. Ty sam rozprosz spowijające je ciemności! Wyjaw mi, błagam Cię przez Miłość, naszą Matkę, wyjaw mi, jaka jest tego przyczyna, że Twoje Pismo&lt;br /&gt;Święte wymieniło Twego Ducha dopiero po opowiedzeniu o niebie i o ziemi niewidzialnej i nie ukształtowanej, i o ciemnościach nad otchłanią. Czy dlatego, że można nas było zaznajomić z Nim tylko przez powiedzenie, że nad czymś się unosił,&lt;br /&gt;a nie byłoby można użyć takiego określenia, gdyby przedtem nie wspomniano czegoś, nad czym On mógłby się unosić? Nie unosił się przecież ani nad Ojcem, ani nad Synem. A nie można by było we właściwym sensie tego słowa powiedzieć, że się unosił, gdyby się nie unosił nad czymś. Jeżeli więc było konieczne przedstawienie Ducha Świętego jako unoszącego się nad czymś, najpierw trzeba było nazwać to, nad czym się On unosił. Wyłania się teraz kwestia: dlaczego trzeba Go było przedstawić właśnie jako unoszącego się w górze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Aby to zrozumieć, trzeba najpierw wniknąć w słowa Twojego apostoła Pawła, mówiącego, że „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany". Kiedy w innym miejscu apostoł uczy nas o darach duchowych, wskazuje „najdoskonalszą ze wszystkich drogę", drogę miłości, i pada na kolana przed Tobą, prosząc za nas, byśmy mogli poznać, jak bardzo nad wszystkimi cnotami góruje znajomość miłości Chrystusowej. W takim właśnie znaczeniu Duch, górując nad wszystkim, unosił się nad wodami. Komu to opowiem i jakimi słowami zdołam opisać brzemię pożądania, spychające nas w otchłań urwistą, jakimiż słowami wyrażę, jak nas miłość Boża podnosi poprzez działanie Ducha Twojego, który nad wodami się unosił? Komu mam powiedzieć o tym i w jaki sposób mam to wyrazić? Przepaście, w które zapadamy i z których się znowu wynurzamy, to nie są miejsca w przestrzeni. Podobne są do materialnych przepaści, a zarazem jakże od nich odmienne. Są to nasze namiętności i przywiązania, zamącenie naszego ducha, ściągające nas w dół poprzez uwikłanie w troskach tego świata. Lecz świętość Twoja, budząc w nas pragnienie pokoju, znowu nas w górę podnosi, abyśmy tam w górze trwali sercami przy Tobie - tam, gdzie Duch Twój unosi się nad wodami. Abyśmy dotarli do najwyższego pokoju, gdy dusza już przebędzie wody niebytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Upadł anioł, upadła ludzka dusza, a upadek ich pokazuje, jaka mroczna otchłań pochłonęłaby wszystkie stworzone byty duchowe, gdybyś nie rzekł na początku: „Niech się stanie światłość!" - i stała się światłość. Gdyby nie to, że w Twoim&lt;br /&gt;mieście niebiańskim każdy umysł w posłuszeństwie wytrwał przy Tobie i spoczął w Duchu Twoim, który nad wszystkim, co zmienne, niezmiennie się unosi - nawet samo niebo nad niebiosami, zostawione sobie, byłoby ciemną otchłanią. A oto jest ono światłością w Panu. Nawet przez nieszczęsny niepokój upadłych duchów, przez ciemność, jaką odsłaniają owe istoty odarte z szaty światła Twego, wyraźnie pokazujesz, jak wspaniałe są Twoje stworzenia rozumne, skoro do szczęścia i spoczynku nie może im wystarczyć cokolwiek mniejszego od Ciebie. Same siebie nie&lt;br /&gt;mogą tym obdarzyć. To Ty, Boże nasz, rozświecisz nasze ciemności. Od Ciebie pochodzą nasze szaty świetliste, dzięki Tobie „ciemności nasze będą jak południe".&lt;br /&gt;Siebie daj mi, Boże mój! Siebie samego mi oddaj! Ciebie miłuję. Jeśli za mało miłuję, spraw, abym mocniej miłował. Nie potrafię zmierzyć miłości, nie wiem, o ile bardziej powinienem Cię kochać, by życie moje pobiegło w Twoje objęcia i już nigdy się od Ciebie nie odwróciło aż do chwili, gdy się na zawsze ukryje w świątyni Twej obecności. To jedno tylko wiem, że źle mi jest bez Ciebie, źle nie tylko wokół mnie, lecz i we mnie samym; a wszelkie bogactwo, które nie jest moim Bogiem, to nędza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Czy Ojciec i Syn nie unosili się także nad wodami? Jeżeli wyobrażamy to sobie jako unoszenie się fizyczne w przestrzeni, to przecież i Duch Święty tak się nie unosił. Jeśli zaś mamy na myśli górowanie niezmiennego bóstwa nad wszystkim, co zmienne, to i Ojciec, i Syn, i Duch Święty unosili się nad wodami. Czemuż więc powiedziano to tylko o Twoim Duchu? Dlaczego tylko o Nim mówi się tak, jakby się znajdował w jakimś miejscu, które nie jest miejscem? Tylko też o Nim powiedziano, że jest Twoim darem. W darze Twoim znajdujemy spoczynek, w darze Twoim radujemy się Tobą. Ten spoczynek jest naszym miejscem. Miłość nas prowadzi na tę wyżynę, Twój dobry Duch podnosi nas, ubogie istoty, z samych progów śmierci. W dobrej woli jest dla nas pokój.&lt;br /&gt;Ciało swoją siłą ciążenia zmierza do właściwego dlań miejsca. Siła ciążenia nie zawsze pcha w dół, właściwym miejscem nie zawsze jest miejsce najniższe. Podczas gdy kamień spada, płomień się w górę wznosi. Każda rzecz porusza się według swej siły ciążenia i dąży do właściwego jej miejsca. Oliwa dolana do wody wypływa na wierzch. Woda wlana do oliwy opada na dno. I jedna, i druga, kierowana swą siłą ciążenia, dąży do właściwego jej miejsca. Rzeczy wytrącone ze swego miejsca są niespokojne; gdy się im przywraca porządek, osiągają spoczynek. Moją siłą ciążenia jest miłość moja: dokądkolwiek zmierzam, miłość mnie prowadzi. Twój dar, Duch Święty, zapala nas i wznosimy się w górę: płoniemy i idziemy. Sercem wstępujemy na wyżynę i śpiewamy pieśń stopni1. Ogniem Twoim - ogniem dobrym -pałamy i idziemy. W górę idziemy, ku pokojowi Jerozolimy niebiańskiej. „Weseliłem się z tego, co mi powiedziano: pójdziemy&lt;br /&gt;do domu Pańskiego" - gdzie nas umieści dobra wola, abyśmy już tylko jednego pragnęli: pozostać tam na wieczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Błogosławiony twór to niebo nad niebiosami, które nigdy nie zaznało żadnego innego stanu! A jednak i ono byłoby czymś innym, gdyby dar Twój, Duch Święty, który się nad wszystkim, co zmienne, unosi, nie porwał go w górę w samym momencie jego powstania, zanim jakikolwiek czas upłynął. Od razu przyzwałeś je do siebie słowami: „Niech się stanie światłość!" - i stała się światłość. W naszym życiu są różne okresy, byliśmy bowiem ciemnością, a staniemy się światłością. O niebie zaś&lt;br /&gt;nad niebiosami powiedziane jest tylko, czym byłoby, gdyby nie zostało oświecone. Mówi się o nim tak, jakby najpierw było czymś płynnym i mrocznym, a dlatego tak się mówi, byśmy pojęli, co sprawiło, że jest ono czymś zupełnie innym, czyli jak ono&lt;br /&gt;samo jest światłością dzięki zwróceniu się ku Światłu, które nigdy nie gaśnie. Kto może, niech to pojmie. Kto nie może pojąć, niech Ciebie prosi o łaskę zrozumienia. Dlaczegoż mnie wypytuje o to, jakbym to ja oświecał każdego człowieka przychodzącego na ten świat?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Trójcę wszechmocną któż pojąć zdoła? Każdy o Niej mówi - ale czy naprawdę o Niej? Niewiele jest takich dusz, które - mówiąc o Niej - wiedzą, co mówią. Spierają się i walczą, a przecież tylko w pokoju można Ją zobaczyć. Chciałbym, by ludzie&lt;br /&gt;dostrzegli w samych sobie i rozważyli trzy stany. Są one oczywiście bardzo odmienne od Trójcy, ale zastanowienie się nad nimi może być użytecznym ćwiczeniem, dzięki któremu zrozumieją i odczują, jak głęboka jest ta odmienność. Trzy te stany w nas&lt;br /&gt;to: być, wiedzieć, chcieć. Jestem, wiem i chcę. Jestem poznający i chcący. Wiem, że jestem i że chcę. Chcę być i wiedzieć.&lt;br /&gt;Trzy te stany przenika jedno nierozdzielne życie: jedno życie, jeden umysł, jedna istota. Można każdy z tych trzech stanów odróżnić od innych, a jednak te różnice nie rozłączają ich. Warto się nad tym dobrze zastanowić. Nie trzeba się rozglądać za czymkolwiek poza sobą, niech się każdy przypatrzy samemu sobie i powie mi, co dostrzegł.&lt;br /&gt;Skoro jednak w tych trzech stanach wyśledzi wspólną podstawę i oznajmi mi to odkrycie, niech się nieludzi, że już zrozumiał to, co przerasta wszelkie takie stany i jest niezmienne: niezmiennie istnieje, niezmiennie wie i niezmiennie chce. Czy i tam są trzy stany i dlatego Bóg jest Trójcą? Czy raczej wszystkie one są w każdej z trzech Osób. tak że każda jest troista? A może obie te teorie są prawdziwe i w jakiś niepojęty sposób byt Boga jest pojedynczością i mnogością zarazem: Bóg, będąc nieskończony, jest zarazem celem dla samego siebie, w samym sobie istniejąc, poznając siebie i sobie wystarczając, dzięki wielkiemu bogactwu swej jedności, w której zawsze pozostaje tym samym? Któż to zdoła pojąć? Kto zdoła to wypowiedzieć? Któż się ośmieli taką rzecz rozstrzygnąć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Idź jednak przed siebie, wiaro moja, i wyznawaj Panu Bogu twemu: Święty, Święty, Święty, Panie Boże mój, w imię Twe zostaliśmy ochrzczeni, Ojcze, Synu i Duchu Święty. W imię też Twoje chrzcimy, Ojcze, Synu i Duchu Święty. Także tu, wśród nas. Bóg stworzył - w Chrystusie, Synu swoim - niebo i ziemię, czyli duchowe i cielesne członki swego Kościoła. Ziemia nasza, póki nie otrzymała formy, jaką jest nauka, była niewidzialna i nie ukształtowana. Spowijała nas ciemność niewiedzy. Bo karałeś człowieka z powodu jego nieprawości. Wyroki Twoje — przepaść wielka. &lt;br /&gt;Ale przecież Duch Twój „unosił się nad wodami". Siec miłosierdzie Twoje nie porzuciło naszej nędzy. Rzekłeś: „Niech się stanie światłość!". „Czyńcie pokutę, albowiem przybliżyło się królestwo niebieskie". Czyńcie pokutę, niech się stanie światłość! W naszym zatrwożeniu wspomnieliśmy Ciebie, Panie, w ziemi nad Jordanem, w tej górze, jaką jest Chrystus, górze równej Tobie, która się ze względu na nas uniżyła. Obrzydły nam ciemności nasze, nawróciliśmy się do Ciebie, a wtedy światłość się rozjarzyła. Niegdyś byliśmy ciemnością, a oto teraz jesteśmy światłością w Panu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Ale światłością na razie tylko przez wiarę, a jeszcze nie przez widzenie. „W nadziei bowiem jesteśmy zbawieni. A nadzieja, która się widzi, już nie jest nadzieją". Ciągle jeszcze otchłań przyzywa otchłani — ale już w głosie upustów Twoich. Także ten, który mówi: „Nie mogłem do was przemawiać jako do duchowych, ale jak do cielesnych" - nawet apostoł Paweł nie mniema, że te rzeczy już zdołaj pojąć. Ale o jednym wie na pewno: że zapominając o wszystkim, co jest poza nim, zdąża ku temu, co jest przed nim. Wzdycha w utrapieniu. Dusza jego pragnie Boga żywego, jak jeleń pragnie zdrojów wód. Pyta: "Kiedyż tam dojdę?" - pragnąc, aby był przyobleczony w mieszkanie, które jest z nieba. Woła do tych, którzy głębiej od niego są w otchłani: „Nie upodobniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowę umysłu". „Nie stawajcie się dziećmi w pojmowaniu, ale pod względem zła bądźcie niemowlętami, a umysłem bądźcie doskonałymi". Mówi też: „O, nierozumni Galaci, kto was omamił?".&lt;br /&gt;Ale to już nie apostoł Paweł przemawia tymi słowami. To Twój głos nas przyzywa, z wyżyny bowiem zesłałeś Ducha Twego poprzez Tego, który wstąpił na wyżynę i rozwarł upusty swoich darów, aby rwący nurt tej rzeki rozweselił miasto Twe. Do Chrystusa wzdycha ten przyjaciel Oblubieńca, apostoł Paweł, mając już u Niego pierwociny ducha, lecz w głębi duszy wzdychając, wyczekując przybrania za syna, odkupienia swego ciała. Do Chrystusa wzdycha, jest bowiem częścią Kościoła, Chrystusowej Oblubienicy. Żarliwa jest jego miłość, bo jest on przyjacielem Oblubieńca. Tego Oblubieńca, a nie siebie miłuje. Głosem upustów Twoich, a nie swoim własnym głosem przyzywa tych, którzy są głębiej w otchłani. Z miłości bowiem do Chrystusa lęka się, by, tak jak „Ewę oszukała chytrość węża", ich serca nie zostały skażone i by nie odpadły od niewinności, która jest w naszym Oblubieńcu, jedynym Synu Twoim. Jakże promienna rozbłyśnie piękność, gdy Go „ujrzymy, jaki jest", a przeminą już te „łzy, które są mi chlebem we dnie i w nocy, gdy słyszę co dzień: «Gdzie jest Bóg twój?»".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14. Ja także pytam: Boże mój, gdzie jesteś? Oto gdzie: przez chwilę oddycham Tobą, gdy rozgrzewa się dusza we mnie i gdy wołam w uniesieniu, wyznając Twoją chwałę, jak człowiek radujący się w dniu świątecznym. Lecz znowu smutek pada na moją duszę, ponieważ osuwa się ona w dół i staje się otchłanią, a może raczej uświadamia sobie nagle, że ciągle jeszcze jest otchłanią. Wiara moja, którą zapaliłeś w nocy na mej drodze, mówi do mej duszy: Czemużeś smutna, duszo moja? I czemu mnie trwożysz? Miej nadzieję w Panu: pochodnią nogom twoim słowo Jego. Ufaj i wytrwaj, aż przeminie noc, matka bezbożnych, aż przeminie gniew Pański. Synami tego gniewu i my niegdyś byliśmy, byliśmy ciemnością, której resztę jeszcze wleczemy w ciele martwym wskutek grzechu, aż powieje wiatr poranny i rozproszą się cienie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ufaj, duszo, w Panu! Rano będę stał przed Tobą, Panie, i wypatrywał. Zawsze będę wyznawał Panu. Rano będę stał i ujrzę zbawienie oblicza mego, mojego Boga, który i nasze śmiertelne ciała ożywi ze względu na mieszkającego w nas Ducha. Bo Duch Święty nad naszym mrocznym i niestałym wnętrzem miłosiernie raczył się unosić. Od Niego otrzymaliśmy w tym ziemskim pielgrzymowaniu rękojmię, że będziemy światłością. Ale jeszcze ciągle „w nadziei jesteśmy zbawieni". Przez nią jesteśmy dziećmi światłości i dziećmi dnia, a nie dziećmi nocy i ciemności, jakimi przecież byliśmy. Pośród niepewności ciągle jeszcze ograniczającej ludzką wiedzę Ty tylko możesz nas odróżnić od tych, którzy są nadal ciemnością, Ty, który badasz serca nasze i nazywasz światłość dniem, a ciemność nocą. Któż bowiem oprócz Ciebie może nas rozpoznać? Cóż my posiadamy, czego nie otrzymaliśmy od Ciebie? Myśmy naczynia z jednej bryły gliny - jedne ku chwale, inne ku hańbie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15. I nikt też inny, tylko Ty, Boże nasz, uczyniłeś dla nas ten firmament: rozpostartą nad nami powagę Boskiego Pisma Twojego. Niebo będzie zwinięte kiedyś jak księga, teraz zaś trwa nad nami rozciągnięte jak baldachim ze skór. A tym wznioślejsza jest powaga twego Boskiego Pisma, że już zmarli owi śmiertelni ludzie, przez których je nam dałeś. Ty wiesz, Panie, Ty wiesz, że skórami niegdyś odziałeś ludzi, gdy przez grzech stali się śmiertelni. A potem jak baldachim ze skór rozpostarłeś firmament Twojej Księgi. Tym firmamentem są słowa Twoje, których żadna nie rozdziera sprzeczność. Aby je umieścić nad nami, posłużyłeś się pomocą ludzi śmiertelnych. Także sama ich śmierć przyczyniła się do tego, że niewzruszona powaga Twoich słów, przez nich głoszonych, rozpostarła się na wyżynie, aby osłaniać&lt;br /&gt;wszystko, co się znajduje poniżej niej. Dopóki owi ludzie żyli, nie była ona jeszcze rozpostarta tak wysoko. Jeszcze bowiem nie rozciągnąłeś tego nieba jak baldachimu ze skór, jeszcze nie rozszerzyłeś na wszystkie strony świata sławy tych ludzi — ona rozniosła się dopiero po ich śmierci.&lt;br /&gt;Pozwól nam, Panie, spojrzeć na te niebiosa, dzieło palców Twoich. Rozegnaj sprzed naszych oczu chmurę, jaką zasłoniłeś ten firmament. W nim jest świadectwo Twe, dające mądrość dzieciom małym. Spraw, Boże mój, by nic nie tłumiło chwały Twej, głoszonej ustami niemowląt i ssących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znam żadnych innych ksiąg, które by tak skutecznie gromiły pychę, tak dzielnie pokonywały i nieprzyjaciela, i tego, kto się opiera Tobie, odrzucając pojednanie z Tobą i broniąc swoich grzechów. Nie spotkałem, Panie, nigdzie indziej nie spotkałem słów równie czystych, słów, które by równie mocno skłaniały do wyznań i które by tak bardzo ułatwiały pochylenie karku pod jarzmo Twe albo tak łagodnie mnie namawiały do służenia Tobie, a nie sobie samemu. Obym rozumiał te słowa, dobry Ojcze! Udziel tej łaski mnie, który się im poddaję, bo przecież właśnie dla uległych utwierdziłeś je tak niewzruszenie.&lt;br /&gt;Ponad firmamentem Twego Pisma są, jak wierzę, inne wody, nieśmiertelne i ziemskiemu skażeniu niepodległe. Niechże chwalą imię Twe, niech Cię wysławiają te niebiańskie zastępy Twoich aniołów. Oni nie potrzebują spoglądać na nasz firmament, aby przez odczytywanie jego tekstu poznawać Twoje słowo. Zawsze bowiem oblicze Twoje widzą i na nim odczytują, bez pomocy sylab zapisanych w czasie, czego żąda wieczna wola Twoja. Oni ją odczytują, wybierają i miłują. Zawsze czytają, a nigdy nie przemija to, co odczytują. Wybierając bowiem i miłując, odczytują samą niezmienność Twego zamysłu. Tekst, który odczytują, nie będzie zamknięty. Ich Księga nie będzie zwinięta. Bo Księgą tą jesteś dla nich Ty sam, a Ty wiecznie jesteś. Wyznaczyłeś im miejsce ponad naszym firmamentem, który utwierdziłeś, aby nim osłonić słabe ludy żyjące tu, na dole. Utwierdziłeś nasz firmament po to, aby mogły ku niemu spoglądać w górę te słabe ludy i poznawać miłosierdzie Twoje, w czasie ukazujące Ciebie, który wszelki czas stworzyłeś. „W niebie, Panie, miłosierdzie Twoje, a prawda Twoja do chmur". Przechodzą chmury, niebo pozostaje. Przechodzą głosiciele słowa Twego z tego życia do innego życia; a Pismo Twoje aż do końca tego świata nad ludami będzie rozpostarte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Twoje nie przeminą. Baldachim ze skór będzie zwinięty. Trawa, nad którą był on rozpięty, z całym urokiem swoim przeminie. Słowo zaś Twoje wiecznie trwa. Widzimy je teraz jak przez chmury, zagadkowo, jak w zwierciadle, a nie takie, jakie jest. Bo i my - chociaż nas umiłował Twój Syn - „jeszcze się nie okazało, czym będziemy". Usidlony w nasze ciało przyjrzał się nam, przemówił do nas czule, zapalił nasze serca. I biegniemy za wonnością Jego olejków. „Lecz kiedy On się ukaże, będziemy podobni do Niego, bo ujrzymy Go, jaki jest". Będzie nam dane zobaczyć Go, jaki jest, o Panie, ale ten czas jeszcze nie nadszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16. Jak tylko Ty w sensie bezwzględnym istniejesz, tak samo tylko Ty jeden masz zupełną wiedzę, bo istnienie Twoje i wiedza, i wola są niezmienne. Istnienie Twoje niezmiennie wie i chce.&lt;br /&gt;Wiedza Twoja niezmiennie istnieje i chce. Wola Twoja niezmiennie istnieje i wie. A nie uważasz za słuszne, by zmienny byt, choćby oświecony, mógł poznać Światło niezmienne tak, jak ono samo siebie zna. Przeto dusza moja, jak ziemia bezwodna, pragnie Ciebie. Jak nie może sama siebie oświecić, tak też nie może sama zaspokoić swego pragnienia. U Ciebie bowiem jest zdrój życia, w Twojej światłości oglądamy światłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17. Kto skupił gorzkie wody człowieczeństwa w jedną społeczność? Wszyscy ludzie dążą do tego samego celu, do doczesnego szczęścia na ziemi. Wszystko, co czynią, ku temu jest skierowane, chociaż pośród różnorodnych zabiegów miotają się burzliwie w udręce, jak fale morza. Któż ich skupił, jeśli nie Ty, Panie, któryś rzekł: „Niech się zbiorą wody, które są pod niebem, na jedno miejsce, a niech się ukaże ziemia sucha" - ta właśnie, która pragnie Ciebie. Twoje jest morze i Tyje uczyniłeś. Ziemię suchą też ukształtowały ręce Twoje. Morzem jest nazwane całe zbiorowisko wód, a nie tylko gorzka piana przewrotnej woli ludzkiej. Ty wszystko ujmujesz w karby - także złe pożądania dusz. Wytyczasz granice, poza które wodom nie wolno się rozlewać, wskutek czego rozbijają się jedne o drugie. Tym sposobem czynisz z nich morze podporządkowane ładowi, jaki jest ustalony Twoim rozkazem najwyższym i przemożnym.&lt;br /&gt;Dusze zaś spragnione Ciebie, takie, które w Twoich oczach są oddzielone od całego morza przeznaczeniem do innego celu, skrapiasz słodką wodą z ukrytego zdroju - aby i ziemia mogła wydać swój plon i aby zgodnie z Twoim rozkazem, Panie, dusza nasza, według rodzaju swego, owocowała uczynkami miłosierdzia, jak się dzieje wtedy, gdy okazujemy miłość bliźniemu, wspomagając go w potrzebach materialnych. Nasieniem dla takiego plonu jest wspólnota ludzkiego losu. Z własnej słabości czerpiemy współczucie skłaniające nas, abyśmy spieszyli na pomoc tym, którzy tego potrzebują -jak sami byśmy chcieli, aby nam inni pomogli, kiedy się znajdziemy w podobnej biedzie. Postępujemy tak nie tylko wtedy, gdy jest to dla nas łatwe, jak dla trawy wydanie nasienia, lecz także wtedy, gdy do udzielenia bliźniemu pomocy i obrony musimy użyć całej naszej siły. Jesteśmy wtedy jak drzewo owocodajne; bliźniemu bowiem, który doznaje krzywdy, wyświadczamy dobro przez wyrwanie go z rąk przemocy i otoczenie silną osłoną prawdziwej sprawiedliwości, jak drzewo osłania dobroczynnym cieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18. Takimi sposobami, Panie, opromieniasz i umacniasz nasze życie. Śmiem więc błagać Ciebie o to, aby prawda wyrastała z ziemi, a sprawiedliwość z nieba spoglądała. „Niech się staną światła na utwierdzeniu nieba". Spraw, byśmy przełamywali się naszym chlebem z łaknącymi, a nędzarzy bezdomnych wprowadzali do naszego domu, przyodziewali nagich, a nie gardzili wspólnikami naszego ludzkiego rodu. Te dobre czyny są plonami rodzącymi się z ziemi. Spojrzyj na nie i powiedz: „Dobrze, że one są". Niech się rozjarza ta doczesna światłość nasza, abyśmy od owych niższych plonów, pochodzących z działania, mogli się wznieść do radości kontemplacji i posiedli tam w górze Słowo Żywota, i zajaśnieli jak gwiazdy nad światem, przytwierdzone do firmamentu Twego Pisma Świętego. W tym Piśmie rozmawiasz z nami, każąc nam odróżniać rzeczy dostępne dla umysłu od tych, które zmysłom są dostępne, i dusze oddane sprawom duchowym od tych, które służą rzeczom doczesnym, tak samo jak odróżniamy dzień od nocy. Niegdyś, zanim powstał firmament, tylko Ty jeden w tajemności Twojego rozstrzygnięcia oddzieliłeś światłość od ciemności. Teraz także Twoje duchowe dzieci są jak gwiazdy umieszczone na tym firmamencie, bo łaska Twa objawiła się całemu światu. Mają przeznaczone dla siebie&lt;br /&gt;miejsca, z których sieją blask na ziemię. One też pozwalają odróżnić dzień od nocy. I są znakami czasu. Bo „dawne rzeczy przeminęły, oto wszystko nowym się stało".&lt;br /&gt;„Teraz bliższe jest nasze zbawienie, niż było wówczas, gdybyśmy uwierzyli. Noc już daleko się posunęła i przybliżył się dzień". Błogosławić będziemy okręgowi roku Twego, wysyłając robotników na Twoje żniwo, aby zebrali to, co trudem innych zostało zasiane, a także posyłając pracowników na inny zasiew, z którego żniwo będzie u kresu czasu. Tak spełniasz modlitwy sprawiedliwego i błogosławisz jego latom. Ale zawsze jesteś ten sam i w latach Twoich, które nie ustaną, przygotowujesz spichlerz dla plonów naszych lat przemijających.&lt;br /&gt;Według wiecznego zamysłu zsyłasz w odpowiednich porach na ziemię Twoje niebiańskie dary. Jeden otrzymuje przez Ducha Świętego „mowę mądrości", a zdolność ta jest jakby owym większym światłem przez Ciebie stworzonym, bo przyświeca jak słońce poranne tym, którzy potrafią się cieszyć jasnością przejrzystej prawdy. Inny przez tego samego Ducha otrzymuje „mowę umiejętności", która jest jakby owym mniejszym światłem przez Ciebie stworzonym. „Jednemu wiara w tymże Duchu, a innemu łaska uzdrawiania w tymże Duchu. Jednemu dar czynienia cudów, drugiemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu rozmaitość języków". Wszystkie te dary są jak gwiazdy. „A wszystko to sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu z osobna, jak chce", i czyniąc, że gwiazdy się rozjarzają ku naszemu pożytkowi.&lt;br /&gt;Mowa zaś umiejętności, obejmująca wszystkie takie tajemnice, które się zmieniają w czasie jak księżyc, oraz wszystkie następne dary, które wymieniłem porównując je do gwiazd, tak się różnią od czystego blasku mądrości, z której dzień radość czerpie, jak noc, której przyświecają, różni się od świtu. Dary te są konieczne ze względu na tych, do których bardzo przenikliwy Twój sługa, apostoł Paweł, nie mógł przemawiać jako do duchowych, ale jak do cielesnych, chociaż między doskonałymi głosił i mądrość. Człowieka zmysłowego, jak maleńkie dziecko w Chrystusie, pijącego mleko, póki nie dorośnie do posilniejszego pokarmu i póki jego wzrok nie wzmocni się tak, żeby mógł na słońce patrzeć - takiego człowieka niechże nie otacza pusta noc. Lepiej będzie, jeśli się on na razie zadowoli światłem księżyca i gwiazd.&lt;br /&gt;O tym rozmawiasz z nami, najmędrszy nasz Boże, w tej Księdze Twej, która jest stworzonym przez Ciebie firmamentem, abyśmy pojęli te sprawy w cudownej kontemplacji, chociaż jesz¬cze poddani jesteśmy znakom, porom, dniom i latom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19. „Ale najpierw - powiada Pan - obmyjcie się, czystymi bądźcie, odejmijcie złość myśli waszych od oczu moich, przestańcie źle czynić - aby się mogła wyłonić ziemia sucha. Uczcie się dobrze czynić, czyńcie sprawiedliwość sierocie, brońcie wdowy - aby ta ziemia mogła z siebie wydać trawę pastewną i drzewa owocodajne. I przyjdźcie, a będziemy się prawować -mówi Pan - aby na firmamencie niebieskim rozbłysły światła i oświecały ziemię". Pytał niegdyś bogaty człowieka Nauczyciela dobrego, co ma czynić, aby osiągnąć żywot wieczny. Niechże posłucha tego Nauczyciela, którego uważa tylko za człowieka, a który jest dobry właśnie dlatego, że Bogiem jest. Niech posłucha tej odpowiedzi, że jeśli chce wejść do żywota, powinien zachowywać przykazania. Niech odrzuci precz gorzkie dziedzictwo zła i nieprawości. Niech nie zabija, nie cudzołoży, nie kradnie, nie mówi fałszywego świadectwa. Jeśli tak będzie czynił, wyłoni się suchy ląd, a zrodzonym z tej ziemi plonem będzie szacunek dla ojca i matki i miłość bliźniego. „Tego wszystkiego - rzekł bogaty człowiek - przestrzegałem".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd więc tyle cierni, jeśli ziemia jest żyzna? Nie zwlekając, wytnij rozkrzewione zarośla chciwości. Sprzedaj, co masz, i napełnij się dobrymi owocami, rozdając dobytek ubogim, a będziesz miał skarb w niebiesiech. I pójdź za Panem, jeśli chcesz być doskonały. Przebywaj między ludźmi, pośród których głosi mądrość Ten, który wie, jakich darów należy udzielić dniowi, a jakich nocy - abyś i ty to wiedział, aby i dla ciebie zajaśniały światła na firmamencie niebieskim. Aby tak się stało, musisz tam umieścić swoje serce. Tego zaś nie będziesz mógł uczynić, póki nie będzie tam twojego skarbu - jak usłyszałeś od dobrego Nauczyciela.&lt;br /&gt;Lecz zasmucił się ten człowiek bogaty, ta ziemia jałowa, i ciernie zagłuszyły słowo Mistrza.&lt;br /&gt;Wy jednak, będąc „rodzajem wybranym", tym, co jest „słabe u świata", wy, którzyście zostawili wszystko, aby pójść za Panem - idźcie za Nim i zawstydźcie potężnych. Idźcie za Nim, posłańcy o pięknych stopach, i zajaśniejcie na firmamencie, aby niebiosa głosiły chwałę Jego. Odróżniając światłość tych, którzy są doskonali, lecz jeszcze nie są jak aniołowie, od ciemności tych, którzy są jak małe dzieci, lecz rokują dobre nadzieje -jaśniejcie nad całą ziemią. Dzień promieniejący słońcem niech drugiemu dniowi słowo mądrości głosi. Noc wysrebrzona księżycem niech przekazuje następnej nocy słowo umiejętności. Księżyc i gwiazdy w nocy świecą, a noc ich nie pochłania, bo one jej dają światło - tyle światła, ile ona przyjąć może. Było tak, jakby po wyrzeczeniu przez Boga: „Niech się staną światła na utwierdzeniu nieba" - „stał się z nagła z nieba szum, jakby się zerwał gwałtowny wicher, i ukazały się im rozdzielone języki jak gdyby ognia, i na każdym z nich z osobna spoczął jeden"; i stali się światłami na firmamencie niebieskim, wyposażonymi w Słowo Żywota. Płomienie święte, płomienie wspaniałe, rozbiegnijcie się na wszystkie strony. Wy jesteście światłością świata, więc nie stawia się was pod korzec. Ten, któremu dochowaliście wierności, wzniósł się na wyżynę i was za sobą pociągnął. Rozbiegnijcie się na wszystkie strony, niech was poznają wszystkie ludy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20. Niech i morze pocznie i zrodzi wasze dzieła. „Niech się zaroją wody żywymi istotami pływającymi i pełzającymi". Oddzielając drogą rzecz od podłej, staliście się jako usta Boga, którymi mówił: „Niech się zaroją wody" nie takimi żywymi istotami, jakie wydaje ziemia, ale „żywymi istotami pływający¬mi i pełzającymi, a ptactwo niechaj lata nad ziemią". Poprzez pracę Twoich świętych, Boże, Twoje sakramenty niejako wpełzły między fale pokus tego świata, aby skąpać narody w chrzcie Twoim i wycisnąć na nich pieczęć Twojego imienia. Nieraz się dokonywały wielkie cuda, które są jak wieloryby, a orędzia Twoich posłańców leciały nad ziemią jak ptaki pod firmamentem Twojej Księgi, ona bowiem nadawała im powagę i pod jej osłoną wzbijały się w każdą napowietrzną podróż. Nie ma takiego języka, nie ma takiej mowy, w której by nie zabrzmiały ich głosy. Na całej ziemi rozległy się ich słowa, bo Tyje, Panie, błogosławieństwem Twoim rozmnożyłeś.&lt;br /&gt;Czy mówię nieprawdę? Czy bezprawnie mieszam jasne rozpoznanie owych tajemnic, które należą do firmamentu nieba,&lt;br /&gt;z procesami materialnymi, jakie się w wodach morza i pod firmamentem nieba dokonują? Może nie potrafię odróżnić jednego od drugiego?&lt;br /&gt;Są prawdy ustalone i określone, już nigdy potem nie pomnażane przez rozwój. Takimi są światła mądrości i umiejętności. Ale przejawy materialne tych prawd są liczne i różnorakie. Jedna rzecz wyłania się z drugiej i mnożą się one dzięki Twemu błogosławieństwu, Boże, który znużenie, jakiemu nasze śmiertelne zmysły łatwo ulegają, nadrabiasz tym, że jedna i ta sama prawda jest ukazywana i przedstawiana naszym umysłom przez wiele różnych zjawisk materialnych. Wody wywiodły z siebie żywe stworzenia pływające i pełzające - ale stało się to na słowo Twoje. Potrzeby ludów oddalonych od wiecznej prawdy Twej spowodowały konieczność wielkich znaków - ale stało się to przez Ewangelię Twoją. Wszystko to wody wyłoniły z siebie, ze swojej gorzkiej niedoli, aby te rzeczy według Twojego słowa niedolę ową leczyły.&lt;br /&gt;Wszystkie rzeczy są piękne, bo Ty ich Stwórcą jesteś. Ale żadne nasze słowa nie wypowiedzą tego, o ile piękniejszy od wszystkich rzeczy jesteś Ty, który je stworzyłeś. Gdyby Adam od Ciebie nie odpadł, wywodzący się od niego ród nie byłby gorzkim morzem, owym rodem ludzkim otchłannie ciekawym, burzliwie pysznym, szamoczącym się w niepewności. I szafarze Twoi nie musieliby się krzątać pośród spiętrzonych wód, odziewając mistyczne fakty i słowa w kształty materialne, dostępne dla zmysłów. Tak właśnie interpretuję owe płazy i ptaki jako fakty i słowa mistyczne, którymi przeniknięci ludzie uzyskują - poddając się materialnej stronie sakramentów - dostęp do świętych tajemnic. Ale nie mogliby postąpić dalej, gdyby ich dusze nie uzyskiwały życia duchowego wyższego rzędu i gdyby w słowie inicjacji nie przeczuwali mającego nastąpić wypełnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21. Nie głębina morska, lecz oddzielona od gorzkich wód „sucha ziemia" wydaje, na polecenie Twego słowa, już nie istoty pełzające i ptaki, lecz „żywą duszę". To dlatego, że ziemia już nie potrzebuje chrztu, jak go potrzebowała, gdy ją okrywały wody, i jak go jeszcze potrzebują poganie; odkąd postanowiłeś, że do królestwa niebieskiego wchodzi się przez chrzest, nie wchodzi się do niego inaczej. I już nie wypatruje ona wielkich cudów po to, aby mogła uwierzyć. Nie jest już taka, że póki nie ujrzy znaków i dziwów, nie chce uwierzyć. Sucha ziemia, która ma wiarę, została już oddzielona od wód morza, które jest gorzkie, bo wiary nie ma. Dar mówienia różnymi językami jest znakiem nie dla wiernych, ale dla niewierzących. Ani też takich skrzydlatych istot, jakie na słowo Twoje wydało morze, już nie potrzebuje ziemia, którą utwierdziłeś nad wodami. Ześlij na nią słowo Twoje przez Twoich wysłanników. Wprawdzie my opowiadamy o ich czynach, ale to Ty działasz przez nich, by ożywiali duszę.&lt;br /&gt;Ziemia wydaje duszę żywą, gdyż potrzeby ziemi są przyczyną, że Twoi wysłannicy dokonują na niej takiego dzieła. Podobnie potrzeby morza były przyczyną, że istoty pełzające działały pośród wód, a ptaki skrzydlate pod firmamentem niebieskim. Ziemia już teraz tamtych istot nie potrzebuje, ale na uczcie, jaką nagotowałeś przed oczyma wierzących, pożywa ona Rybę2 podźwigniętą z głębiny. Ryba została podźwignięta z głębiny po to, aby była pokarmem ziemi suchej.&lt;br /&gt;Istoty skrzydlate też się wywodzą z morza, ale się rozmnożyły na ziemi. Bo nie co innego jak brak wiary u ludzi stał się przyczyną tego, że ewangeliści zaczęli nauczać. Ale ich nauki oddziałują także na wiernych, a błogosławieństwa, jakie wierni przez nich otrzymują, mnożą się z dnia na dzień.&lt;br /&gt;Dusza żywa zaś początek wzięła z ziemi, bo tylko ci, którzy już mają wiarę, mogą odnieść pożytek z oderwania się od miłości świata doczesnego, aby dusze ich żyły dla Ciebie - dusze, które były martwe, gdy żyły w rozkoszach, rozkoszach, o Panie, zadających śmierć. Rozkosz, która życiem darzy ludzi czystego serca, to jesteś Ty, Panie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech więc słudzy Twoi wypełniają swoje zadania na ziemi. Nie muszą tu działać tak jak pośród wód niewiary, gdzie głoszą Twoje słowo poprzez cuda, tajemnice i mistyczne głosy. Tylko porażające tajemniczością znaki mogą tam przyciągnąć uwagę, gdyż niewiedza jest matką podziwu. Takimi to wrotami wkraczają do wiary synowie Adamowi, którzy zapomniawszy o Tobie, kryją się przed Twoim obliczem i sami się stają morską otchłanią. Lecz na ziemi niechaj Twoi słudzy pracują jako na suchym lądzie, wyodrębnionym od zamętu morza. Niech będą wzorem dla wiernych, żyjąc pośród nich, niech będą dla nich przykładem zachęcającym do naśladowania. Dzięki takiemu postępowaniu owe słowa: „Szukajcie Boga, a będzie żyła dusza wasza", nie są tylko dźwiękami uderzającymi w ludzkie uszy. Są wezwaniem do działania w tym celu, aby ziemia mogła z siebie wydać duszę żywą. „Nie upodobniajcie się do tego świata", raczej się go wystrzegajcie. Dusza żyje dzięki unikaniu rzeczy, których szukanie oznacza śmierć.&lt;br /&gt;Daleko się trzymajcie od tego strasznego potwora, jakim jest pycha, i od bezwolnego pogrążania się w rozpuście, jak też od sprzecznych twierdzeń rzekomej nauki - a dzięki temu bestie się oswoją, bydlęta nagną się do jarzma, węże utracą jad. Te zwierzęta są alegorią popędów duszy. Nadęta pycha, upodobanie w rozpuście, jak też trucizna próżnej ciekawości - to są popędy duszy umarłej, nie w tym sensie umarłej, żeby zakrzepła w bezruchu, ale umarłej przez to, że odeszła od źródła życia i porwał ją prąd życia doczesnego, do którego się dostosowała.&lt;br /&gt;Słowo zaś Twoje, Panie, jest źródłem życia wiecznego. Ono nie przeminie. Dlatego nam zakazałeś odstępować od niego, mówiąc, byśmy się nie upodobniali do tego świata - chodzi o to, aby dzięki Zdrojowi życia ziemia mogła zrodzić duszę żywą, która według Twego słowa, ogłoszonego przez Twoich ewangelistów, pozostaje czysta dzięki naśladowaniu naśladowców Chrystusa, Syna Twego. Taki jest sens słów: „według rodzaju swego" - bo przyjaciel chętnie naśladuje przyjaciela. „Bądźcie - mówi apostoł Paweł - tacy jak ja, skoro i ja jestem taki jak wy".&lt;br /&gt;W żywej duszy, dzięki jej dyscyplinie, bestie łagodnieją. Powiedziałeś nam: „W łagodności dokonuj swoich dzieł", a każdy człowiek będzie cię kochał. Bydlęta też się stają dobre. One, chociażby jadły, nie osiągają nasycenia, a powstrzymując się od jedzenia, nie cierpią niedoli. I węże dobrymi się stają: ich jad już nie truje, a przebiegłość służy tylko czujności. Wglądają one w tajniki doczesnej natury tylko na tyle, na ile jest to potrzebne, abyśmy poprzez zrozumienie Twoich stworzeń mogli dojrzeć wieczność. Wszystkie te zwierzęta mogą służyć rozumowi - jeśli się im pozwala żyć i być dobrymi z dala od ścieżki wiodącej ku śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22. Przede wszystkim więc, o Panie Boże nasz, Stwórco nasz, musimy się nauczyć trzymać na wodzy nasze upodobanie do rzeczy tego świata, bo złe życie, jakie wśród nich pędziliśmy, spychało nas do śmierci. Musimy prowadzić dobre życie, aby mogła w nas powstać żywa dusza. Musimy być w pełni posłuszni orędziu, jakie nam przekazałeś przez Twego apostoła w słowach: „Nie upodobniajcie się do tego świata". Trzeba też pamiętać o tym, co zaraz na drugim miejscu powiedziałeś: „ale się przemieńcie przez odnowę umysłu". Tu już nie dodałeś: „według rodzaju swego" - co by znaczyło, że nam każesz naśladować innych, którzy już wcześniej szli tą drogą, aby żyć według wzoru kogoś lepszego od nas. Stwarzając bowiem człowieka, nie powiedziałeś: „Niech się stanie człowiek według rodzaju swego", ale: „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze". Chciałeś bowiem, byśmy sami badali, jaka jest Twoja wola.&lt;br /&gt;Właśnie dlatego Twój sługa, apostoł Paweł, który się stał ojcem wiernych przez Ewangelię, powiedział: „Przemieńcie się przez odnowę umysłu, abyście doświadczyli, jaka jest wola Boga: co jest dobre, co miłe, co doskonałe". Nie chciał, żeby dzieci, które zrodził, pozostały na zawsze niemowlętami, które by karmił mlekiem i jak piastunka kołysał.&lt;br /&gt;I dlatego też nie mówisz: „Niech się stanie człowiek", ale: „Uczyńmy człowieka". Nie mówisz: „według rodzaju swego", ale: „na obraz i podobieństwo nasze". Chodzi tu o to, że kiedy człowiek przemienił się przez odnowę umysłu, dzięki czemu ogląda i pojmuje Twoją prawdę, nie potrzebuje wskazówek innego człowieka, który by go skłaniał do naśladowania jego rodzaju. Dzięki Twoim wskazówkom już sam bada, jaka jest Twoja wola: „co jest dobre, co miłe, co doskonałe". Teraz, gdy jest już do tego przygotowany, uczysz go, czym jest Troistość Jedności i Jedność Troistości, aby sam to widział i aby rozumiał, dlaczego po liczbie mnogiej: „uczyńmy człowieka" - następuje liczba pojedyncza: „uczynił Bóg człowieka", jak też po liczbie mnogiej: „na obraz nasz" - następuje liczba pojedyncza: „na obraz Boga". Na tej drodze, ucząc się poznawać Boga, człowiek się staje nowym człowiekiem na obraz swego Stwórcy. „Ten, kto otrzymał dary duchowe, rozsądza wszystko" - wszystko, co może podlegać naszemu osądowi - „a sam przez nikogo nie jest sądzony".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23. Prawo człowieka do rozsądzania wszystkiego wyrażone jest jego panowaniem „nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi". Panuje on nad nimi swoją inteligencją, dzięki której pojmuje to, co jest z Ducha Bożego. Bez tego „człowiek, choć we czci był, nie zrozumiał: przyrównany jest bydlętom bezrozumnym i stał się im podobny".&lt;br /&gt;Przeto w Twoim Kościele - stosownie do łaski, jakiej mu udzieliłeś, Boże nasz, bo przecież Twoim jesteśmy dziełem, stworzeni na dobre uczynki - rolę duchowego osądzania spełniają nie tylko ci, którzy duchowo przewodzą, lecz także ci, którzy duchowo tamtym podlegają. Podobnym przykładem jest to, że stworzyłeś człowieka jako mężczyznę i kobietę, ale pod względem Twojej łaski duchowej są oboje tym samym: odmienność płci nie tworzy między mężczyzną i kobietą żadnej różnicy pod względem łaski, podobnie jak nie ma różnicy między Żydem i Grekiem, między niewolnikiem i wolnym.&lt;br /&gt;Ci więc, którzy mają dary duchowe, mają władzę duchowego sądzenia - zarówno ci, którzy rządzą, jak i ci, którzy podlegają. Lecz nie osądzają owych duchowych prawd, które są jak światła jaśniejące na firmamencie - tak wzniosła bowiem powaga nie&lt;br /&gt; podlega sądom - ani nie osądzają Twojej Księgi, choćby w niej były fragmenty dla nas niejasne. Księdze tej bowiem poddajemy nasz rozum i nie mamy wątpliwości, że również to, co jest w niej zamknięte przed naszymi oczyma, jest powiedziane słusznie i wyraża prawdę. Człowiek, nawet gdy otrzyma dary duchowe i odnawia się - ku poznaniu Boga - na wzór Tego, który go stworzył, powinien być wykonawcą, a nie sędzią Prawa. Ani też nie jest uprawniony do dzielenia ludzi na duchowych i cielesnych. Ty jesteś Bogiem nas wszystkich i widzisz także tych, którzy się. jeszcze wobec nas nie odsłonili swymi czynami, dzięki czemu moglibyśmy ich poznać z ich owoców. Ty, Panie, wszystkich ludzi znasz, wyróżniłeś ich i powołałeś tajemnie, zanim firmament powstał. Żaden też człowiek nie może, choćby miał dary duchowe, osądzać tłumów miotających się burzliwie w tym świecie. Bo cóż mu do tych, którzy nie są u nas, aby ich sądził - skoro nie wie, kto z nich jeszcze wejdzie w błogą dziedzinę Twojej łaski, a kto pozostanie na zawsze w bezbożności, jak na gorzkim wygnaniu?&lt;br /&gt;Człowiek, którego na Twój obraz stworzyłeś, nie otrzymał władzy nad światłami nieba ani nad samym niebem, które jest przed nim zakryte, ani nad dniem i nocą. które rozróżniłeś jeszcze przed powstaniem nieba, ani nad tym zbiorowiskiem wód, które nazywamy morzem. Otrzymał panowanie nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi. Te dziedzinę człowiek osądza i pochwala to, co uznaje za słuszne, a gani to, co uznaje za niewłaściwe. Wypełnia to panowanie czy to przez sprawowanie sakramentu, jakim wprowadzani są do Twojej łaski ci, których Twoje miłosierdzie pośród zwałów wód&lt;br /&gt;wyśledziło; czy to przez sprawowanie Eucharystii, w której podaje się Rybę wydźwigniętą z otchłani, a pobożna ziemia ją pożywa; czy to przez znaki i przez słowa, jakie wypowiada, podlegające powadze Twojej Księgi, jak ptaki lecące pod firmamentem. Może on wykładać i objaśniać Twoją naukę, rozważać i dyskutować, sławić Cię i wzywać Twej pomocy, a na to wyrywające się z ust wezwanie lud odpowiada: Amen. Wszystkie te słowa muszą być tak dobitnie wypowiedziane, aby doszły do ludzkich uszu, a to dlatego, że świat jest wielką otchłanią morską, a ciało jest Ślepe: ludzie nie mogą dojrzeć myśli, więc trzeba im krzyczeć o nich do uszu. W tym sensie trzeba powiedzieć, że chociaż ptactwo rozmnożyło się na ziemi, wywodzi się ono jednak zwód.&lt;br /&gt;Człowiek mający dary duchowe osądza także wiernych, pochwalając to, co - jak stwierdza - jest dobre, a ganiać to, co niewłaściwe w ich czynach i obyczajach. Ocenia ich według udzielanej przez nich jałmużny, która jest jakby plonem wydawanym przez ziemię urodzajną, i według ich namiętności, które w żywej duszy są oswajane praktykowaniem czystości, przestrzeganiem postów i pobożnym rozmyślaniem o tym, co poznajemy przez zmysły. Mówimy tu o osądzaniu przez człowieka takich faktów, które jest on też zdolny poprawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24. A teraz jeszcze ta, jakże wielka tajemnica! Błogosławisz ludzi. Panie, mówiąc, by byli płodni, rozmnażali się i zaludniali ziemię. I nie dodajesz żadnej wskazówki, abyśmy zrozumieli, dlaczego w taki sam sposób nie pobłogosławiłeś światłości, którą nazwałeś dniem, ani utwierdzenia niebieskiego, ani świateł dwóch na niebie, ani gwiazd, ani ziemi, ani morza. Gdybyś w taki sposób nie pobłogosławił również ryb i wielorybów, aby były płodne i mnożyły się, i zapełniały wody morskie, i ptactwa, aby się rozmnażało na ziemi - powiedziałbym, Boże, że chciałeś daru takiego błogosławieństwa udzielić wyłącznie człowiekowi jako stworzonemu przez Ciebie na Twój obraz. Gdybym zaś stwierdził, że takie błogosławieństwo jest zastosowane również do drzew i ziół, i do zwierząt ziemi, powiedziałbym, że odnosi się ono do tych wszystkich bytów, które się odtwarzają z własnego gatunku przez prokreację. A jednak ani do ziół i drzew, ani do zwierząt i węży nie zostało powiedziane: „Bądźcie płodne i mnóżcie się" - chociaż wszystkie te gatunki rozmnażają się i zachowują przez prokreację, podobnie jak ryby, ptaki i ludzie.&lt;br /&gt;Co więc mam powiedzieć, o Światło moje, Prawdo? Czy mam rzec, że nie ma to żadnego znaczenia, iż tak, a nie inaczej powiedziano? To nie do pomyślenia, Ojcze pobożności, żebym ja, sługa słowa Twego, tak rzekł. Jeżeli nie rozumiem, co dana wypowiedź oznacza, niech posłużą się nią lepiej ludzie lepsi ode mnie, to znaczy - mający większą inteligencję, niżeli ja mam, według miary rozumu, jakiej każdemu poszczególnemu człowiekowi, Boże mój, udzieliłeś. Ale i na te wyznania moje spojrzyj łaskawie, Panie! Oto wyznaję Ci, że nie wierzę, iżbyś to rzekł bez określonej intencji. I nie zawaham się podać takie wyjaśnienie, jakie mi się przy lekturze tego miejsca nasuwa. Interpretacja ta nie kłóci się z prawdą i nie widzę powodu, żebym nie miał dopatrywać się w Twoim Piśmie treści symbolicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że prawda, którą umysł pojmuje tylko w jeden sposób, może mieć wiele różnych wyrazów materialnych, jak też wiem, że to, co ma tylko jeden wyraz zewnętrzny, umysł może rozumieć w różny sposób. Przykładem może być jednolite pojęcie miłości Boga i bliźniego. W jakże wielu różnych symbolach znajduje ono swój materialny wyraz. Jak wiele różnych słów je określa w niezliczonych językach, a w każdym z nich - ile różnych wyrażeń. Tak właśnie się rozmnażają istoty żyjące w morzu. Z drugiej zaś strony przykładem może być werset: „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię". Tę prawdę Pismo Święte przedstawia nam tylko w jeden sposób i jeden jej nadaje wyraz słowny. A można ją wykładać różnymi sposobami, i to bez wypaczenia i błędu, gdyż można nadawać temu zdaniu wiele różnych, nie-sprzecznych z prawdą interpretacji. Tak się rozmnaża potomstwo ludzkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można z tego wyciągnąć wniosek, że jeśli myślimy o przyrodzie nie alegorycznie, ale dosłownie, zdanie: „Bądźcie płodne i mnóżcie się" - odnosi się do wszystkich stworzeń, które się odtwarzają z nasienia. Jeśli zaś pojmujemy to zdanie w sensie symbolicznym - a wydaje się prawdopodobniejsze, że taka jest w tym miejscu intencja Pisma Świętego, bo przecież nie może być przypadkiem, że stosuje ono to błogosławieństwo tylko do potomstwa istot pochodzących z morza i do potomstwa ludzi -to trzeba stwierdzić, że proces pomnażania się dostrzegamy także u wielu innych bytów stworzonych, duchowych i materialnych, symbolicznie przedstawionych jako niebo i ziemia; w duszach sprawiedliwych i niegodziwych, nazywanych światłością i ciemnością; w autorach Pisma Świętego, którzy nam przekazują Prawo Boże, będące jakby firmamentem niewzruszenie umieszczonym przez Boga między górnymi a dolnymi wodami; i we wspólnocie ludów pogrążonych w goryczy jak w morzu; i w gorliwości dusz pobożnych, nazwanych suchym lądem; i w czynach miłosiernych, wspomagających bliźniego w tym życiu, jakby w tra¬wie dającej nasienie i w drzewach rodzących owoce; i w darach duchowych objawionych nam dla naszego pożytku, jakby w światłach gorejących na niebie; i w namiętnościach okiełznanych powściągliwością, jak to jest w duszy żywej. We wszystkich tych dziedzinach dostrzegamy proces pomnażania się, stwierdzamy płodność i wzrost.&lt;br /&gt;Ale tylko w przypadku znaków formułowanych materialnie stwierdzamy wzrost i pomnażanie się w tym sensie, że jedna prawda może być wyrażana różnymi sposobami. I tylko w przypadku pojęć ujmowanych przez umysł stwierdzamy wzrost i pomnażanie się w tym sensie, że jedną wypowiedź można interpretować na wiele różnych sposobów. Mniemam więc, że rozmnażanie się istot w wodach odnosi się do materialnie formułowanych znaków, których potrzebujemy dlatego, że nasze ciało jest jak otchłań morska; rozmnażanie się zaś rodzaju ludzkiego wskazu¬je także na myśli wytwarzane przez nasz umysł, gdyż jego znamienną cechą jest twórcza płodność.&lt;br /&gt;Taki, jak sądzę, jest sens wezwania wypowiedzianego przez Ciebie, Panie, do dwóch rodzajów istot: „Bądźcie płodne i mnóż¬cie się". Myślę, że tym błogosławieństwem udzieliłeś nam możności i zdolności zarówno wyrażania różnymi sposobami takich rzeczy, które tylko w jeden sposób pojmujemy, jak i wielorakiego rozumienia tego, co tylko w jeden tajemniczy sposób zostało zapisane. To nam tłumaczy, dlaczego istoty wodne napełniają morze: oto ludzkość, którą wyobraża morze, poruszać mogą tylko znaki różnorakie. To też tłumaczy, w jaki sposób potomstwo ludzi napełnia ziemię: oto suchy ląd się wyłania, gdy ludzie pragną poznania i gdy panuje rozum.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;25. Pragnę jeszcze powiedzieć, Panie Boże mój, jaką treścią do mnie przemawia następny werset Twojego Pisma Świętego. Powiem to bez lęku, bo przecież prawdę powiem, jeżeli Ty mnie natchniesz do podania takiego znaczenia, jakie chcesz, abym w tych słowach znalazł. Gdyby ktokolwiek inny, nie Ty, miał mnie natchnąć, nie sądzę, żebym mógł powiedzieć prawdę, bo Prawdą jesteś Ty, a każdy człowiek jest kłamliwy. Kto więc wypowiada kłamstwo, dobywa je z własnych zasobów. Abym mógł wypowiedzieć prawdę, niech z Twojego zasobu zaczerpnę to, co mam mówić. Czytamy, że dałeś nam na pokarm „wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie". A dałeś ten pokarm nie tylko nam, lecz także „wszelkiemu zwierzęciu polnemu i wszelkiemu ptactwu powietrznemu, i wszelkiemu płazowi ziemne¬mu". A nie dałeś go rybom i wielorybom.&lt;br /&gt;Mówiliśmy już o tym, że plony ziemi oznaczają w alegorii uczynki miłosierne, jakie płodna ziemia wydaje dla wspomożenia nas w potrzebach tego życia. Przykładem takiej płodnej ziemi był pobożny Onezyfor, którego domowi okazałeś miłosierdzie. Ten człowiek często Pawła Twojego pokrzepiał, a jego więzów się nie wstydził. Innymi, którzy tak samo postępowali wobec Pawła i takie same wydali owoce, byli bracia z Macedonii, którzy przynieśli wszystko, czego mu brakowało.&lt;br /&gt;Jakże zaś boleje Paweł nad drzewami, które nie wydały owocu, jaki się jemu należał. Powiada: „W czasie pierwszej mej obrony nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili; niechaj to im nie będzie policzone". Chodzi tu o owoce, jakie się od nas należą tym, którzy rozumiejąc tajemnice Boskie, udzielają nam nauki duchowej. Należą się im one jako ludziom, jak też przez wdzięczność dla duszy żywej, bo ludzie ci dają nam przykład, jak powinniśmy opanowywać swoje namiętności. Należą się im te owoce także jakby istotom skrzydlatym. Bo błogosławieństwa, jakie przez nich spływają na nas, pomnażają się na ziemi. Już po całej ziemi rozbrzmiał głos tych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26. Pokarm taki pokrzepia tylko tych, którzy się nim radują; a nie radują się nim ci, których bogiem jest brzuch. Co więcej, również w tych, którzy spełniają takie uczynki miłosierne, owocem nie jest dar, jakiego udzielają, ale to, w jakim duchu udzielają. Zupełnie wyraźnie mogę rozpoznać, czym się radował ten apostoł, który służył Bogu, a nie brzuchowi swojemu. Widzę to jasno i razem z nim się raduję gorąco. Otrzymał od Filipian dary, jakie mu posłali przez Epafrodyta. Rozumiem, dlaczego przyjął je z takim zadowoleniem. To radość, jaką mu one sprawiły, pokrzepiła go, bo wyznał prawdę, gdy pisał: „Uradowałem się wielce w Panu, że znowu przecież rozkwitliście w takich staraniach o mnie, jak przedtem - mieliście zawsze dobre zamiary, lecz nie mieliście sposobności ku temu". Rzecz była w tym, że długi okres braku sposobności osłabił ich troskliwość. Jak gdyby uwiedli: nie wydawali już owoców dobrych uczynków. Teraz Paweł cieszy się nie ze względu na siebie: że go wspomogli w niedostatku, ale ze względu na nich: że oto znowu rozkwitli. Powiada dalej zupełnie wyraźnie: „Nie mówię tego z powodu niedostatku, nauczyłem się bowiem wy¬starczać sobie w potrzebach swoich. Umiem być ubogim, umiem i żyć dostatnio; we wszystkich przypadkach życia jestem wyćwiczony, czy to trzeba sytym być, czy łaknąć, opływać we wszystko czy cierpieć niedostatek. Wszystko mogę w Tym, który mnie&lt;br /&gt;umacnia.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czym więc się radujesz, wielki Pawle? Z czego czerpiesz wesele? Co cię tak pokrzepia, człowieku odnowiony ku poznaniu Boga, na wzór Tego, który cię stworzył, żywa duszo tak dobrze panująca nad namiętnościami, skrzydlaty języku głoszący tajemnice? Takim jak ty istotom należy się taki pokarm. Jakie więc z niego czerpałeś pożywienie? Radość była tym pożywieniem. Poznajemy to z następnych słów apostoła: „Wszak dobrze uczyniliście - mówi - przychodząc mi z pomocą w potrzebie". Widzimy, że jego radością, jego duchowym pożywieniem było ich dobre postępowanie. Nie chodzi mu o to, że złagodzono jego kłopoty, jak mówi psalmista do Ciebie, Panie: „W ucisku ulżyłeś mi". Paweł przecież powiada, że w Tobie, który go umacniasz, umie on zarówno żyć dostatnio, jak i być ubogim. „Wszak wy, Filipianie - rzecze - sami dobrze o tym wiecie, że w początkach głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden Kościół oprócz was jednych nie dzielił się ze mną tym, co się daje i otrzymuje. Już do Tessaloniki niejednokrotnie posyłaliście mi na potrzeby". Teraz cieszy się tym, że wrócili do owych dobrych uczynków. Radością jest dla niego, że oni znowu wydają owoce, jak pole od nowa nabrzmiałe płodnością.&lt;br /&gt;Kiedy mówi: „Posyłaliście mi na potrzeby" - nie chodzi mu o te jego potrzeby. Nie to jest przyczyną jego radości, że potrzeby jego zaspokojono. Nie o to mu chodzi, jak poznajemy jasno z następnych jego słów: „To nie to, żebym domagał się datku, ale szukam owocu, który by się pomnażał na dobro wasze".&lt;br /&gt;Nauczyłeś mnie, Boże mój, rozróżniać dar i jego owoc. Dar to jest sama rzecz, potrzebna do życia, jaką jeden człowiek daje drugiemu. Mogą to być pieniądze, pokarm, napój, odzienie, dach nad głową, jakakolwiek pomoc. Owocem zaś jest dobra i słuszna wola dawcy. Dobry nasz Mistrz nie powiedział tylko: „Kto przyjmuje proroka" - ale dodał: „w imię proroka". Ani nie powiedział tylko: „Kto przyjmuje sprawiedliwego" - ale dodał: „w imię sprawiedliwego". Za to tamten otrzyma zapłatę proroka, a ten zapłatę sprawiedliwego. Nasz Mistrz nie powiedział tylko: „Ktokolwiek jednemu z tych małych podałby kubek zimnej wody" - ale dodał: „jako że jest uczniem". I rzekł jeszcze: „Zaprawdę, powiadam wam, nie straci zapłaty swojej". Dar polega na goszczeniu proroka, na goszczeniu sprawiedliwego albo na podaniu kubka zimnej wody uczniowi. Owoc zaś polega na uczynieniu tego właśnie ze względu na to, że ktoś jest prorokiem, że ktoś jest sprawiedliwym albo że ktoś jest uczniem. Takim owocem uboga wdowa karmiła Eliasza, wiedziała bowiem, że jest on mężem Bożym, i właśnie dlatego go żywiła. Kiedy zaś kruk mu przynosił pokarm, był to tylko dar. Żywił się tym darem nie wewnętrzny człowiek w Eliaszu, lecz tylko człowiek zewnętrzny, który też mógłby umrzeć z braku takiego pożywienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27. Przemawiając wobec Ciebie, Panie, wyznam i to. Ludzie nie mający wiedzy i wiary, jeśli chce się ich pozyskać i wprowadzić do wiary, potrzebują uroczystej inicjacji i wielkich cudów. Te są, jak myślę, symbolicznie przedstawione jako ryby i wieloryby. Ludzie tacy mogą zaspokajać materialne potrzeby Twoich dzieci albo pomagać im w jakichś okolicznościach tego życia. Ale ponieważ nie wiedzą, ani dlaczego należy to czynić, ani jaki jest prawdziwy cel takiego działania - ani ci ludzie nie dają pokarmu Twoim dzieciom, ani Twoje dzieci nie są naprawdę przez nich żywione. Bo ani ci ludzie nie czynią tego w słusznej i świętej intencji, ani Twoje dzieci nie mogą się radować tymi darami, bo jeszcze nie widzą owocu w dawcach. A dusza żywi się tylko tym, co jej daje prawdziwą radość. Bo z drugiej strony ryby i wieloryby też nie żywią się pokarmem, który ziemia wydaje dopiero wtedy, gdy już jest odłączona i oddzielona od goryczy morskich wód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28. I widziałeś, Boże, że wszystko, co uczyniłeś, „było bardzo dobre". My też te rzeczy widzimy i wiemy, że są bardzo dobre. Każdemu po kolei z Twoich dzieł najpierw nakazałeś, żeby się stało, a gdy się już stało, ogarnąłeś je spojrzeniem i ujrzałeś, że jest dobre. Policzyłem: Pismo Święte mówi nam siedem razy, że zobaczyłeś, iż to, co uczyniłeś, jest dobre. A za ósmym razem powiada Pismo Święte, że ogarnąłeś spojrzeniem wszystko, co uczyniłeś, i widziałeś, że jest to nie tylko dobre, lecz bardzo dobre. Bo ogarnąłeś spojrzeniem wszystko razem. Każde poszczególne dzieło było tylko dobre; wszystkie zaś razem były nie tylko dobre, lecz bardzo dobre. To samo można powiedzieć o pięknych przedmiotach: rzecz, która się składa z wielu części, jest znacznie piękniejsza od poszczególnych części pięknych; chociaż każda część z osobna też jest piękna, dopiero harmonijna kompozycja całości dopełnia tego piękna miarę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29. Starałem się wyśledzić w Piśmie Świętym, czy siedem, czy osiem razy ujrzałeś, że dzieła Twoje są dobre, że Ci się podobają. Ale uświadomiwszy sobie, że widzenie Twoje jest poza czasem, zastanawiałem się, jak mam to rozumieć, że tyle czy tyle razy ogarniałeś spojrzeniem to, coś uczynił. O, Panie - rzekłem do Ciebie - przecież te słowa Pisma muszą być prawdziwe, bo pochodzą od Ciebie, a Ty jesteś prawdomówny, jesteś Prawdą samą. Dlaczego więc mówisz mi, że Twoje widzenie jest poza&lt;br /&gt;czasem, a oto Twoje Pismo Święte powiada, że w poszczególnych dniach widziałeś, iż to, coś uczynił, jest dobre? Policzyłem i wiem, ile razy to się stało.&lt;br /&gt;Nie odmawiasz mi odpowiedzi, bo jesteś Bogiem moim. Mówisz mocnym głosem, tak mocnym, że może się przedrzeć przez głuchotę Twojego sługi: Człowieku! - wołasz. - Co moje Pismo mówi, ja mówię. Lecz ono to mówi w czasie, a czas nie dotyka mojego Słowa, które trwa zawsze, trwa w jednakiej ze mną wieczności. Rzeczy, które widzicie przez Ducha mojego, ja widzę. Jak też mówię to, co wy przez Ducha mojego wypowiadacie. Ale wy widzicie te rzeczy w czasie, a ja nie w ograniczeniu czasu je widzę. To, co wypowiadacie w czasie, ja nie w ograniczeniu czasu wypowiadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30. Usłyszałem tę odpowiedź, Panie Boże mój. Była to kropla z Twojej prawdy, słodka dla mnie jak miód. Pomogła mi zrozumieć, co powinienem myśleć o niektórych ludziach, nie mających upodobania do stworzonych przez Ciebie dzieł. Twierdzą oni, że wiele z tych dzieł uczyniłeś pod naporem konieczności, jak strukturę nieba albo układy gwiezdne. Powiadają, że nie ukształtowałeś ich z tworzywa, jakie przedtem sam uczyniłeś, lecz że już gdzie indziej powstały one z jakiegoś tworzywa innego, a Ty je tylko skupiłeś, spoiłeś i powiązałeś wtedy, gdy po zwycięstwie nad nieprzyjaciółmi budowałeś gmach wszechświata, aby oni, przygnieceni taką strukturą, już więcej przeciw Tobie buntować się nie mogli. Poza tym zaś - twierdzą - są inne rzeczy, których ani nie stworzyłeś, ani nawet nie spoiłeś, na przykład wszelkie ciała, nawet najdrobniejsze z istotek żyjących, jak też wszystko, co jest zakorzenione w ziemi. Twierdzą, że te rzeczy zrodził i ukształtował w niższych regionach świata umysł wrogi Tobie, inna natura, nie stworzona przez Ciebie, przeciwstawna Tobie. To są teorie szaleńców, którzy nie przez Ducha Twojego patrzą na Twoje dzieła i nie rozpoznają w tych dziełach Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31. Kiedy ludzie widzą Twoje dzieła poprzez Twojego Ducha, to Ty je widzisz ich oczyma. Gdy widzą, że Twoje dzieła są dobre, to Ty widzisz, że one są dobre. Gdy rzeczy ze względu na Ciebie podobają się nam, to Ty się nam w nich podobasz. Kiedy przez Twojego Ducha podobają się nam, Tobie się podobają w nas. „Któż bowiem z ludzi wie, co jest w człowieku, prócz ducha człowieczego, który w nim jest? Tak i tego, co jest Boże, nikt nie zna, tylko Duch Boży. A myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który z Boga jest, abyśmy poznali, co nam Bóg darował przez swą łaskę".&lt;br /&gt;Tu wyłania się dla mnie kwestia. Skoro jest niewątpliwą prawdą, że tego, co jest Boże, nikt nie zna, tylko Duch Boży, jak możemy wiedzieć, co nam Bóg darował? Odpowiedź na to jest taka, że kiedy coś znamy przez Ducha Bożego, to wtedy tego nikt nie zna, tylko Duch Boży. Bo jak słusznie zostało powiedziane do tych, którzy mówią przez Ducha Bożego: „Nie wy jesteście, którzy mówicie" - tak też do tych, którzy znają przez Ducha Bożego, trzeba powiedzieć: „Nie wy jesteście, którzy znacie". Z taką samą słusznością można powiedzieć do tych, którzy widzą przez Ducha Świętego: „Nie wy jesteście, którzy widzicie". Jeśli przez Ducha Bożego widzą, że coś jest dobre, to Bóg, a nie oni, widzi, że to jest dobre.&lt;br /&gt;Czym innym jest, gdy ktoś uważa, że złe jest to, co jest dobre (jak to mniemają wspomniani wyżej szaleńcy), czym innym - gdy ktoś widzi, że to, co jest dobre, jest dobre.&lt;br /&gt;Wielu jest takich, którym się podoba Twoje stworzenie, ponieważ jest dobre. Ale to nie Ty się im podobasz w tym stworzeniu. Szukają więc szczęścia raczej w tym, co stworzyłeś, niżeli w Tobie.&lt;br /&gt;A jeszcze czym innym jest, gdy człowiek, widząc, że coś jest dobre, widzi w taki sposób, iż to Bóg widzi w nim, że to jest dobre. Tak się dzieje wtedy, gdy Bóg jest miłowany w rzeczy, którą uczynił. Nie byłby miłowany, gdyby to się nie dokonywało przez Ducha Świętego, którego nam dał. „Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego, który nam jest dany". To przez Niego widzimy, że wszystko, co w jakiejkolwiek mierze istnieje, jest dobre, pochodzi bowiem od Tego, który nie w takiej czy innej mierze istnieje, lecz jest samym bytem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;32. Dzięki Ci, Panie! Widzimy niebo i ziemię - co oznacza albo wyższą i niższą część świata materialnego, albo stworzenie duchowe i materialne. Jako ich ozdobę - niezależnie od tego, czy stanowią one całość świata materialnego czy w ogóle całe Twoje stworzenie, tak duchowe, jak i materialne - widzimy światłość, która została stworzona i oddzielona od ciemności. Widzimy utwierdzenie niebieskie — co możemy pojmować albo jako górną część materialnego świata, oddzielającą wody duchowe w górze od materialnych wód w dole, albo jako przestrzeń powietrzną (bo i to się nazywa niebem), którą w swym locie przemierzają ptaki. Przestrzeń ta znajduje się między wodami, które się wznoszą w postaci pary, potem zaś znowu opadają na ziemię jako rosa w ciszy pogodnych nocy, a tymi wodami, które będąc cięższe, płyną po ziemi.&lt;br /&gt;Widzimy wody skupione tak, że powierzchnia morza jest jak rozległa równina. Widzimy suchy ląd, czy to dopiero wyłoniony spośród wód i ledwie widzialny, czy już ukształtowany w taki sposób, że może się zielenić trawą i drzewami. Widzimy światła jaśniejące w górze: słońce rozświetlające promiennie dzień, księżyc i gwiazdy pocieszające noc. Światła te służą zarazem do oznaczania czasu. Wszędzie dokoła nas widzimy, jak ryby i różne silne stworzenia roją się w wodach, które sprzyjają też ptakom, bo parująca wilgoć zgęszcza powietrze, dzięki czemu mogą się one utrzymać w locie.&lt;br /&gt;Widzimy powierzchnię ziemi rozweseloną biegającymi po niej zwierzętami. I wreszcie widzimy człowieka, stworzonego na Twój obraz i podobieństwo, panującego nad wszystkimi bezrozumnymi zwierzętami przez to właśnie, że jest na Twój obraz i podobieństwo stworzony, czyli wyposażony w rozum i inteligencję. A jak w duszy człowieka są dwie siły, z których jedna rozumując przewodzi, a druga wypełnia rozkazy, bo się poddaje takiemu przewodnictwu, w podobny sposób pod względem cielesnym kobieta została stworzona dla mężczyzny. Umysłem, racjonalną inteligencją kobieta jest równa mężczyźnie, ale pod względem płci tak mu jest cieleśnie podporządkowana, jak popęd do działania powinien być poddany kierownictwu rozumu wyznaczającego właściwą drogę działania. Te wszystkie rzeczy widzimy. Każda z nich jest dobra. Wszystkie razem - są bardzo dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;33. Niechaj Cię chwalą dzieła Twe, abyśmy Cię miłowali. Niechaj przez naszą do Ciebie miłość dzieła Twe wysławiają Ciebie. Mają one początek i koniec w czasie: wschód i zachód, rozwój i schyłek, piękność i niedostatek. Przechodzą kolejno przez swój poranek i swój wieczór. Ta droga jest częściowo zakryta przed nami, częściowo jawna. Ty je stworzyłeś - stworzyłeś je z niczego, a nie z Twojej substancji ani nie z jakiegokolwiek tworzywa nie stworzonego przez Ciebie, już przedtem istniejącego, lecz z materii, której stworzenie przez Ciebie było zbieżne z ukształtowaniem z niej rzeczy: nie upłynął bowiem żaden czas przed wyposażeniem tej bezkształtnej materii w formę. Czym innym jest materia nieba i ziemi, czym innym jest ich forma. Materię stworzyłeś zupełnie z niczego, a kształt świata uczyniłeś z tej bezkształtnej materii. Ale jedno i drugie uczyniłeś tym samym aktem - między powstaniem materii a nadaniem jej formy nie było żadnego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;34. Pragnąłem także zbadać, jakie prawdy duchowe postanowiłeś wyrazić symbolicznie przez to, że rzeczy powstały w takim, a nie innym porządku i że w takim, a nie innym porządku zostało to opisane. Zrozumiałem, że podczas gdy wszystkie poszczególne rzeczy są dobre, to wszystkie razem wzięte są one bardzo dobre, i że niebo i ziemia, czyli głowa i ciało Twojego Kościoła, były przewidziane w Twoim Słowie, czyli w jedynym Synu Twoim, przed wszystkimi czasami, kiedy jeszcze nie było poranka ani wieczoru. Te rzeczy wyznaczone w wieczności zacząłeś wypełniać w czasie, aby to, co zakryte, uczynić jawnym i aby wprowadzić ład tam, gdzie panował bezład. Byliśmy bowiem przytłoczeni naszymi grzechami, osunęliśmy się daleko od Ciebie w otchłanie ciemności, a Twój dobry Duch unosił się nad nami, gotowy wspomóc nas w czasie odpowiednim. Z grzeszników uczyniłeś sprawiedliwych i oddzieliłeś ich od nieprawych. Ustaliłeś powagę Twojej Księgi pośród wyższych, którzy Tobie mieli być posłuszni, i pośród niższych, którzy mieli tamtym podlegać. Skupiłeś wszystkich niewiernych w jednomyślną społeczność, aby się wyraźniej zarysowały dążenia wiernych, objawiające się przed Tobą w uczynkach miłosiernych, aby też przez rozdawanie ubogim dóbr ziemskich skarbili sobie niebiańskie.&lt;br /&gt;Potem zapaliłeś na firmamencie szczególne światła. Są to Twoi święci, wyposażeni w słowo życiodajne. Goreje w nich wzniosła powaga, promieniejąca z darów duchowych, jakie otrzymali. Następnie z materii cielesnej wywiodłeś sakramenty i cuda dostępne ludzkim oczom, a również głosy rozpowszechniające Twoje orędzie pod firmamentem Twojej Księgi. One są potrzebne, aby niewierzących wprowadzać do wiary, a także po to, aby wierzący otrzymywali w nich błogosławieństwo. I ukształtowałeś duszę żywą w wierzących, duszę, która żyje dzięki temu, że się nauczyła panować nad namiętnościami nieugiętą dyscypliną. Wtedy umysł ludzki, tylko Tobie jednemu podległy i nie potrzebujący kroczyć śladami jakiejkolwiek ludzkiej powagi, odnowiłeś na obraz i podobieństwo Twoje. Przewodniej władzy umysłu poddałeś rozumne działanie, jak kobieta podlega mężczyźnie. A ponieważ w tym życiu Twoi słudzy są niezbędni dla doskonalenia wiernych, postanowiłeś, że doczesnych środków do życia mają im dostarczać sami wierni, spełniając dobre uczynki, które zaowocują w przyszłym życiu. Wszystkie te dzieła Twoje widzimy. Rozpoznajemy, że razem są one bardzo dobre, gdyż to Ty je widzisz w nas i to Ty dałeś nam tego Ducha, przez którego możemy je widzieć i możemy miłować w nich Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;35. Panie Boże, obdarz nas pokojem. Wszystko bowiem, co mamy, Twoim jest darem. Obdarz nas pokojem uciszenia, pokojem szabatu, pokojem bez zmierzchu. Bo cały ten ziemski ład tak piękny, wszystkie te rzeczy bardzo dobre - gdy dojdą do&lt;br /&gt;kresu przeznaczonego dla nich istnienia — przeminą. Zaświtał niegdyś dla nich poranek, zapadnie nad nimi zmierzch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;36. Ale dzień siódmy nie zna zmierzchu. Słońce nad tym dniem nie zachodzi. Uświęciłeś ten dzień, aby wiecznie trwał. Chociaż Twoje działanie nie przerwało Twego spoczynku, jednak kiedy dokonałeś wszystkich dziel i ujrzałeś, że są one bardzo&lt;br /&gt;dobre - siódmego dnia odpocząłeś. Odczytujemy to w Twojej Księdze jako zapowiedź, że i my po naszych dziełach (przez to bardzo dobrych, że Ty nam dałeś łaskę do ich wypełnienia! W szabacie życia wiecznego odpoczniemy w Tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;37. Wtedy lak odpoczniesz w nas, jak teraz w nas działasz. Spoczynek, jakiego zaznamy, będzie od Ciebie, jak teraz wszystko, co robimy, to są Twoje czyny poprzez nas. Ty, Panie, zawsze działasz i zawsze spoczywasz. Ani nie patrzysz w czasie, ani nie poruszasz się w czasie, ani nie spoczywasz w czasie. A jednak sprawiasz to, co widzimy w czasie, sprawiasz zarówno sam czas,jak i spoczynek, gdy czasu już nie ma więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;38. Rzeczy, które uczyniłeś, widzimy, bo one istnieją. Istnieją zaś dlatego, że Ty je widzisz. Zewnątrz widzimy, że one istnieją, a w naszym wnętrzu widzimy, że są dobre. Ty zaś, gdy zobaczyłeś, że słuszne jest, by je stworzyć, w tym samym akcie ujrzałeś, że istnieją.&lt;br /&gt;Dopiero po przeminięciu jakiegoś czasu nasze serca poderwały się do czynienia dobra, dopiero wtedy, kiedy je natchnął Twój Duch. Przedtem byliśmy skłonni do czynienia zła, bo odeszliśmy od Ciebie. A Ty, Boże najwyższy, jedynie dobry, nigdy nie przestałeś dobrze czynić. Dzięki darowi Twojej łaski niektóre nasze dzieła są dobre. Lecz nie są wieczne. Ufamy, że po nich znajdziemy spoczynek, jeżeli nas dopuścisz do wielkiej świętości obecności Twojej. A Ty jesteś samym Dobrem, nie potrzebującym innego dobra, i trwasz zawsze spokojnv, bo sam jesteś swoim własnym spoczynkiem. Któryż czlowiek może pomóc drugiemu czlowiekowi w zrozumieniu tej prawdy? Któryż anioł aniołowi? Któryż anioł człowiekowi? Ciebie trzeba o to prosić, w Tobie szukać, do Twoich wrót kołatać. Dopiero wtedy otrzymamy, wtedy znajdziemy, wtedy wrota się przed nami otworzą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-8213121766062041317?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/8213121766062041317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/wyznania-sw-augustyna-ksiega-trzynasta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/8213121766062041317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/8213121766062041317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/wyznania-sw-augustyna-ksiega-trzynasta.html' title='Wyznania św. Augustyna - Księga trzynasta'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-5947461096131529954</id><published>2011-01-07T06:23:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T07:50:53.695-08:00</updated><title type='text'>Wyznania św. Augustyna - Księga dwunasta</title><content type='html'>KSIĘGA DWUNASTA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Jakże się krząta serce moje, Panie - w tym moim ubogim życiu - potrząśnięte słowami Twego Pisma Świętego! Nieudolność ludzkiego rozumu rozbrzmiewa zazwyczaj obfitymi słowami, bo poszukiwanie jest bardziej gadatliwe niżeli znalezienie.&lt;br /&gt;Dłużej się prosi, aniżeli otrzymuje. Ręka, gdy kołacze do wrót, bardziej się trudzi niż wtedy, kiedy bierze dar. Mamy obietnice. Któż je udaremni? „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciw nam?" &lt;br /&gt;„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje, a kołaczącemu będzie otworzone". To Twoje obietnice. Któż by się bał zawodu, skoro obiecuje Prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wobec wyżyny majestatu Twego pokorne moje usta wyznają, że Ty uczyniłeś niebo i ziemię - to niebo, które widzę, i ziemię, po której chodzę i z której jest też ta odziewająca mnie ziemia: to moje ciało też Ty uczyniłeś. Lecz gdzie jest, Panie, niebo nad niebiosami, o którym słyszymy w psalmie: „Niebo nad niebiosami dla Pana, a ziemię dał synom człowieczym"? Gdzie jest niebo, którego nie widzimy, to niebo, wobec którego wszystko, co widzimy, jest tylko ziemią? Piękność kształtów&lt;br /&gt;została nadana całemu materialnemu wszechświatowi, nawet najniższym jego częściom, chociaż nie wszystkim jednakowo; dnem jego jest nasza ziemia. Ale wobec owego nieba nad niebiosami nawet niebo naszej ziemi jest ziemią. Słuszne jest więc nazwanie obu tych wielkich ciał ziemią, gdy się je porównuje z owym niewysłowionym niebem, które jest dla Pana, a nie dla synów człowieczych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. O tej ziemi mówi się, że była niewidzialna i nie ukształtowana, czyli że była jakąś niepojętą otchłanią, nad którą nie jaśniało światło - niewątpliwie dlatego, że nie miała jeszcze żadnej formy. A co oznacza to, co kazałeś napisać, że ciemności były nad otchłanią? Tylko to, że nie było żadnego światła. Jeśliby bowiem było światło, gdzież indziej mogłoby być jak nie ponad wszystkim, aby wszystko oświetlać? Kiedy światła jeszcze nie było, czymże była obecność ciemności, jeśli nie brakiem światła? W górze zalegały ciemności, ponieważ światła jeszcze nie było, podobnie jak cisza panuje tam, gdzie nie ma żadnego dźwięku. Czyż obecność ciszy nie oznacza właśnie nieobecności dźwięku? Przecież Ty sam, Panie, nauczyłeś duszę tych prawd,które ona teraz wobec Ciebie wyznaje. Czyż to nie Ty sam, Panie,&lt;br /&gt;pouczyłeś mnie, że zanim ukształtowałeś ową bezkształtną materię w różne formy, nie było ani barwy, ani kształtu żadnego, ani ciała, ani ducha? Nie był to jednak stan nicości; istniała jakaś bezkształtna materia, nie mająca żadnych cech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Jakąż nazwę należało jej nadać, aby nawet mniej bystre umysły mogły mieć o niej jakieś wyobrażenie? Czyż nie było konieczne nazwanie jej słowem dobrze znanym? A we wszystkich częściach świata cóż mogło być bliższego bezkształtności niżeli ziemia i otchłań morza? Ponieważ znajdują się one na najniższym szczeblu pośród rzeczy stworzonych, mniej są nacechowane pięknością niżeli rzeczy znajdujące się ponad nimi, promienne i wspaniałe. Dlaczego więc nie miałbym przyjąć, że właśnie ową bezkształtną materię, którą bez piękności uczyniłeś, aby z niej piękny świat uczynić, nazwano - w sposób przystępny dla ludzi - ziemią niewidzialną i nie ukształtowaną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Kiedy myśl nasza stara się dociec, jak tę materię należy pojmować, i powiada sobie, że nie może to być pojęcie abstrakcyjne, uchwytne jedynie dla umysłu, jak pojęcie życia albo sprawiedliwości, gdyż jest to materia, z której utworzono ciała,&lt;br /&gt;ale też nie może ona być dostrzegalna dla zmysłów, ponieważ w niej jako niewidzialnej i nie ukształtowanej nie ma niczego, co można by zobaczyć czy w jakikolwiek sposób odczuć zmysłami - kiedy tak medytuje myśl ludzka, niechże się w tej sprawie pokusi o wiedzę niewiedzy; czy może wiedzy niewiedzę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Ja zaś, Panie, chciałbym wyznać przed Tobą ustami mymi i piórem wszystko, czegoś mnie o tej materii nauczył. Słysząc o niej niegdyś, nie rozumiałem, co jej nazwa oznacza, ani też nie rozumieli tego ludzie, którzy mi o niej mówili. Wyobrażałem ją sobie na różne, nieprzeliczone sposoby, a więc jest jasne, że&lt;br /&gt;w ogóle nie o niej myślałem. Mój umysł szamotał się z wyobrażeniami wstrętnych i budzących zgrozę kształtów, będących wypaczeniami kształtów znanych, a więc jednak będących kształtami. To, co bezkształtne, pojmowałem niejako coś, czemu brak&lt;br /&gt;wszelkiego kształtu, lecz jako coś mającego kształt tak niezwykły i potworny, że gdyby się ukazał, zmysły nasze by się wzdrygnęły, a słabość nasza skuliłaby się z trwogi. To, co sobie w taki sposób wyobrażałem, nie było naprawdę bezkształtne, czyli pozbawione wszelkiego kształtu, lecz było tylko niekształtne w porównaniu do rzeczy piękniej ukształtowanych. Wprawdzie zdrowy rozum mi podszeptywał, że jeśli chcę sobie wyobrazić coś rzeczywiście bezkształtnego, muszę temu odjąć wszelkie ślady jakiegokolwiek kształtu; lecz nie mogłem sobie czegokolwiek tak zupełnie bezkształtnego wyobrazić. Łatwiej by mi było przyjąć, że coś, co nie ma żadnego kształtu, w ogóle nie istnieje, niżeli sobie wyobrazić coś pośredniego między formą a nicością, nie będącego ani czymś ukształtowanym, ani nicością, pojąć coś bezkształtnego, graniczącego z nicością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie moja myśl przestała o to pytać moją wyobraźnię, pełną obrazów ciał ukształtowanych, które dowolnie zmieniała i urozmaicała. Zamiast tego zwróciłem uwagę na same ciała i starałem się głębiej wniknąć w ich zmienność, wskutek której przestają być tym, czym przedtem były, i zaczynają być tym, czym przedtem nie były. Podejrzewałem, że owo przejście z kształtu do kształtu dokonuje się poprzez pewnego rodzaju bezkształtność, a nie poprzez nicość. Pragnąłem jednak wiedzieć, a nie przypuszczać. Ale gdyby usta moje i pióro chciały opowiedzieć przed Tobą o wszystkich zawikłanych węzłach tej kwestii, jakie mi pozwoliłeś rozplatać - któryż czytelnik miałby cierpliwość to śledzić? Nie zaniedba jednak serce moje składania Tobie hołdu i śpiewania pieśni pochwalnych za to także, czego wyrazić tu słowami nie mogę.&lt;br /&gt;Zmienność, cecha wszystkich rzeczy podległych zmianom, umożliwia im przyjmowanie wszelkich kształtów, w jakie się one przeobrażają. A sama czym jest? Duchem czy ciałem? Czy może jakimś szczególnym rodzajem ducha albo ciała? Gdyby można&lt;br /&gt;było powiedzieć: „nic, a jednak coś", „coś, co istnieje i nie istnieje" - tak bym ją nazwał. W jakiś sposób ona istniała, mając przyjąć kształty widzialne i uporządkowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. A skądże się wzięła, jeśli nie od Ciebie? Od Ciebie przecież pochodzą wszystkie rzeczy, w jakimkolwiek stopniu istniejące - lecz tym dalej będące od Ciebie, im mniej są do Ciebie podobne (oczywiście, nie mówię tu o odległości przestrzennej). To znaczy, że Ty, Panie, który nie jesteś raz tym, a kiedy indziej czymś innym, lecz zawsze, zawsze tym samym2 - „Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmocny" - na początku, który jest w Tobie samym, w mądrości, która z Twojej narodzona jest substancji, uczyniłeś coś z niczego.&lt;br /&gt;Uczyniłeś niebo nad niebiosami i ziemię, lecz nie z siebie. Gdybyś je uczynił z siebie, byłyby one równe jednorodzonemu Synowi Twemu, przeto i Tobie, a nie byłoby rzeczą sprawiedliwą, by Tobie równe było cokolwiek, co by nie było w Tobie. Lecz oprócz Ciebie nie było nic, z czego mógłbyś te byty uczynić, Boże, Jedyny w Trójcy i Troisty w Jedności. Na pewno więc z niczego uczyniłeś niebo nad niebiosami i ziemię, coś wielkiego i coś małego - rzeczy dobre, jak wszystko, co stworzyłeś, bo i wszechmocny jesteś, i dobry - tamto wielkie niebo i tę małą ziemię. Ty byłeś i niczego nie było poza Tobą. Z niczego więc stworzyłeś niebo nad niebiosami i ziemię - dwie różne dziedziny: jedną bliską Ciebie, drugą bliską nicości; jedną, którą tylko Ty przerastasz, i drugą, od której niczego niższego nie ma.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;8. Tamto niebo nad niebiosami jest dla Ciebie, Panie. Ziemię zaś przeznaczyłeś dla synów człowieczych jako świat, który by mogli oglądać i którego by mogli dotykać. Lecz nie była ona jeszcze taka, jaką teraz widzimy i jakiej dotykamy. Niewidzialna była i nie ukształtowana. Była otchłanią, nad którą nie jaśniało światło, lecz ciemności były nad otchłanią, to znaczy, że mrok był jeszcze gęstszy, niż bywa w otchłani morza. Ta bowiem otchłań wodna, która teraz istnieje widzialna, nawet w najgłębszych swoich czeluściach ma jakiś rodzaj światła, dostrzegalnego dla ryb i żyjątek pełzających po morskim dnie. Wtedy jednak cała ziemia była niemal nicością, gdyż była jeszcze zupełnie bezkształtna. Już jednak istniało to, co mogło zostać ukształtowane. To Ty, Panie, uczyniłeś świat z materii bezkształtnej, z owej prawie nicości uczynionej z zupełnej nicości - uczyniłeś te wszystkie rzeczy wspaniałe, jakie my, ludzie, podziwiamy.&lt;br /&gt;Przewspaniałe to niebo materialne nad nami, utwierdzenie dzielące wody od wód, uczyniłeś w drugim dniu - po stworzeniu światła w dniu pierwszym. Rzekłeś: „Niech się stanie" - i stało się. Utwierdzenie to nazwałeś niebem - lecz tylko niebem nad naszą ziemią i morzem, nad nimi, które uczyniłeś trzeciego dnia, nadając widzialną formę materii przedtem bezkształtnej, którą uczyniłeś był przed wszelkimi dniami. Uczyniłeś przed pierwszym dniem także niebo - lecz było to niebo nad niebiosami. Jest powiedziane, że na początku uczyniłeś niebo i ziemię. Lecz ziemia, jaką przed pierwszym dniem uczyniłeś, była bezkształtną materią, gdyż słyszymy, że była niewidzialna i nie ukształtowana, a ciemności zalegały nad otchłanią. Z tej to niewidzialnej i nie ukształtowanej ziemi, z tej bezkształtności, z tej niemal nicości zrobiłeś wszystkie rzeczy, jakie stanowią zmienny wszech-&lt;br /&gt;świat. Ale czy właściwie można powiedzieć, że go stanowią? Przecież w tym świecie widoczna jest sama zmienność. Rozpoznajemy w nim pory czasu i możemy je mierzyć dzięki temu, że powstają one przez zmienianie się i przekształcanie rzeczy, których materią jest wspomniana wyżej ziemia niewidzialna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Dlatego też Duch Święty, który pouczał Twego sługę, nic nie mówi o porach ani o dniach, gdy wspomina, że na początku uczyniłeś niebo i ziemię. Z pewnością owo niebo nad niebiosami, które na początku uczyniłeś, to jakiś twór, który jest czystym rozumem. Chociaż bynajmniej nie jest współwieczne Tobie, Trójcy, to jednak uczestniczy w Twojej wieczności. Dzięki słodyczy i szczęściu kontemplowania Ciebie ma ono moc powstrzymania swej skłonności do zmian. Bez żadnego uchybienia trwając przy Tobie, odkąd zostało stworzone, góruje nad wszelką pędzącego czasu zmiennością. Także owa materia bez formy, ziemia niewidzialna i nie ukształtowana, nie została zaliczona do dzieł powstałych w obrębie dni. Gdzie bowiem nie ma żadnego kształtu ani porządku, nic nie nastaje ani nie przemija, a więc nie ma żadnych dni ani żadnych zmian dokonujących się w czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. O Prawdo, Światło serca mego, niechże słucham Ciebie, a nie podszeptów z pory ciemności, w którą się niegdyś tak po¬grążyłem, że czarna noc mnie ogarnęła - lecz nawet tam, na dnie, kochałem przecież Ciebie! Zbłądziłem i przypomniałem sobie, że istniejesz, usłyszałem, jak za mną wołasz, abym wrócił - a ledwie dosłyszeć zdołałem Twoje wołanie, taka się wokół mnie kłębiła wrzawa głosów niespokojnych. Powracam stamtąd, ciężko dysząc. Moje usta szukają żarliwie Twego zdroju. Niechże mnie teraz nikt nie próbuje od niego odrywać. Do tego zdroju przybliżę wargi i nim żyć będę. Czyż mogę sam ożywić siebie? Będąc sam, żyłem źle, byłem dla siebie śmiercią. Dopiero w Tobie odżywam. Ty do mnie mów. Ty mnie pouczaj. Zawierzyłem Twoim Księgom. A słowa ich jakże tajemnicze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Usłyszałem w głębi serca Twój głos, Panie, mówiący mi dobitnie, że jesteś wieczny i że Ty jedynie masz nieśmiertelność, gdyż nie ma w Tobie żadnej zmiany: ani przekształcenia, ani ruchu; ani też wola Twoja nie zmienia się z upływem czasu; wola bowiem, która się zmienia, nie jest nieśmiertelna. To - przed obliczem Twoim -jest dla mnie jasne i modlę się, abym to coraz lepiej rozumiał i abym w świetle tej prawdy wytrwał roztropnie pod skrzydłami Twymi. Równie dobitnie objawiłeś, Panie, memu sercu, że Ty stworzyłeś wszystkie natury i substancje, które nie są tym, czym Ty jesteś, lecz jednak istnieją. Od Ciebie pochodzi wszystko; tylko to, co w ogóle nie ma bytu, nie pochodzi od Ciebie. Nie pochodzi więc od Ciebie ruch woli odrywającej się od Ciebie, który jesteś, i dążącej do tego, co w mniejszym stopniu istnieje. Ruch taki jest występny i grzeszny. Ale nie może grzech żadnego człowieka w jakiejkolwiek mierze zaszkodzić Tobie albo zakłócić Twego władania - czy to u szczytu stworzenia, czy na jego dnie. To - przed obliczem Twoim -jest dla mnie jasne i modlę się, abym to coraz lepiej rozumiał i abym w świetle tej prawdy wytrwał roztropnie pod skrzydłami Twymi.&lt;br /&gt;Usłyszałem w głębi serca Twój głos mówiący mi dobitnie także to, że nie jest Tobie współwieczny nawet ten Twój twór, który tylko Tobą się raduje. Niebo nad niebiosami, chociaż w swej niezłomnej czystości tylko Ciebie chłonie, jednak nigdzie i nigdy się nie wyzbywa swej natury zmiennej. Lecz dzięki stałej Twojej obecności i dzięki temu, że całą miłością do Ciebie przywiera, nie ma ono ani przyszłości, której mogłoby oczekiwać, ani przeszłości, którą by wspominało; dlatego też nigdy się nie zmienia i nie rozpada się na przeszłość i przyszłość. Jakże szczęśliwy, skoro taki jest, musi być ów twór, ciągle chłonący Twoją szczęśliwość - jakże szczęśliwy, skoro Ty w nim ciągle mieszkasz, zawsze go oświecasz! Nie znajduję dla owego nieba nad niebiosami, które do Pana należy, lepszego miana niż miano domu Twego, stale wpatrującego się w Twoją piękność, nigdy nie zwracającego się ku czemuś innemu, niższemu; miano umysłu czystego, najpełniej harmonijnego w niewzruszonym pokoju świętych duchów, mieszkańców Twego niebiańskiego miasta, wzniosłego ponad ziemskim niebem.&lt;br /&gt;Myśląc o tym mieście, dusza może pojąć, jak daleko doszła w swojej wędrówce - jeśli już łaknie Ciebie, jeśli łzy stały się jej chlebem we dnie i w nocy, gdy mówią jej co dzień: „Gdzież jest Bóg twój?", i jeśli już tylko o jedno prosi Pana i o jedno zabiega: aby mogła mieszkać w domu Twoim po wszystkie dni swego życia. Cóż bowiem może być jej życiem, jeśli nie Ty? A czymże są Twe dni, jeśli nie wiecznością Twoją? Czymże, jeśli nie Twą wiecznością, są lata Twoje, które nigdy nie ustaną, bo zawsze jesteś ten sam? Niechże z tego dusza w takiej mierze, w jakiej potrafi, zrozumie, jak wysoko jesteś w swej wieczności wyniesiony ponad wszelki czas, skoro i Twój dom, który żadnej nie odbył wędrówki, ten dom, chociaż nie jest współwieczny Tobie, jednak - trwając przy Tobie nieustannie i nienagannie -żadnym kolejom czasu nie podlega. To - przed obliczem Twoim - jest dla mnie jasne i modlę się, abym to coraz lepiej rozumiał i abym w świetle tej prawdy wytrwał roztropnie pod skrzydłami Twymi.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zmiany, jakie się dokonują w rzeczach będących ostatnią i najniższą częścią Twego stworzenia, mają podłoże w jakiejś nie znanej mi bezkształtnej materii. Chyba tylko człowiek, który błąka się po manowcach i miota pośród urojeń, może twierdzić, że gdyby odjęto i zniszczono wszelką formę i zostałaby tylko bezkształtność, na której podłożu rzeczy zmieniają się i przeobrażają z kształtu w kształt, to ta bezkształtność mogłaby wykazywać znamiona upływu czasu. Byłoby to zupełnie niemożliwe; bez ruchu powodującego zmianę nie ma czasu; a nie może być ruchu i zmiany tam, gdzie żaden kształt nie istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Rozważywszy te wszystkie problemy, Boże mój, w takiej mierze, w jakiej mnie do tego uzdolniłeś, w jakiej mnie pobudzasz do pukania i pukającemu otwierasz, znajduję wśród Twoich tworów dwa byty niepodległe czasowi. Żaden z nich jednak nie jest Tobie współwieczny. Jeden jest tak ukształtowany, że w nieustannym kontemplowaniu Ciebie, bez żadnej przerwy wywołanej jakimkolwiek ruchem, korzysta - mając naturę zmienną, ale nigdy się nie zmieniając - z Twojej niezmienności i wieczności. Drugi zaś byt tak był bezkształtny, że nie mógł wyzbyć się jednej formy i przybrać innej - czy to ruchu, czy spoczynku - przez co zostałby poddany czasowi; ale go w tej bezkształtności nie zostawiłeś. Uczyniłeś na początku - zanim się jakiekolwiek dni zaczęły - niebo i ziemię, owe dwa byty, o których już mówiłem.&lt;br /&gt;Ziemia była niewidzialna i nie ukształtowana, a ciemności były nad otchłanią. Zdanie to - ujęte w taki sposób, aby je mogli do pewnego stopnia zrozumieć również ci, którzy nie potrafią pojąć całkowitego braku wszelkiej formy, nie będącego jednak nicością - opisuje ową bezkształtną materię, z której miałeś&lt;br /&gt;uczynić zarówno utwierdzenie niebieskie, jak i ziemię widzialną i ukształtowaną, jak i piękne wody, jak też wszelkie inne składniki tego świata. Rzeczy te, jak czytamy, uczyniłeś już w ciągu dni, bo mają taką naturę, że przejawiają się w nich koleje czasu według uporządkowanych zmian ruchów i kształtów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Tak interpretuję Twoje Pismo Święte, Boże mój, kiedy w nim czytam, że na początku Bóg uczynił niebo i ziemię, a ziemia była niewidzialna i nie ukształtowana, a ciemności były nad otchłanią. Nie jest podane, w którym dniu te pierwsze byty uczyniłeś. Wnioskuję więc, że mówi się tu o owym niebie nad niebiosami, niebie intelektualnym, gdzie umysł poznaje wszystko od razu - nie częściowo, nie zagadkowo, nie jak w zwierciadle, ale w pełni i jawnie, twarzą w twarz; nie najpierw to, a potem owo, lecz - jak się rzekło - poznaje wszystko naraz, bez żadnej kolejności czasowej. Ziemia zaś oznacza ową materię niewidzialną i nie ukształtowaną, też nie podlegającą żadnej kolejności czasowej, będącej zawsze zmianą czegoś w coś innego; gdzie nie ma żadnego kształtu, nie może też być zmiany czegokolwiek w cokolwiek innego. Dwa te byty: jeden na samym początku ukształtowany, a drugi do głębi bezkształtny; niebo, lecz nie to ziemskie, ale niebo nad niebiosami, i ziemię, ale ziemię niewidzialną i nie ukształtowaną - dwa te byty, jak sądzę, wymienia Twoje Pismo Święte, nie umieszczając ich stworzenia w obrębie dni, gdy głosi: „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię". Zaraz zresztą w następnym zdaniu znajdujemy wyjaśnienie, o jakiej ziemi się mówi. A z tego, że wymienione jest potem - w drugim dniu - uczynienie utwierdzenia niebieskiego, można się domyślić, o jakim to niebie mówiło pierwsze zdanie, nie zawierające wzmianki o dniach.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;14. Jakże cudowna jest głębia Twoich słów! Patrzymy na ich powierzchnię, która się do nas jak do dzieci uśmiecha. Lecz pod nią, Boże mój, jakaż głębia, jakaż cudowna głębia! Lęk ogarnia, gdy się wejrzy w nią, cześć pełna lęku, miłość pełna drżenia. Z całą siłą nienawidzę jej wrogów. Obyś ich zabił mieczem obosiecznym, tak by już nie byli jej wrogami. Pragnąłbym bo¬wiem, aby przez cios Twego miecza umarli dla siebie, a dla Ciebie żyć zaczęli. Są jednak również tacy, którzy będąc nie przeciwnikami, lecz chwalcami Księgi Rodzaju, powiadają: „Wcale nie taką treść chciał nam przekazać tymi słowami Duch Boży, który swemu słudze Mojżeszowi kazał je zapisać. Nie to chciał nam powiedzieć, co ty mówisz, lecz coś innego, to, co my mówimy".&lt;br /&gt;Ciebie, Boże nas wszystkich, biorąc na świadka, tak im odpowiadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15. Przecież nie zaprzeczycie temu, co Prawda w głębi mego serca dobitnie mówi o prawdziwej wieczności Stwórcy, o tym, że Jego substancja bynajmniej się nie zmienia w czasie i że Jego wola nie jest czymś oddzielonym od Jego substancji. Z tego wynika, że nie chce On najpierw jednej rzeczy, a potem innej, lecz jednym aktem i zawsze chce tego wszystkiego, czego chce. Ani nie powtarza swego aktu woli, ani nie chce różnych rzeczy w różnych porach, ani też nie jest tak, żeby chciał potem tego, czego przedtem nie chciał, albo żeby nie chciał tego, czego przedtem chciał. Wola bowiem, która by w taki sposób działała, byłaby zmienna, a to, co zmienne, wieczne być nie może. A Bóg nasz wieczny jest. Mówi mi też głos wewnętrzny, że oczekiwanie rzeczy przyszłych przemienia się w dostrzeganie, gdy one już nadeszły; dostrzeganie zaś staje się z kolei pamiętaniem, gdy już przeminęły. Wszelka uwaga, która w taki sposób się przeobraża, jest zmienna, to zaś, co zmienne, wieczne być nie może. A Bóg nasz wieczny jest. Łącząc owe rozpoznane prawdy w jedność, stwierdzam, że Bóg mój, Bóg wieczny, nie stworzył świata jakimś nowym aktem swej woli i że wiedza Jego w żadnej mierze nie przemija.&lt;br /&gt;Cóż na to powiecie, oponenci? Przecież nie przeczycie tym prawdom? „Nie przeczymy" - mówią. Czyżby więc miało być fałszem to, że wszelka natura mająca formę i wszelka materia mogąca przyjąć kształt mogą pochodzić tylko od Tego, który w najwyższym stopniu jest dobry, gdyż w najwyższym stopniu istnieje? „Tego też nie uważamy za fałsz" - mówią. Może więc temu przeczycie, iż istnieje wzniosły twór, który w tak czystej miłości trwa przy Bogu prawdziwym, prawdziwie wiecznym, że chociaż nie jest Mu współwieczny, nigdy się od Niego nie odrywa i nie opada ku rozmaitości i kolejom czasu, lecz spoczywa pogodny w najwierniejszej kontemplacji Jego jedynego?&lt;br /&gt;Dzięki temu, że ten twór kocha Ciebie tak, jak nakazujesz, a Ty się jemu objawiasz i już nic mu innego nie potrzeba, nigdy on nie odchodzi od Ciebie ani się ku sobie samemu nie zwraca. Ten twór jest domem Boga. Nie jest to dom z ziemskiej ani nawet z jakiejś niebiańskiej materii. Jest całkowicie duchowy, uczestniczy w Twej wieczności, gdyż jest wiecznie nienaganny. Ustanowiłeś go na wieki i na wieki wieków, ustawę dałeś, która nie przeminie. Ale nie jest ten dom współwieczny Tobie, Boże, gdyż ma on początek; został przecież stworzony. Co nie znaczy jednak, jakoby przed jego stworzeniem istniał czas. „Pierwsza bowiem ze wszystkiego stworzona została mądrość". A „mądrość" nie oznacza tu owej Mądrości, która jest Tobie jako swemu Ojcu współwieczna i równa, Boże nasz, i przez którą wszystko zostało stworzone, Mądrości będącej owym początkiem, w którym uczyniłeś niebo i ziemię. Mówi się tu o mądrości stworzonej, o na¬turze intelektualnej, która jest światłem dzięki kontemplowaniu światła. Ją także, chociaż jest tylko czymś stworzonym, nazywa się mądrością.&lt;br /&gt;Lecz jak wielka jest różnica między źródłem światła a światłem odbitym albo między Sprawiedliwością dającą usprawiedliwienie a sprawiedliwością wynikającą z usprawiedliwienia, tak się też różni Mądrość stwórcza od mądrości stworzonej. Nawet my zostaliśmy nazwani Twoją sprawiedliwością. Rzekł pewien sługa Twój, że Chrystus przyszedł, „abyśmy się stali sprawiedliwością Bożą w Nim". Pierwsza więc ze wszystkiego została stworzona jakaś mądrość, stanowiąca racjonalną, intelektualną świadomość owego nieskazitelnego miasta Twego, owej niebiańskiej Jerozolimy, matki naszej, która jest w górze i wolna jest, i wiekuista w niebiesiech. A w jakichże innych niebiesiech, jeśli nie w owym niebie nad niebiosami, które jest dla Ciebie, Panie, i Twoją chwałą rozbrzmiewa? Przed nim nie znajdujemy żadnego czasu, gdyż poprzedza ono nawet stworzenie czasu, jako że pierwsze ze wszystkiego zostało stworzone. Ale jest przed nim wieczność Jego Stwórcy, który je uczynił i od którego wzięło początek — nie czasu, gdyż jeszcze czasu nie było, lecz początek swego istnienia. W taki sposób wywodzi się ono od Ciebie, Panie, że z pewnością jest czymś innym, a nie tym samym, czym Ty jesteś. Czasu nie tylko przed nim, ale i w nim nie znajdujemy, gdyż jest zdolne do oglądania Twego oblicza zawsze i nigdy się od Twego oblicza nie odwraca. Dzięki temu nie ulega żadnym zmianom. Ale do jego natury należy zmienność. Samo w sobie zmroczniałoby i wyziębło, gdyby nie trwało przy Tobie w tak wielkiej miłości i gdyby nie płonęło i nie pałało Tobą jak wiecznym południem.&lt;br /&gt;Domie jasny i piękny! Umiłowałem urodę twą, miejsce mieszkania chwały Pana mego, Stwórcy twego i Gospodarza. Tęsknoto moja w wędrówce! Modlę się do Tego, który cię stworzył, aby i mnie posiadł w tobie, bo On i mnie stworzył. Zbłąkałem się, jak owca zagubiona, lecz ufam, że na własnych ramionach przyniesie mnie w progi twoje ten Pasterz mój, który cię zbudował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż na to powiecie, oponenci, do których się zwróciłem? Przecież wierzycie w to, że Mojżesz to pobożny sługa Pański i że Duch Święty w jego księgach przemawia. Czyżbyście więc nie pojmowali, że ów dom Boży wprawdzie nie jest Bogu współwieczny, lecz właściwym sobie sposobem trwa wiekuiście w niebiesiech, gdzie na próżno szukalibyście odmian czasu - tam ich nie znajdziecie! Ten dom bowiem wzniesiony jest ponad wszelką rozciągłość i ponad wszelki płynący strumień czasu, bo stałym jego pragnieniem jest trwanie przy Bogu. „To prawda" - mówią. A więc z tego wszystkiego, o czym serce moje wołało do mego Boga, słysząc we własnym swoim wnętrzu głos Jego chwały - z tego wszystkiego jaką rzecz chcielibyście jeszcze negować? Czy to, że istniała bezkształtna materia, w której nie było żadnego porządku, bo nie było formy? Skoro zaś nie było porządku, nie mogło być kolejności czasowej. Lecz również ta niemal nicość - w takiej mierze, w jakiej nie była zupełną nicością - musiała się wywodzić od Tego, od którego wszystko pochodzi, co w jakimkolwiek stopniu istnieje. „Ani temu - powiadają - nie przeczymy".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;16. Przed Twym obliczem, Boże mój, pragnę nieco porozmawiać z ludźmi, którzy uznają wszystkie te prawdy, jakich w głębi mego serca nie przemilcza Prawda Twoja.&lt;br /&gt;Co się tyczy innych, odrzucających te prawdy - niechże oni, jak chcą, szczekają i ogłuszają się swoim hałasem. Będę się starał ich nakłonić, aby ucichli i otworzyli przed Twym słowem drogę do swoich serc. Jeśli nie zechcą, jeśli mnie odtrącą -błagam Cię, Boże mój, żebyś Ty dla mnie nie zamilknął. Ty w sercu moim prawdę głoś, bo tylko Ty jeden tak przemawiasz. A oni niech ode mnie odejdą, niech rozdmuchują piasek, aż im zasypie oczy, ja zaś wejdę do komory swojej i będę Tobie śpiewał pieśń miłości, szlochając - wśród trudów mojej wędrówki -w utrapieniu, którego wyrazić nie zdołam. I będę wspominał Jeruzalem, a serce moje się wzniesie ku tej ojczyźnie mojej, Jeruzalem, ku matce mojej, Jeruzalem. Będę wspominał Ciebie, który władasz nią i ją oświecasz, który jesteś jej Ojcem, Obrońcą, Oblubieńcem, czystą i mocną jej Rozkoszą, Radością niewzruszoną i wszystkimi naraz dobrami niewysłowionymi - boś Ty jest samym Dobrem, tym najwyższym, prawdziwym. Nie ustanę w wędrówce, póki nie wejdę w obręb pokoju owej matki najukochańszej, gdzie są pierwociny ducha mego, gdzie bije źródło wszystkiego, czego jestem pewny. Boże mój, Miłosierdzie moje - nie ustanę, aż to wszystko, czym jestem, a co się rozproszyło i zniekształciło, skupisz, ukształtujesz i umocnisz na wieczność.&lt;br /&gt;Ale są też tacy ludzie, którzy nie twierdzą bynajmniej, że te prawdy są fałszem. Raczej czczą razem z nami i za najwyższą, godną największego zaufania powagę uważają to Pismo Święte, które nam dałeś poprzez świętego Twego sługę, Mojżesza; lecz się z nami w pewnych punktach nie zgadzają. Z nimi teraz rozmawiam, a Ty, Boże nasz, rozsądź spór między mymi wyznaniami a ich sprzeciwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17, Powiadają oni: „Choćby te twierdzenia były prawdziwe, jednak Mojżesz, gdy z natchnienia Ducha Świętego mówił: «Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię» - nie miał na myśli owych dwóch bytów. Słowem «niebo» nie nazwał owego duchowego czy intelektualnego tworu, zawsze kontemplującego Boga twarzą w twarz; ani też «ziemią» nie nazwał bezkształtnej materii". „Cóż więc tak nazwał?" „Możemy wyjaśnić - mówią - co ten wielki mąż rozumiał pod tymi słowami". „Co mianowicie?" „Słów «niebo i ziemia» użył jako ogólnego i krótkiego, wstępnego określenia całego widzialnego świata, potem zaś wyliczył szczegółowo w kolejnych dniach wszystkie rzeczy, o których Duchowi Świętemu spodobało się w taki sposób opowiedzieć. Ludzie, do których przemawiał, byli nieokrzesani i bardzo związani z ziemią, uznał więc, że należy im opowiedzieć tylko o widzialnych dziełach Boga".&lt;br /&gt;Uczyniwszy to zastrzeżenie, przyznają, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby ziemię niewidzialną i nie uporządkowaną, jak też ową mroczną otchłań, z których następnie, jak czytamy, zostały w obrębie dni uczynione wszystkie znane nam, uporządkowane rzeczy widzialne, pojmować jako bezkształtną materię pierwotną.&lt;br /&gt;Ktoś inny mógłby rzec, że oba słowa, „niebo" i „ziemia", w pierwszym zdaniu Księgi Rodzaju oznaczają ową bezkształtną, bezładną materię, gdyż z niej właśnie został uczyniony i do¬prowadzony do swej pełni świat widzialny ze wszystkimi naturami, jakie się w nim przejawiają - cały ten świat, który zazwyczaj nazywamy niebem i ziemią.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jeszcze ktoś inny może by twierdził, że słowa „niebo" i „ziemia" najstosowniej byłoby pojąć jako określenie całej natury, tak niewidzialnej, jak i widzialnej, a więc dwa te słowa oznaczałyby całe stworzenie, jakie Bóg - w swojej Mądrości, czyli na początku - uczynił. Wszystkie twory zostały uczynione nie z własnej substancji Boga, lecz z niczego. Nie są one tym samym, czym jest Bóg, i wszystkie je przenika zasada zmienności niezależnie od tego, czy trwają bez zmiany, jak wieczny dom Boży, czy też się zmieniają, jak dusza i ciało ludzkie. Oznaczałyby więc dwa te słowa wspólną materię wszystkich rzeczy, tak niewidzialnych, jak i widzialnych, jeszcze nie ukształtowaną, lecz zdolną do przyjęcia formy. Z tej to materii niebo i ziemia miały powstać, czyli niewidzialne i widzialne stworzenie - już oto ukształtowane. Do niej też odnoszą się zarówno słowa „ziemia niewidzialna i nie ukształtowana", jak i słowa „ciemności nad otchłanią" - z tym rozróżnieniem, że „ziemia niewidzialna i nie ukształtowana" oznacza materię cielesną przed przyjęciem formy, a „ciemności nad otchłanią" - materię duchową, zanim jej jakby płynna nieokreśloność została uporządkowana i zanim spłynęło na nią światło mądrości.&lt;br /&gt;Mógłby jednak ktoś i tak powiedzieć, że w owym zdaniu: „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię" - słowa „niebo" i „ziemia" nie oznaczają dwóch natur, niewidzialnej i widzialnej, już ukończonych i ukształtowanych, lecz tylko sam zaczątek rzeczy, materię jeszcze bezkształtną, ale zdolną do przyjęcia formy i służącą celowi stworzenia. Takich słów użyto dlatego, że już w niej istniały - aczkolwiek w pomieszaniu i bez rozróżnienia jakości i kształtów - te byty, które teraz, gdy są we właściwy każdemu sposób uporządkowane, nazywamy niebem i ziemią: natura duchowa i natura materialna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18. Wszystkiego wysłuchawszy i wszystko rozważywszy, nie chcę się wdawać w spory o słowa, bo to do niczego innego nie służy, jak tylko do siania zamętu w umysłach ludzi słuchających. Do budowania zaś „dobre jest Prawo, jeśli je kto należycie stosuje", albowiem celem jego jest miłość z czystego serca i z czystego sumienia, a z wiary nieobłudnej. Dobrze wie nasz Mistrz, na jakich to dwóch przykazaniach całe Prawo zawisło i Prorocy. O, Boże mój, światło oczu moich wobec tajemnic, skoro całym sercem wierzę w te przykazania, czyż może mi przynieść szkodę to, że tamtym słowom z Księgi Rodzaju można nadać parę różnych interpretacji, z których każda może być prawdziwa? Jakąż - powtarzam - może mi to przynieść szkodę, że inaczej niż ktoś inny rozumiem myśl owego męża, który tamte słowa zapisał? Wszyscy, którzy je czytamy, staramy sieje przeniknąć, usiłujemy zrozumieć, co chciał wyrazić autor. Skoro wierzymy, że pisał prawdę, nie będziemy tak lekkomyślni, żeby uznać, jakoby powiedział cokolwiek, o czym wiemy albo mniemamy, że jest fałszem. Póki więc każdy z nas się stara, jak może, o to, aby odczytać w Piśmie Świętym taki sens, jaki zamierzył w każdym wypadku autor, cóż w tym może być złego, jeśli ktokolwiek z nas takie żywi mniemanie, jakie Ty, Światło wszystkich rzetelnych umysłów, ukazujesz mu jako prawdziwe - choć¬by nawet nie taką treść w tym miejscu chciał wyrazić sam autor, który jednak również dał wyraz prawdzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19. Prawdą jest, Panie, że Ty uczyniłeś niebo i ziemię. Prawdą - że początkiem jest Twoja Mądrość, w której wszystkie rzeczy uczyniłeś. Prawdą także - iż ten świat widzialny podzielony jest na dwie dziedziny, „niebo" i „ziemię", które to dwa słowa stanowią zwięzłe określenie wszystkich natur stworzonych i umieszczonych w świecie. Prawdą jest, że w każdej rzeczy zmiennej winniśmy się domyślać jakiegoś bezkształtnego podłoża, na którym ona przyjmuje kształt i na którym zmienia się i przekształca. Prawdą jest, że zupełnie nie podlega czasowi to, co tak mocno przylgnęło do formy niezmiennej, iż chociaż jest zdolne do zmiany, nie zmienia się. Prawdą jest, że bezkształtność, która jest prawie niczym, też kolejom czasu podlegać nie może. Prawdą - że materii, z której coś zostaje utworzone, można w swobodniejszym sposobie mówienia nadać miano tej rzeczy, która z niej powstaje; można więc było niebem i ziemią nazwać ową bezkształtną materię, z której niebo i ziemia zostały utworzone. Prawdą jest, że ze wszystkich rzeczy stworzonych nic nie jest bliższe bezkształtności niż ziemia i otchłań morska. Prawdą - że Ty, od którego wszystko pochodzi, uczyniłeś nie tylko to, co jest tworem ukształtowanym, lecz także wszelką materię, z której można było tworzyć rzeczy, której można było nadać kształt. Prawdą jest wreszcie, że wszystko, co z bezkształtnej jest formowane materii, najpierw było bezkształtne, a następnie otrzymało formę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20. O wszystkich tych prawdach nie wątpią ludzie, których uzdolniłeś do ich dostrzegania wzrokiem duchowym i którzy niewzruszenie wierzą, że sługa Twój, Mojżesz, w duchu prawdy przemawiał. Tę czy tamtą z owych prawd wybierają sobie poszczególni ludzie, gdy wyjaśniają znaczenie słów: „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię". Jeden mówi: „To zdanie znaczy, że współwiecznym sobie Słowem uczynił Bóg dwa twory, jeden poznawalny dla umysłu, czyli duchowy, drugi dostrzegalny dla zmysłów, czyli cielesny". Inny mówi: „To zdanie znaczy, że współwiecznym sobie Słowem uczynił Bóg cały ogrom materiałnego świata ze wszystkim, co on w sobie zawiera, ze wszystkimi zjawiskami, jakie widzimy i znamy".&lt;br /&gt;Jeszcze inny twierdzi: „To zdanie znaczy, że współwiecznym sobie Słowem uczynił Bóg bezkształtną materię, z której miały być uczynione Jego twory duchowe i cielesne". Jeszcze inny powiada: „To zdanie znaczy, że współwiecznym sobie Słowem uczynił Bóg bezkształtną materię dla swego stworzenia cielesnego, w której ziemia i niebo były jeszcze pomieszane - to niebo i ta ziemia, które teraz, w ogromie otaczającego nas świata, oglądamy jako już rozdzielone i ukształtowane". Jeszcze ktoś inny tak interpretuje: „To zdanie znaczy, że na samym początku aktu stworzenia uczynił Bóg bezkształtną materię, która zawierała niebo i ziemię pomieszane; z niej zostały one utworzone takimi, jakimi się nam jawią, ze wszystkimi rzeczami, jakie w nich są".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21. To samo dotyczy interpretacji dalszego ciągu tekstu. Z wymienionych przez nas wyżej prawd każdy wybiera sobie tę czy inną, gdy stara się wyjaśnić słowa: „Ziemia była niewidzialna i nie ukształtowana, a ciemności były nad otchłanią". Jeden mówi: „To znaczy, że pierwiastek cielesny, który Bóg uczynił, był jeszcze tylko bezkształtną materią rzeczy cielesnych bez porządku i bez światła". Inny rzecze: „To znaczy, że całość tego, co nazywamy niebem i ziemią, była jeszcze materią bezkształtną i mroczną, a z tej materii miało być utworzone cielesne niebo i ziemia cielesna wraz ze wszystkimi w nich rzeczami, jakie poznajemy zmysłami". Jeszcze inny: „To znaczy, że całość tego, co nazywamy niebem i ziemią, była jeszcze materią bezkształtną i mroczną, a z tej materii miało być utworzone niebo poznawalne dla umysłu, nazwane w innym miejscu Pisma Świętego niebem nad niebiosami, oraz ziemia, czyli cała natura cielesna, obejmująca także to nad nami niebo cielesne; czyli miało być utworzone z tej materii całe stworzenie, tak niewidzialne, jak i widzialne".&lt;br /&gt;Jeszcze inna interpretacja owych słów: „Ziemia była niewidzialna i nie ukształtowana, a ciemności były nad otchłanią" - głosi, że Pismo Święte nie nazwało owej bezkształtnej materii mianem nieba i ziemi; że ta bezkształtność już wcześniej istniała i właśnie do niej się odnoszą słowa „ziemia niewidzialna i nie ukształtowana" i „ciemności nad otchłanią"; z niej to, jak nam powiedziano we wcześniejszym zdaniu, Bóg uczynił niebo i ziemię, czyli stworzenie duchowe i cielesne. Jest i taka interpretacja: „Ziemia była niewidzialna i nie ukształtowana, a ciemności były nad otchłanią" - to znaczy, że była już bezkształtna materia, z której, jak głosi Pismo Święte w poprzednim zdaniu, Bóg uczynił niebo i ziemię, czyli cały cielesny ogrom świata, rozdzielony na dwie wielkie części, górną i dolną, ze wszystkimi dobrze nam znanymi stworzeniami, jakie się w nich znajdują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22. Wobec dwóch ostatnich interpretacji można wysunąć takie zastrzeżenie, że skoro się twierdzi, iż słowa „niebo i ziemia" nie oznaczają bezkształtnej materii pierwotnej, to musiałoby istnieć coś, czego Bóg nie stworzył, a z czego uczynił niebo i ziemię. Nie ma bowiem w Piśmie Świętym żadnej wzmianki o stworzeniu owej materii przez Boga - jeśli nie przyjmiemy, że do niej się odnoszą słowa „niebo i ziemia" albo samo słowo „ziemia" w zdaniu: „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię". Choćbyśmy uznali, że w następnym zdaniu „ziemia niewidzialna i nie ukształtowana" ma w intencji autora oznaczać ową bezkształtną materię, możemy ją pojąć jako stworzoną przez Boga tylko w połączeniu z pierwszym zdaniem, gdzie jest powiedziane: „Uczynił Bóg niebo i ziemię".&lt;br /&gt;Zwolennicy jednej albo drugiej z tych dwóch intepretacji pewnie odpowiedzą w taki sposób: „Nie przeczymy, że ową bezkształtną materię uczynił Bóg, od którego wszelkie w ogóle dobra pochodzą. Uznając, że większym dobrem jest to, co zostało stworzone jako byt mający formę, zgadzamy się, że to, co zostało uczynione w celu tworzenia, jako zdolne do przyjęcia formy, jest dobrem niższego rzędu, ale jednak dobrem. Lecz Pismo Święte, naszym zdaniem, nie wspomina o stworzeniu przez Boga owej bezkształtnej materii, podobnie jak nie wspomina o stworzeniu wielu różnych bytów, jak Cherubinów i Serafinów, i wszystkich innych wyodrębnionych zastępów, jakie apostoł wymienia: Tronów, Państw, Księstw i Władz. A przecież jasne jest, że to wszystko Bóg uczynił".&lt;br /&gt;„Gdyby zaś zdanie: «Uczynił niebo i ziemię» miało obejmować wszystkie byty, to — powiedzą oni dalej — co mamy rzec o wodach, nad którymi unosił się Duch Boży? Jeśli ich także mamy się domyślać pod nazwą «ziemia», to jakże można odnosić to samo słowo do bezkształtnej materii, skoro widzimy, że wody są tak piękne? I dlaczego - jeśli przyjmujemy takie znaczenie słowa «ziemia» - jest napisane, że z tejże bezkształtnej materii zostało utworzone utwierdzenie i nazwane niebem, a nie jest napisane, że zostały uczynione wody? Przecież teraz już nie są one bezkształtne i niewidzialne. Jakże piękne są, kiedy płyną. Jeśli zaś uzyskały swą piękną formę właśnie wtedy, gdy Bóg rzekł: "Niech się zbiorą wody, które są pod utwierdzeniem, na jedno miejsce" - czyli jeśli przyjmiemy, że owo ich zebranie było właśnie ich ukształtowaniem - to co powiemy o wodach, które są nad utwierdzeniem? Gdyby były bezkształtne, nie zasłużyłyby sobie na tak zaszczytne miejsce. A Pismo Święte nie podaje słów, którymi Bóg je ukształtował".&lt;br /&gt;„Jeśli więc nawet - powiedzą oni jeszcze - Księga Rodzaju nie wspomina o uczynieniu przez Boga czegoś, co jednak Bóg na pewno uczynił, nie budzi to żadnych wątpliwości ani w zdrowej wierze, ani w godnym zaufania rozumie. Żaden człowiek o trzeźwym umyśle nie będzie twierdził, że wody nad utwierdzeniem są współwieczne Bogu — powołując się na to, iż w Księdze Rodzaju jest wzmianka o ich istnieniu, a nic się nie mówi o tym, kiedy zostały stworzone. Czemuż więc, słuchając nauki samej Prawdy, nie mielibyśmy przyjąć, że to Bóg stworzył z niczego również ową bezkształtną materię, którą Pismo Święte nazywa «ziemią niewidzialną i nie ukształtowaną* oraz mroczną otchłanią, a więc że nie jest ona współwieczna Bogu, choćby Księga Rodzaju nie wspominała, kiedy owa materia została stworzona?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23. Wysłuchawszy tych wywodów i przemyślawszy je w miarę sił mego umysłu, bardzo ułomnych, jak Ci wyznaję i jak Ty sam wiesz, Boże mój, stwierdzam, że gdy zwiastunowie, godni wiary, oznajmiają nam o czymś słowami, mogą pośród nas powstać dwa rodzaje sporu: spór o to, jak naprawdę było, i spór o to, co właściwie chce powiedzieć ów zwiastun. Czym innym jest zastanowienie się, jak się dokonało stworzenie, czym innym jest badanie, co Mojżesz, wyborny sługa Twej owczarni, chciał powiedzieć tym, którzy go czytać albo słuchać mieli. Co się tyczy pierwszego rodzaju sporu - niech odejdą ode mnie wszyscy, którzy fałsz biorą za wiedzę. Co się tyczy drugiego rodzaju - niech odejdą ode mnie wszyscy, którzy mniemają, że Mojżesz głosił nieprawdę. Niechże się złączę w Tobie, Panie, z tymi i niechże w Tobie się z tymi raduję, którzy się karmią prawdą Twoją w obfitości miłowania. Obyśmy razem się zbliżyli do słów Twojej Księgi i zrozumieli, co chciałeś nam powiedzieć za pośrednictwem Twego sługi, którego piórem się posłużyłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24. Lecz pośród tylu zgodnych z prawdą znaczeń, jakie w tych słowach badacze odczytują, któż z nas może z taką pewnością wybrać jedno, aby rzec: „To właśnie, a nie co innego chciał w swej opowieści wyrazić Mojżesz"? Czyż można to powiedzieć z równie głębokim przekonaniem, jak mówimy, że napisał prawdę — niezależnie od tego, jaka jest treść poszczególnych wypowiedzi? O Boże mój, jam Twój sługa, ślubowałem Ci ofiarę wyznań i wypełniam ślub w tej książce. Spraw, abym dzięki Twemu miłosierdziu zdołał go wypełnić.&lt;br /&gt;Jak z całym przekonaniem stwierdzam, że Ty Słowem swoim niezmiennym wszystkie byty, niewidzialne i widzialne, uczyniłeś, czy mogę tak samo ufnie orzec, że właśnie tę prawdę miał na myśli Mojżesz, gdy pisał: „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię"? Przecież nie mogę wejrzeć do jego umysłu i określić intencji jego w tym zdaniu z taką pewnością, z jaką tę prawdę widzę w Twojej prawdzie. Nie można tego wykluczyć, że pisząc: „na początku" - myślał o początku aktu stworzenia, a słowami „niebo i ziemia" mógł nazwać w tym miejscu nie jakąkolwiek naturę już ukształtowaną i skończoną, czy to duchową, czy cielesną, lecz obie razem w stanie zaczątkowym i jeszcze nie ukształtowanym. Widzę przecież, że różne znaczenia, jakie w tych słowach dałoby się odczytać, mogą być prawdziwe. Nie widzę zaś równie jasno, co mianowicie miał Mojżesz na myśli. Lecz nie¬zależnie od tego, czy ów wielki mąż, gdy te słowa głosił, miał na myśli jedno z ujęć przeze mnie wymienionych czy raczej jakąś inną jeszcze treść, taką, której nie wymieniłem - nie wątpię, że widział prawdę i w odpowiedni sposób ją wypowiedział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25. Niechże już nikt mnie nie dręczy, powiadając: „Nie to myślał Mojżesz, co ty mówisz, lecz to, co ja mówię". Gdyby mnie zapytał ktoś: „Dlaczego sądzisz, że Mojżesz miał na myśli taką treść, jaką ty w jego słowach odczytujesz?" - byłbym obowiązany poważnie potraktować to pytanie i podałbym chyba takie wyjaśnienie, jakie tu wyżej zapisałem, może nawet obszerniej je ujmując, gdyby rozmówca mój niezbyt bystro rozumował. Ale gdy wręcz oświadcza: „Myślał nie to, co ty mówisz, ale to, co ja mówię" - a zarazem nie neguje tego, że zarówno moja, jak i jego interpretacja nie kłóci się z prawdą - o, wtedy Ty, któryś życiem ubogich, Boże mój, w którego łonie sprzeczności nie ma, racz moje serce zrosić deszczem cierpliwości, abym potrafił obcować z takimi ludźmi. Bo oni tak stanowczo się wypowiadają nie dlatego, jakoby byli mężami Bożymi albo jakoby potrafili czytać w sercu Twojego sługi, lecz po prostu dlatego, że są pyszni. Oni nie Mojżesza zdanie pojęli, lecz swoje zdanie umiłowali, nie dlatego, że prawdziwe, ale dlatego, że ich własne. Gdyby było inaczej, to żywiliby równy szacunek dla odmiennej opinii, też niesprzecznej z prawdą - jak i ja poważam to, co oni mówią, ilekroć ich opinia jest zgodna z prawdą, nie dlatego, że to ich opinia, ale dlatego, że prawdziwa. A skoro jest prawdziwa, to już w ogóle nie jest ich własną opinią. Jeśli ludzie szanują jakieś poglądy dlatego, że są prawdziwe, to są one i ich, i moje, stanowiąc wspólną własność wszystkich miłośników prawdy.&lt;br /&gt;Natomiast nie uznam ich uroszczenia, że Mojżesz miał na myśli nie to, co ja mówię, ale to, co oni mówią. Odstręcza mnie takie uroszczenie, bo nawet gdyby ich opinia była trafna, ich pewność siebie wyrasta nie z wiedzy, ale z zarozumiałości. Jest ona dzieckiem pychy, a nie prawdziwej wizji. Powinniśmy drżeć przed Twoim sądem, Panie, dlatego że prawda Twa nie należy ani do mnie, ani do tego czy innego człowieka, lecz do nas wszystkich i że do uczestnictwa w niej wszystkich nas jawnie przyzywasz, grożąc, że ten, kto chciałby ją mieć tylko dla siebie, utraci ją. Ktokolwiek bowiem to, co Ty wszystkim dajesz do używania, tylko dla siebie chce zagarnąć, aby wspólną własność uczynić czymś tylko swoim, zostaje odepchnięty od tego, co wspólne, ku temu, co tylko jego własne - czyli od prawdy ku kłamstwu. Kto kłamie, ten mówi to, co tylko z niego samego wyrasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłysz, najlepszy Sędzio, Boże, Prawdo sama, usłysz, co odpowiadam temu polemiście, usłysz! Mówię to wobec Ciebie i wobec braci moich, którzy należycie stosują prawo, czyli tak, że celem nauczania jest miłość. Racz posłuchać, co odpowiadam. Takimi oto braterskimi słowami, w duchu pokoju do niego przemawiam: Jeśli obaj widzimy, że zgodne z prawdą jest to, co mówisz, i obaj widzimy, że zgodne z prawdą jest to, co ja mówię, to zastanówmy się: gdzie my to widzimy? Ani ja tego nie widzę w tobie, ani ty we mnie, lecz obaj to widzimy w niezmiennej prawdzie, która jest ponad naszymi umysłami. Jeśli więc nie ma między nami sporu co do światła, które jaśnieje od Pana Boga naszego, to czemuż się spieramy o to, co myślał nasz bliźni? Nie możemy tego, co on myślał, zobaczyć tak, jak się widzi prawdę niezmienną. Gdyby nawet sam Mojżesz stanął przed nami i rzekł: „O tym a o tym myślałem" - i tak nie widzielibyśmy jego myśli, moglibyśmy tylko zawierzyć jego słowom.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Niechże więc nikt, wykraczając poza to, co napisano, nie nadyma się pychą, wynosząc się jeden nad drugiego. Miłujmy Pana Boga naszego całym sercem swoim i całą duszą swoją, i całą myślą swoją, a bliźniego swego jak siebie samego. Cokolwiek Mojżesz chciał wyrazić w księgach Pisma Świętego - jeślibyśmy nie wierzyli, że chciał to wyrazić w duchu owych dwóch przykazań, Boga czynilibyśmy kłamcą, przypisując słudze Bożemu intencje niezgodne z jego nauką. Skoro tak wiele różnych znaczeń, całkowicie harmonizujących z prawdą, można wydobyć z owych słów Księgi Rodzaju, czyż nie widzisz, jaką głupotą jest lekkomyślne upieranie się, że Mojżesz to właśnie albo tamto szczególnie miał na myśli, i obrażanie, zgubnymi sporami, tej miłości, z powodu której ów wielki mąż mówił to wszystko, co chcemy wyjaśnić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26. Co się mnie tyczy, Boże mój, którego wyżyna jest miarą mej pokory, Ty, któryś spoczynkiem moim pośród mozołów, Ty, który wyznań mych słuchasz i odpuszczasz grzechy moje - ponieważ nakazujesz mi kochać bliźniego mego jak siebie samego, nie mogę uwierzyć, żeby Mojżesz, tak wierny Twój sługa, otrzymał od Ciebie mniejszy dar, niż ja bym sobie życzył i pragnął od Ciebie otrzymać, gdybym w tamtych czasach się urodził i gdybyś postawił mnie na jego miejscu, aby owe Pisma zostały przekazane ludziom za pośrednictwem służebnym mego serca i mego języka i aby jeszcze po tylu wiekach służyły wszystkim narodom, na całym świecie pokonując swoją najwyższą powagą wszelkie teorie wynikające z fałszu i pychy.&lt;br /&gt;Wszyscy się z tej samej wywodzimy gliny, a czymże byłby człowiek, gdybyś o nim nie pamiętał? Pragnąłbym, gdybym to ja był Mojżeszem i gdybym takie jak on otrzymał wtedy zadanie, gdybyś to mnie nakazał napisać Księgę Rodzaju - pragnąłbym gorąco, aby mi był dany taki talent literacki i taka umiejętność kompozycji, żeby nawet ci, którzy jeszcze nie potrafią zrozumieć, w jaki sposób Bóg stwarza, nie odrzucili moich słów, jakoby przekraczających ich pojęcie; jak też, aby ci, którzy już to rozumieją, mogli znaleźć w zwięzłych słowach Twego sługi potwierdzenie każdego trafnego wniosku, do jakiego doszli rozumowaniem; a gdyby w świetle prawdy ktoś inny wyciągnął wniosek inny - żeby można było i takie znaczenie w owych słowach wyczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27. Jak źródło, choć wytryskujące z wąskiej szczeliny, zasobniejsze jest w wodę, rozprowadzaną wieloma wijącymi się w dal strugami, niźli którakolwiek z owych strug, przepływająca wiele różnych miejsc, tak samo z opowieści wybranego przez Ciebie szafarza Twoich słów, bardzo zwięzłej, a mającej służyć wielu nauczycielom, tryska świetlistość prawdy, z której każdy nauczyciel - w dłuższych i nieprosto rozwiniętych wyjaśnieniach - wydobywa taką o tych sprawach prawdę, jaką może dostrzec, jeden tę, drugi inną.&lt;br /&gt;Niektórzy ludzie, czytając słowa Mojżesza albo ich słuchając, wyobrażają sobie Boga jakoby człowieka albo jakoby jakąś substancję cielesną, niezmiernie potężną, która powziąwszy nowe i niespodziewane postanowienie, uczyniła niebo i ziemię, dwa wielkie byty cielesne, w górze i w dole, będące poza Bogiem, jakby w jakimś odrębnym miejscu; w nich zaś byłyby wszystkie rzeczy zawarte. Kiedy ci ludzie słyszą, że Bóg powiedział: „Niech się stanie" to czy tamto - myślą oni o słowach zaczynających się i kończących, takich, które brzmiałyby przez jakiś czas i przeminęły, a po ich przeminięciu natychmiast powstałoby to, czego powstanie zostało nakazane. Także wszystkie inne ich wyobrażenia kształtują się w podobny sposób, na podstawie obserwacji dobrze im znanych zjawisk materialnych. Dla takich jeszcze dziecinnych istot zgrzebne słowa Pisma Świętego są jakby łonem macierzyńskim tulącym ich słabość; słowa te budują w nich wiarę będącą dla nich zbawieniem, wiarę pewną i niezachwianą w to, że wszystkie natury, których cudowną rozmaitość dostrzegają wokół siebie zmysłami, stworzył Bóg. Jeśli ktoś z tych ludzi nagle wzgardzi rzekomym ubóstwem słów Pisma Świętego i w niedorzecznej pysze będzie chciał wyrwać się z gniazda, które go wypiastowało -jakże okropnie upadnie. Ulituj się, Panie Boże, aby nieopierzonego pisklęcia nie zadeptali ludzie przechodzący drogą. Wyślij swego anioła, aby je znowu włożył do gniazda - niech tam żyje, póki się nie nauczy latać.&lt;br /&gt;28. Ale są też inni, dla których słowa Pisma Świętego to już nie gniazdo, lecz cienisty sad, w którym się domyślają ukrytych owoców. Radośnie tam latają, ćwierkają poszukując ich, zrywają te owoce. Czytając słowa Pisma Świętego albo ich słuchając, pojmują, że Twoje, Boże, wieczne i niezmienne trwanie góruje nad wszelkim czasem minionym i przyszłym, a jednak nie istnieje takie doczesne stworzenie, którego byś Ty nie uczynił. Pojmują, że Twoja wola, będąc tym samym, czym Ty jesteś, nigdy nie uległa zmianie i że nie stworzyłeś świata jakimś nowym, przedtem nie istniejącym aktem woli; że nie wyłoniłeś go z siebie, jako swoje podobieństwo i formę wszystkich rzeczy, lecz uczyniłeś z niczego, jako niepodobny do Ciebie i bezkształtny, aby się kształtował na Twoje podobieństwo, zbliżając się do Ciebie jedynego w określonym porządku, każda rzecz w wyznaczonym jej rodzajowi stopniu. Dzięki temu wszystkie rzeczy miały się stać bardzo dobre - czy to pozostając blisko Ciebie, czy też w różnej odległości powodując w różnych porach i miejscach piękną rozmaitość albo jej podlegając. Pojmują to owi ludzie i w takiej mierze, w jakiej jest to dostępne człowiekowi w tym życiu, radują się światłem prawdy Twojej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy z nich, czytając słowa: „Na początku uczynił Bóg", rozumieją to tak, że początek oznacza tu Mądrość, która też do nas w tym tekście przemawia. Inni, czytając te same słowa, interpretują początek jako rozpoczęcie stwarzania i tak wykładają ów werset: „Najpierw Bóg uczynił". Spośród zaś tych, którzy słowa „na początku" interpretują tak, że Ty w Mądrości uczyniłeś niebo i ziemię, jedni uważają, że „niebo i ziemia" są określeniem materii, z której można było niebo i ziemię uczynić; inni mniemają, że słowa „niebo i ziemia" odnoszą się do już ukształtowanych i wyodrębnionych natur. Jeszcze inni sądzą, że słowo „niebo" odnosi się do już ukształtowanej natury duchowej, a słowo „ziemia" do bezkształtnej natury materii cielesnej. Są też różnice interpretacyjne wśród tych, którzy mniemają, że słowa „niebo i ziemia" oznaczają materię bezkształtną, z której niebo i ziemia miały być ukształtowane. Według jednych, byłaby to materia, z której miały być utworzone obie natury: poznawalna dla umysłu i poznawalna dla zmysłów. Według innych, byłaby to materia, z której miał powstać tylko świat materialny, dostrzegany zmysłami, zawierający w swoim wielkim obrębie wszystkie natury, jakie się naszej uwadze narzucają. Są też różnice poglądów wśród tych, którzy sądzą, że w tym miejscu Pisma Świętego „niebo i ziemia" oznaczają niebo i ziemię już ukształtowane i wyodrębnione. Według jednych, mowa jest tu i o tworach niewidzialnych, i o tworach widzialnych. Według innych - tylko o tym widzialnym stworzeniu, w którym oglądamy zarówno świetliste niebo nad ziemią, jak i ziemię spowitą w cienie - ze wszystkim, co tam, w górze, i co tu, na ziemi, istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29. Ci, którzy wyrażenie: „uczynił na początku", interpretują: „uczynił najpierw", muszą w tym miejscu pojmować „niebo i ziemię" jako materię nieba i ziemi, czyli materię całego stworzenia, tak duchowego, jak i cielesnego. Gdyby bowiem twierdzili, że już wtedy wszechświat był ukształtowany, można by im postawić pytanie: „Jeśli to uczynił Bóg najpierw, to co uczynił potem, już po stworzeniu wszechświata?" Nie znajdą na to odpowiedzi i usłyszą jeszcze jedno kłopotliwe pytanie: „Jak można mówić, że to uczynił najpierw, skoro już nic innego nie uczynił potem?". Jeśli zaś mówią, że najpierw Bóg uczynił materię bezkształtną, a potem ją ukształtował, ujęcie takie nie jest niedorzeczne, ale pod warunkiem, że potrafią rozróżnić pierwszeństwo w wieczności, w czasie, w wyborze i w pochodzeniu. Jako pierwszeństwo w wieczności rozumiemy to, które przysługuje Bogu, bo poprzedza On wszystkie rzeczy. Pierwszeństwo w czasie to na przykład pierwszeństwo kwiatu przed owocem. Pierwszeństwo w wyborze dotyczy owocu, bo wybralibyśmy raczej owoc niż kwiat. Pierwszeństwo w pochodzeniu to na przykład pierwszeństwo dźwięku wobec śpiewu.&lt;br /&gt;Spośród tych czterech wymienionych przeze mnie rodzajów pierwszeństwa dwa środkowe są bardzo proste, pierwsze zaś i ostatnie są bardzo trudne do zrozumienia. Rzadko tylko i na jakiejś zawrotnej wysokości może człowiek dojrzeć Twoją, Panie, wieczność, tworzącą rzeczy zmienne, a niepodległą zmianom,&lt;br /&gt;i przez to mającą pierwszeństwo wobec nich wszystkich. Wielkiej też przenikliwości i napięcia umysłu wymaga zrozumienie, w jaki sposób dźwięk poprzedza śpiew. Poprzedza go dlatego, że śpiew jest dźwiękiem uporządkowanym, a chociaż jakaś rzecz może istnieć bez porządku, to jednak nie można uporządkować tego, co nie istnieje. W taki sam sposób materia poprzedza to, co z niej jest uczynione, ale nie w tym sensie poprzedza, jakoby sama czegoś dokonywała, gdyż raczej jest przedmiotem działania, niżeli sama działa; i nie w tym sensie, jakoby była wcześniejsza w czasie. To nie jest tak, że najpierw wydajemy dźwięki nie uporządkowane, jeszcze nie będące śpiewem, a dopiero potem dostosowujemy jedne do drugich i wszystkie układamy w ład śpiewu, jak czynimy z drewnem, z którego sporządzamy skrzynię, albo ze srebrem, z którego kształtujemy puchar. Takie tworzywa jak drewno i srebro również w czasie poprzedzają kształty rzeczy, jakie z nich robimy. A w śpiewie jest inaczej. Kiedy się śpiewa, śpiewem jest sam rozlegający się dźwięk. Nie jest tak, że najpierw słyszy się dźwięk bezładny, który by dopiero potem w śpiew się układał. Dźwięk, ledwie zabrzmiał, zaraz zamiera i nie zostaje z niego nic, co śpiewak mógłby podjąć i kunsztownie w pieśń ułożyć. Śpiew więc zawiera się całkowicie w swoim dźwięku, który jest jego tworzywem. Aby stać się śpiewem, dźwięk otrzymuje formę. To właśnie miałem na myśli, mówiąc, że tworzywo, jakim jest dźwięk, poprzedza formę, jaką jest śpiew. A nie poprzedza jej w tym sensie, jakoby miał możność ją uczynić, bo przecież sprawcą śpiewu jest nie dźwięk, ale śpiewak, którego umysł wybiera dźwięki jako materialne tworzywo, aby z niego śpiew ukształtować. Ale też dźwięk nie poprzedza śpiewu w czasie, bo przecież wydaje się go z ust jednocześnie ze śpiewem. Ani też nie ma pierwszeństwa w wyborze, bo przecież sam dźwięk nie jest czymś lepszym od śpiewu: śpiew to coś więcej niż dźwięk, to dźwięk harmonijny. Ale ma dźwięk pierwszeństwo w pochodzeniu: nie harmonizuje się bowiem śpiewu, aby powstał dźwięk, ale harmonizuje się dźwięk, aby powstał śpiew. Ci, którzy uważnie prześledzili ten wywód, zrozumieli, jak myślę, co to znaczy, że materia rzeczy została uczyniona najpierw - materia, którą nazywa się „niebem i ziemią", bo z niej uczynił Bóg niebo i ziemię. Nie była ona pierwsza pod względem czasu, gdyż czas wyłania się dopiero razem z kształtami rzeczy, a owa materia była bezkształtna, my zaś dostrzegamy ją dopiero w czasie razem z jej kształtem. Potrafimy jednak mówić o niej tylko tak, jakby była pierwsza pod względem czasowym, chociaż w istocie cechuje ją co innego, to, że jest najniższa pod względem wartości; rzeczy bowiem ukształtowane są z pewnością czymś lepszym od bezkształtnych. I musi też ją poprzedzać wieczność Stwórcy, inaczej - jakże mogłaby być stworzona z niczego, aby z niej mogło cokolwiek powstać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30. Wśród takiej rozmaitości zdań niesprzecznych z prawdą niechże sama Prawda twierdzenia te uzgodni. A Bóg nasz niech zmiłuje się nad nami, abyśmy stosowali Prawo należycie, czyli tak, jak nakazuje przykazanie - dla czystej miłości. Przykazanie to i mnie obowiązuje. Gdyby więc ktoś mnie zapytał, którą z owych różnych opinii żywił sługa Twój, Mojżesz, nie byłoby szczerym to, co tu piszę, wyznaniem, gdybym Ci nie wyznał, że nie wiem. Wiem jedynie, że wszystkie te opinie mogą być prawdziwe oprócz tych tylko, które ujmują rzecz całkowicie materialnie; powiedziałem już, co o takich ujęciach myślę. Małych dzieci, co do których można rokować piękne nadzieje, nie odstraszają słowa Twojej Księgi, które są pokornie głębokie i przebogato zwięzłe. Do innych, do tych, którzy - jak przyznaję - wypowiadają prawdy, jakie zdołali dostrzec w owych słowach Pisma Świętego, mówię: obyśmy się kochali wszyscy nawzajem, a zarazem miłowali Ciebie, Boga naszego, źródło prawdy - jeżeli jej właśnie, a nie marnych błyskotek łakniemy. I obyśmy tamtego sługę Twego, przez którego otrzymaliśmy Twoje Pismo Święte, napełnione Twoim Duchem, tak szanowali, żeby uznawać, iż kiedy owe słowa zapisywał, jego myśli były przez Twoje natchnienie zawsze kierowane ku znaczeniu rozsiewającemu najwięcej światła i darzącemu największym pożytkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31. Kiedy więc słyszę, jak ludzie mówią: „Mojżesz miał to na myśli", albo: „Nie, Mojżesz miał na myśli tamto", sądzę, że tak trzeba w duchu pobożności odpowiedzieć: „Czemu nie miałby na myśli i tego, i tamtego, skoro obie opinie są prawdziwe?". A jeśliby ktoś dostrzegł w j ego słowach jeszcze trzecie albo i czwarte znaczenie, albo jakąkolwiek liczbę znaczeń, czemuż nie mielibyśmy przyjąć, że wszystkie te znaczenia dostrzegał Mojżesz, przez którego Bóg jedyny dostosował Pismo Święte do umysłów wielu ludzi, aby wszyscy w nim widzieli prawdy, lecz nie wszyscy te same prawdy w poszczególnych miejscach? Co do mnie, oświadczam z całą szczerością i stanowczością, że gdyby mnie powołano do napisania tekstu wyposażonego w najwyższą powagę, wolałbym tak go ująć, żeby w moich słowach rozbrzmiewały echem wszystkie prawdy, jakie by ktokolwiek w omawianym zagadnieniu mógł dostrzec, niż bym miał tak wyraźnie narzucać jakąś jedną prawdę, że to wykluczyłoby wszelkie inne interpretacje, choćby nie zawierały żadnego fałszu, od którego trzeba by się odciąć. Nie będę, o Boże mój, wątpił lekkomyślnie, że na taki dar zasłużył sobie Mojżesz u Ciebie. Kiedy zapisywał owe słowa, uświadamiał sobie i przemyśliwał wszystkie prawdy, jakie w nich my zdołaliśmy odnaleźć, a także te, których odnaleźć jeszcze nie zdołaliśmy ani teraz odkryć nie umiemy, a które jednak są w tych słowach zawarte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;32. A w końcu, Panie - skoroś Ty Bogiem jest, a nie ciałem i krwią - choćby nawet było tak, że sam człowiek mniej rzeczy dostrzegał, to czyż przed Twoim łaskawym Duchem, który mnie „po ziemi bezpiecznej poprowadzi", mogło się zataić cokolwiek z tego, co przez owe słowa Ty sam miałeś objawić przyszłym pokoleniom, choćby nawet ten, za którego pośrednictwem zostało to wypowiedziane, miał w myśli tylko jedno z wielu możliwych znaczeń prawdziwych? Jeśli tak było, to zgódźmy się, że musiało to być znaczenie górujące ważnością nad innymi. Nam, Panie, objaw to znaczenie albo jakiekolwiek inne znaczenie prawdziwe, jakie zechcesz objawić. Czy objawisz nam w owych słowach to samo znaczenie, któreś niegdyś odsłonił przed tamtym sługą Twoim, czy też jakiekolwiek inne -tylko to jest ważne, żebyś Ty nas karmił, żebyśmy się nie dali oszukać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, Panie Boże mój, jakże wiele o tym krótkim fragmencie Pisma Świętego napisałem! Ileż sił, ileż potrzebowałbym czasu, gdybym miał tak samo gruntownie rozprawiać o wszystkich Twoich Księgach. Pozwól, abym Ci nadal wyznawał moje myśli o Piśmie Twym, ale już nie tak obszernie. Pragnę wybierać tylko jedną za każdym razem interpretację, taką, którą Twoje natchnienie oświetli mi jako prawdziwą, bezpieczną i dobrą - choćby się też nasuwało wiele innych ujęć w tych miejscach, gdzie mogą się pojawiać różne wykładnie. Będę składał te wyznania z mocnym przekonaniem, że jeśli moja interpretacja będzie się zgadzać z tym, co miał na myśli Twój sługa, przemówię najsłuszniej i najlepiej. O to powinienem się najbardziej starać. A jeśli tego nie osiągnę, obym jednak mówił to, co przez jego słowa zechce mi Twoja Prawda powiedzieć, która i jemu powiedziała to, co sama powiedzieć chciała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/199225780705622134-5947461096131529954?l=hipponczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://hipponczyk.blogspot.com/feeds/5947461096131529954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/wyznania-sw-augustyna-ksiega-dwunasta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5947461096131529954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/199225780705622134/posts/default/5947461096131529954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://hipponczyk.blogspot.com/2011/01/wyznania-sw-augustyna-ksiega-dwunasta.html' title='Wyznania św. Augustyna - Księga dwunasta'/><author><name>...</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-199225780705622134.post-8640404164480918591</id><published>2011-01-07T06:02:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T07:19:24.965-08:00</updated><title type='text'>Wyznania św. Augustyna - Księga jedenasta</title><content type='html'>KSIĘGA JEDENASTA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Ty, Panie, jesteś w wieczności - czy więc nie wiesz, że mówi to wszystko do Ciebie? Czy też widzisz w czasie to, co w czasie się rozgrywa? Jeśli tak - to po cóż Ci o tylu rzeczach opowiadam? Na pewno nie po to, abyś dzięki mnie się o nich dowiedział. Ja raczej wznoszę tym sposobem uczucia moje i uczucia tych, którzy czytają moje wyznania, ku Tobie, abyśmy mówili - i ja, i oni: ..Jakże wielki jest Pan. Jakże godzien, by Go sławić". Już powiedziałem i jeszcze raz powtórzę, że z miłości do Twojej miłości to wszystko pisze.&lt;br /&gt;Przecież się modlimy. A Prawda rzekła: "0jciee wasz wie, czego potrzebujecie, zanim Go o to prosicie". Kiedy się więc modlimy, w istocie otwieramy nasze serca przed Tobą, wyznając Ci nasze niedole, a także miłosierdzie, które nam okazujesz, a czynimy to, abyś nas - skoro zacząłeś wyzwalać -już do końca wyzwolił; byśmy przestali być nieszczęśliwi w sobie samych i stali się szczęśliwi w Tobie. Wezwałeś nas, abyśmy byli ubodzy w duchu, cisi, smutni; abyśmy łaknęli i pragnęli sprawiedliwości; abyśmy byli miłosierni, czystego serca, pokój czyniący. Opowiedziałem ci wiele rzeczy z mojego życia, jak potrafiłem i jak zapragnąłem dzięki temu, że Ty pierwszy zechciałeś, abym się spowiadał wobec Ciebie, Pana Boga mego. Bo dobry jesteś, bo miłosierdzie Twoje na wieki trwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Kiedy jednak zdołam owa trzciną, która za mnie przemawia, opisać wszystkie z Twojej strony zachęty, wszystkie groźby i pociechy, i wskazówki, jakimi mnie przysposobiłeś do tego, abym mógł głosić Twoje słowo i udzielać Twemu ludowi sakramentu Twego? Gdybym nawet umiał to wszystko opowiedzieć po kolei, zbyt drogocenna jest dla mnie każda kropla czasu. Bo już od dawna pałam pragnieniem, żeby rozważać Twoje Prawo i wyznać Ci, co o nim wiem, jak też gdzie moja wiedza zawodzi; przedstawić zaczątki udzielonego przez Ciebie oświecenia, jak też to, co we mnie jeszcze zostało z ciemności, dopóki silą słabości nie pochłonie. Nie chce już na nic innego przeznaczać godzin, które mi zostają wolne po zaspokojeniu potrzeb ciała, po studiach i tych usługach, jakie jestem winien ludziom — albo nie jestem im winien, ale je wobec nich wypełniam.&lt;br /&gt;Panie Boże mój, wysłuchaj mej modlitwy. Niech miłosierdzie Twoje przychyli się do niej tęsknoty. Bo nie tylko dla siebie samego tak gorąco owej rzeczy pragnę, lecz chce, żeby ona się przysłużyła mojej miłości do braci. Czytasz w moim sercu, że tak naprawdę jest. Chcę Ci złożyć w ofierze służbę myśli i mowy mojej. O, udziel mi tego, co chcę Ci złożyć w ofierze. Słaby jestem i ubogi, a Ty - hojny dla wszystkich, którzy Cię wzywają; sam wolny od troski, o naszą dole się troszczysz. Odetnij wszelką lekkomyślność, wszelkie kłamstwa od mojej mowy, tej wewnętrznej i tej zewnętrznej. Niech Twoje Pismo Święte będzie moją czystą rozkoszą. Niech się nie pomylę w jego interpretacji i niech nie głoszę poglądów mylnych. Panie, wejrzyj i ulituj się, Panie Boże mój, światłości niewidomych i mocy słabych, a zarazem światłości widzących i mocy silnych. Wejrzyj na duszę moją - i usłysz, jak wola z otchłani. Gdybyś nie słyszał nas wszędzie, nawet w otchłani — do kogo mielibyśmy pójść, do kogo wołać? Twój jest dzień i noc jest Twoja. Na Twe skinienie - przelatują chwile.&lt;br /&gt;Racz mi udzielić trochę tego czasu na rozmyślanie o tajemnicach Twojego Prawa. Nie zamykaj wrót Prawa przed tymi, którzy do nich pukają. Bo przecież nie bez celu postanowiłeś, że tyle ma być w nim kart ocienionych tajemnicą. Czyż w owych borach nie ma jeleni, które w nie wchodzą, pokrzepiają się tam, wędrują, pasą się, kładą się na spoczynek i przeżuwają? O Panie, dopełnij swego dzieła we mnie i otwórz przede mną te karty. Głos Twój jest moją radością. Głos Twój ponad przeobfitość rozkoszy. Daj mi to, co kochani. Boja to kocham. A że kocham, Ty sprawiłeś. Nie porzucaj swoich darów. Rośliną, którą zasadziłeś, nie gardź, gdy ona usycha z pragnienia. Niech jako Twoje rozpoznam wszystko, co w Twoich Księgach znajdę. Głos chwały niech usłyszę i niech Ciebie piję. Pragnę rozważać cuda Twego Prawa od samego początku, gdy niebo i ziemię uczyniłeś, aż do nadejścia Twojego królestwa, gdy będziemy na zawsze z Tobą w Twoim świętym mieście. Panie, ulituj się nade mną i wysłuchaj mojej tęsknoty. Bo myślę, że nie tęsknię za rzeczami ziemskimi, za zlotem i srebrem, za drogimi kamieniami, strojnymi szatami, zaszczytami i władzą, za rozkoszami ciała. Nie tęsknię nawet za tym, co jest ciału potrzebne w naszej wędrówce przez życie; to będzie nam dodane, jeśli szukamy naprzód królestwa Twego i sprawiedliwości Twojej. Zobacz, Panie Boże, skąd wytrysła moja tęsknota. Niesprawiedliwi opowiadali mi o rzeczach, jakie ich radują. Ale nie są to rzeczy, jakie można znaleźć w Prawie Twoim, Panie. Stąd wytrysła moja tęsknota.&lt;br /&gt;Zobacz, Ojcze, oceń i potwierdź. I w miłosierdziu swym uznaj za słuszne, abym znalazł u Ciebie łaskę; aby się otworzyło przede mną wnętrze Twojego Pisma, kiedy pukam do jego wrót. Błagam Cię przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, Męża zasiadającego po Twojej prawicy, Syna Człowieczego, którego dla siebie ustanowiłeś Pośrednikiem między Tobą a nami. Poprzez Niego szukałeś nas, gdy my nie szukaliśmy Ciebie. Po to szukałeś nas, abyśmy Ciebie zaczęli szukać. Jest on Słowem Twoim, przez które wszystko stworzyłeś, a wśród wszystkiego - i mnie. Jest jedynym Synem Twoim, przez którego przybrałeś sobie wiernych za synów, a wśród nich i mnie. To przez Niego błagam Ciebie, przez Niego, który po Twojej prawicy zasiada i przyczynia się u Ciebie za nami. W Nim „ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy". To Jego szukam w Twoich Księgach. Mojżesz pisał o Nim. On sam to powiedział, a On jest Prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Niech usłyszę i zrozumiem, co to znaczy, że na początku uczyniłeś niebo i ziemię. Napisał tak Mojżesz, napisał i odszedł, od Ciebie przeszedł stąd do Ciebie. Nie ma go już tu, gdzie ja jestem. Gdyby tu był, chwyciłbym go za ręce i prosił, i w imię Twoje błagał, aby mi to wyjaśnił. Nadstawiłbym pilnie moich cielesnych uszu, a z jego ust wydobywałyby się dźwięki słów. Gdyby mówił po hebrajsku, jego słowa daremnie kołatałyby do moich uszu, ich treść nie przeniknęłaby do mojego umysłu. Gdyby mówił po łacinie, rozumiałbym, co mówi.&lt;br /&gt;Lecz skąd bym wiedział, że mówi prawdę? Gdybym i to wiedział, czy mógłbym to wiedzieć od niego? Głęboko we mnie, w ośrodku mojego myślenia Prawda, która nie przemawia ani po hebrajsku, ani po grecku, ani po łacinie, ani w jakiejkolwiek innej mowie - bo ona przemawia bez ust i języka, bez dźwięczących sylab - ta by mówiła: „On prawdę głosi". A ja, od razu, upewniony, z całą ufnością powiedziałbym temu Twojemu mężowi: „Prawdę głosisz". Ponieważ jednak nie mogę Mojżesza zapytać, pytam Ciebie, Prawdę, którą napełniony Mojżesz głosił rzeczy prawdziwe - Ciebie, Boże mój, pytam. Ciebie błagam - przebacz grzechy moje i jak dałeś tamtemu słudze Twemu takie rzeczy głosić, tak mnie pozwól je zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Widzę niebo i ziemię. One same wołają, że zostały stworzone. Zmieniają się bowiem i przekształcają. Jeżeli zaś coś istnieje, co nie zostało stworzone, nie ma w tym nic, czego by przedtem w tym nie było; a zmienianie się i przekształcanie właśnie to oznacza: że pojawia się coś, czego przedtem nie było. Niebo i ziemia wołają także, iż nie stworzyły siebie same: „Istniejemy dlatego, że zostałyśmy stworzone. Abyśmy mogły wyłonić się z samych siebie, musiałybyśmy istnieć, nim zaczęłyśmy istnieć". Samo więc ich oczywiste istnienie jest dowodem tego, że zostały stworzone. To Ty, Panie, je stworzyłeś, Ty, który jesteś piękny - bo one też są piękne; Ty, który jesteś dobry - bo one też są dobre; Ty, który jesteś - bo one też są. Lecz nie są tak piękne, nie są tak dobre ani nie w takiej mierze są jak Ty, ich Stwórca. W porównaniu z Tobą - w ogóle nie mają ani piękności, ani dobra, ani bytu. To wiemy i dziękujemy Ci za wiedzę. Lecz nasza wiedza w porównaniu z Twoją wiedzą jest niewiedzą. „Na początku uczynił Bóg niebo i ziemię". Lecz w jaki sposób stworzyłeś niebo i ziemię? Jakich użyłeś narzędzi do tak olbrzymiego dzieła? Nie pracowałeś jak rzemieślnik, który z jednej rzeczy materialnej wytwarza inną rzecz materialną według zamysłu swojej duszy. Jego dusza może nadać owej rzeczy taki kształt, jaki widzi wzrokiem wewnętrznym w samej sobie. Czyż nie dlatego jest ona do tego zdolna, że Ty ją stworzyłeś? A nadaje ona kształt rzeczy już istniejącej, wyposażonej w istnienie - czy to glinie, czy kamieniowi, czy drewnu, czy zlotu, czy jakiejś innej rzeczy materialnej. A czyż istniałyby te rzeczy, gdybyś Ty im nie nadał istnienia? Ty stworzyłeś rzemieślnikowi ciało, Ty duszę rządzącą członkami ciała, Ty zdolności, dzięki którym może się kunsztu wyuczyć i dojrzeć wewnątrz siebie to, co ma ukształtować w świecie zewnętrznym. Ty uczyniłeś jego zmysły, będące kanałami, przez które myślowy obraz rzeczy, jaką ma wytworzyć, jest przekazywany materii, potem zaś te same kanały przekazują umysłowi obraz rzeczy już wytworzonej, aby rzemieślnik mógł wewnątrz siebie poddać ową rzecz prawdziwej ocenie: czy została dobrze wykonana. Jakże wysławia Cię to wszystko, Stwórcę wszystkiego.&lt;br /&gt;Lecz jak Ty tworzysz? W jaki sposób uczyniłeś, Boże, niebo i ziemię? Na pewno nie w niebie ani nie na ziemi stworzyłeś niebo i ziemię, ani nie w przestworzu, ani nie w wodach - bo przecież i one należą do nieba i ziemi. Ani też nie uczyniłeś całego wszechświata w całym wszechświecie, bo zanim wszechświat został stworzony, nie było w nim miejsca, w którym mógłby być stworzony. Ani też nie miałeś w rękach nic takiego, z czego mógłbyś niebo i ziemię uczynić. Bo skądże mógłbyś wziąć cokolwiek - aby z tego coś innego uczynić - zanim jeszcze to stworzyłeś? Czyż wszystko nie istnieje tylko dlatego, że Ty istniejesz? Musiało to więc być tak, że Ty przemówiłeś i te rzeczy się stały. Słowem je stworzyłeś swoim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Lecz jak przemówiłeś? Czy w taki sposób, jak rozbrzmiał głos z obłoku: „Ten jest Syn mój miły"? Ten przecież głos zabrzmiał i przeminął, zaczął się i skończył.Zadźwięczały sylaby i przeleciały, druga po pierwszej, trzecia po drugiej, potem następne, aż wreszcie przeminęła ostatnia i zapadło milczenie. Jest zupełnie jasne, że głos ten rozbrzmiał za pośrednictwem siły materialnej, która - sama będąc tylko czymś doczesnym - służyła w tym wypadku wiecznej woli Twojej. Te Twoje słowa, wypowiedziane w czasie, ucho cielesne słuchacza przekazało umysłowi roztropnemu, którego ucho duchowe przysłuchuje się wiecznemu Twemu Słowu. Umysł rozbrzmiałe w czasie słowa porównał z wiecznym Twoim Słowem osłoniętym milczeniem i rzekł: „Ono jest odmienne, zupełnie odmienne. Tamte słowa są daleko pode mną. W ogóle ich nie ma, bo umykają i przemijają. Słowo zaś Boże trwa nade mną wiecznie".&lt;br /&gt;Jeślibyś takimi słowami dźwięczącymi i przemijającymi rzekł, by niebo się stało i ziemia, jeślibyś w taki właśnie sposób niebo i ziemię stworzył - to musiałaby już istnieć przed powstaniem nieba i ziemi stworzona materia, przez której odbywające się w czasie por
